Autor Wątek: Transcontinental Race No11  (Przeczytany 22893 razy)

Offline Mężczyzna sinuche

  • Wiadomości: 3062
  • Miasto: Beskid
  • Na forum od: 17.04.2009
Odp: Transcontinental Race No11
« 22 Lip 2025, 15:22 »

"Camino" oznacza "droga".

Życzenie/pozdrowienie "Buen Camino" w przekazie zawężone do tras szlaków św. Jakuba jest zawłaszczeniem.

Buen drogi!, Wilk.





To jest standardowe pozdrowienie na szlaku do Compostelli.  ;D

A, no i powinno się zabrać  mszelki z plaży (nie ma z tym problemu)
Nie wiem, gdzie macie CP, ale muszelkę  z plaży musisz mieć. :)

Tak że sobie zabierz, będzie Ci się  lepiej wracało (taka tradycja). :)
Muszelkę  zamiast bezdętki ;D
« Ostatnia zmiana: 22 Lip 2025, 15:42 sinuche »

Offline Wilk

  • Wiadomości: 20839
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
Odp: Transcontinental Race No11
« 22 Lip 2025, 15:29 »
Będę śledzić  :)

Ciekawi mnie jaką strategię noclegową wybrałeś.

Startegię mam mieszaną, biorę sprzęt do spania. Planuję zarówno noclegi na dziko jak i pod dachem, a jak to wyjdzie w praniu to sie okaże, nie mam żadnego sztywnego planu, decyzje będę podejmował na bieżąco oceniając własne samopoczucie.. To jak się rozłożą akcenty pomiędzy spaniem na powietrzu i na dziko będzie zależało m.in. od pogody i stopnia zmęczenia. I także kwestie ładowania elektroniki, co te parę dni trzeba będzie jej dać "jeść"  ;)

Co do spania zabierasz i na czym planujesz oprzeć swoje żywienie przez ten czas?
Powodzenia  :)

Na starcie będę miał trochę sportowego jedzenia typu żele, ale to góra na jeden dzień starczy. A później to już to co się trafi na trasie, generalnie mikst słodyczy i normalnego jedzenia. Tu własnie widać drastyczną różnicę pomiędzy w pełni samowystarczalnym wyścigiem jak TCR, a takim, gdzie ta samowystarczalność jest tylko z nazwy jak RAP. Czarek Wójcik, który RAP wygrał napisał, że na całym wyścigu zjazdł aż 120 żeli, 100 batonów i 3kg izotonika w proszku.

A to było możliwe tylko dzięki wielu przepakom, bo ile żeli można zabrać do wyścigowego bagażu? Góra 10-20 i tyle. Nie ma się co oszukiwać sportowe jedzienie jest wydajniejsze, przede wszystkim szybciej i łatwiej przyswajalne. A już na takim wyścigu jak TCR organizowanie sobie owego jedzenia kosztuje sporo czasu, to nie Polska, gdzie są co 50-100km Orleny 24h.

Chyba zdajesz sobie sprawę, że taki warun jest tam rzadko, zwykle albo mgły, mżawy, albo wiatr z południa i skwar. A tu bryza od morza i słoneczko. Szkoda, że trzeba tym rowerem będzie jechać, a nie siedzieć na plazy ;-)

Na początek wyścigu warunki zapowiadają się niemal perfekcyjne. To jednak duży plus by móc wystartować w dobrej pogodzie, nie cierpię ruszać w deszczu itd. Jak to złapie na trasie to trudno, ale na starcie to już wyjątkowo nieprzyjemne i dołujące.

"Camino" oznacza "droga".

I to jest doskonała metafora, tak symbolicznie świetnie pasuje do idei Transcontinental Race. Jak to mawiał Bilbo Baggins "To niebezpieczna rzecz, Frodo, wyjść za próg domu. Wstępujesz na Drogę i jeśli nie powstrzymasz swoich stóp, nie wiadomo, dokąd cię może ponieść."  :lol:

Offline Mężczyzna Cokeman

  • Wiadomości: 818
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 24.05.2013
Odp: Transcontinental Race No11
« 22 Lip 2025, 15:45 »
Rozumiem, że kropki będą tutaj?
https://www.lostdot.cc/tcr
O co chodzi z tym green leaderboard na liście startowej? Jakieś ekoduperele czy coś poważniejszego?
Za kilka dni przygarniamy kropkę Wilka


Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 5263
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Odp: Transcontinental Race No11
« 22 Lip 2025, 16:17 »
A to było możliwe tylko dzięki wielu przepakom, bo ile żeli można zabrać do wyścigowego bagażu? Góra 10-20 i tyle. Nie ma się co oszukiwać sportowe jedzienie jest wydajniejsze, przede wszystkim szybciej i łatwiej przyswajalne. A już na takim wyścigu jak TCR organizowanie sobie owego jedzenia kosztuje sporo czasu, to nie Polska, gdzie są co 50-100km Orleny 24h.
Nie, ale akurat żele na odcinku przez Francję i Włochy powinieneś móc ogarnąć w sklepach rowerowych lub sportowych bez problemu. Zapewne masz ich listę na trasie i po prostu jak się trafi w godzinach otwarcia, to będzie. Stacje benzynowe są słabo wyposażone, czasem w ogóle to tylko automaty na kartę. Zresztą, żeby jechać tyle na żelach, to chyba trzeba mieć żołądek z tytanu  ;D

Inny problem może być, związany z wykupieniem przez jadących z przodu, jeśli wybiorą taką samą trasę, a sklepów będzie mało.
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline PABLO

  • Wiadomości: 4235
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 25.03.2011
    • http://www.klub-karpacki.org
Odp: Transcontinental Race No11
« 22 Lip 2025, 16:47 »
Tu własnie widać drastyczną różnicę pomiędzy w pełni samowystarczalnym wyścigiem jak TCR, a takim, gdzie ta samowystarczalność jest tylko z nazwy jak RAP. Czarek Wójcik, który RAP wygrał napisał, że na całym wyścigu zjazdł aż 120 żeli, 100 batonów i 3kg izotonika w proszku.

A to było możliwe tylko dzięki wielu przepakom, bo ile żeli można zabrać do wyścigowego bagażu?

Jeszcze nie wystartowałeś, a już budujesz opowieść o tym, że wyścig w którym startujesz jest bardziejszy niż wyścig w którym startowali inni ...

A czy w przypadku TCR samowystarczalność też nie jest tylko z nazwy?

Drastyczna różnica to by była, gdyby to był naprawdę samowystarczalny wyścig - czyli terenowy, gdzie zapasy żarcia na kilka dni trzeba mieć ze sobą, wodę pozyskiwać z naturalnych źródeł, samemu sobie gotować, no i zrezygnować z dużej części elektroniki, albo targać ze sobą kilogramy powerbanków.

Przy asfalcie są stacje paliw, sklepy, bary, knajpy, hotele, itp. Dostęp do zasilania. Dostęp do serwisów i sklepów rowerowych w razie awarii. A w wypadku DNF nie trzeba się zbytnio martwić jak wydostać się do cywilizacji i komunikacji. Pod tymi względami nie ma wyjścia ze strefy komfortu. Nawet o pomoc w razie wypadku jest dużo łatwiej - nie potrzeba nawet poważniejszej apteczki. Hasło samowystarczalności jest tu raczej naciągane dla potrzeb podkręcenia napięcia.

Samowystarczalność zdecydowanie nie jest synonimem samodzielnego zrobienia sobie zakupów w sklepie i posługiwania się wyszukiwarką w telefonie.

Każda kilkudniowa wycieczka w góry jest zdecydowanie bardziej oparta na samowystarczalności niż taki morderczy wyścig.

Na pewno jest to bardzo duże wyzwanie pod względem samomotywacji, ale to zupełnie inna kwestia niż samowystarczalność.

Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 5263
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Odp: Transcontinental Race No11
« 22 Lip 2025, 16:54 »
W ultra pojęcie samowystarczalności to właśnie m.in. robienie sobie samemu zakupów na Orlenie. Że robisz je sam, a nie ktoś to organizuje, przywozi, gotuje obiadek, wieczorem masuje nogi i podmywa dupcię.
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline Mężczyzna łatośłętka

  • Skup i ubój. Rozbiór.
  • Wiadomości: 9177
  • Miasto: nie, wioska
  • Na forum od: 21.03.2013
Odp: Transcontinental Race No11
« 22 Lip 2025, 17:52 »
Łatosiu Drogi, w wypowiedzi w języku polskim użycie wyrazu Camino jednoznacznie wskazuje, o której drodze mowa. Zwłaszcza, że Wilk zaczął wątek wzmianką o Santiago. /.../

I w POL "Camino" jest "in", bez wątpienia, skaut.

Wielu i z tych, co pewien odcinek jednego ze szlaków św. Jakuba przebyło, nie wie, słowo "camino" w j. polskim to po prostu "droga". Sądzą, przyjęło się, "Buen Camino", bowiem podążają szlakiami do Santiago. Identyfikują się jako "Caminowcy".

Podążając, spotykając, pozdrawiasz ludzi drogi życząc im dobrej - jednak nie tylko w drodze do Santiago de C. Ponieważ Camino i w POL jest popularne, trendy (m.in. wobec infrastruktury na poziomie bdb., w tym taksówek, przewoźników bagaży, karczm, wszystkiego, więc i - atrakcji na poziomie finansowo już dostępnym, bezpieczeństwa), pozdrowienie "dobrej drogi" w rozumieniu powszechnym sprowadzono właśnie do szlaków wiodących do grobu św. Jakuba.

/.../ Przesadzasz z tym zawłaszczeniem.

Koryguję:
Zawężono.

To jest standardowe pozdrowienie na szlaku do Compostelli.  ;D
/.../

Patrz wyżej.

Włączywszy Fisterrę, głównie francuskim z Saint-Jean-Pied-de-Port, z 1o lat temu byłem tam raz.

Moja żona razy 4 (słownie: cztery): 1/ razem ze mną, 2/ nogami, solo 636km, 3/ nogami, solo 330km, 4/ nogami 200km jako opiekunka wysiłkowo niewydolnej starszej pani.

Dość się orientuję.


Buen Camino!, Wilk.

 
tutaj jestem łatoś, odtąd łętka ... łatośłętka!

Offline Mężczyzna Cokeman

  • Wiadomości: 818
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 24.05.2013
Odp: Transcontinental Race No11
« 22 Lip 2025, 18:00 »
W ultra pojęcie samowystarczalności to właśnie m.in. robienie sobie samemu zakupów na Orlenie. Że robisz je sam, a nie ktoś to organizuje, przywozi, gotuje obiadek, wieczorem masuje nogi i podmywa dupcię.

Dokładnie.
Samowystarczalność to samodzielne ogarnianie logistyki, a nie surwiwal. Zresztą czy jeżdżenie po oznaczonych albo utartych szlakach w górach to samowystarczalność? Ktoś tam znaki postawił, ktoś ścieżkę wydeptał. Pełny surwiwal to byłby na jakieś Syberii i to zdala od trasy kołymskiej czy jakiegoś innego kacapskiego szlaku, po tajdze, bez map i nawigacji. Albo na Antarktydzie.

A tutaj chodzi o brak obsługi na trasie poza taką ogólnodostępną. Aż dziw, że ktoś po tylu miesiącach tego nie kuma.

Offline Mężczyzna skaut

  • Wiadomości: 1266
  • Miasto: Józefów - Emilianów
  • Na forum od: 30.11.2014
Odp: Transcontinental Race No11
« 22 Lip 2025, 19:15 »
Jakich miesiącach? Latach!
Przecież te wpisy Pablo to konstrukt literacki. Trzeba tylko sobie przypomnieć, kto to jest protagonista a kto to antagonista i wszystko będzie jasne.
Dzięki temu nie nudzimy się na forum.
Już 10 lat temu ktoś wyraził przypuszczenie, że nasi napieracze czyli Wilk i Pablo po sezonie siedzą razem przy kominku ze szklaneczkami czegoś mocniejszego i mają ubaw z reszty forumowiczów, którzy myślą, że to naprawdę

Offline Mężczyzna transatlantyk

  • Moderator Globalny
  • GM 2479
  • Wiadomości: 8105
  • Miasto: Annopol
  • Na forum od: 21.11.2007
    • Rowerem przed siebie.
Odp: Transcontinental Race No11
« 22 Lip 2025, 19:36 »
Pablo, dałbyś spokój. Niech sobie wilk organizuje po swojemu, przeżywa po swojemu.  Nie zbijaj mu tej radości.


Offline Wilk

  • Wiadomości: 20839
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
Odp: Transcontinental Race No11
« 22 Lip 2025, 19:44 »
Jeszcze nie wystartowałeś, a już budujesz opowieść o tym, że wyścig w którym startujesz jest bardziejszy niż wyścig w którym startowali inni ...

Nie, ja pokazuję po prostu, ze RAP nie jest wyścigiem samowystarczalnym, tylko że jest wyścigiem ze wsparciem. I jest to oczywistość dla każdego siedzącego w klimatach ultra.

Drastyczna różnica to by była, gdyby to był naprawdę samowystarczalny wyścig - czyli terenowy, gdzie zapasy żarcia na kilka dni trzeba mieć ze sobą, wodę pozyskiwać z naturalnych źródeł, samemu sobie gotować, no i zrezygnować z dużej części elektroniki, albo targać ze sobą kilogramy powerbanków.

Nie przynudzaj już, bo już z 10 razy w tym stylu smęciłeś. Pojęcie samowystarczalności jest pojęciem umownym, pełną samowystarczalność to będziesz miał jak będziesz żył jak japońscy żołnierze po II wojnie światowej, którzy po kilka-kilkadziesiąt lat żyli na samotnych wyspach na Pacyfiku, bo nie dotarły do nich informacje o końcu wojny. Jak jedzenie sobie sam upolujesz, a nie kupisz zapas na 5 dni, bo czym tym to się niby wielce różni od kupowania codziennie? Jak sam wydobędziesz rudę, zrobisz z niej stal i samodzielnie zbudujesz rower. Dlatego ani TCR, ani Twoje wyprawy w rozumieniu prawdziwej, pełnej samowystarczalności takie nie są.

N-razy już tłumaczyłem, że samowystarczalność na ultra jest pojęciem umownym. Jest to zbiór reguł przyjęty przez środowisko ultra, reguł wykutych na dwóch najważniejszych wyścigach samowystarczalnych czyli Tour Divide i właśnie Transcontinental Race. Te wyścigi są na ultra odpowiednikiem Tour de France wśród zawodowców i podobnie jak w przypadku Touru ich rozwiązania i reguły są przenoszone na inne, mniejsze wyścigi.

O tym czym jest samowystarczalność na ultra nie decydują ludzie jak Ty, którzy w swoim życiu nigdy żadnego wyścigu ultra nie przejechali, ale są pierwsi do narzekania. O tym czym jest samowystarczalność na ultra decyduje powszechny konsensus wśród szeroko rozumianego środowiska zawodników ultra. Więc Twoje zdanie nie ma tu najmniejszego znaczenia, bo ultra nie jeździsz. W środowisku ultra właśnie zasady jakie są na TCR są uznawane za jazdę typu samowystarczalnego, a zasady jakie są na RAP za taką jazdę uznane być nie mogą. Koniec, kropka.

I pisałem Ci to już wiele razy, ale przy każdym nowym wyścigu mamy Pabla i jego teksty w stylu:

« Ostatnia zmiana: 22 Lip 2025, 20:02 Wilk »

Offline Wilk

  • Wiadomości: 20839
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
Odp: Transcontinental Race No11
« 22 Lip 2025, 19:58 »
Rozumiem, że kropki będą tutaj?
https://www.lostdot.cc/tcr

To jest strona TCR, natomiast monitoring będzie tutaj, właśnie odpalono stronę na FMC:
https://www2.followmychallenge.com/live/tcrno11/

O co chodzi z tym green leaderboard na liście startowej? Jakieś ekoduperele czy coś poważniejszego?

To jest taka ekologiczna inicjatywa orgów. Dla zawodników, którzy zdecydowali się dojechać na start wyścigu "zielonym" transportem (czyli generalnie albo pociąg, albo rower) były znaczne upusty na wysokości wpisowego. Z Polski to niestety nie bardzo wchodzi w grę, ze 3 doby by trzeba dojeżdżać.
Za kilka dni przygarniamy kropkę Wilka

Polecam się!  ;)

Offline Mężczyzna skaut

  • Wiadomości: 1266
  • Miasto: Józefów - Emilianów
  • Na forum od: 30.11.2014
Odp: Transcontinental Race No11
« 22 Lip 2025, 20:09 »
Oczywiście przygarniamy kropkę Wilka, a przed  metą „pchamy, pchamy” jak Jaroński z Wyrzykowskim.

Offline Mężczyzna Cokeman

  • Wiadomości: 818
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 24.05.2013
Odp: Transcontinental Race No11
« 22 Lip 2025, 20:15 »

To jest taka ekologiczna inicjatywa orgów. Dla zawodników, którzy zdecydowali się dojechać na start wyścigu "zielonym" transportem (czyli generalnie albo pociąg, albo rower) były znaczne upusty na wysokości wpisowego. Z Polski to niestety nie bardzo wchodzi w grę, ze 3 doby by trzeba dojeżdżać.

Do Santiago pociągiem? Masakra, Jako tako wiem, jak dojechac w okolice Hendaye na granicy FR/ES, ale w Hiszpanii w ogóle nie wiem jak z przewozem rowerów w pociągach dalekobieżnych i nie znam tamtejszego systemu, ale podobno nie za fajnie. Przed takim ultra to warto być jednak wypoczętym i zrelaksowanym więc jak masz lepszą opcję to czemu by nie skorzystać..

Offline Wilk

  • Wiadomości: 20839
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
Odp: Transcontinental Race No11
« 22 Lip 2025, 20:36 »
Do Santiago pociągiem? Masakra, Jako tako wiem, jak dojechac w okolice Hendaye na granicy FR/ES, ale w Hiszpanii w ogóle nie wiem jak z przewozem rowerów w pociągach dalekobieżnych i nie znam tamtejszego systemu, ale podobno nie za fajnie. Przed takim ultra to warto być jednak wypoczętym i zrelaksowanym więc jak masz lepszą opcję to czemu by nie skorzystać..

Właśnie o to chodzi. Generalnie Santiago jest słabe pod kątem dojazdu, bo nie ma bezpośrednich połączeń lotniczych z Polski, a lecieć z przesiadką nie chciałem, bo przy przesiadce ryzyko zgubienia roweru znacznie rośnie. I dlatego lecę do Porto, później będę dojeżdżać rowerem już do Hiszpanii i dalej pociągiem (bo ten z Portugalii do Hiszpanii przewozi tylko złożone rowery). Ale to jest IMO i tak dużo wygodniejsza opcja (bo będę normalnie spać na kwaterze) niż tłuc się 2-3 doby pociągami czy tym bardziej autokarem. A za brak dobrej regeneracji przed startem zawsze się beknie na trasie.

Ale dla zawodników z Hiszpanii, Francji czy Włoch to już sporo sensowniejsza opcja. A są i fanatycy ekologii, którzy wierzą że w ten sposób zbawiają świat  :P

Tagi:
 









Organizujemy










Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum