Autor Wątek: Niemcy - Lipsk i Nowe Pojezierze Lipskie w Saksonii  (Przeczytany 383 razy)

Offline Mężczyzna szy

  • Wiadomości: 2467
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 29.04.2009
Cześć,

w drodze z opisywanych wcześniej Rudaw do Szwajcarii mieliśmy jeszcze kilkudniowy przystanek w Lipsku i na Nowym Pojezierzu Lipskim. To drugie miejsce to rzeczywiście miejsce nowe - to 20 mniejszych i większych jezior położonych pod samym miastem, które powstają przez zalanie wodą kopalni odkrywkowych węgla brunatnego.

Zapraszam na Znajkraj:

https://www.znajkraj.pl/lipsk-i-nowe-pojezierze-lipskie-niemcy-na-rowerze


Na blogu pisałem, że Lipsk okazał się miastem dużo przyjaźniejszym od Drezna w zeszłym roku. Lipsk wydał nam się przyjemnym miastem do mieszkania, a Drezno - do zwiedzania. W Dreźnie zachwycaliśmy się atrakcjami, a w Lipsku raczej wyobrażałem sobie, że mógłbym być częścią tego przyjemnego codziennego popołudniowego klimatu na ulicach miasta.






Oczywiście miasto również posiada swoje atrakcje, choć Stare Miasto starym jest w zasadzie tylko z nazwy. Wiele z budynków to współczesne obiekty, w nich domy handlowe, sklepy, biura. Ale i tak miejsce ma swój klimat - mieszkając tam w lipcu codziennie wieczorem wychodziliśmy na przyjemny spacer po okolicznych ulicach.


















Wśród dawnych obiektów pojawiają się nowe, z których największe wrażenie na mnie zrobiło Paulinum - budynek postawiony 10 lat temu w miejscu wyburzonego przez władze NRD kościoła św. Pawła. Znajdźcie w nim jakąś symetrię... :)






Rzuca się czasem w oczy lipski street art:








Bardzo przyjemnie jeździło się rowerem po mieście, zwykle po pasach rowerowych na jezdni, w tym w dość oryginalny sposób przecinając przystanki tramwajowe.
















Po Lipsku jeździliśmy nie tylko po miejskich drogach rowerowych, ale i przez las Leipziger Auwald - aż 30 kilometrowej długości obszar lasów łęgowych, jaki przecina Lipsk (między innymi) z północy na południe. Odniosłem wrażenie, że poprowadzona tu droga rowerowa wzdłuż rzeki robi za autostradę północ-południe - wskazywał na to duży ruch ewidentnie "popracowych" jadących.
























Oprócz miasta było też wspomniane Nowe Pojezierze Lipskie. Nie wiem, czy to nie największa w Europie rewitalizacja dawnego obszaru górniczego - zamknięte odkrywki zalewa się wodą, pozwala przyrodzie odebrać co zabrano jej wcześniej, a wokół buduje infrastrukturę rekreacyjną - drogi rowerowe, porty jachtowe, śluzy między jeziorami, tory kajakowe, plaże. Drogi rowerowe mają szerokość dróg samochodowych, więc jeżdżą tu również szosowcy. Domyślam się, że można tędy puścić jakiś maraton biegowy, rolkowy, zorganizować mnóstwo różnego typu zawodów.




























Jeziora czasem przybierają niespodziewane kolory - wszystko dzięki minerałom i prawdopodobnie pozostałościom po wieloletnim wydobyciu. Co ciekawe, w przeciwieństwie do naszych tego typu jezior (kolorowe jeziorka koło Mużakowa, słynne "Malediwy" koło Konina) tu dozwolone jest kąpanie się, uprawianie sportów wodnych.








Spotykamy charakterystyczną ekipę turystek rowerowych z Bawarii - panie w wieku raczej 18+ co roku wybierają się w inne miejsce, w tym roku wybrały właśnie Lipsk i Nowe Pojezierze.








Dookoła Nowego Pojezierza biegnie Droga Rowerowa Nowego Pojezierza, czyli Neuseenland-Radroute [1]. Dookoła całego Lipska biegnie rowerowa obwodnica - Grüner Ring [2], której też fragment przejechaliśmy podczas tych czterech dni. Ciekawą trasą jest też Kohle-Dampf-Licht-Seen [3], czyli Węgiel-Para-Światło-Jeziora, która prowadzi przez różne przemysłowe pozostałości regionu. Ciekawsza jednak wydaje się na północy, nie na południu, gdzie jeździliśmy.








Udało nam się jednak zobaczyć między innymi Park Techniki Górniczej. Tutejsze maszyny górnicze to pewnie jedne z największych na świecie obiektów muzealnych ever - kilkadziesiąt metrów wielkości, jedna ma ciężar 1300 ton, druga 2400 ton.






Jeszcze jeden naprawdę wyjątkowy obiekt z Lipska - Pomnik Bitwy Narodów z 1813 roku, postawiony 100 lat później. "Ledwie" 300 000 ton betonu i 91 metrów wysokości. Niesamowity z zewnątrz i wewnątrz. Bardzo warto zajrzeć na cyklicznie puszczany kilkuminutowy film o bitwie i o pomniku.








I nie mogę nie napisać o największym dworcu kolejowym w Europie - pod halą mieści się trzykondygnacyjne centrum handlowe.






Dla lubiących takie aktywne "weekendy plus" fajna propozycja i naprawdę niezłe dopełnienie pobytu w Dreźnie i Krainie Łaby.

Szy.

[1] https://regio.outdooractive.com/oar-leipzig/de/tour/radfahren/neuseenland-radroute/13355721/
[2] https://gruenerring-leipzig.de/
[3] https://www.kohle-dampf-licht-seen.de/

* * *



Więcej znajkrajowych relacji:

- Polska - Żelazny Szlak Rowerowy
- Niemcy - Rudawy w Saksonii
- Niderlandy (Holandia) - historyczna Fryzja i Morze Wattowe
- Włochy - Południowy Tyrol: doliny Isarco i Adygi
- Austria - Ennsradweg, czyli droga rowerowa rzeki Anizy
- Niemcy - Drezno i Kraina Łaby w Saksonii
« Ostatnia zmiana: 11 Paź 2020, 21:50 szy »

rowerowy blog podróżniczy, ostatnio m.in.:
Żelazny Szlak Rowerowy, Kanał Elbląski, Lipsk, Rudawy i Velo Czorsztyn

Offline Mężczyzna Sedymen

  • Wiadomości: 3933
  • Miasto: Pabianice
  • Na forum od: 14.02.2017
Też wpiszę sobie na listę :) ale po Rudawach

A większą mi rozkoszą podróż niż przybycie! - L. Staff

Offline Mężczyzna Iwo

  • leniwy południowiec
  • Wiadomości: 2516
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 20.09.2010
w przeciwieństwie do naszych tego typu jezior (kolorowe jeziorka koło Mużakowa, słynne "Malediwy" koło Konina) tu dozwolone jest kąpanie się, uprawianie sportów wodnych

'Malediwy' czy Gajówka to nie są jeziora w wyrobiskach pokopalnianych tylko osadniki popiołów. Ze względu na dużą miąższość można się tam dość głęboko zapaść. Swego czasu Robert na wyprawce pokazywał nam nad brzegiem Gajówki sztuczkę - wziął dwumetrowego kijka, wbił go piach przy brzegu i zaczął wciskać. Cały kijek wszedł po czubek bez oporu (potem ja pokazałem podobną sztuczkę z nogą, ale to już nieco kompromitujące i o tym nie rozmawiamy).

Skądinąd, nasze 'zwykłe' jeziora pokopalniane też mają lekko turkusowy odcień, tylko dużo mniej efektowny.

Offline Mężczyzna Sedymen

  • Wiadomości: 3933
  • Miasto: Pabianice
  • Na forum od: 14.02.2017
Dwa miesiące temu koło Konina straż pożarna ratowała dwóch gości, bo groziło mi utonięcie w błocie. To są bardzo niebezpieczne zbiorniki,
Tego typu jak w Saksoni będziemy mieli w Bełchatowie. W programie rekultywacji jest częściowe wypełnienie niecki materiałem mineralnym, kształtowanie stoków w kierunku niecki jeziornej i na koniec wypełnienie pozostałej części wodą.

A większą mi rozkoszą podróż niż przybycie! - L. Staff

Tagi:
 




Organizujemy










Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum