Autor Wątek: Niderlandy (Holandia) - historyczna Fryzja i Morze Wattowe  (Przeczytany 3749 razy)

Offline Mężczyzna szy

  • Wiadomości: 2538
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 29.04.2009
Hej, hej,

za chwilę nowy sezon, najwyższy czas zamykać poprzedni - było już o Dreźnie i Krainie Łaby, było o trasie Ennsradweg w Austrii, będzie jeszcze o Południowym Tyrolu, a teraz:

Niderlandy, czyli Holandia: Morze Wattowe, Fryzja i Groningen

Wyżej w wersji blogowej do czytania (najdłuższy artykuł na Znajkraju, prawie 40 tysięcy znaków), a to dla Was - w wersji "plus", do oglądania - z większą liczbą zdjęć.


Do Holandii dotarliśmy po nocnej podróży i kilku przesiadkach. Większość trasy w kuszetce w pociągu Nightjet z Innsbrucka do Düsseldorfu. To o tyle wyjątkowe, że wciąż nie zdarza się często, by w ten sposób można było wieźć rower. Tu niestety szczęście było umiarkowane - rowery jechały w ogólnodostępnych wagonach, a pociąg stawał na kilku dużych stacjach. Cały skład był jednak wewnątrz połączony, kuszetka nie była izolowana od reszty, więc można było przejść te 3-4 wagony dalej i rzucić okiem. Łącznie na trasie przez przedział przewinęło się chyba 5 rowerów.






Trasę zaczynamy właśnie w Leeuwarden z planem kilkudniowej trasy wzdłuż północnego wybrzeża Holandii, a więc "dookoła" historycznej Fryzji nad Morzem Wattowym. Nie wiem czy to wstyd, ale... o mieście jak Leeuwarden nie słyszałem chyba wcześniej, tymczasem zachwyciło nas obydwoje. I ruchem rowerowym, i przyjemnym klimatem. Bardzo miłe miejsce na przywitanie z Holandią. I na pewno lepsze niż Groningen, do którego dotarliśmy na koniec.

Rowerowo - ekstraklasa. Jak nigdzie w Polsce. No, może przypominały mi się tylko fajne izolowane drogi rowerowe w centrum Szczecina. Tutaj w mieście przy wszystkich większych ulicach była separowana dwukierunkowa trasa zwykle z ceglaną nawierzchnią. Na rowerach oczywiście wszyscy, w każdym wieku, na przeróżnych ich typach, wiele cargo z dziećmi.






















We Fryzji jest nawet kilka akweduktów, bo to bardziej opłacalne od budowania mostów - albo odpowiednio wysokich, albo otwieranych i zatrzymujących w ten sposób ruch. Jechalismy pod jednym, który okazał się być poświęconym... Macie Hari:






Kawałek dalej był remont mostu, ale ponieważ biegnie po nim istotna droga rowerowa, to wykonawca remontu zapewnił bezpłatny transport zastępczy - wow:






A potem to już się zaczęła jazda po szlakach Holandii. Wszystko zorganizowane w system węzłowy - czyli każda wieś, większe skrzyżowania dróg czy czasem duże atrakcje mają swoje numerki które wyznaczają marszrutę. Jest strona i appka które wyznaczają najkrótszą drogę pomiędzy dwoma dowolnymi punktami, a potem jedziemy od numerka do numerka.










Drogi są w większości odizolowane, może nawet 80-90% naszej trasy wybieranej bez wiedzy o nawierzchniach. Reszta to zwykłe szosy, szosy z wymalowanymi pasami albo wąskie singielki polnymi miedzami, także gruntowymi. Płasko w 99,9%, reszta to podjazdy pod wały przeciwpowodziowe :). Wszystko zawsze o idealnej nawierzchni. Nawet jeśli gruntem, to jak po maśle.

Najwięcej jechaliśmy wzdłuż wałów, na szczęście trochę kręcą, trochę odchodzą do wsi, czasem przeskakują ze strony na strony, czasem my sami odjeżdżaliśmy do ciekawych miejsc w okolicy.




















Kilka kilometrów przejechaliśmy po wyspie Ameland - wybrzeżem Morza Północnego:


















A poza tym bywało też tak:




























Atrakcje? Mnóstwo. W dodatku to był nasz pierwszy raz w Holandii. Wybranę różności (więcej w artykule na blogu):

Narodowe Muzeum Porcelany w Leeuwarden:








Oldehove - krzywa wieża w Leeuwarden i widok z niej:






Bardzo przyjemne portowe Harlingen:








Główną atrakcją było Morze Wattowe. Na pierwszy rzut oka może mało efektowne, ale jeśli się zainteresować, jak działa, jak pracuje, jakie konsekwencje ma tak duża zmiana poziomu wód, robi się z tego ciekawa rzecz.












Dawne pięknie zachowane układy fryzyjskich wsi - okrągłe Niehove:






I najstarsza nieprzerwanie zamieszkana wieś w Holandii - Ezinge, na charakterystycznym wzgórzu - terpie:




Krótki - około 2 km - rejs promem, który znacznie uprościł nam trasę:








Prywatna lecznica dla małych znalezionych, porzuconych czy poszkodowanych fok w Pieterburen, otwarta dla zwiedzających - jako dziennikarz mogłem wejść też do zamkniętej części, na ostatnim zdjęciu śpiący maluch:








Jeden z 17 ocalałych (było 200) wystawnych dworów - borgów:






... i "wiszące kuchnie" w Appingedam:




A na koniec świetna rzecz, jakiej nie widzieliśmy nigdzie indziej. Rustpunty - samoobsługowe miejsca odpoczynku dla rowerzystów prowadzone przez prywatne osoby. Jest gdzie usiąść, jest lodówka z napojami, jedzeniem i skarbonką obok, stół, czajnik, czasem kuchenka. Świetne. Lokalizacje są w appce systemu węzłowego i na stronie www.












Holandia to rzeczywiście inny rowerowy świat. Albo raczej "inni" to jesteśmy my :). W Groningen udział rowerów w ruchu w ogóle to 30-40%. Na Ameland pod supermarketem chyba z 1/4-1/3 to przeróżne rowery cargo z dziećmi, zakupami, bagażami. I pod względem turystycznym - bardzo, bardzo ciekawie.

Bardzo nam sie podobało, spokojnym, leniwym klimatem fajnie zamknęło nasz miesiąc w podróży.

:)

Szy.



* * *

Więcej znajkrajowych relacji:

- Niemcy - Lipsk i Nowe Pojezierze Lipskie w Saksonii
- Polska - Żelazny Szlak Rowerowy
- Niemcy - Rudawy w Saksonii
- Włochy - Południowy Tyrol: doliny Isarco i Adygi
- Austria - Ennsradweg, czyli droga rowerowa rzeki Anizy
- Niemcy - Drezno i Kraina Łaby w Saksonii
« Ostatnia zmiana: 11 Paź 2020, 21:52 szy »

rowerowy blog podróżniczy, ostatnio m.in.:
Żelazny Szlak Rowerowy, Kanał Elbląski, Lipsk, Rudawy i Velo Czorsztyn

Offline EASYRIDER77

  • Wiadomości: 3858
  • Miasto: INOWROCŁAW
  • Na forum od: 27.07.2010
też mam dobre wspomnienia z Holan... znaczy się Niderlandii.
Nie podobało mi się oznaczenie tras tymi numerkami o których piszesz.
poza tym my niestety lata świetlne za nimi w rowerowaniu społecznym, w rozumowaniu, że to środek transportu, a nie zaraz sport.

Offline Mężczyzna Iwo

  • leniwy południowiec
  • Wiadomości: 2566
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 20.09.2010
A foki w naturze da się tam spotkać?

Offline Mężczyzna szy

  • Wiadomości: 2538
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 29.04.2009
A foki w naturze da się tam spotkać?

Widzieliśmy jedną ze statku, dokładnie na środku Morza Wattowego - na łasze, która powstaje przez spadek poziomu wody, podobno bywa więcej:



(w centrum kadru)

Szy.

rowerowy blog podróżniczy, ostatnio m.in.:
Żelazny Szlak Rowerowy, Kanał Elbląski, Lipsk, Rudawy i Velo Czorsztyn

Offline Mężczyzna szy

  • Wiadomości: 2538
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 29.04.2009
też mam dobre wspomnienia z Holan... znaczy się Niderlandii.
Nie podobało mi się oznaczenie tras tymi numerkami o których piszesz.
poza tym my niestety lata świetlne za nimi w rowerowaniu społecznym, w rozumowaniu, że to środek transportu, a nie zaraz sport.

Nam te numerki trochę "odhumanizowywały" wsie i miasteczka :), zamiast oryginalnych nazw - numery. Ale samo wyznaczanie tras było bardzo w porządku.

Zapomniałem o stronie i appce:

https://www.fietsknoop.nl/planner
https://play.google.com/store/apps/details?id=nl.vv.fietsknoop

Szy.

rowerowy blog podróżniczy, ostatnio m.in.:
Żelazny Szlak Rowerowy, Kanał Elbląski, Lipsk, Rudawy i Velo Czorsztyn

Offline Kobieta suchyy

  • trolololo
  • Wiadomości: 1472
  • Miasto: Amsterdam
  • Na forum od: 24.07.2006
    • www
Fajnie fajnie, przeglądnąłem na szybko, ale będę musiał dokładniej poczytać bo odwiedziliście kilka fajnych miejsc, które i my moglibyśmy w weekendy odwiedzić ;-)

A co do zdjęć z drona, sprawdzałeś gdzie można latać? Bo te dwie wioseczki akurat w strefie dozwolonej, udało się przypadkiem czy byłeś przygotowany?



Offline Mężczyzna szy

  • Wiadomości: 2538
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 29.04.2009
A co do zdjęć z drona, sprawdzałeś gdzie można latać? Bo te dwie wioseczki akurat w strefie dozwolonej, udało się przypadkiem czy byłeś przygotowany?

Mam już we krwi uważanie na parki narodowe i lotniska :), ale mapę stref w Holandii oglądałem chyba jeszcze przed wyjazdem.

A tam nad Niehove i Ezinge - widziałem lotnisko w Groningen, jednak nie pamiętałem dokładnej strefy. Ale że było cicho w powietrzu, to szybko zrobiłem co chciałem i tyle. Dodatkowo nad Niehove, ponieważ chciałem zdjęcia dokładnie znad wsi, to nadleciałem z daleka. Tam na pewno więcej osób lata, a nie wiedziałem jak mieszkańcy reagują, tym bardziej że latałem im bezpośrednio nad głowami :)

Chciałem jeszcze polatać gdzieś na wybrzeżu koło Moddergat, ale było wysokie Kp (zwykle w upale), więc odpuściłem.

A Ty latasz po Holandii? :)

Szy.
« Ostatnia zmiana: 29 Sty 2020, 18:06 szy »

rowerowy blog podróżniczy, ostatnio m.in.:
Żelazny Szlak Rowerowy, Kanał Elbląski, Lipsk, Rudawy i Velo Czorsztyn

Offline Mężczyzna szy

  • Wiadomości: 2538
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 29.04.2009
Suchy,

a nie wiesz może, co to za gra, którą widzieliśmy w Harlingen? :)

Takie miejscowe chłopy, niewielka piłka, dwie drużyny, zamknięta główna handlowa uliczka. Miałem zapytać, ale akurat ktoś zadzwonił, długo rozmawiałem i zapomniałem :/



Szy.

rowerowy blog podróżniczy, ostatnio m.in.:
Żelazny Szlak Rowerowy, Kanał Elbląski, Lipsk, Rudawy i Velo Czorsztyn

Offline Kobieta KarolaBike

  • Wiadomości: 8
  • Miasto: Inowrocław
  • Na forum od: 31.07.2019
Ja też byłam w Holandi. Bardzo mi się podobało. Trafiłam akurat na taki czas, w którym wykluwały się małe ptaki ( łabędzie, kaczki itp.) :D

Offline Mężczyzna szy

  • Wiadomości: 2538
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 29.04.2009
Ja też byłam w Holandi. Bardzo mi się podobało. Trafiłam akurat na taki czas, w którym wykluwały się małe ptaki ( łabędzie, kaczki itp.) :D

A w której części byłaś? Podejrzewam, że to była wiosna?

My ptasiego towarzystwa widzieliśmy w sumie niewiele. Stada mew i mewopodobnych nad Morzem Wattowym i właśnie jakieś kaczkowate w Parku Narodowym Lauwersmeer, tylko z daleka, choć można było spędzić więcej czasu na zwiedzaniu parku:







:)

Szy.

rowerowy blog podróżniczy, ostatnio m.in.:
Żelazny Szlak Rowerowy, Kanał Elbląski, Lipsk, Rudawy i Velo Czorsztyn

Offline EASYRIDER77

  • Wiadomości: 3858
  • Miasto: INOWROCŁAW
  • Na forum od: 27.07.2010
Ja też byłam w Holandi. Bardzo mi się podobało. Trafiłam akurat na taki czas, w którym wykluwały się małe ptaki ( łabędzie, kaczki itp.)


my byliśmy w czerwcu gdzieś w połowie, była masa ptactwa, takich małych kaczątek, łabędziątek... więc już po wykluciu.   ;D

Offline Mężczyzna szy

  • Wiadomości: 2538
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 29.04.2009
co to za gra, którą widzieliśmy w Harlingen? :)



To regionalna ciekawostka, więc odpowiem sam sobie, może kogoś z Was zainteresuje:

to kaatsen - "fryzyjska piłka ręczna".
 
Cytat: Wikipedia
It is believed to be one of the oldest ballgames and was an unofficial demonstration sport at the 1928 Summer Olympics in Amsterdam.

Cytat: Wikipedia
The major Frisian handball tournament, called the P.C. (short for Permanent Committee), has been held in the city of Franeker since 1854 and is considered the oldest regular sports tournament in the world.

https://en.wikipedia.org/wiki/Frisian_handball
https://northerntimes.nl/what-is-kaatsen/

Fragment na YT:



W naszym przypadku rozgrywana na wąskiej ulicy w centrum portowego Harlingen, bo trudno tam o lepsze warunki.

Szy.
« Ostatnia zmiana: 15 Kwi 2020, 15:13 szy »

rowerowy blog podróżniczy, ostatnio m.in.:
Żelazny Szlak Rowerowy, Kanał Elbląski, Lipsk, Rudawy i Velo Czorsztyn

Offline Mężczyzna mula53

  • Wiadomości: 187
  • Miasto: Szczecin
  • Na forum od: 29.01.2009
Holandia to może tu na forum nie wzbudza entuzjazmu. Taka łatwa i grzeczna. Ja byłem z żonką i synem 10 tat temu. Z lejdy objeździliśmy od Rotterdamu do Amsterdamu. Było super.

Offline Kobieta suchyy

  • trolololo
  • Wiadomości: 1472
  • Miasto: Amsterdam
  • Na forum od: 24.07.2006
    • www
A Ty latasz po Holandii? :)

Zapomniałem odpisać :P

Trochę latałem, ale generalnie uważam inwestycję w drona za nietrafioną. Spełniłem dziecięce marzenie, ale kupiłem w złym momencie, bo kupiłem Phantom 3 Advanced, a kolejny wypuszczony model to był Mavic, 5x mniejszy.
No i tak się bujam  tym moim ogromnym dronem i w rezultacie mogę go zabrać tylko jak jadę gdzieś samochodem.
Regulacje prawne też są inne w każdym kraju, więc zazwyczaj czuję się jak kryminalista jak latam ;-)

Kilka fajnych fotek udało się zrobić:
https://flickr.com/photos/75227967@N00/albums/72157668726321895

Offline EASYRIDER77

  • Wiadomości: 3858
  • Miasto: INOWROCŁAW
  • Na forum od: 27.07.2010
suchy, fajne te domki na wodzie, rewelacja. Zamarzyło mi się wrócić do  Holandii ale także i górskie kręte drogi są super.
Poza tym chciałbym kiedyś aby ktoś mi nakręcił krótki filmik na wyprawie z drona.

pozdrawiam

Tagi:
 




Organizujemy










Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum