Autor Wątek: Austria - Ennsradweg, czyli droga rowerowa rzeki Anizy  (Przeczytany 3323 razy)

Offline Mężczyzna szy

  • Wiadomości: 2268
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 29.04.2009
Hej,

to nasze wrażenia z kilku dni w Alpach austriackich na drodze rowerowej rzeki Anizy. W tradycjonalistycznym duchu - z sakwami i przyczepką :o, by dać odpór temu bikepackingowemu szaleństwu ;D

Austria i Ennsradweg były drugą częścią naszego kolejowo-rowerowej trasy po Europie miesiąca - korzystając z biletów Interrail zajrzeliśmy w cztery bardzo rowerowe miejsca w Europie. Wszystkie sukcesywnie opisuję na Znajkraju, to Austria:

https://www.znajkraj.pl/austria-na-lato-szlak-rowerowy-ennsradweg-w-alpach-austriackich

... a dla Was tutaj więcej niepublikowanych na blogu zdjęć i komentarz w bardziej "rowerowym" tonie.


Trasa ma początek we Flachau w Austrii, choć większość tras realnie zaczyna się na 12. kilometrze w Radstadt. Tutaj dojeżdża się pociągiem. Koniec - w Enns nad Dunajem, gdzie można wskoczyć na trasę wzdłuż Dunaju. Długość - 250-280 kilometrów.

Tak jak zachwycam się naszą Velo Dunajec, tak podobnie widzę Ennsradweg. Jednej i drugiej trasie towarzyszą świetne górskie klimaty, choć oczywiście różnią je proporcje. Nad Anizą przejeżdża się blisko masywu Dachstein, mija najwyższy charakterystyczny najwyższy szczyt Styrii - Grimming (też w grupie Dachstein), widzi się ścianę Hochtoru, przeciska przez wąski kanion Anizy w Parku Narodowym Gesäuse.

W tle Dachstein:



Grimming:



Alpy Ennstalskie i ściana Hochtoru:



W dolinie Anizy:




Sama trasa na większości przebiegu jest odseparowana od ruchu samochodowego. W górnym odcinku jedzie się dużo po widokowych szutrach, kręcących gdzieś w niewielkim oddaleniu od rzeki, przeważnie z widokami na północne zbocze doliny.










Jest wiele tradycyjnych wydzielonych odcinków pieszo-rowerowych:










Sporo skakania z brzegu na brzeg w zależności od ukształtowania doliny i obieranego przez rzekę kierunku. Czasem to mosty publiczne, czasem pieszo-rowerowe konstrukcje.
















Na całej trasie krótkie odcinki przejeżdza się po drogach publicznych, ale nigdy w dużym ruchu. Zwykle to łączniki przez niewielkie miejscowości pomiędzy kolejnymi dłuższymi odcinkami dróg rowerowych.










Jedyny dłuższy odcinek po drodze publicznej to przed i za Hieflau, okolice Parku Narodowego Gesäuse, gdzie warunki topograficzne nie pozwalają na wydzielenie ruchu. Ale i tak podczas naszej jazdy realnego ruchu prawie nie było.












A gdy tylko dolina się odrobinę rozszerza, pojawia się asfaltowa droga rowerowa biegnąca po zboczu doliny aż do granicy Alp. To dobre kilkadziesiąt kilometrów w dolnym biegu doliny. Odcinek zupełnie inny niż szutry z początku, ale świetny w jeździe, zróżnicowany, z wieloma krótkimi zjazdami i podjazdami. I dający sporo cienia w lesie podczas upałów.












Tyle o jeżdżeniu. Z ciekawych miejsc największą atrakcją na trasie na górskim odcinku jest na pewno Admont - małe miasteczko z opactwem Benedyktynów, a w nim z kilkoma placówkami kulturalnymi. Najbardziej znaną jest oczywiście biblioteka - największa biblioteka klasztorna w Europie:








Oprócz biblioteki w tym samym miejscu znajduje się również muzeum historii naturalnej i muzeum sztuki sakralnej, w nich zbiory rękopisów, kolekcja much, motyli. Właściwie w Admont można spędzić dobre kilka godzin. Naprzeciw jeszcze katedra.












Większą wartość krajoznawczą od Admont ma na pewno Steyr - jedno z najstarszych miast w Austrii, znane z zachowanego Starego Miasta. Widoki miasta w ujściu rzeki Steyr do "naszej" Anizy rewelacyjne, to dzięki nim mówi się o Steyr jako o jednym z najpiękniejszych miast Europy. Niestety, turniej siatkówki zajął cały rynek i nie naoglądaliśmy się wiele. Tłumy ludzi, pozastawiane cenne obiekty. Ale niewątpliwie miasteczko piękne.














I jeszcze transport. Jak wspominałem, przyjechaliśmy i wyjechalismy pociągiem. Najpierw z Drezna w Saksonii, a potem na Brenner we Włoszech. Jednak te kluczowe miejscowości to Salzburg "tam" oraz Linz "z powrotem" - obydwie osiągalne z Monachium lub Wiednia.

Warunki w pociągach - przeważnie bardzo dobre. Pierwsze i drugie zdjęcie z EuroCity z Monachium, trzecie z podmiejskiego Cityjeta do Linzu, czwarte z Railjeta do Inssbrucka - ten ostatni to w ogóle najlepszy nasz przejazd w pociągu podczas całego wyjazdu, jedne z najlepszych pociągów w Europie. Nawet te haki dopracowane - odpowiednio szeroka przestrzeń na rowery.










Podsumowując - turystyczna trasa rowerowa z najwyższej półki. Gdyby nie odcinek szosowy w środku, który powinien trochę uczulać podróżujących z dziećmi - byłaby idealna trasa nadrzeczna. Jednak jeśli nie podróżujecie z dziećmi, nie ma czym się martwić.

Więcej tekstu, jak pisałem - na Znajkraju. I oczywiście mapa z trackiem do pobrania.

Szy.
« Ostatnia zmiana: 25 Lut 2020, 10:55 szy »

znajkraj. rowerowy blog podróżniczy, ostatnio m.in.:
Południowy Tyrol, HolandiaAustria i Saksonia
www.znajkraj.pl

Offline Mężczyzna qbotcenko

  • Wiadomości: 818
  • Miasto: Tomprofa Gbórnicza
  • Na forum od: 17.03.2018
    • http://qbot.pro/
W pierwszym pociągu velotraum sobie wisi - trzeba się było zamienić ;P

Offline Mężczyzna szy

  • Wiadomości: 2268
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 29.04.2009
W pierwszym pociągu velotraum sobie wisi - trzeba się było zamienić ;P

Żebyś wiedział jak żałuję że tego nie zrobiłem ;)

A poważnie, to nie zawsze było dużo czasu żeby wsiąść (stacje pośrednie), nie zawsze było miejsce do wyboru w wagonie, a i zwykle dobrze widziały mi się miejsca blisko drzwi - dla sprawniejszego wyjścia.

Ale nic nie szkodzi - przy okazji poznałem ciekawą niemiecką markę :)

Szy.

znajkraj. rowerowy blog podróżniczy, ostatnio m.in.:
Południowy Tyrol, HolandiaAustria i Saksonia
www.znajkraj.pl

Offline EASYRIDER77

  • Wiadomości: 3738
  • Miasto: INOWROCŁAW
  • Na forum od: 27.07.2010
pięknie, powspominałem, część trasy z przyczepą z dziećmi robiłem.


Offline Mężczyzna ślimac

  • Wiadomości: 123
  • Miasto: przydrożna skarpa
  • Na forum od: 25.09.2014
Przeoczyłem bibliotekę w Admont ... dziękuję za zmobilizowanie do powrotu ...

Offline Mężczyzna szy

  • Wiadomości: 2268
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 29.04.2009
Przeoczyłem bibliotekę w Admont ... dziękuję za zmobilizowanie do powrotu ...

Szkoda, bardzo efektowne miejsce. I rzeczywisty skarb austriackiej czy może europejskiej kultury. Mowa jest o 70 tysiącach książek ("książek" - ksiąg, rękopisów, itp.). Byłem w środku sam, tylko ze stróżem, który nawet starał się trzymać poza zasięgiem wzroku - może właśnie po to, by nie odciągać uwagi od biblioteki. Ogromne drzwi do, w środku zupełna cisza, przyjemny chłód. Nieczęsto trafia się na takie miejsca poza dużymi ośrodkami miejskimi.

Szy.

znajkraj. rowerowy blog podróżniczy, ostatnio m.in.:
Południowy Tyrol, HolandiaAustria i Saksonia
www.znajkraj.pl

Offline Mężczyzna Morazis

  • Wiadomości: 18
  • Miasto: Kąpino
  • Na forum od: 01.07.2017
Rewelacja. Opis, jak i stronka.
Pytanko odnośnie przyczepki. Rozumiem, że to extrawheel? Jak się sprawuje?

Wysłane z mojego H8216 przy użyciu Tapatalka

______o
         ~\<,_
       (_)/ (_)
Train hard, race easy

Offline Mężczyzna szy

  • Wiadomości: 2268
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 29.04.2009
Rewelacja. Opis, jak i stronka.
Pytanko odnośnie przyczepki. Rozumiem, że to extrawheel? Jak się sprawuje?

Przerzuciłem odpowiedź w extrawheelowy wątek:

https://www.podrozerowerowe.info/index.php?topic=21318.msg451260#msg451260

Szy.
« Ostatnia zmiana: 29 Paź 2019, 16:10 szy »

znajkraj. rowerowy blog podróżniczy, ostatnio m.in.:
Południowy Tyrol, HolandiaAustria i Saksonia
www.znajkraj.pl

Offline Wilk

  • Wiadomości: 11434
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
Widoczki jak to w dobrą pogodę w Austrii - eleganckie, do spokojnego podróżowania takie drogi pewnie są całkiem dobre, choć mnie muszę przyznać ta najsłynniejsza ścieżka naddunajska już trochę znudziła, jak widać tyle gór w okolicy to już tylko czekam aż w nie wjadę ;)

Ale tak mnie ciekawi dlaczego aż tak monstrualny bagaż wieziesz, aż 6 sakw, w tym te ogromne na przyczepce? Przecież to tereny ze świetną infrastrukturą, długość szlaku też nie za duża, dostępność sklepów bardzo przyzwoita - a Ty wyekwipowany jesteś jak na szlak CSR w Australii, gdzie jedzenie na miesiąc trzeba wieźć  ;)

Offline Mężczyzna szy

  • Wiadomości: 2268
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 29.04.2009
Taki doświadczony, a łapie się na pozory ;)

A na serio to... to naprawdę pozory :). Tylne sakwy Extrawheela to 25 litrów, mniejsze 12,5 - to nie są przepastne Crosso (i całe szczęście). W nich i tych na przyczepce jedzie sprzęt biwakowy (namiot, maszty, dwie maty, dwa śpiwory), średni statyw, dron, laptop do pracy, buty do biegania, w ciuchach cywilna zmiana ubrania wymagana z powodów zawodowych. Wszystko to zajmuje jakąś tam przestrzeń. Jedyną ekstrawagancją są poduszki do spania ;D

(inna sprawa, że w Austrii nie spaliśmy w namiocie - kempingi zaczęliśmy od Południowego Tyrolu)

Być może to robi wrażenie gdy policzyć samą liczbę sakw, ale w praktyce to wcale nie jest nic wyjątkowego. Zwróć uwagę, że nie mamy nic na bagażnikach, żadnych worków z namiotem czy śpiworami.

A na koniec, zawsze to mówię - ja tak lubię. Lubię się posiłować na trasie, lubię wysiłek. Jestem wystarczająco silny by czuć się swobodnie z takim zestawem, to dlaczego mam z czegoś rezygnować? :)

Aaa, edit, po chwili: to część naszego łącznie 30-dniowego wyjazdu, stąd komputer czy cywilne ciuchy.

Szy.
« Ostatnia zmiana: 29 Paź 2019, 17:25 szy »

znajkraj. rowerowy blog podróżniczy, ostatnio m.in.:
Południowy Tyrol, HolandiaAustria i Saksonia
www.znajkraj.pl

Offline Wilk

  • Wiadomości: 11434
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
Taki doświadczony, a łapie się na pozory ;)

A na serio to... to naprawdę pozory :). Tylne sakwy Extrawheela to 25 litrów, mniejsze 12,5 - to nie są przepastne Crosso (i całe szczęście)

Pojemności sakw to nie podaje się na sztuki, tylko na komplet  ;)
Czyli małe po 25l, duże 50l, a na przyczepce 60l więc masz w sumie 135l pojemności.
Być może to robi wrażenie gdy policzyć samą liczbę sakw, ale w praktyce to wcale nie jest nic wyjątkowego.
No już takich tekstów to nie opowiadaj  ;)
Tych rozmiarów bagaże (130 litrów) bardzo rzadko się spotyka, jeśli już to domena wyjazdów, gdzie nie ma żadnej cywilizacji i trzeba bardzo dużo jedzenia wozić.

A na koniec, zawsze to mówię - ja tak lubię. Lubię się posiłować na trasie, lubię wysiłek. Jestem wystarczająco silny by czuć się swobodnie z takim zestawem, to dlaczego mam z czegoś rezygnować? :)

To już nawet nie chodzi o ciężar systemu bagażowego, choć ten jest monstrualny - 3 komplety sakw ważą wg strony 5,5kg (1300g 25l, 1700g 50l i 2500g 60l) + przyczepka z kołem 5,7kg, do tego bagażniki na tył i przód czyli pewnie z 1,2kg. Więc sam goły system bagażowy waży 12,4kg, tyle co rower :P. Dziwię się przede wszystkim temu - bo widzę, że często korzystacie z pociągów, a przy takim typie transportu przyczepka na pewno sprawy nie ułatwia, gdyby zrezygnować z przyczepki i rozłożyć to na klasyczne 4 sakwy - to by było w transporcie wygodniej i 6kg mniej 

Offline Mężczyzna Elizium

  • Kapituła MP-P 2019
  • Wiadomości: 5440
  • Miasto: Bnin
  • Na forum od: 17.03.2013
    • Klasyka w niedzielny poranek
Szy. a możesz pokazać jak masz spakowanego drona?
Absurdalny Eli

Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 7252
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
No tak, pojechać dolinami, a widoki z drona się obejrzy ;-) Elektronika typu laptop, dron, lustrzanka, baterie, system ładowania itd. zajmuje dużo miejsca. Mi by było bardzo szkoda jechać w takie miejsce i nie zrobić sobie górskiej trasy. Z tym, że ja na rower jadę prywatnie, w ramach wypoczynku i nie muszę brać tyle elektroniki.
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline Mężczyzna szy

  • Wiadomości: 2268
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 29.04.2009
Wilku, patrzysz na jazdę rowerem (bo nie napiszę "na turystykę", bo dawno od turystyki odszedłeś, tak sądzę) przez Twój pryzmat - bardzo wyczynowy. Oczywiście masz do tego prawo. Ale jednocześnie ja mam prawo do mojego spojrzenia :)

Ja nie wiem, ile dokładnie ważą moje sakwy. Intuicja mi podpowiada, że nie odegra to dla mnie żadnej roli, bo zmiana w praktyce tego drobnego procenta łącznej wagi całego zestawu który muszę pociągnąć (wraz ze mną) na turystycznej, mało wymagającej, trasie nie będzie miała znaczenia.

Ważniejsza jest wygoda podróży w postaci łatwego pakowania czy dostępu do rzeczy, dostęp do stanowiska pracy gdy potrzebuję (komputer), możliwość pobiegania po nowych okolicach (buty), możliwość uatrakcyjnienia relacji zdjęciem z drona, itp. W dodatku podróżuję rowerem dla miejsc, dla krajobrazu, dla poznania miejsca, a nie dla kilometrów.

Jeśli chodzi o przyczepkę - przyczepka jest fantastycznym wyrównywaczem możliwości Oli i moich. I rzeczywiście, nie raz rozmawialiśmy o przełożeniu rzeczy z przyczepki do przednich sakw Olki, ale tu nie tylko nie wyrównalibyśmy naszych fizycznych potencjałów, ale wręcz wpadlibyśmy w pułapkę różnic naszych możliwości. Oli zrobiłoby się znacznie ciężej, mi zdecydowanie za lekko. Inne poziomy zmęczenia przełożyłyby się na narzekanie, a potem pewnie na zniechęcenie Oli do takich wyjazdów.

Więc fakt, że Olka wozi właściwie tylko swoje, przeważnie lekkie, rzeczy jest z mojej - organizatora - strony swoistą zachętą do dłuższych rowerowych wyjazdów. Zyskuję mocny argument w małżeńskim planowaniu wolnego czasu. Tak, tak, to również ma znaczenie :)

Kwestie transportowe - bywają upierdliwe, zgadza się, ale jeśli jest się we dwójkę, to również przestaje być problemem. Wszystko podlega jakimś tam schematom i nie zdarzyło się, bym klął na przyczepkę podczas tego wyjazdu. A odbyliśmy w lipcu dokładnie 20 przejazdów pociągami, więc łącznie 40 razy wchodziliśmy i wychodziliśmy z takim zestawem do i z pociągów. Bez problemu.

Szy.

znajkraj. rowerowy blog podróżniczy, ostatnio m.in.:
Południowy Tyrol, HolandiaAustria i Saksonia
www.znajkraj.pl

Offline Mężczyzna szy

  • Wiadomości: 2268
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 29.04.2009
Szy. a możesz pokazać jak masz spakowanego drona?



Pewnie. Początkowo obawiałem się o losy delikatnej elektroniki, gimbala, ale to już dwa i pół roku jak tak jeździ i - odpukać - bez problemu.

A, jeszcze kontroler - identycznie, ale w mniejszym pudełku.

Szy.
« Ostatnia zmiana: 29 Paź 2019, 18:49 szy »

znajkraj. rowerowy blog podróżniczy, ostatnio m.in.:
Południowy Tyrol, HolandiaAustria i Saksonia
www.znajkraj.pl

Tagi:
 




Organizujemy










Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum