Cytat: JoannaR w Wczoraj o 23:51To prawda. Nie da się porównywać wyścigu, w którym jedzie się po trasie opracowanej przez organizatora, z wyścigiem własnoręcznie zaplanowanym przez Europę. W tym drugim przypadku praktycznie każdy musi się zmierzyć z fuckupami typu nieprzejezdne mosty, zamknięcia dróg, tudzież szlaki, które miały prowadzić gdzieś, a prowadziły donikąd ; -) To wszystko kosztuje czas, rozkminianie, jak wyjść z czarnej dupy, w której się znalazło niekoniecznie przez swoje przeoczenie czy z własnej winy. O przeszkodach takich jak odnajdywanie się w zupełnie innej (i co rusz zmieniającej się, po przekroczeniu każdej kolejne granicy) rzeczywistości nie wspominając. To są po prostu dwa różne rodzaje wyścigów i nie ma sensu ich porównywanie.Dokładnie - jeszcze ten aspekt dochodzi. Planując samemu trasę na 3-5tys nie sposób uniknąć jakiś błędów, które na bieżąco trzeba po tym korygować. Jest ileś zakazanych dróg wymuszających dziwne objazdy itd. A na imprezach z gotową trasą jedzie się jak po sznurku. Nie wspomninając, że nawierzchniowo MRDP jest wiele łatwiejszy niż RTP czy tym bardziej TCR, gdzie ze 200km szutrów i to ciężkich szutrów było.Cytat: JoannaR w Wczoraj o 23:51Co nie zmienia faktu, że rywalizacja na MRDP dostarczała mnóstwo fantastycznych emocji i wszystkim zawodnikom należą się wielkie słowa uznania! Z racji osobistej znajomości mocno kibicowałam Jędrkowi, ale końcówka w wykonaniu Kuby była po prostu imponująca. Ale nie można też zapominać o tych, którzy ten wyścig zamykają - determinacją Renaty i Konrada, by dotrzeć do mety bez względu na limit, zasługuje na najwyższy podziw!Tak samo to oceniam - doskonale się ten wyścig śledzi. Ile tu było zmian, nieoczekiwanych sytuacji, zacięta walka o zwycięstwo niemal do samego końca. I to już któryś raz, w 2021 też razem z Kubą Szumańskim do ostatnich kilometrów ścigaliśmy się o 2 miejsce, a w 2017 Ricardo i Paweł Pieczka to mieli nawet klasyczny finisz na kreskę pod latarnią na Rozewiu! . Zupełnie inna bajka niż nudny jak flaki z olejem RAP. Bo to właśnie prawdziwa samowystarczalność powoduje, że pojawia się ileś dodatkowych czynników, też termin dużo trudniejszy, bo lipiec w Polsce to nie oszukujmy się - to jest pogodowy lajcik. Tylko podstawowe - dlaczego to jest tylko raz na 4 lata? Fajnie by było jakby Daniel przeszedł z tymi imprezami w cykl dwuletni - Góry MRDP i pełna pętla, rezygnując z mniej popularnych Wschodu i Zachodu, albo w ogóle pełny MRDP co roku. Przy mocno rosnącej popularności ultra myślę, ze co roku znalazłoby się przynajmniej tylu chętnych co teraz.
To prawda. Nie da się porównywać wyścigu, w którym jedzie się po trasie opracowanej przez organizatora, z wyścigiem własnoręcznie zaplanowanym przez Europę. W tym drugim przypadku praktycznie każdy musi się zmierzyć z fuckupami typu nieprzejezdne mosty, zamknięcia dróg, tudzież szlaki, które miały prowadzić gdzieś, a prowadziły donikąd ; -) To wszystko kosztuje czas, rozkminianie, jak wyjść z czarnej dupy, w której się znalazło niekoniecznie przez swoje przeoczenie czy z własnej winy. O przeszkodach takich jak odnajdywanie się w zupełnie innej (i co rusz zmieniającej się, po przekroczeniu każdej kolejne granicy) rzeczywistości nie wspominając. To są po prostu dwa różne rodzaje wyścigów i nie ma sensu ich porównywanie.
Co nie zmienia faktu, że rywalizacja na MRDP dostarczała mnóstwo fantastycznych emocji i wszystkim zawodnikom należą się wielkie słowa uznania! Z racji osobistej znajomości mocno kibicowałam Jędrkowi, ale końcówka w wykonaniu Kuby była po prostu imponująca. Ale nie można też zapominać o tych, którzy ten wyścig zamykają - determinacją Renaty i Konrada, by dotrzeć do mety bez względu na limit, zasługuje na najwyższy podziw!
Mi się też wydaje że dlatego w ostatnich 2 latach MPP się tak rozrósł. Bo nie ma alternatywy, jako ultra samowystarczalne powyżej 1000 km. I jest co roku.
Cytat: Żubr w Dzisiaj o 17:57Mi się też wydaje że dlatego w ostatnich 2 latach MPP się tak rozrósł. Bo nie ma alternatywy, jako ultra samowystarczalne powyżej 1000 km. I jest co roku.Tutaj też termin ma znaczenie, wrzesień po wszystkich krótszych, jako podsumowanie sezonu, „a spróbuje może się uda - i tak koniec sezonu”.Dlatego między innymi odsiew spory.
To Ci się tu też zmieniły poglądy, trochę jak przy okazji preferowanych kierunków podróży Wcześniej mówiłeś, że edycja co 4 lata zapewnia prestiż tak jak w przypadku mundialu i olimpiady.Ja się jednak zgadzam, cykl 2-letni byłyby super. Bo też umówmy się w Polsce ultra szosowe siadło. Szczególnie jak chcesz takie self supported. Bo co masz? BBT jest ze wsparciem. MP już nie ma. RTP jest specyficznym maratonem, tylko z bazą w Polsce tak właściwie. Mi się też wydaje że dlatego w ostatnich 2 latach MPP się tak rozrósł. Bo nie ma alternatywy, jako ultra samowystarczalne powyżej 1000 km. I jest co roku.
Już się zaczęło męczenie tej jazdy. Nogi nie chcą kręcić, monotonnia. Nawet dłuższe spanie nic nie dało. Liczyłem jutro do południa dotrzeć a będzie dobrze jeśli uda się do wieczora ehh
Chyba system tubeless i opony Conti GP 5000 to nie jest dobre połączenie.
Prestiż pewnie i jest dzięki temu większy, ale zawsze uważałem, ze MRDP powinien być częściej, najlepiej co te 2 lata. Poza tym warto brać pod uwagę realia, czyli to jak przybyło ludzi jeżdżących ultra. Jaka była frekwencja we wcześniejszych edycjach, jaka jest obecnie. Do tego jakie jest zainteresowanie wyścigiem wśród kibiców - ile już tu mamy stron wątku o MRDP, myślę, ze z 10 razy tyle co było o RAP. To też pokazuje jak ludzi dana impreza interesuje, jaką formułę bardziej cenią.Myślę, ze tu problemem są przede wszystkim kwestie organizacyjne. Tu Daniel ogarnia to głównie sam + paru doraźnych wolontariuszy na mecie, na innych wyścigach to jest ekipa paru- osób, są fotografowie itd. I dla takiego pojedynczego organizatora robienie co roku kilkunastodniowej imprezy to jest duże obciążenie. I z tego pewnie bardziej wynika taka, a nie inna częstotliwość imprez z cyklu MRDP. Niestety żeby w imprezie były większe pieniądze pozwalające na większą obsługę to trzeba być sprawnym marketingowo, pozyskiwać sponsorów, działać w mediach społecznościowych itd. Natomiast MRDP pod tym kątem to jest impreza w starym stylu, tak jak wyglądały maratony 15 lat temu. Ma to oczywiście i swoje zalety, nie ma nachalnej reklamy, głupich pomysłów jak nazywanie niewiele znaczącej na świecie imprezy Mistrzostwami Świata - bo wyścig broni się sam, w środowisku jest ceniony wiele wyżej niż RAP.