Autor Wątek: Elektryczna kolarzówka  (Przeczytany 6031 razy)

Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 5909
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Odp: Elektryczna kolarzówka
« 27 Sie 2018, 23:22 »
W prezencie od niejakiego mikiego150 dostałam ostatnio właśnie hulajnogę - nie elektryczną, bo na dystanse nie przekraczające 10 km, ale za to leciutką, 2.5 kg. Zabieranie roweru na miasto często mija się z celem - a to wielki ruch, a to schody, a to strach, że ktoś ukradnie. A hulajnoga? Na płaskim niemal tak szybka jak rower, można normalnie wejść po schodkach, zejść po schodkach, wnieść do tramwaju, metra, sklepu, na siłownię - gdziekolwiek. Genialna sprawa. Gdyby nie to, że w Goteborgu jest mnóstwo wzgórz, zaraz i tu bym sobie taką sprawiła. Może w sumie pomyślę o elektrycznej :D
Miej tylko świadomość, że w niektórych krajach to ciężki nielegal, grożący konsekwencjami rzędu setek tysięcy złotych (OC, koszty leczenia, agresywne mandatowanie). Nie wolno ani po chodniku, ani po ścieżce rowerowej, ani po drodze. Nic, tylko teleport.

Świnoujscy policjanci przestrzegają przed konsekwencjami poruszania się po drogach publicznych, w strefach zamieszkania czy strefach ruchu urządzeniami typu seagway i elektryczna hulajnoga. Zgodnie z obowiązującymi przepisami urządzenia te są nie dopuszczone do ruchu i jeżdżąc nimi popełniamy wykroczenie.

W ostatnich latach nastąpił zauważalny wzrost zainteresowania urządzeniami typu seagway czy elektryczna hulajnoga. Są one wykorzystywane przez osoby prywatne, wynajmowane przez firmy na imorezy integracyjne, akcje promocyjne, pikniki, oferowane dla chętnych przez biura turystyczne zachęcające do zwiedzania miast. Jednak urządzeń tych nie należy kwalifikować jako pojazdu w rozumieniu przepisów Prawo o ruchu drogowym. Co prawda służy on jako środek transportu, jednakże brak stosownych umocowań prawnych, przepisów homologacyjnych (w tym także wynikających z dyrektyw Unii Europejskiej) oraz szczegółowych zasad korzystania powoduje, że urządzenia te nie mogą być wykorzystywane na drodze publicznej, a także w innych miejscach, gdzie maja zastosowanie przepisy ruchu drogowego. Z drugiej strony, osoba korzystająca z wymienionych urządzeń nie mieści się także w definicji pieszego, stąd też nie może korzystać z uprawnień przysługujących tej grupie użytkowników dróg.

Reasumując, w obecnym stanie prawnym poruszanie się urządzeniami typu elektryczna hulajnoga czy seagway po drogach publicznych, w strefach zamieszkania oraz w strefach ruchu jest zabronione. Policjanci reagują na takie wykroczenia pouczając bądź nakładając mandat karny – taryfikator przewiduje wysokość mandatu od 20 do 500 zł. Dzielnicowi oraz policjanci ruchu drogowego rozmawiają z właścicielami wypożyczalni na terenie Świnoujścia i informują, że osoby wypożyczające elektryczną hulajnogę czy seagwaya nie mogą poruszać się po drogach, o czym właściciel powinien ich poinformować.

W przypadku kolizji bądź wypadków drogowych z udziałem urządzeń nie dopuszczonych do ruchu, oprócz grzywny, trzeba liczyć się z faktem, że ubezpieczyciel nie wypłaci nam odszkodowania. Dlatego zanim zdecydujemy się na podróżowanie po drogach hulajnogą bądź seagwayem, zastanówmy się nad wszystkimi konsekwencjami takiego zachowania.

asp. szt. Beata Olszewska

oficer prasowy KMP w Świnoujściu
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline Mężczyzna Sedymen

  • Wiadomości: 2404
  • Miasto: Pabianice
  • Na forum od: 14.02.2017
Odp: Elektryczna kolarzówka
« 28 Sie 2018, 18:22 »
Niestety marki nie kojarzę, bo tam był straszny młyn i łapałem co mi w ręce wpadło.
#Podjazdy
Wkurza mnie takie podchodzenie policji. Szkoda, ze quady i motory enduro w lasach jakoś im nie przeszkadzają. Za to człowiek na hulajnodze lub segwayu to już straszna sytuacja, którą trzeba penalizować. Banda hipokrytów.

A większą mi rozkoszą podróż niż przybycie! - L. Staff

Offline Mężczyzna wiki

  • Nie spać! Jechać!
  • Wiadomości: 825
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 28.01.2016
    • ekstremalna strona rowerowa
Odp: Elektryczna kolarzówka
« 28 Sie 2018, 18:32 »

Wkurza mnie takie podchodzenie policji. Szkoda, ze quady i motory enduro w lasach jakoś im nie przeszkadzają. Za to człowiek na hulajnodze lub segwayu to już straszna sytuacja, którą trzeba penalizować. Banda hipokrytów.

Mylisz istniejące przepisy z podejściem  policji. Zdaje się, że sytuacja jest taka sama jak z quadami w lasach i rowerzystami na przejściach dla pieszych ale może się mylę.
rowerem na księżyc (75,7%)

Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 5909
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Odp: Elektryczna kolarzówka
« 28 Sie 2018, 18:41 »
Zdaje się, że sytuacja jest taka sama jak z quadami w lasach i rowerzystami na przejściach dla pieszych ale może się mylę.
Rowerzyści na przejściach na pieszych, chodnikach itp. w Poznaniu są aktywnie penalizowani, liczne akcje typu "bezpieczny chodnik" ukierunkowane na masowe mandatowanie rowerzystów na chodnikach i przejściach dla pieszych, łowiska na rondach z przejściami dla pieszych w ciągu drogi rowerowej na drogowej obwodnicy Poznania. Nie spotkałem się zaś z akcją "bezpieczny las", gdzie policja ustawiłaby łowisko na miejscówkach szczególnie ulubionych przez quady i motocykle crossowe. Tak więc nie ma porównania. Łapanka poznańska jest co roku, oto dwa przykłady:

Cytuj
W całej Wielkopolsce trwa policyjna akcja NURD, której celem jest poprawa bezpieczeństwa pieszych na drogach. Policjanci sprawdzają nie tylko zachowania kierowców, ale także rowerzystów i samych pieszych. W Poznaniu tylko jednego dnia mandaty dostało 18 użytkowników jednośladów. Akcja NURD rozpoczęła się w poniedziałek, 23 października. Tylko tego jednego dnia w całej Wielkopolsce skontrolowano 1371 pojazdów, ujawniając aż 1207 wykroczeń. Aż 263 kierowców otrzymało mandat za nieprawidłowe zachowanie wobec pieszych czy rowerzystów. W 156 przypadkach było to przekroczenie prędkości w obrębie przejść dla pieszych. Policjanci zwracają jednak uwagę także na niebezpieczne zachowania pieszych i rowerzystów. Głównym grzechem tych pierwszych jest przechodzenie przez jezdnię w miejscach niedozwolonych. Tylko za to jedno przewinienie w poniedziałek ukarano aż 247 osób, z czego 11 w samym Poznaniu.

Cytuj
Od piątku policjanci drogówki wręczają mandaty rowerzystom, którzy zapominają, że na chodnikach to pieszy ma pierwszeństwo. Piesi chwalą akcję, ale rowerzyści mówią o „łapankach”.

Okolice skrzyżowania Bukowska-Szylinga - Kraszewskiego. Dąbrowskiego. Plac Cyryla Ratajskiego, Św. Marcin. Kościelna. Coraz więcej poznańskich rowerzystów musi zapłacić mandaty za jazdę po chodniku. Fot: Paweł MiecznikPatrole drogówki od kilku dni łapią tam rowerzystów.

– Jazda po chodniku i wjeżdżanie na przejścia dla pieszych. To najczęstsze wykroczenia, za które wypisujemy mandaty – mówi Józef Klimczewski, szef poznańskiej drogówki. – Od  piątku ukaraliśmy około 100 osób, kilka-kilkanaście odmówiło przyjęcia mandatu. Ich sprawy skierujemy do sądu.

Początkowo nie chciał przyjąć mandatu także mężczyzna, który został zatrzymany na  chodniku koło skrzyżowania ulic Bukowskiej i Przybyszewskiego. Próbował przekonać patrol, że jedzie po chodniku z powodu bardzo silnego wiatru. Powoływał się na przepisy, które pozwalają na jazdę chodnikiem podczas złych warunków atmosferycznych. Zmienił zdanie, gdy usłyszał, że sytuację będzie musiał ocenić sąd. Przyjął mandat.

Bo przepisy wskazują jasno:  Rowerzysta może jechać po  chodniku, gdy  opiekuje się osobą w wieku do 10 lat (która także kieruje rowerem); gdy warunki pogodowe zagrażają bezpieczeństwu rowerzysty na  jezdni (czyli gdy pada gęsty deszcz lub śnieg, wieje mocny wiatr, jest gęsta mgła lub gołoledź) albo kiedy szerokość chodnika wzdłuż drogi, na której dozwolona jest prędkość powyżej 50 km/h, wynosi 2 metry, a obok nie ma drogi rowerowej. Na chodnikach, czy drogach pieszo-rowerowych pierwszeństwo zawsze ma pieszy.

– Nie wyganiajcie nas na pirackie jezdnie, to prawdopodobna śmierć lub kalectwo - skomentował na www.gloswielkopolski pl jeden z naszych internautów.  A Gość dodawał: –  Wolę dostać mandat niż modlić się przed wyjazdem z domu żeby tylko jakiś palant na drodze mnie nie zabił.

– Też tak mówiłem, ale jednak zjeżdżam na ulice.  Jazda po chodniku staje się zbyt droga. Od piątku to już mój czwarty mandat – mówił wczoraj policjantom młody mężczyzna.

O „rowerowej akcji” policji od razu zrobiło się głośno w całym Poznaniu. Ale nie tylko policja zajmuje się rowerzystami.

– Od początku roku strażnicy interweniowali ponad 330 razy wobec rowerzystów jeżdżących niezgodnie z przepisami. Najczęściej popełniane wykroczenia to przejeżdżanie przez przejście dla pieszych, przez skrzyżowanie na czerwonym świetle, jazda po chodniku – wylicza Przemysław Piwecki ze straży miejskiej w Poznaniu.

– Od września w mieście jest większy ruch. Jeszcze gorzej będzie w październiku, gdy przyjadą studenci. Dlatego napięcie między uczestnikami ruchu rośnie – mówi Kamila Sapikowska z Poznańskiej Masy Krytycznej. I przyznaje: – Z dużym niepokojem obserwuję ostatnio, że coraz więcej rowerzystów jeździ po chodnikach. Tłumaczą, że boją się jeździć ulicami. Rozumiem strach o własne bezpieczeństwo, obawę, że przewracając się na nierównej nawierzchni ktoś wpadnie pod samochód, sama też widzę niedogodności, jak dziury w jezdniach, czy studzienki, po których czasem trudno przejechać. Ale rowerzyści często też wybierają chodnik tylko z własnej wygody – Kamila Sapikowska policyjną akcję komentuje krótko: – Przepisy są po to, żeby je respektować.

– To naganne, że część rowerzystów łamie przepisy – w podobnym tonie wypowiada się Adam Beim z Sekcji Rowerzystów Miejskich.  – W Poznaniu jest ponad 120 kilometrów dróg rowerowych, ale niektóre trasy kończą się w najmniej spodziewanych momentach. Tempo budowy kolejnych również pozostawia wiele do życzenia. Część rowerzystów zjeżdża więc na ulice, część na chodniki. To problem, który istnieje od dość dawna.

I zapewne dlatego, że problem istnieje od dawna, tak wielu poznaniaków popiera działania drogówki.

– Dobrze robią,  bo rowerzyści uważają, że nawet chodniki należą do nich i piesi mają im z drogi ustępować na dzwonek albo wołanie typu: Przesuń się, bo chcę przejechać  – skomentował na naszym forum internauta Ja. Kolejny dodawał: – Każdy ma swoje miejsce a chodnik jest dla pieszych!
 
– Kontrole rowerzystów będą kontynuowane. Podobnie, będziemy zwracać uwagę na pieszych, którzy chodzą po ścieżkach rowerowych – mówi Józef Klimczewski.
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline Mężczyzna wiki

  • Nie spać! Jechać!
  • Wiadomości: 825
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 28.01.2016
    • ekstremalna strona rowerowa
Odp: Elektryczna kolarzówka
« 28 Sie 2018, 18:54 »
Być może Poznań jest wyjątkiem. W Łodzi o takiej akcji nie słyszałem i ogólnie o ściganiu rowerzystów. Rower przeprowadzam tylko w wyjątkowych sytuacjach
rowerem na księżyc (75,7%)

Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 5909
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Odp: Elektryczna kolarzówka
« 28 Sie 2018, 19:16 »
Być może Poznań jest wyjątkiem.
Być może. Ogólnie jak widzę policję lub straż wiejską to zmieniam trasę tak, aby obok nich nie przejeżdżać. Kilometr dalej to nie problem, a ryzyko jest ogromne.
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline Mężczyzna łatośłętka

  • Skup i ubój. Rozbiór.
  • Wiadomości: 5086
  • Miasto: nie, wioska
  • Na forum od: 21.03.2013
Odp: Elektryczna kolarzówka
« 28 Sie 2018, 20:24 »
/.../ W Łodzi o takiej akcji nie słyszałem i ogólnie o ściganiu rowerzystów. /.../

Łódź jest czerwona.
tutaj jestem łatoś, odtąd łętka ... łatośłętka!

Offline Mężczyzna hansglopke

  • Wiadomości: 2026
  • Miasto: Zduńska Wola
  • Na forum od: 22.02.2013
Odp: Elektryczna kolarzówka
« 28 Sie 2018, 20:50 »
To teraz wiem czemu śledził mnie jakiś mundurowy w samochodzie (chyba SM) gdy jechałem z sakwami chodnikiem o 4 rano w okolicach Poznań Główny.
Lepiej wygodnie siedzieć na rowerze i przerzucać biegi, niż przed telewizorem kanały.

Offline Kobieta Janus

  • Wiadomości: 3386
  • Miasto: Melbyn
  • Na forum od: 20.06.2010
Odp: Elektryczna kolarzówka
« 28 Sie 2018, 21:46 »
Nie przesadzajmy panno Janus, że na płaskim tak szybka jak rower. Rower to bez trudu pojedzie 30km/h, w dół sporo szybciej. To Twoje 'niemal' to jest duża różnica. Z rowerem do metra nie wsiadasz, bo nie ma po co. Hulajnogą dłuższe dystanse pokonać już ciężej.
Po pierwsze daruj sobie "pannę", po to są nicki, żeby ich używać.
Po drugie, na moim dystansie do pracy - 2.5 km - nawet nie chciałoby mi się wyciągać roweru. Dojazd hulajnogą zajmował mi 10 minut - nie musiałam wynosić roweru z piwnicy, męczyć się znosząc i wnosząc go po długich schodach, przypinać pod wydziałem i zastanawiać, czy zastanę go po wyjściu z pracy.

Możliwość zabrania hulajnogi do tramwaju czy autobusu jest według mnie ogromnym plusem. W bardzo dużym mieście ciężko dojechać wszędzie (na czas) rowerem, zwłaszcza w upale - wolę wsiąść w pociąg czy autobus. Przystanek kilometr od pracy? Na hulajnodze raz dwa. Autobus uciekł? Wystarczy podjechać hulajnogą na następny, gdzie zatrzymuje się ich więcej. Rower w mieście o wiele bardziej ogranicza.

Na dłuższych dystansach hulajnoga sprawdza się na pewno gorzej, bo i nie takie jest jej przeznaczenie. Zdarzało mi się robić z 10 km dziennie, bez problemu, ale na 20 wzięłabym już pewnie rower.

Nie jeździłam na hulajnodze od trzech miesięcy, a do tej pory non stop łapie się na myśli "szkoda że nie mam ze sobą hulajnogi" :)

Offline Mężczyzna M-kwadrat

  • Wiadomości: 364
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 31.07.2012
Odp: Elektryczna kolarzówka
« 28 Sie 2018, 21:56 »
To nie są skutery. To samo nie jedzie. To jest rower ze wspomaganiem, który dodaje ileś tam watów.
A ja mam odczucia ambiwalentne. Jako wspomaganie dla osób starszych, chcących po prostu pokonać podjazd po drodze do celu, nie chcących się spocić czy nawet leniwych nie mam nic przeciwko. Ale już wielokrotnie widziałem na drodze osoby na elektrycznym rowerze jadące bez pedałowania i to całkiem żwawo. Zakładałem, że to pewnie jakieś samoróbki albo własnoręczne modyfikacje ale ostatnio był na forum wątek z pytaniem o elektryki i tam był linkowany rower gdzie konieczność pedałowania i ograniczenie prędkości wyłączało się po prostu w panelu sterującym. W opisie podawano maksymalną prędkość 48 km/h i możliwość sterowania manetką. Niby było to do użytku poza drogami publicznymi ale jakoś w takie samoograniczanie się użytkowników nie wierzę. A te parametry to z tego co wiem szybciej niż elektryczne skutery które wymagają rejestracji i jazdy po jezdni.

Offline Mężczyzna MCsubi

  • Wiadomości: 867
  • Miasto: Bezdomny menel rowerowy
  • Na forum od: 13.05.2018
Odp: Elektryczna kolarzówka
« 29 Sie 2018, 00:48 »
Myślę, że to już czas zacytować te święte słowa kultury ostrokołowej:

W pierwszych pętlach wokół Francji wszyscy ścigali się na ostrym kole! Było tak do momentu dopuszczenia wolnobiegu w 1907 przez inicjatora Tour de France, Henri’ego Desgrange, dla którego był to kompromis, lub inaczej, wybór mniejszego zła. Desgrange dopuścił wolnobieg, aby nie dopuścić już istniejących i pukających do ostrokołowego Tour de France - przerzutek. Posłuchajcie jakimi słowami skwitował technologiczny postęp, u którego stało całe kolarstwo: „(p)rzyklaskuję tej próbie, ale nadal uważam, że zmienne przełożenie jest dla ludzi powyżej czterdziestego piątego roku życia. Czy nie lepiej triumfować siłą mięśni niż fortelowi przerzutki? Stajemy się słabi. Proszę was, przyjaciele, przyznajmy, że próba ta była ciekawym pokazem dla naszych dziadków! Jak dla mnie, dajcie mi ostre koło!”.

To akurat wersja z https://locabikes.pl/blog/blog/ostre-kolo-historia-kultura-i-filozofia

Offline Mężczyzna Sedymen

  • Wiadomości: 2404
  • Miasto: Pabianice
  • Na forum od: 14.02.2017
Odp: Elektryczna kolarzówka
« 29 Sie 2018, 08:49 »
Posłuchajcie jakimi słowami skwitował technologiczny postęp, u którego stało całe kolarstwo: „(p)rzyklaskuję tej próbie, ale nadal uważam, że zmienne przełożenie jest dla ludzi powyżej czterdziestego piątego roku życia. Czy nie lepiej triumfować siłą mięśni niż fortelowi przerzutki? Stajemy się słabi. Proszę was, przyjaciele, przyznajmy, że próba ta była ciekawym pokazem dla naszych dziadków! Jak dla mnie, dajcie mi ostre koło!”.
Genialne. Trafia w sedno.

A większą mi rozkoszą podróż niż przybycie! - L. Staff

Offline Mężczyzna Waxmund

  • Moderator Globalny
  • Ironman
  • Wiadomości: 10401
  • Miasto: Baszowice k/Kielc
  • Na forum od: 07.06.2007
    • www.waxmund.pl
Odp: Elektryczna kolarzówka
« 29 Sie 2018, 11:57 »
Piękne podsumowanie.
Czasami na drodze spotykam prawdziwych rowerowych szaleńców, pędzą na złamanie karku i wbrew rozsądkowi... naprawdę... aż ciężko ich czasem wyprzedzić...

www.waxmund.pl

Offline Mężczyzna Symfonian

  • Dominik
  • Wiadomości: 1436
  • Miasto: Piekary Śląskie
  • Na forum od: 18.05.2009
Odp: Elektryczna kolarzówka
« 29 Sie 2018, 20:25 »
Miałem okazję jeździć na elektrycznej szosie, na pierwszy rzut oka to nawet nie widać że to elektryk. Jak dla mnie to za toporne to jest, jak odetnie napęd to czuje się jakby ktoś wcisnął hamulec, a 27km/h to na szosie niska prędkość, taki rower ma sens tylko dla mega amatora który lubi jeździć po wielkich podjazdach, albo na szybkie dojazdy do pracy żeby się nie spocić. Ewentualnie może więcej frajdy jest po ściągnięciu blokady prędkości ale pewnie za to bateria szybko padnie.

Inaczej jest z elektrycznymi fullami, jak wcześniej byłem przeciwnikiem wszystkiego co elektryczne tak ten typ roweru naprawdę mi się spodobał, można się na nim porządnie zmęczyć a jest dużo więcej radości z jazdy niż bez wspomagania, można wjechać podjazdy które normalnie by się szło z buta nawet z mega formą. Jakbym miał góry, czas i pieniądze to pewnie bym sobie takiego kupił.


Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 5909
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Odp: Elektryczna kolarzówka
« 29 Sie 2018, 20:45 »
Jakbym miał góry, czas i pieniądze to pewnie bym sobie takiego kupił.
Chyba nie opłaca się kupować, bo to cacko w rozsądnej jakości kosztuje 4-5 tysięcy euro. W Alpach już jest pełno wypożyczalni, w Czechach coraz częściej są, w naszych górach też będą się pojawiać. Taka kasa może wiele lat pracować na wypożyczalniach przy wyjazdach, a jednak nie zajeżdża się własnej maszyny. Czas akurat full elektryczny oszczędza, to jest jego główna zaleta, że można szybko wjechać na wysoką górę i zjechać. A jak część podjazdu zrobi wyciąg, to już w ogóle baterii starczy na cały dzień. Mi na razie system wyciągowo-elektryczny nie podchodzi, wolę siłę własnych mięśni, ale na to też trzeba mieć czas. Jak czasu mało, to trzeba się wspomagać technologią.
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Tagi:
 




Organizujemy








Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum