Autor Wątek: Broń na wyprawie (palna, biała, gazowa...)  (Przeczytany 11619 razy)

Offline Kobieta hindiana

  • Wiadomości: 3994
  • Miasto: Dublin
  • Na forum od: 04.09.2010
    • 87th Dublin Polish Scout Group, Scouting Ireland
Jako, ze nie  zawsze na wyprawie, szczególnie nocą na odludziach, jest bezpiecznie - co bierzecie na wypadek zagrożenia? Zakładacie, ze wszystko będzie ok czy jednak macie coś w razie podejścia pod namiot zwierza lub człekokształtnego intruza?
Mądrzy ludzie czasem się wygłupiają, głupi zawsze wymądrzają.
www.plscout.com

Offline kaarool

  • Wiadomości: 322
  • Miasto: Szczecin/Poznań
  • Na forum od: 17.05.2010
Waxmund

"W Hiszpanii. Nocleg w czarnej dupie, daleko wszędzie, noc. Leżymy już z dziewczyną w namiocie (byliśmy we dwoje). Nagle słychać powolne kroki z daleka zbliżające się w naszą stronę. Coraz bliżej, bliżej... zatrzymał się. Co robić ? Dziewczyna głęboko w śpiworze, ja czekam z nożem w namiocie  Czekam. Znowu słychać kroki, obchodzi namiot. Po cichu rozsunąłem namiot, i wyskoczyłem z niego z krzykiem (chciałem przegonić zjawę  )  więcej nie słyszałem kroków, ale spałem jak na szpilkach  "

Nóż wystarczy taki do masła :D a z tego co pamiętam to chyba moja dziewczyna miała jeszcze gaz pieprzowy.

Offline Mężczyzna Robert!

  • buc bez szosy
  • Wiadomości: 4688
  • Miasto: Konin
  • Na forum od: 03.12.2007
Cytuj
Bron na wyprawie (..., gazowa...)
Gazy bojowe?  :shock:

Cytat: "hindiana"
czy jednak macie coś w razie podejścia pod namiot [...] człekokształtnego intruza
Kosmita?  :shock:
;)


Nie zabieram ze sobą niczego co ma mi służyć do samoobrony.

Offline pajak

  • Wiadomości: 1846
  • Miasto: Gdynia
  • Na forum od: 22.06.2010
Jak ktoś "ma interes", to raczej jest wyposażony odpowiednio. A przemoc rodzi przemoc. Lepiej w razie czego stracić cały dobytek niż dobytek i zdrowie. A na szczeniaków, kto jak kto, ale ty masz chyba najlepszą broń (o ile dobrze pamiętam, coś a la nauczyciel jesteś :) )

Kiedyś miałem gaz pieprzowy na ramie roweru (na pieski), ale wyszło, że najlepszą obroną jest ucieczka.
Trole są samotnikami i unikają słońca.

Offline vooy.maciej

  • Wiadomości: 2453
  • Miasto: Pogórze Wielickie
  • Na forum od: 04.07.2008
próba ataku na wyprawie jest bez sensu choćby z tego powodu, ze nie jesteś u siebie
dźgniesz, otumanisz gościa i co ci to da?
przyjdzie za godzinkę z "kolegami" ic o zrobisz, zastrzelisz wszystkich?  :lol:

Offline Mężczyzna Robb

  • "Ojciec Założyciel"
  • Wiadomości: 3654
  • Miasto: Kraina Wygasłych Wulkanów
  • Na forum od: 04.06.2006
    • Robb Maciąg
"dzień dobry" + duży uśmiech :-)

a jak chodzisz sama po Dublinie wieczorami to co nosisz ?
… why so serious ?

Offline Mężczyzna olo

  • Moderator Globalny
  • Wiadomości: 6325
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 12.02.2011
moze kija do hurlingu? ;-)
Cytat: Hipek
To, co napisał Olo, brzmi rozsądnie.


Offline Kobieta suchyy

  • trolololo
  • Wiadomości: 1309
  • Miasto: Amsterdam
  • Na forum od: 24.07.2006
    • www
W razie czego nada się sztyca z zamontowanym siodełkiem ;)

Offline Mężczyzna rafalb

  • Wiadomości: 1998
  • Miasto: Łuków/ Gdynia
  • Na forum od: 26.03.2008
    • Wciąż w drodze...
Generalnie noszę ze sobą podstawowy gaz pieprzowy. Ale to w mieście, podczas jazdy pociągiem. Na rowerowe wyjazdy nie zabieram jednak niczego.

Offline Mężczyzna memorek

  • Kapituła MP 2018
  • Wiadomości: 2316
  • Miasto: Szczecin
  • Na forum od: 12.05.2007
    • Z tatą dookoła Polski ...i dalej
Jeżdżę na wyprawy z synem. Zaczynaliśmy kiedy miał 8 lat. Jak jesteś z dzieckiem, to jakakolwiek próba walki z agresorem jest szalenie ryzykowna. Więc nie ma co się zbroić.
Staramy się zachowywać rozsądnie, ew. konflikty rozładowywać uśmiechem. Ale też nigdy się nie zdarzyło, żeby ktoś nas zaatakował. Generalnie, jedyne starcia na wyprawach, to z konduktorami PKP  :lol:
Cytat: "kaarool"
z tego co pamiętam to chyba moja dziewczyna miała jeszcze gaz pieprzowy.

Rozpylenie gazu na powitanie kogoś kto wchodzi do namiotu, przy "sprzyjającym" wietrze może nie być dobrym pomysłem.  8)
Z tatą dookoła Polski ...i dalej http://rower.memorek.pl

Offline Mężczyzna ciman

  • Wiadomości: 758
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 26.05.2009
Cytat: "rafalb"
Generalnie noszę ze sobą podstawowy gaz pieprzowy. Ale to w mieście, podczas jazdy pociągiem.

Właśnie, jak dla mnie największe szanse na trafienie na "zagrożenie" podczas wyprawy są właśnie w pociągach, szczególnie tych najtańszych i nocnych (miałem raz bardzo nieprzyjemną sytuację; w Internecie krąży sporo filmików, a był nawet reportaż Uwagi o "zawodowych" złodziejach w pociągach nocnych, którzy zmawiają się nawet z obsługą), na biwakach to chyba tylko gdy ktoś się o to wyraźnie prosi (tak jak np. koledzy tutaj).

Offline kaarool

  • Wiadomości: 322
  • Miasto: Szczecin/Poznań
  • Na forum od: 17.05.2010
Cytuj
Rozpylenie gazu na powitanie kogoś kto wchodzi do namiotu, przy "sprzyjającym" wietrze może nie być dobrym pomysłem.  


A kto mówi o tym, że moja dziewczyna będzie używała gazu siedząc w namiocie? Zna zasadę używania gazu i na tyle głupia nie jest aby używać go w tak malej i zamkniętej przestrzeni.


A dla osób naprawdę chcących mięć coś pod ręką to można do 300 zł zakupić paralizator. Ale uprzednio atakowana osobę zapytajcie czy nie ma sztucznej zastawki serca:/

Offline Warthog

  • Wiadomości: 27
  • Miasto: Tarnobrzeg
  • Na forum od: 17.02.2011
A co ze staroświecką patelnią? :)

A tak na poważnie to dosyć ciekawy temat poruszyłaś. Sam w tym roku wybieram się na pierwszy dłuższy wyjazd i zastanawiam się jak to jest z bezpieczeństwem pod namiotami.
Czytam sobie co ciekawsze tematy na forum i jeszcze nie widziałem, żeby ktoś miał jakąkolwiek przykrą przygodę związaną z noclegiem (rabunek, napaść itd.).
Faktycznie takie rzeczy się nie zdarzają, czy może nieodpowiednie tematy czytam ?

Offline Mężczyzna rafalb

  • Wiadomości: 1998
  • Miasto: Łuków/ Gdynia
  • Na forum od: 26.03.2008
    • Wciąż w drodze...
Cytat: "memorek"
Rozpylenie gazu na powitanie kogoś kto wchodzi do namiotu, przy "sprzyjającym" wietrze może nie być dobrym pomysłem. 8)

Chyba, że ma się gaz obronny w żelu. Śmiesznie to brzmi- gaz w żelu, ale właśnie pod taką nazwą występuje. Nie rozpyla chmury gazu ale cienką stróżkę żelu. Mam właśnie coś takiego.

Offline wiacek

  • Wiadomości: 29
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 02.01.2011
Jeśli o bezpieczeństwo w pociągach chodzi to ja w tamtym roku w czasie pracy (badania kolejowe) zostałem napadnięty w pociągu.

Miało to miejsce w środku dnia przed 12:00 w pociągu Kolei Mazowieckich niedaleko Żyrardowa.
Chcieli telefon i pieniądze, ale ja uparty byłem - nie oddałem. Skończyło się na rozciętym łuku brwiowym i siniakach.
Policja na szczęście się wykazała - znaleźli ich. Sprawa znalazła swój finał w sądzie.
Wiem jeszcze z rozmowy ze znajomymi z tej pracy, iż podobne przypadki zdarzały się. Najwięcej było ich na linii Wołomińskiej. Kogoś pobito, kogoś wyrzucono z pociągu.

Nie chce absolutnie nikogo straszyć, bo to zdarzyć może się wszędzie, ale ostrożność jest wskazana.

W czasie wypraw żadnej nieprzyjemnej sytuacji sobie nie przypominam :)

Offline Kobieta suchyy

  • trolololo
  • Wiadomości: 1309
  • Miasto: Amsterdam
  • Na forum od: 24.07.2006
    • www
Cytat: "Warthog"

Czytam sobie co ciekawsze tematy na forum i jeszcze nie widziałem, żeby ktoś miał jakąkolwiek przykrą przygodę związaną z noclegiem (rabunek, napaść itd.).
Faktycznie takie rzeczy się nie zdarzają, czy może nieodpowiednie tematy czytam ?


Znam dwie nieprzyjemne sytuacje z wypraw. Obie przydażyły się w Hiszpanii w trakcie spania na plaży. Jedna w trakcie mojej wyprawy, o drugiej słyszałem kilka lat temu.

Zacznę od tej drugiej. Historię opowiedział mi rowerzysta którego spotkałem na swojej pierwszej wyprawie. On był już wtedy doświadczony i miał za sobą między innymi solową wyprawę do Hiszpanii lub Portugalii. W czasie noclego na hiszpańskiej plaży obudziła go grupka lokalnych oprychów którzy spokojnie, niewiele sobie robiąc z jego obecności zaczęli przeglądać jego bagaż. Wyjmowali z sakw różne rzeczy i podawali sobie szukając czegoś wartościowego. Na szczęście zanim znaleźli aparat/portfel ktoś przechodził obok i krzykiem spłoszył grupę. Później podobno dowiedział się, że to standardowa sytuacja w tamtym rejonie.

W moim przypadku kładliśmy się spać we trójkę na plaży w pewnym mieście w Katalonii (nie pamiętam dokładnie). Wyjeżdżaliśmy wtedy z Barcelony i długo nie mogliśmy znaleźć odnludnego miejsca, więc w końcu zdecydowaliśmy się nocować na plaży przy drodze. Spaliśmy bez namiotów, przy samym końcu plaży (daleko od morza, blisko drogi), a za nami znajdował się chodnik. Chodnik był jakieś 2 metry wyżej niż sama plaża i można było z niego zejść na plażę po takich dużych kamieniach. Ja wszystkie swoje drogocenne rzeczy włożyłem do sakwy z kierownicy i wcisnąłem na sam koniec śpiwora. Nie mogłem przez to rozprostować nóg, ale przynajmniej mogłem spokojnie spać ;) To moja standardowa strategia na spanie w miejscu publicznym bez namiotu. Kolega wolał komfort i sakwe z 'kosztownościami' postawił między naszymi śpiworami, blisko głowy. Na nią położył też kask i na to wszystko jeszcze statyw. Około 5 nad ranem coś go obudziło, statyw i kask leżały obok, a złodziej sięgał właśnie do sakwy. Kolega narobił hałasu, ja się obudziłem i zobaczyłem tylko postać wbiegającą po kamieniach na chodnik.

W obu przypadkach skończyło się więc dobrze, ale trzeba być ostrożnym.

Offline kaarool

  • Wiadomości: 322
  • Miasto: Szczecin/Poznań
  • Na forum od: 17.05.2010
no to mnie pocieszyłeś brachu własnie wybieram się do Hiszpanii

Offline Mężczyzna Waxmund

  • Moderator Globalny
  • Ironman
  • Wiadomości: 10363
  • Miasto: Baszowice k/Kielc
  • Na forum od: 07.06.2007
    • www.waxmund.pl
Kaarool, nie ma się co bać.
Można spać na gospodarza u kogoś w ogródku i wtedy jest w miarę bezpiecznie, ale poza tym to każde spanie w okolicy osiedli ludzkich jest proszenie się o problemy. Plaże to jak dla mnie najgorsze co może być. To tam przychodzą ludzie po imprezach, albo nawet na imprezy....
Czasami na drodze spotykam prawdziwych rowerowych szaleńców, pędzą na złamanie karku i wbrew rozsądkowi... naprawdę... aż ciężko ich czasem wyprzedzić...

www.waxmund.pl

Offline kaarool

  • Wiadomości: 322
  • Miasto: Szczecin/Poznań
  • Na forum od: 17.05.2010
Nie no 2 wyprawy za mna zawsze sprałem na dzikusa albo na gospodarza. Nigdy nie miałem takich problemów. Ale te historie o Hiszpanii mnie lekko przeraziły:/

Offline Kobieta suchyy

  • trolololo
  • Wiadomości: 1309
  • Miasto: Amsterdam
  • Na forum od: 24.07.2006
    • www
Eeee, nie ma sie co bać. Wszędzie trzeba zachowywać się rozsądnie i już ;) Tak jak Waxmund pisał, spanie na plaży to poniekąd proszenie się o kłopoty, chociaż i z tym bym nie przesadzał. Spałem na kilku plażach poza tą Hiszpańską i było zazwyczaj ok!

Offline ewcia

  • Wiadomości: 94
  • Miasto: Wrocław
  • Na forum od: 31.01.2011
    • http://www.youtube.com/jedziearmata
Tydzień z kolezanką spałyśmy na dziko w Hiszpani i nikt nas w nocy w namiocie nie odwiedził. Zdecydowanie odradzam jednak plaże bo tam  takie odwiedziny sa gwarantowane. Innym razem z chłopakiem z lenistawa spalismy na plazy w Ceucie i nad ranem obudziło mnie "czułe szeptanie" - "money, money, phone". Panowie byli na tyle kulturali, ze zwracając się do mnie dodawali " modemoiselle" ;) W tej sytuacji przydatne okazało się zgrywanie głupa przez mojego chłopaka, który przekonał Panów, że okradli nas w Maroku a  na plazy spimy poniewaz nie mamy kasy. Ponieważ Panowie nie uniesliby dwóc spiętych rowerów z sakwami zadowolili sie dwoma puszkami sardynek i sobie poszli. :)

Wniąski dla mnie są takie: istnieje mozliwość napadu (tak samo jak np we Wrocku) jednak zamista nastawiac się na raczej z góry przegraną "walke" nalezy ograniczyc do minimum prawdopodobieństwo rabunku oraz szkody. Np. pochowac pieniądze w różnych miejscach, w przypadku posiadania dublujacych się sprzetów (komórek, aparatów itd) mieć pod reką ten gorszy przeznaczony na wydanie, nie wyglądac za bogato i rozbijac się w odludnych miejscach.

Offline Bogusław

  • Wiadomości: 225
  • Miasto: tu i tam :)
  • Na forum od: 23.03.2010
Cytuj
W tej sytuacji przydatne okazało się zgrywanie głupa przez mojego chłopaka, który przekonał Panów, że okradli nas w Maroku a na plazy spimy poniewaz nie mamy kasy. Ponieważ Panowie nie uniesliby dwóc spiętych rowerów z sakwami zadowolili sie dwoma puszkami sardynek i sobie poszli.


   2 lata temu jesienią ,miałem podobny przypadek na krakowskich Plantach.Co prawda nie miałem ze sobą rowerka, ale za to w torbie sprzęt foto wartości ponad 10 tysiaków,w dodatku nie mój. Piszę o tym dlatego,że taka sytuacja może zdarzyć się na wyprawie w centrum dużego miasta w biały dzień. A zakończyła się tak nieprawdopodobnie,że do dzisiaj jeszcze nie mogę w to uwierzyć i tarzam się ze śmiechu...chociaż wtedy do śmiechu raczej mi nie było!

   Otóż...szedłem sobie wspomnianymi Plantami,zadowolony i kontemplujący uroki tej pory roku,gdy w pewnym momencie zauważyłem kilku dżentelmenów"miejscowego estabilishmentu",którzy wzięli mnie na celownik. Na odwrót lub zmianę kierunku było już za póżno,więc alleluja i do przodu :D  Panowie owi (nie ułomki bynajmniej) "grzecznie" zaprosili mnie na ławkę i poprosili o "dobrowolny" datek na uczczenie"urodzin" jednego z nich.(Akcja rozgrywała się w godz.południowych i gdyby mi łeb na tej ławce ukręcili,to nikt z tłumu przechodniów nawet by tego nie zauważył).

   Byłem tak spietrany,że szok normalnie...i powiedziałem im,że dopiero co zapiórgali mi portfel z dokumentami i kasą i nie mam teraz nawet na browarka ani na tramwaj i jestem tak wk....ny,że mogę zabić! (a w duchu modliłem się,żeby nie zajrzeli mi do torby). Wódz grupy,jak to usłyszał,to z drwiącym uśmieszkiem zapytał gdzie to się stało a mnie w tym momencie pot gorący oblał i palnąłem,że na Szewskiej. I wtedy się zaczęło...wódz natychmiast wysłał kolesi na Szewską,okazało się bowiem,że to był ich "rewir" a oni sobie wolne zrobili z powodu tych urodzin właśnie,no i jakim prawem na ich terenie grasuje konkurencja! W oczekiwaniu na powrót "gwardii" musiałem z wodzem obalić urodzinowe wino marki wino i wysłuchać filozoficzno-polityczno-itp wywodu. Gwardia wróciła z kilkoma odebranymi portfelami (bo okazało się,że faktycznie konkurencja wykorzystała nieobecność w/w  :mrgreen: ) Mojego oczywiście nie było,bo nie mogło być hehehe. Finał był taki,że musiałem niestety,walnąć jeszcze kilka toastów za zdrowie a na odchodne dostałem butelkę tego zacnego trunku,paczkę fajek i kasę na tramwaj  :mrgreen:  :mrgreen:  :mrgreen:

  Jak dotarłem do chaty,nie pytajcie :P
...użyszkodnik...

Offline Warthog

  • Wiadomości: 27
  • Miasto: Tarnobrzeg
  • Na forum od: 17.02.2011
Czyli są na tym świecie jeszcze przyzwoici złodzieje  :lol:

Offline vooy.maciej

  • Wiadomości: 2453
  • Miasto: Pogórze Wielickie
  • Na forum od: 04.07.2008
Cytat: "kaarool"
Ale te historie o Hiszpanii mnie lekko przeraziły:/

kojarzę, że lubisz lekarstwa wiec znajdź coś na uspokojenie przed snem i będzie dobrze :mrgreen:

i pamiętajcie, ze pomimo tych kilku historii najczęściej zasypiając można usłyszeć nie ludzi a zwierzęta ;)

Offline Kobieta Janus

  • Wiadomości: 3319
  • Miasto: Melbern
  • Na forum od: 20.06.2010
Cytat: "vooy.maciej"
i pamiętajcie, ze pomimo tych kilku historii najczęściej zasypiając można usłyszeć nie ludzi a zwierzęta ;)

Racja;) Mnie kilka razy budziły jakieś podejrzane odgłosy. Raz, jak byłam z siostrą w Szwecji, coś zaczęło późnym wieczorem chodzić obok naszego namiotu (spałyśmy na dziko). Rowery miałyśmy przykryte folią (oczywiście nawet nie spięte), którą ktoś ewidentnie podnosił (albo na niej stawał). Dwa razy wyjrzałyśmy z namiotu i za każdym razem ten ktoś/to coś chował/o się w lesie i zamierał/o bez ruchu. Wymyśliłyśmy z siostrą, że udamy, że idziemy spać. Do dzisiaj nie wiemy, co to było, bo udając, że zasypiamy... obie od razu zasnęłyśmy :P A rowery oczywiście rano czekały grzecznie pod folią.
O ile nocując na dziko w Szwecji czasami nie czułyśmy się całkowicie bezpiecznie, o tyle, gdy byłam sama w Norwegii, przez myśl mi nawet nie przeszło, że coś mi się może stać. Kilka razy obudziły mnie w nocy jakieś hałasy - po paru takich "inwazjach" już nawet nie otwierałam oczu, tylko szłam spać dalej. Powód? Raz gościem był koń, innym razem po moim przedsionku buszowały w najlepsze dwa jeże (bezczelnie je wygoniłam, żeby mi nie podarły namiotu:P), a raz odwiedziły mnie...

Offline Kobieta martwawiewiórka

  • Użytkownik forum
  • Wiadomości: 5865
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 17.08.2009
Janusushi, zdjęcie wygląda, jakbyś uciekła na drzewo z aparatem i stamtąd pstryknęła fotkę;)
Jakiś Ty społecznie dojrzały! Mogę sobie zsynchronizować z Tobą te dane?

Offline vooy.maciej

  • Wiadomości: 2453
  • Miasto: Pogórze Wielickie
  • Na forum od: 04.07.2008
krowy są wkurzające, raz na sycylii dzwoniły dzwonkami gdzieś za wzgórzem
zastanawiałem się w nocy czy jakieś duchy do mnie nie idą :)

Przerąbane są też konie, bo mlaskają i tupią ;)

Offline Kobieta martwawiewiórka

  • Użytkownik forum
  • Wiadomości: 5865
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 17.08.2009
Kiedyś nocowałam obok pastwiska, na którym był jakiś temperamentny koń, który całą noc rżał wulgarnie i ocierał się klatą o ogrodzenie.
Krowy zawsze sprawdzały, czy nie mam czegoś smacznego pod tropikiem. Ponieważ jestem niechluj, to często miałam tam jakieś resztki w menażce, rano menażka zawsze czyściuteńka była (tylko trochę w innym miejscu niż wieczorem).
Do namiotu włamały mi się też myszy, które zostawiły trochę bobków i dziurę w namiocie, a w zamian wzięły sobie kawałek chleba.
A, przypomniał mi się prawdziwy atak - przez obozowisko przebiegły kozy, najgorsza swołocz. Nie było wiadomo, za co najpierw chwytać - jedna złapała w pysk otwartą puszkę, druga karimatę (i uciekała z nią!), trzecia próbowała zeżreć natychmiast tropik...
Jakiś Ty społecznie dojrzały! Mogę sobie zsynchronizować z Tobą te dane?

Offline vooy.maciej

  • Wiadomości: 2453
  • Miasto: Pogórze Wielickie
  • Na forum od: 04.07.2008
hehe
na mnie biegło raz stado baranów i kóz ale były psy i pasterze i szczęśliwie minęły namiot o 15 m :D
teraz wiem, ze uratowali nas przed nielada stratami ;)

Offline Kobieta Janus

  • Wiadomości: 3319
  • Miasto: Melbern
  • Na forum od: 20.06.2010
Cytat: "martwawiewiórka"
Janusushi, zdjęcie wygląda, jakbyś uciekła na drzewo z aparatem i stamtąd pstryknęła fotkę;)

Prawie - namiot rozbiłam przy sporym głazie. W czasie inwazji wykorzystałam go - zajęłam strategiczne miejsce, aby uwiecznić na zdjęciu pole bitwy;) Żadna ze stron nie poniosła strat w tej bitwie - no, może w pewien sposób krowy, które zostawiły po sobie istne pole minowe wokół mojego namiotu...

Offline Kobieta martwawiewiórka

  • Użytkownik forum
  • Wiadomości: 5865
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 17.08.2009
Jednak w miejscu, gdzie kozy nie mają szans często oglądać innych zjawisk niż pasterz i psy, istnieje szansa, że potraktują namiot jak ufo i zatrzymają się w osłupieniu:


Być może przeraziły się gatków na krzaczku, nie wiem. Zdjęcie robiłam dawno temu Zenitem, więc jakość jest określona.
E: eh, coś mi obrazek nie chce wskoczyć;)
Jakiś Ty społecznie dojrzały! Mogę sobie zsynchronizować z Tobą te dane?

Offline Mężczyzna Borafu

  • Moderator Globalny
  • Wiadomości: 7230
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 02.04.2010
Z krowami to trzeba uważać. Same w sobie nie są zbyt mordercze  :D , ale kiedy nam się jedna postanowiła poczochrać o namiot to zrozumiałem, że na dzwięk podchodzącej krowy należy jednak wychylić łeb z namiotu i bydlę odgonić.

W każdym razie jak zobaczyłem zaskoczoną brakiem oporu ze strony namiotu krowinę, która próbując utrzymać równowagę stawia kopyto w środku namiotu, to nie myślałem o tym ile wart był namiot, tylko o tym czy tam w środku ktoś leży i czy za moment kilkaset kg krowy nie stanie my na twarzy/brzuchu/whatever. Obawiam się że jestem zbyt delikatnej budowy by utrzymać krowę na twarzy i kontynuować wyprawę.

Offline Ma_rysia

  • eko groszek
  • Wiadomości: 857
  • Miasto: Golina
  • Na forum od: 05.04.2009
Kozy są chyba częstym gościem podczas biwakowania na dziko. :D

Offline Kobieta Janus

  • Wiadomości: 3319
  • Miasto: Melbern
  • Na forum od: 20.06.2010
Oj, ja raz spotkałam mordercze krowy! Dokładniej byki, spore stado. Stały na środku drogi, na przełęczy, i nie chciały mnie przepuścić. Było już dość ciemno (po 22), żywej duszy (na dwóch nogach) w okolicy... A te skurczybyki stały odwrócone w moją stronę i gapiły się na mnie, od czasu do czasu pocierając przednimi nogami o ziemię, jakby szykowały się do ataku. Nie ukrywam, że byłam dość przerażona :shock:  Mogłam oczywiście w razie czego uciekać w dół, nawet pewnie byłabym szybsza, ale nie chciałam tego robić - bo chwilę wcześniej w końcu udało mi się opuścić czarny las pełen gigantycznych mrowisk wylewających się na drogę, brr... Z dwojga złego wybrałam oczywiście byki - po kilku minutach niezręcznej ciszy wyluzowały na tyle, że odważyłam się powoli je ominąć, po czym popędziłam w dół, ustanawiając nowy światowy rekord prędkości ;)

Offline Kobieta martwawiewiórka

  • Użytkownik forum
  • Wiadomości: 5865
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 17.08.2009
Z krowami to faktycznie bywa różnie, ale np. spotkane przeze mnie jaki zawsze były delikatne i dobrze wychowane:

jak widać, coś tam próbują sobie znaleźć, ale ostrożnie;)

Rysiama, jakies wyjątkowo nie złodziejskie kozy masz na tej focie. Te ktore ja spotkałam, to mało i nas nie wyniosły ze sobą.
Jakiś Ty społecznie dojrzały! Mogę sobie zsynchronizować z Tobą te dane?

Offline Ma_rysia

  • eko groszek
  • Wiadomości: 857
  • Miasto: Golina
  • Na forum od: 05.04.2009
Cytat: "martwawiewiórka"


Rysiama, jakies wyjątkowo nie złodziejskie kozy masz na tej focie. Te ktore ja spotkałam, to mało i nas nie wyniosły ze sobą.



Fakt nic nam nie podkradły, przeszły tranzytem wykazując małe zainteresowanie naszym obozowiskiem. W nocy mieliśmy  gości,delegację  mieszkańców pobliskiej wioski. Zostaliśmy początkowo potraktowani jako amatorzy ryb w pobliskim stawie hodowlanym.  Nocne rozmowy polsko-mołdawskie szczęśliwie wyjaśniły nieporozumienie.
Ps Na tym noclegu koleżanka miała gościa w sakwie- myszkę. :D

Offline Kobieta hindiana

  • Wiadomości: 3994
  • Miasto: Dublin
  • Na forum od: 04.09.2010
    • 87th Dublin Polish Scout Group, Scouting Ireland
Cytat: "robb"


a jak chodzisz sama po Dublinie wieczorami to co nosisz ?

Torebke dopasowana kolorystycznie do butow plus owczarka niemieckiego rozmiarow sporej krowy :)
A na wyprawie zawsze mam ze soba bron, jest szybka i niezawodna, odstrasza sama wielkoscia i hukiem jakiego potrafi narobic. Problem w tym, ze ta bron po calodziennym pedalowaniu zazwyczaj spi tak mocno i chrapie tak zapamietale, ze nie bardzo moge liczyc na pomoc :D
Mądrzy ludzie czasem się wygłupiają, głupi zawsze wymądrzają.
www.plscout.com

Offline Mężczyzna cinek

  • SP2SJ
  • Wiadomości: 1979
  • Miasto: Bydgoszcz
  • Na forum od: 12.03.2008



Najgorsze są czarne owce, bez kija nie podchodź ;)
Cytat: miki150
Cinek muszę powiedzieć, że jesteś bardziej fotogeniczny, kiedy Cię na zdjęciu brakuje


Offline kokop

  • Wiadomości: 898
  • Miasto: Chard
  • Na forum od: 11.01.2010
Ja wam powiem że rozumiem doskonale to że trzeba ew. nieprzyjemne sytuacje rozladować uśmiechem, paląc głupa ect.  Jednak w życiu tyle razy już sponsorowałem amatorów mojej własności (bynajmniej nie na jakich wycieczkach)  że moja cierpliwość w tej materii uległa wyczerpaniu.  Od jakiegoś czasu ktoś kto zechce coś sobie przywłaszczyć a ja to zobaczę to nie ma co liczyć na moje pobłażanie i to że ustąpię.
Nie ma takiej opcji.  A gęba nie szklanka w końcu i do wesela się zagoi.
Kleine Fiech ach Scheiße machen.

Offline Kobieta hindiana

  • Wiadomości: 3994
  • Miasto: Dublin
  • Na forum od: 04.09.2010
    • 87th Dublin Polish Scout Group, Scouting Ireland
Cytat: "kokop"
Ja wam powiem że rozumiem doskonale to że trzeba ew. nieprzyjemne sytuacje rozladować uśmiechem, paląc głupa ect.  Jednak w życiu tyle razy już sponsorowałem amatorów mojej własności (bynajmniej nie na jakich wycieczkach)  że moja cierpliwość w tej materii uległa wyczerpaniu.  Od jakiegoś czasu ktoś kto zechce coś sobie przywłaszczyć a ja to zobaczę to nie ma co liczyć na moje pobłażanie i to że ustąpię.
Nie ma takiej opcji.  A gęba nie szklanka w końcu i do wesela się zagoi.

Taa...emigracja czyni twardym :D Ja zgadzam się z hasłem: Make love not war, ale nóż w razie czego nie będzie mi służył jedynie do obierania ogórków :P Fajną opcją jest patelnia, niby nic a można skutecznie stawić opór napastnikowi :D :D
Mądrzy ludzie czasem się wygłupiają, głupi zawsze wymądrzają.
www.plscout.com

Offline Mężczyzna worek_foliowy

  • Wiadomości: 6728
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 11.02.2012
Odkopuję temat, niepatrzenie we wróciłem do Polski i znowu muszę się zmagać z frustratami próbujących celowo mnie staranować / pobić :/

Niektóre osoby wożą że sobą gaz pieprzowy. Gdzie trzymać? Co z wysoką temperaturą? Niestety zwłaszcza w aktualnych warunkach jest on mocno narażony na działanie słońca.
Janus: "Generalnie nie ogarniam 3D i notorycznie wpadam na ściany, chodzę w kółko [...]"

Offline Mężczyzna zero

  • Osiołek i jego leń.
  • Wiadomości: 227
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 30.08.2015
Od kilku lat mam jeden i ten sam spray pieprzowy, wożony głównie ze względu na dzikie i półdzikie wiejskie zwierzaki. Nie miałem okazji użyć.
Odkąd mam torbę na kierownicę wożę w niej. O szkodliwości upału na "gaz" nic mi nie wiadomo.  :icon_redface:

Rower może być składakiem, ale musi się składać ;)

Offline Mężczyzna Borafu

  • Moderator Globalny
  • Wiadomości: 7230
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 02.04.2010
Czyli spokojnie możesz go zostawić w domu, bo w razie "W" zanim wyciągniesz go z torby będziesz już musiał wyciągać nogę z żołądka napastnika.

Offline Mężczyzna zero

  • Osiołek i jego leń.
  • Wiadomości: 227
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 30.08.2015
Bez przesady, torbę otwieram jednym ruchem ręki. Fakt że gaz trzeba by mieć cały czas przy sobie, czyli np. w kaburze przy pasku. Chodziło mi o to że, gaz przy spaniu na dziko, z dala od siedlisk ludzkich nigdy się nie przydał. Warto znaleźć spokojne miejsce, na uboczu. "Broń" jaka by nie była powinna być ostatecznością.
Słyszałem że na zwierzaki dobra jest głośna trąbka na sprężone powietrze - nie testowałem.

P.s. Właśnie odkryłem że do kupienia są chusteczki neutralizujące gaz pieprzowy.  Niechcący można odpalić rażąc siebie. Miałem okazję zapoznać się z rozpylonym gazem - warto zainwestować 5zł.
Rower może być składakiem, ale musi się składać ;)

Offline Mężczyzna Borafu

  • Moderator Globalny
  • Wiadomości: 7230
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 02.04.2010
Bez przesady, torbę otwieram jednym ruchem ręki.
A, jak tak to się poprawiam.

Zanim wyciągniesz go z torby będziesz już musiał wyciągać nogę z przełyku żołądka napastnika.
 ;)

Online Wilk

  • Wiadomości: 9182
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
Wiadomość usunięta.
„Nic mi po srebrze, nic mi po złocie,
Nic po chudobie —
Niech z głodu zamrę, przy krzywym płocie,
Byle przy tobie!“

Offline Mężczyzna worek_foliowy

  • Wiadomości: 6728
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 11.02.2012
Z tym trzymaniem gazu w torbie, to niestety się zgadzam. Zanim się wyciągnie może być za późno. Do tego istnieje tak błahy problem jak to, że można wysypać cała zawartość torby. Tak byłoby w każdym przypadku, gdy byłby on dla mnie przydatny. Jedynie w przypadku gdy ktoś chce nas okraść można wyciągnąć gaz zamiast portfela, co jednak wymaga sporego opanowania.

W przypadku ludzi to bardzo ryzykowna strategia. Jeśli nie umiesz się skutecznie bić, nie masz odpowiedniej siły fizycznej - to lepiej po takie środki nie sięgać. Bo guzik dadzą, natomiast w znaczny sposób wkurzą napastników, którzy mogą Cię poważniej uszkodzić.

Miałem jakiś czas temu takie zajście z dwoma kierowcami tirów. I obserwując nieprawdopodobny poziom agresji jaki przejawiali z powodu zupełnie niepoważnej sprawy (chcieli mnie zmusić do jazdy ścieżką) - zrozumiałem, że nie wolno zakładać, że ten drugi człowiek zachowa się rozsądnie. Bo nie brakuje ludzi, szczególnie wśród kierowców, którzy pianę na ustach mają z bardzo błahych powodów, zawsze warto pamiętać o sytuacji z Pabianic, gdzie sprzeczka z rowerzystą spowodowała to, że kierowca/bandyta pchnął go pod autobus i rowerzysta zginął. I tacy ludzie są niestety pośród nas i decydując się na konfrontację nie wolno zakładać, że ta druga strona będzie się zachowywać racjonalnie.
Jadąc na rowerze trudno się bronić z kilku powodów. Po pierwsze przeszkadza sam rower. Można by uderzyć i uciekać, ale pole manewru, gdy trzyma się rower, jest  mocno ograniczone. Utrudniać może też zadyszka. Ostatnio szarpał mnie facet, nad którym na oko miałbym dużą przewagę siłową, ale chwilowo miałem do dyspozycji 10% siły, więc trudno nawet się wyrwać. A tak psik i facet się zastanowi, czy warto imicjować agresję.
Janus: "Generalnie nie ogarniam 3D i notorycznie wpadam na ściany, chodzę w kółko [...]"

Offline Mężczyzna vuki

  • Wiadomości: 814
  • Miasto: Rawicz
  • Na forum od: 16.04.2014
A do mnie właśnie dziś doszedł gaz pieprzowy. Myślę,  że wieczorami czy w nocy to wsunę pod nogawkę.  W dzień w kieszonce lub nawet nie będę zabierał. 
Kupiłem głównie na psy. Ludzie to ostateczność.
Krążył ostatnio filmik, gdzie rowerzysta groził użyciem i agresywni napastnicy odpuscili.
MiRowerDajePower

Online Wilk

  • Wiadomości: 9182
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
Wiadomość usunięta.
„Nic mi po srebrze, nic mi po złocie,
Nic po chudobie —
Niech z głodu zamrę, przy krzywym płocie,
Byle przy tobie!“

Offline Mężczyzna Żubr

  • Wiadomości: 1950
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 03.11.2010
Tylko widzisz - Ty zakładasz, że skończy się tak, że on nic gorszego niż szarpanina nie zrobi.
Ale jak facet jest samochodem (a niemal zawsze są takie zajścia z kierowcami właśnie) - to on mocno zapieniony za kawałek w ramach zemsty może potrącić rower samochodem.

To i tak jest przy założeniu że gaz pieprzowy chociaż na chwilę powstrzyma napastnika.  A może być tak że nie powstrzyma. :( Kierowcy naprawdę potrafią być agresywni.
Tutaj przypadek z Krakowa z tego roku: http://polskiedrogi-tv.pl/agresja-na-drodze-2/

Ani to że to był autobus MPK, ani kamery ani świadkowie, ani to że to środek dnia w centrum miasta nie powstrzymały tego kierowcy przed atakiem...

Offline Kobieta Jelona

  • Wiadomości: 1052
  • Miasto: Wałbrzych
  • Na forum od: 26.12.2013
Cytuj
W przypadku ludzi to bardzo ryzykowna strategia. Jeśli nie umiesz się skutecznie bić, nie masz odpowiedniej siły fizycznej - to lepiej po takie środki nie sięgać. Bo guzik dadzą, natomiast w znaczny sposób wkurzą napastników, którzy mogą Cię poważniej uszkodzić.

Przecież można skuteczniej uciekać, o ile nie ma tłumu bandytów, bo wtedy to nie wiem jakie wyjście... dlaczego guzik dadzą ?

Wilk w takim razie radzisz kobietom nie mieć żadnego zabezpieczenia, skoro są słabsze i nie umieją się bić? Lepiej negocjować z gwałcicielami itp.? ;)

Ja uważam, że lepiej mieć coś do obrony, niż nic.


p.s. najlepszy jest miotacz ognia z dezodorantu i zapalniczki, ale w 5s się tego nie zrobi :D

Offline Kobieta starszapani

  • Wiadomości: 1267
  • Miasto: wioska na końcu świata
  • Na forum od: 30.03.2015
Mój trener karate zawsze powtarzał, że kobieta zawsze ma przy sobie coś co nada się do obrony np. długopis czy parasolkę. Poza tym najlepszy sposób to kopniak w jaja, strzał z łokcia, wbicie palców w oczy/krtań (w zależności od okoliczności).
Miałam kilka lat temu taką akcję w Poznaniu. Wracałam nocnym autobusem na drugi koniec miasta, z każdym przystankiem coraz mniej ludzi zostawało w środku aż został oprócz mnie tylko jeden, podejrzanie wyglądający facet (pewnie jakiś łowca). Profilaktycznie zawczasu uzbroiłam się w gaz pieprzowy. Jak wysiadłam (widziałam, że gość wysiada za mną) i autobus odjechał (a nie było żywej duszy), napadł mnie od tyłu. Od razu dostał z łokcia w brzuch, potem z gazu i kopniak w krocze. A potem zwiewałam aż się za mną kurzyło :D


"W nieznane wejdź, Odważnym bądź, Za tajemnicą idź...." JW

Online Wilk

  • Wiadomości: 9182
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
Wiadomość usunięta.
„Nic mi po srebrze, nic mi po złocie,
Nic po chudobie —
Niech z głodu zamrę, przy krzywym płocie,
Byle przy tobie!“

Offline Mężczyzna outsider

  • Wiadomości: 64
  • Miasto: Częstochowa
  • Na forum od: 13.07.2015
Kawałek czasu temat widziałem filmik o wykorzystaniu roweru do samoobrony, technikę 'stworzyli' chyba Skandynawowie bo tam jest sporo patroli rowerowych.
Wilk ma sporo racji - bić się trzeba umieć żeby wybierać ten sposób rozwiązywania konfliktów, gaz może pomóc ale bywa często zawodny.

Offline Kobieta emonika

  • Wiadomości: 840
  • Miasto: Kościerzyna/Kaszuby
  • Na forum od: 26.05.2014
    • Mój blog.
Nie mam broni żadnej, nie mam gazu,  etc. Jedyne co robię jak śpię w namiocie, to śpię z nożem. Nie wiem po co i na co - ale czuję się wtedy bezpieczniej. I niech tak zostanie.
:)

Starsza - jesteś wielka ! :)
 
http://emonika.bikestats.pl/

"Uśmiech kosztuje mniej niż elektryczność i daje więcej światła"

Offline Mężczyzna Hipek

  • Administrator
  • Wiadomości: 4474
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 18.08.2011
    • Hipcia i Hipek
Ja nawet nie próbuję spać z nożem - gdybym już miał z czymś, to wolałbym mieć pod ręką pałkę teleskopową. Nożem nie potrafię walczyć (i pewnie jest podobna szansa, że w szamotaninie sam bym go sobie wbił), a trochę ważniejsze jest to, że przypadkowo mógłbym takiego dżentelmena zabić. A to nikomu nie jest potrzebne.


martwawiewiórka [14:51]: sól kolarstwa, co to takiego?
Elizium [14:52]: spacer z rowerem po górach

Mijah: (...)przy okazji dowiedziałem się czegoś co zmieni moje życie. Oznaczenie podjazdu HC to nie hardcore, tylko hors catégorie.

Offline Kobieta emonika

  • Wiadomości: 840
  • Miasto: Kościerzyna/Kaszuby
  • Na forum od: 26.05.2014
    • Mój blog.
Ja nawet nie próbuję spać z nożem - gdybym już miał z czymś, to wolałbym mieć pod ręką pałkę teleskopową. Nożem nie potrafię walczyć (i pewnie jest podobna szansa, że w szamotaninie sam bym go sobie wbił), a trochę ważniejsze jest to, że przypadkowo mógłbym takiego dżentelmena zabić. A to nikomu nie jest potrzebne.

Tak naprawdę, to śpię z nożem w namiocie nie dlatego aby się bronić przed kimś - tylko (nie wiem czemu ale mam taką schizę), aby wyjść z namiotu w razie pożaru czy też innego "jakiegoś" zagrożenia - zwykle w tym namiocie śpię z synem. 
Chyba powinnam się wyzbyć takich głupich scenariuszy. ...
http://emonika.bikestats.pl/

"Uśmiech kosztuje mniej niż elektryczność i daje więcej światła"

Offline Mężczyzna 4gotten

  • Wiadomości: 1366
  • Miasto: Mons/Stargard
  • Na forum od: 26.08.2012
Ja nawet nie próbuję spać z nożem - gdybym już miał z czymś, to wolałbym mieć pod ręką pałkę teleskopową.

O tak, pałka teleskopowa robi wrażenie ;-) Odgłos towarzyszący jej rozkładaniu potrafi ostudzić zapał napastnika równie dobrze jak dźwięk przeładowania "kałacha".
dalej przed siebie... najlepiej po asfalcie ;-)

Offline Kobieta magda

  • Wiadomości: 2823
  • Miasto: Tröjmiasto
  • Na forum od: 19.12.2011
    • Przejażdżkowe zapiski
Tak naprawdę, to śpię z nożem w namiocie nie dlatego aby się bronić przed kimś - tylko (nie wiem czemu ale mam taką schizę), aby wyjść z namiotu w razie pożaru czy też innego "jakiegoś" zagrożenia
Mój dziadek zawsze też się tego bał i scyzoryk był na absolutnie koniecznym wyposażeniu namiotu :D Może to i niegłupie, tylko jaka jest szansa na pożar czy inne podobne zdarzenie w namiocie... :D


Offline Mężczyzna Borafu

  • Moderator Globalny
  • Wiadomości: 7230
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 02.04.2010
Na dodatek aktualnie produkowane namioty, z tego co wiem, są robione tak aby spaliły się na tyle szybko by dać szansę człowiekowi wewnątrz.
Jeśli tak, to zamiast cięcia należy wstrzymać oddech, zasłonić twarz i chwilę odczekać.

Online Wilk

  • Wiadomości: 9182
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
Wiadomość usunięta.
„Nic mi po srebrze, nic mi po złocie,
Nic po chudobie —
Niech z głodu zamrę, przy krzywym płocie,
Byle przy tobie!“

Offline Mężczyzna emes

  • i tak nie dojedzie
  • Wiadomości: 3625
  • Miasto:
  • Na forum od: 09.06.2010
    • http://north-south.info
Ja uważam, że lepiej mieć coś do obrony, niż nic.

Niestety, pozostaje tylko nóż.
Tylko trzeba:
* mieć go zawsze przy sobie,
* regularnie ćwiczyć szybkie jego wyjmowanie,
* być zdeterminowanym żeby wepchnąć go napastnikowi w brzuch lub chlasnąć przez twarz.
Mało kto jest na to gotowy. Mi tam bandytów nie żal ale to nadal paskudne narzędzie i jakoś nie zdecydowałem się go nosić.

Offline Mężczyzna Robert!

  • buc bez szosy
  • Wiadomości: 4688
  • Miasto: Konin
  • Na forum od: 03.12.2007
W kontekście jazdy na rowerze najbardziej prawdopodobny jest atak w mieście ze strony agresywnego kierowcy, więc użycie noża lub wbicie palców w oczy/krtań to lekka przesada. W ogóle jest raczej niewiele sytuacji które podciągałyby takie środki pod obronę konieczną.
Starsza, szacun za pacyfikację.

Offline Mężczyzna emes

  • i tak nie dojedzie
  • Wiadomości: 3625
  • Miasto:
  • Na forum od: 09.06.2010
    • http://north-south.info
Wobec agresywnego kierowcy liczyłbym, że wystarczy pokazać broń. To bardzo uspokaja emocje.

Offline Kobieta Jelona

  • Wiadomości: 1052
  • Miasto: Wałbrzych
  • Na forum od: 26.12.2013
Ja uważam, że lepiej mieć coś do obrony, niż nic.

Niestety, pozostaje tylko nóż.
Tylko trzeba:
* mieć go zawsze przy sobie,
* regularnie ćwiczyć szybkie jego wyjmowanie,
* być zdeterminowanym żeby wepchnąć go napastnikowi w brzuch lub chlasnąć przez twarz.
Mało kto jest na to gotowy. Mi tam bandytów nie żal ale to nadal paskudne narzędzie i jakoś nie zdecydowałem się go nosić.

W przypadku kobiet trzeba mieć siłę, żeby go wbić i siłę, żeby go czasem nie puścić. Moja mama zawsze mnie przestrzegała przed noszeniem noża na wypadek samoobrony, bo jak nie daj boże wypadnie albo zostanie przechwycony, napastnik dostaje dodatkową broń.

A tu pewna dziewczyna skutecznie broniła się kastetem z kluczy:

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,19287529,usilowal-zgwalcic-21-latke-jak-sie-to-dla-niego-skonczylo.html

Offline Mężczyzna Hipek

  • Administrator
  • Wiadomości: 4474
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 18.08.2011
    • Hipcia i Hipek
Wobec agresywnego kierowcy liczyłbym, że wystarczy pokazać broń. To bardzo uspokaja emocje.
Chyba że on posiada swoją i okaże się, że przyszedłeś z nożem na strzelaninę.


martwawiewiórka [14:51]: sól kolarstwa, co to takiego?
Elizium [14:52]: spacer z rowerem po górach

Mijah: (...)przy okazji dowiedziałem się czegoś co zmieni moje życie. Oznaczenie podjazdu HC to nie hardcore, tylko hors catégorie.

Online Wilk

  • Wiadomości: 9182
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
Wiadomość usunięta.
„Nic mi po srebrze, nic mi po złocie,
Nic po chudobie —
Niech z głodu zamrę, przy krzywym płocie,
Byle przy tobie!“

Offline Mężczyzna Mariusz

  • Jestem, jaki jestem...
  • Wiadomości: 1898
  • Miasto: Leszno
  • Na forum od: 18.02.2012
Tak naprawdę, to śpię z nożem w namiocie nie dlatego aby się bronić przed kimś - tylko (nie wiem czemu ale mam taką schizę), aby wyjść z namiotu w razie pożaru czy też innego "jakiegoś" zagrożenia - zwykle w tym namiocie śpię z synem. 
Chyba powinnam się wyzbyć takich głupich scenariuszy. ...
Bo największym motorem strachu, jest własna wyobraźnia. :)
W dobie internetu każdy kreuje swój wizerunek, tak jak chciałby, by widzieli go inni...
Każdy jest tu seksbombą, póki ma top fejs i konto, plastikowe lale nadymane jak ponton,
Ukryci za nickiem, poznają się jednym klikiem, bajerują się zamiast słowem plikiem...  
A trików jest bez liku, tą albo tą, która lepszy robi dzióbek na fejsiku...Ulepieni jak z plastiku, takich ludzi jest bez liku, żyj naprawdę, nie w wirtualnym cyrku...     Mesajah

Offline Mężczyzna routen

  • Wiadomości: 199
  • Miasto: Dolina Złudzeń
  • Na forum od: 10.02.2014
Ale macie problemy...
Jak szukać inspiracji to u największych.Za Stanisława Królaka przykładem idąc,opanowałem styl walki:pompkajitsu.
Zrobiłem se taką solidną z rurek kwasoodpornych z aluminiowym chwytem.
Jeszcze nie było okazji nikomu nią przyłożyć a jeżdżę już trochę i ciut.

Offline Mężczyzna Młody

  • Wiadomości: 784
  • Miasto: Gabryelin
  • Na forum od: 23.12.2014
Ale macie problemy...
Jak szukać inspiracji to u największych.Za Stanisława Królaka przykładem idąc,opanowałem styl walki:pompkajitsu.
Zrobiłem se taką solidną z rurek kwasoodpornych z aluminiowym chwytem.
Jeszcze nie było okazji nikomu nią przyłożyć a jeżdżę już trochę i ciut.
kijki od lemondki były by idealne jakby się je dało błyskawicznie wyjąć

Offline Mężczyzna routen

  • Wiadomości: 199
  • Miasto: Dolina Złudzeń
  • Na forum od: 10.02.2014
Kawał łancucha rowerowego wożę w rurze kierownicy w gumowy wąż obciągnięty jako zamknięcie rowerowe,ale jakby pomyślał to pewnikiem dałoby się niektóre kata z nonchaku ściągnąć :)
Jak się nie trafi na ćpunów to zawsze dyplomatycznie wybrnąć idzie bez rozlewu krwi.

Offline Kobieta mrr

  • czarny mustang
  • Wiadomości: 100
  • Miasto:
  • Na forum od: 05.03.2015
no proszę 8) to ja już się prawie tego lęku przed samotnym spaniem w namiocie pozbyłam, już ufna jak dziecko się na biwak pod gwiazdami cieszyłam, a tu się okazuję, że nawet panowie z jakimiś łomami sypiają.

mam nadzieję, że szprot w zalewie pomidorowej i tuńczyk w warzywach wystarczy... cztery puszki, a ważą ponad kilo, więc jakby się tak dobrze sakwą zamachnąć :lol:

Offline Mężczyzna globalbus

  • Wiadomości: 5733
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 03.05.2011
    • blog podróżniczy
Jak się otworzą w sakwie i trochę poleżą na słońcu, to już broń biologiczna. Historia prawdziwa.

My home is where my bike is.

Tagi:
 




Organizujemy







Partnerzy

Patronat






Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum