Autor Wątek: Włochy - Południowy Tyrol: doliny Isarco i Adygi  (Przeczytany 1908 razy)

Offline Mężczyzna szy

  • Wiadomości: 2538
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 29.04.2009
Cześć,

naszego miesiąca z biletami Interrail część czwarta i ostatnia - Południowy Tyrol i tydzień w dolinach rzek północnych Włoch - Isarco i Adygi.

Dla wielu z Was być może był to zaledwie etap w dłuższej podróży przez Alpy, ale dla nas dwie drogi rowerowe, które łączą się koło Bolzano, były właściwym celem podróży. Jedna to trasa Brenner-Bolzano, druga - fragment Via Claudia Augusta.

Track GPS, pełna wersja tekstowa, a więc więcej o oglądanych miejscach, a także większe zdjęcia (wybrane) na:

https://www.znajkraj.pl/poludniowy-tyrol-polnocne-wlochy-na-rowerowe-wakacje


Z pociągu wysiedliśmy na Brenner. Wybrałem EuroCity z Innsbrucka, by zobaczyć jak wygląda pociąg Monachium-Wenecja (2-godzinny takt), ale wyboru szybko pożałowałem. Rozrzucenie pojedynczych miejsc rowerowych na końcach wagonu nie ułatwiło wsiadania, a nawet było najgorszym co nas spotkało przez miesiąc w pociągach. Miejsca w przedziale pasażerskim, za wąskim korytarzem, to słaba sprawa dla pojedynczo wsiadającego sakwiarza z bagażem i w tłumie innych podróżnych.




Powrót był dużo lepszy - koleją Południowego Tyrolu z przesiadką w Merano dotarliśmy do samego Innsbrucka w takich warunkach:





A potem nocnym pociągiem do Holandii, o tak:




Ale wróćmy do Południowego Tyrolu. Najpierw była jazda drogą rowerową z Brenner do Bolzano. Prawie 100 kilometrów jazdy, z wieloma fragmentami po dawnej linii kolejowej, którą kilkanaście lat temu zmodernizowano, przeniesiono w równoległe, szybsze tunele, a stary przebieg wykorzystano na trasę rowerową. Są "rowerowe" tunele, stara infrastruktura kolejowa, oddalenie od autostrady i zabudowań. Pomiędzy kolejowymi fragmentami przejeżdżamy przez miejscowości albo jedziemy wzdłuż autostrady. Wszystko delikatnie "z góry", jak to wzdłuż rzeki.

Biorąc pod uwagę długość, atrakcje jak tunele, tę dokładną lokalizację, myślę że można trasę nazywać jedną z najatrakcyjniejszych dróg rowerowych (w znaczeniu: przygotowanych tras rowerowych) w Europie.

Chronologicznie, między Brenner a Bolzano:




























































Po drodze - jak w Alpach, jak we Włoszech - albo widoczki, albo klimatyczne miasteczka - między innymi Sterzing (Vipiteno), Brixen (Bresannone) i Chiusa (Klausen):












W Bolzano spędzamy pół dnia, zaglądając między innymi do regionalnych muzeów  - m.in. archeologicznego i historii naturalnej. W pierwszym bohaterem jest oczywiście Ötzi. Jeśli nie znacie, nie byliście, warto tam się wybrać lub chociaż poczytać - to dość niesamowita historia samego Ötziego, znaleziska, badań, a nawet losów znalazcy. Drugie to przyroda i historia Alp i Dolomitów, między innymi żywe mrowisko w kilku gablotach i pobudzający - przynajmniej moją - wyobraźnię profil lodowca sprzed 20 tysięcy lat.
















Na nocleg jedziemy koleją linową do Soprabolzano, a potem jeszcze kilka kilometrów na kemping na płaskowyżu Ritten. Kiedyś wpadły mi w oko te okolice i nareszcie była okazja tam zajrzeć. Okazuje się, że po miejscowościach płaskowyżu (chociaż z tym "płasko" to tam słabo jest) jeździ ponad 100-letni tramwaj - Rittner Bahn. A z drogi widać piękny Sciliar po drugiej stronie doliny. W tej okolicy znajdują się też oryginalne piramidy z gliny.




















A potem z 10 kilometrów zjazdu serpentynami do Bolzano.
















Następnie kilkanaście kilometrów drogą rowerową nad Adygą do miasteczka Ora, gdzie planowaliśmy zrobić nawrotkę na północ przez Południowotyrolski Szlak Winny.










Południowotyrolski Szlak Winny - Strada del Vino lub Südtiroler Weinstraße - to stowarzyszenie różnego rodzaju obiektów związanych z uprawą wina w Południowym Tyrolu. Winnice, winiarnie, restauracje, a przez środek biegnie droga i szlak rowerowy - Via Claudia Augusta, czyli transalpejski szlak rowerowy. Mnóstwo ludzi na rowerach, piękna pogoda, wszędzie wokół winnice, w oddali Dolomity.




















Częścią Via Claudia Augusta w tej okolicy jest jeszcze jedna dawna linia kolejowa. Początek to dawna lokomotywa, pod jednym z zamków Reinholda Messnera tunel, dalej stary most kolejowy.


















Tu się zaczyna Via Claudia Augusta w górę dolinę Adygi. Myśleliśmy żeby przejechać przez Reschenpass do doliny Innu i tamtędy wracać, ale było nam tak dobrze, że zostaliśmy w dolinie, dojechaliśmy do Schlanders i pociągiem, jak pisałem, z powrotem na Brenner i do Innsbrucka.

Dolina Adygi - wielu sakwiarzy, sporo rowerzystów na lekko z identycznymi rowerami dowożonych na miejsce samochodem, oczywiście pełno ludzi na szosach.




























Po drodze jeszcze m.in. wycieczka koleją linową 850 metrów w górę i kilka kilometrów przejażdżki z widokami na dolinę Adygi.














Jeszcze jeden zamek muzeum górskiego Reinholda Messnera i jego okolice, tuż obok stacji kolei w Naturns.












Nawet na stacji kolejowej w Merano było pięknie - regionalne pociągi w jednolitych barwach, w tle Alpy, a nad naszymi rowerami świetna tablica informacyjna wypisująca wszystkie atrakcje pod każdą kolejną stacją na linii Bolzano-Schlanders - fajny pomysł.






Łącznie spędziliśmy w Południowym Tyrolu chyba 7 dni, w tym dwa dni przerwy. Przepysznie, w miarę przystępnie cenowo, w pierwszej części bardzo niewielu turystów, od Bolzano oczywiście więcej, w tym naprawdę dużo ludzi na Via Claudia Augusta. Mam nadzieję, że będzie tam można podróżować bezpiecznie w tym roku.

Szy.



* * *

Więcej znajkrajowych relacji:

- Niemcy - Lipsk i Nowe Pojezierze Lipskie w Saksonii
- Polska - Żelazny Szlak Rowerowy
- Niemcy - Rudawy w Saksonii
- Niderlandy (Holandia) - historyczna Fryzja i Morze Wattowe
- Austria - Ennsradweg, czyli droga rowerowa rzeki Anizy
- Niemcy - Drezno i Kraina Łaby w Saksonii
« Ostatnia zmiana: 11 Paź 2020, 21:52 szy »

rowerowy blog podróżniczy, ostatnio m.in.:
Żelazny Szlak Rowerowy, Kanał Elbląski, Lipsk, Rudawy i Velo Czorsztyn

Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 9085
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Dla wielu z Was być może był to zaledwie etap w dłuższej podróży przez Alpy, ale dla nas dwie drogi rowerowe, które łączą się koło Bolzano, były właściwym celem podróży. Jedna to trasa Brenner-Bolzano, druga - fragment Via Claudia Augusta.
Jechałem obie nie raz, polecam. Są również bardzo przydatne do przejazdów między dolinami górskimi przy przeskoku z Tyrolu w Dolomity lub jako dojazdówka z pociągu. Do Brennero/Brenner relatywnie łatwo o bilety promocyjne z granicy polsko-niemieckiej (około 32 euro + 10 za rower, obejmuje ICE Berlin-Monachium, czas jazdy się znacznie skrócił).
Trzeba jednak mieć na uwadze, że ścieżka z Brennero do Bolzano ma kilka gratisowych podjazdów, ponadto są odcinki w bardzo wąskiej dolinie, gdzie dość szybko robi się ciemno. Ponadto Bolzano latem często notuje bardzo wysokie temperatury, na napływ gorącego powietrza doliną Adygi nakłada się tu efekt fenowy przy wiatrach południowo-zachodnich i południowo-wschodnich. +37 nie jest niczym nadzwyczajnym.

Miejsca w przedziale pasażerskim, za wąskim korytarzem, to słaba sprawa dla pojedynczo wsiadającego sakwiarza z bagażem i w tłumie innych podróżnych.
Dla pojedynczego sakwiarza to akurat najmniejszy problem, że miejsca są rozrzucone. Gorzej jak wsiadasz z rodziną i masz dwa rowery wstawić w jednym wagonie, a dwa w innym (np. ojciec i trójka dzieciaków po 10-13 lat). Postój trwa 30 sekund, góra minutę - vide Szwajcaria. Wsiadałem solo  nie raz do takich wynalazków, a nawet gorszych - IC w Szwajcarii, gdzie masz między wagonami czasami jedno-dwa miejsca na rower w przejściu, a przystanki co 15 minut i cały czas tłum w jedną to w drugą. Jak nie wsiądziesz pierwszy i nie zablokujesz przejścia, to możesz nie zdążyć wrócić po sakwy. Czekający ludzie na peronie robią tutaj za "osłonę", bo przy długim pociągu konduktor może nie zauważyć, że jakieś bagaże, czy rower został ;) W dwie i więcej osób to już pełna kultura, bo zawsze ktoś stoi na zewnątrz i może pomagać, reagować. Aczkolwiek nie zawsze to działa, jechaliśmy kiedyś w 3 osoby na jednym bilecie i pół Szwajcarii jedna osoba jechała na gapę, bo pociąg odjechał zanim weszły dwie osoby z biletem. Daliśmy znać do obsługi na dworcu i udało się to ogarnąć zanim przyszedł konduktor, bo odkręcanie ewentualnego mandatu za 12 tys. złotych byłoby skomplikowane. Oczywiście pociąg pełno tuneli i komórkę można było sobie wsadzić, zero kontaktu.
Jednak wolę takie rozwiązanie z pociągami EC niż np. brak możliwości przewozu (vide Zurich-Milano), a zdaję sobie sprawę, że przy częstym takcie pociągów kwalifikowanych (2-4 godziny) i istniejącej ofercie regionalnej w takcie 1-2 godzinnym, tych rowerzystów w pociągach najwyższych kategorii nie ma aż tak dużo, ponadto rezerwę wagonową łatwiej się zestawia, gdy masz po 1-2 miejsca na rower co 2 wagony, a nie jeden rowerowy na 12 i jak się zepsuje, to jest katastrofa (vide nasze EC, co często jeździ bez rowerowego do Berlina, bo przeglądy, bo naprawy, bo hamulce itd.).
« Ostatnia zmiana: 8 Mar 2020, 00:38 podjazdy »
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline Mężczyzna szy

  • Wiadomości: 2538
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 29.04.2009
Do Brennero/Brenner relatywnie łatwo o bilety promocyjne z granicy polsko-niemieckiej (około 32 euro + 10 za rower, obejmuje ICE Berlin-Monachium, czas jazdy się znacznie skrócił).

O, dzięki - nasze wyjazdy to właściwie bliższe Niemcy i ciągle jeszcze rzadko mamy okazję trafić na ICE. Na razie tylko raz, w dodatku na takiej "końcowej" trasie i jeszcze z postojem z powodu silnego wiatru, więc jeszcze bez efektu prędkości ;)


Trzeba jednak mieć na uwadze, że ścieżka z Brennero do Bolzano ma kilka gratisowych podjazdów,

Może, ale dziś kojarzę tylko jeden, gdzieś w początkowej części, na takiej wąskiej asfaltowej dojazdówce do kilku gospodarstw. Za to rzeczywiście konkretnie stromy, jakieś kilkadziesiąt metrów ścianki.


... i cały czas tłum w jedną to w drugą...

Racja.

Ale wydaje się, że w najbliższych miesiącach tłumy w Europie będą mniejsze ;)

Szy.

rowerowy blog podróżniczy, ostatnio m.in.:
Żelazny Szlak Rowerowy, Kanał Elbląski, Lipsk, Rudawy i Velo Czorsztyn

Tagi: włochy 
 




Organizujemy










Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum