Autor Wątek: W ciąży na rowerze  (Przeczytany 12448 razy)

Offline Mężczyzna Karol

  • Wiadomości: 1315
  • Miasto: Mikołów
  • Na forum od: 21.02.2011
Odp: W ciąży na rowerze
« 13 Wrz 2014, 11:06 »
Niezły twardziel z niego, skoro to wszystko znosi. ;)

Offline Mężczyzna worek_foliowy

  • Wiadomości: 6712
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 11.02.2012
Odp: W ciąży na rowerze
« 13 Wrz 2014, 13:28 »
Bo czasem trzeba stać się naprawdę twardym żeby pozostać kapciem ;)
Janus: "Generalnie nie ogarniam 3D i notorycznie wpadam na ściany, chodzę w kółko [...]"

Offline Kobieta Werrona

  • Wiadomości: 150
  • Miasto: Żyrardów
  • Na forum od: 01.04.2014
    • Wrona bez ogona
Odp: W ciąży na rowerze
« 16 Wrz 2014, 21:39 »
No to teraz ja w temacie...
Bo ja to  chyba z tych starych, mocnych genów jestem :)
Pierwszą ciążę przeleżałam. Kazali. Męczarnia. Więc musiałam sobie w kolejnej odbić :)
W czwartym miesiącu ciąży odbyłam małą wyprawę wzdłuż morza.
W piątym miesiącu ciąży objechałam z mężem i synkiem Portugalię. Konsultowałam to z lekarzem. Powiedział, że jeśli nie będę szaleć, to nie widzi problemu. Z dziesięciomiesięcznym dzieckiem w przyczepie raczej się nie da szaleć nadto, więc nie szaleliśmy :)
Jeździłam również sobie na rowerze rekreacyjnie w trzeciej ciąży. Nie widzę powodów, dla których miałabym  tego nie robić...Upadnę? Równie dobrze mogę się potknąć i upaść.
Takie geny :)


Offline Kobieta hindiana

  • Wiadomości: 3994
  • Miasto: Dublin
  • Na forum od: 04.09.2010
    • 87th Dublin Polish Scout Group, Scouting Ireland
Odp: W ciąży na rowerze
« 16 Wrz 2014, 21:55 »
Przecież ja nie pisałam, że leżałam żeby nie upaść... Litości :)
Mądrzy ludzie czasem się wygłupiają, głupi zawsze wymądrzają.
www.plscout.com

Offline Kobieta Werrona

  • Wiadomości: 150
  • Miasto: Żyrardów
  • Na forum od: 01.04.2014
    • Wrona bez ogona
Odp: W ciąży na rowerze
« 16 Wrz 2014, 22:02 »
Przecież ja nie pisałam, że leżałam żeby nie upaść... Litości :)

Oj, wiem, wiem :)

Offline Mężczyzna Psotnik

  • Wiadomości: 823
  • Miasto: Niestety W-wa
  • Na forum od: 10.07.2012
Odp: W ciąży na rowerze
« 17 Wrz 2014, 09:26 »
Do tego ma szczęście posiadać bardzo skapciałego kochającego męża, który przychodzi po swojej naprawdę męczącej i stresującej kilkunastogodzinnej pracy i robi obiad (żona "nie ma talentu" więc nie gotuje), pierze (żonie myli się białe z kolorowym), sprząta (żona musi odpoczywać) itp. itd. Czasem teściowa pomoże. Oczywiście żona w zasadzie od ślubu nie pracuje zawodowo.

Może chociaż w tym ,,łóżku'' jest naprawdę ,,robotna'' i dlatego ją jeszcze hoduje bo inaczej to zgroza.
Pracuje za to właśnie nad drugimódzieckiem...
Jak ten chłop znajdzie czas na ich wychowanie, bo jeśli taka matka będzie się tym zajmować to pójdą na zmarnowanie.
Moja blisko 80-letnia babcia mówi, że kobiety były kiedyś twardsze. I więcej były w stanie znieść. Żeby mnie nikt źle nie zrozumiał, to uważam, że faceci tej "twardości" stracili jeszcze więcej przez ostatnie parędziesiąt lat.
Jest jeszcze dużo normalnych dziewuch. Moja siostra, która urodziła trzech chłopaków rok po roku. W dniu urodzenia drugiego, stojąc na parapecie zdejmowała i wieszała zasłony w oknach. Po czym poszła spacerkiem dwa kilometry na Madalińskiego.(położniczy)
I nikomu kto ją zna nie przyszłoby do głowy zwrócić jej uwagę bo dostałby taką petardę w odpowiedzi, że przez dwa dni do ludzi by się nie odzywał.

Odpłynąłem stąd bez żalu od tego wersalu bo czuję ten luz.

Offline Kobieta mzewa

  • Moutain Flyer
  • Wiadomości: 169
  • Miasto: Kędzierzyn-Koźle
  • Na forum od: 29.07.2014
    • moje forum miejskie
Odp: W ciąży na rowerze
« 19 Wrz 2014, 12:07 »
Może chociaż w tym ,,łóżku'' jest naprawdę ,,robotna'' i dlatego ją jeszcze hoduje bo inaczej to zgroza. [...]
Jest jeszcze dużo normalnych dziewuch. Moja siostra, która urodziła trzech chłopaków rok po roku. W dniu urodzenia drugiego, stojąc na parapecie zdejmowała i wieszała zasłony w oknach. Po czym poszła spacerkiem dwa kilometry na Madalińskiego.(położniczy)

ale pojechałeś z tym łóżkiem...  :(

osobiście w trzy dni przed terminem porodu malowałam sufit, to ponoć miało wszystko przyspieszyć, ale nic się nie stało, jednak jak sobie pomyślę, jakbym wtedy spadła z tej drabiny... na rowerku jeździłam dokąd mi brzucho pozwalało, ale raczej lajtowe traski, wtedy mój rower ważył ponad 20 kilo, ale to było dekady temu...

Offline Mężczyzna Hipek

  • Administrator
  • Wiadomości: 4471
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 18.08.2011
    • Hipcia i Hipek
Odp: W ciąży na rowerze
« 19 Wrz 2014, 14:41 »
Jeśli żona Alka to doświadczona rowerzystka, to pewnie ma mniejsze szanse wywrócić się jadąc na rowerze niż Ty idąc.

Każdy ma swój zdrowy rozsądek. Nie narzucaj innym własnego.


martwawiewiórka [14:51]: sól kolarstwa, co to takiego?
Elizium [14:52]: spacer z rowerem po górach

Mijah: (...)przy okazji dowiedziałem się czegoś co zmieni moje życie. Oznaczenie podjazdu HC to nie hardcore, tylko hors catégorie.

Offline Kobieta wilhelminaslimak

  • Wiadomości: 357
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 25.03.2011
    • foty na flickr.com
Odp: W ciąży na rowerze
« 19 Wrz 2014, 15:07 »
Ile razy wywróciłaś się na rowerze? A ile na śliskim chodniku w zimie?
Ja w ciągu ostatniego pół roku 2 razy... Jakkolwiek będąc w ciąży pewnie bym jeździła inaczej (podobnie jak jeżdżę z dziećmi).
W ciążach na rowerze nie jeździłam, bo miałam uraz psychiczny, jako że przed-pierwsze dziecko straciłam w czasie aktywnej aktywności. I nigdy człowiek nie wie co by było, gdyby sobie grzecznie "leżał w domu na kanapie". Ale jakby się trzecie trafiło, to pewnie bym już jeździła, bo "czas leczy rany".
Każdy ma inne doświadczenia i inne priorytety. Pozwólmy każdej przejść przez ciąże tak jak chce.

Offline Kobieta Deryma

  • Wiadomości: 3
  • Miasto: Polska
  • Na forum od: 05.10.2014
Odp: W ciąży na rowerze
« 5 Paź 2014, 17:32 »
łoo odważna :) Ale w sumie na rowerze się siedzi, więc kręgosłup nie cierpi. Może zaryzykuję :)
Słowa "wierzę ci" mają głębo­ki sens. Bo "wierzę ci" to już połowa "ufam ci". A zaufa­nie to naj­piękniej­szy pre­zent ja­ki można otrzymać.

Offline Kobieta AsiaNLG

  • Wiadomości: 122
  • Miasto: Tczew
  • Na forum od: 16.04.2016
Odp: W ciąży na rowerze
« 21 Sty 2017, 13:01 »

To ja dorzucę moje opowieści:

W pierwszej ciąży byłam bardzo aktywna: w I trymestrze i do połowy II biegałam, jeździłam codziennie na góralu i pojechałam na Jurę w jaskinię i na wspinaczkę. Ale wtedy miałam 20 lat, zdrowie jak koń i czułam wewnętrznie, że mogę sobie na to pozwolić, lekarz też nie protestował. W końcu profesjonalne sportsmenki specjalnie zachodzą w ciążę, żeby podrasować wyniki ;) Trzeci trymestr przypadł na zimę, więc wtedy pozostały mi jedynie spacery, ale do samego końca prowadziłam standardowy tryb życia (tydzień przed terminem porodu ostatni egzamin sesji na studiach :P )

W drugiej ciąży (32 lata) czułam się źle. Fizycznie i psychicznie. Nie żeby jakieś dramaty, ale miałam poczucie, że muszę być ostrożna. Gin zresztą zakazał mi rowerowania między 8 a 12 tygodniem, bo miałam podejrzane lekkie krwawienie. Niechcący zaliczyłam jedną ostrzejszą jazdę rowerem (jednodniowa wycieczka 80 km - jeszcze nie wiedziałam, że mam małego w brzuchu), pojechaliśmy też na majówkę, w trakcie której zdobyłam moje trzy ostatnie szczyty do Korony Gór Polski, na urlopie (4-5 miesiąc) jeździłam rekreacyjnie po Münster i Amsterdamie, ale przyznam szczerze, że już wtedy średnio mnie kręciło wsiadanie na rower. Ostatnią przejażdżkę zaliczyłam pod koniec siódmego miesiąca, pierwszą po porodzie - po ośmiu tygodniach, ale tylko po bułki do sklepu :D

Zgadzam się, że nie ma zasady - każda ciąża, każda kobieta jest inna. Ważne, żeby nic na siłę (to motto zwłaszcza dla panów, którzy uważają, że ich kobieta ma być krzepka jak te sprzed lat, co do samego porodu buraki rwały i siano przerzucały :D :D :D ).

Co do urazowości - hmmm, ja sama miałam w drugiej ciąży stłuczkę samochodową, moja znajoma również, więc ja to się bardziej boję aut, bo nawet przy lekkim walnięciu można nieźle przygnieść brzuch pasem i wylądować w szpitalu (ja tylko na godzinną kontrolę - wszystko było OK, znajoma - na trzy dni).

Offline Kobieta hindiana

  • Wiadomości: 3994
  • Miasto: Dublin
  • Na forum od: 04.09.2010
    • 87th Dublin Polish Scout Group, Scouting Ireland
Odp: W ciąży na rowerze
« 23 Sty 2017, 15:32 »
Taka ciąża jak twoja pierwsza to marzenie. Ja pierwszą połowę swojej przerzygałam a drugą połowę przeleżałam :/
Mądrzy ludzie czasem się wygłupiają, głupi zawsze wymądrzają.
www.plscout.com

kasia55

  • Gość
Odp: W ciąży na rowerze
« 23 Lut 2018, 11:35 »
rower to moja pasja więc nie wyobrażałam sobie, że będąc w ciąży będę musiała z tego zrezygnować. Skonsultowałam się z lekarzem i nie widział przeciwwskazań. Tym bardziej, że jazda na rowerze poprawia jakość snu, niweluje dolegliwości ciążowe, np. niestrawność czy zaparcia, leczy bóle pleców, zwiększa tempo przemiany materii. Miałam się nie przemęczać, jeździć wolno, unikać gwałtownych zakrętów i wyboi. Wszystko było dobrze do piątego miesiąca gdy na ścieżce rowerowej wjechał we mnie rozpędzony rowerzysta. Skończyło się na złamanej ręce i unieruchomieniu w łóżku do końca ciąży. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze i dziecko urodziło się zdrowe, ale strachu którego sie najadłam to moje. Oczywiście coś takiego mogło mi się przytrafić również jakbym szła chodnikiem czy przechodziła przez pasy. Chodzi mi o to, że nie wiem jak bardzo byśmy my uważały to i tak znajdzie sie ktoś kto może zagrozić nam lub dziecku.

Tagi:
 




Organizujemy







Partnerzy

Patronat






Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum