Autor Wątek: Broń na wyprawie (palna, biała, gazowa...)  (Przeczytany 10239 razy)

Offline Kobieta suchyy

  • trolololo
  • Wiadomości: 1309
  • Miasto: Amsterdam
  • Na forum od: 24.07.2006
    • www
Cytat: "Warthog"

Czytam sobie co ciekawsze tematy na forum i jeszcze nie widziałem, żeby ktoś miał jakąkolwiek przykrą przygodę związaną z noclegiem (rabunek, napaść itd.).
Faktycznie takie rzeczy się nie zdarzają, czy może nieodpowiednie tematy czytam ?


Znam dwie nieprzyjemne sytuacje z wypraw. Obie przydażyły się w Hiszpanii w trakcie spania na plaży. Jedna w trakcie mojej wyprawy, o drugiej słyszałem kilka lat temu.

Zacznę od tej drugiej. Historię opowiedział mi rowerzysta którego spotkałem na swojej pierwszej wyprawie. On był już wtedy doświadczony i miał za sobą między innymi solową wyprawę do Hiszpanii lub Portugalii. W czasie noclego na hiszpańskiej plaży obudziła go grupka lokalnych oprychów którzy spokojnie, niewiele sobie robiąc z jego obecności zaczęli przeglądać jego bagaż. Wyjmowali z sakw różne rzeczy i podawali sobie szukając czegoś wartościowego. Na szczęście zanim znaleźli aparat/portfel ktoś przechodził obok i krzykiem spłoszył grupę. Później podobno dowiedział się, że to standardowa sytuacja w tamtym rejonie.

W moim przypadku kładliśmy się spać we trójkę na plaży w pewnym mieście w Katalonii (nie pamiętam dokładnie). Wyjeżdżaliśmy wtedy z Barcelony i długo nie mogliśmy znaleźć odnludnego miejsca, więc w końcu zdecydowaliśmy się nocować na plaży przy drodze. Spaliśmy bez namiotów, przy samym końcu plaży (daleko od morza, blisko drogi), a za nami znajdował się chodnik. Chodnik był jakieś 2 metry wyżej niż sama plaża i można było z niego zejść na plażę po takich dużych kamieniach. Ja wszystkie swoje drogocenne rzeczy włożyłem do sakwy z kierownicy i wcisnąłem na sam koniec śpiwora. Nie mogłem przez to rozprostować nóg, ale przynajmniej mogłem spokojnie spać ;) To moja standardowa strategia na spanie w miejscu publicznym bez namiotu. Kolega wolał komfort i sakwe z 'kosztownościami' postawił między naszymi śpiworami, blisko głowy. Na nią położył też kask i na to wszystko jeszcze statyw. Około 5 nad ranem coś go obudziło, statyw i kask leżały obok, a złodziej sięgał właśnie do sakwy. Kolega narobił hałasu, ja się obudziłem i zobaczyłem tylko postać wbiegającą po kamieniach na chodnik.

W obu przypadkach skończyło się więc dobrze, ale trzeba być ostrożnym.

Offline kaarool

  • Wiadomości: 322
  • Miasto: Szczecin/Poznań
  • Na forum od: 17.05.2010
no to mnie pocieszyłeś brachu własnie wybieram się do Hiszpanii

Offline Mężczyzna Waxmund

  • Moderator Globalny
  • Ironman
  • Wiadomości: 10355
  • Miasto: Baszowice k/Kielc
  • Na forum od: 07.06.2007
    • www.waxmund.pl
Kaarool, nie ma się co bać.
Można spać na gospodarza u kogoś w ogródku i wtedy jest w miarę bezpiecznie, ale poza tym to każde spanie w okolicy osiedli ludzkich jest proszenie się o problemy. Plaże to jak dla mnie najgorsze co może być. To tam przychodzą ludzie po imprezach, albo nawet na imprezy....
Czasami na drodze spotykam prawdziwych rowerowych szaleńców, pędzą na złamanie karku i wbrew rozsądkowi... naprawdę... aż ciężko ich czasem wyprzedzić...

www.waxmund.pl

Offline kaarool

  • Wiadomości: 322
  • Miasto: Szczecin/Poznań
  • Na forum od: 17.05.2010
Nie no 2 wyprawy za mna zawsze sprałem na dzikusa albo na gospodarza. Nigdy nie miałem takich problemów. Ale te historie o Hiszpanii mnie lekko przeraziły:/

Offline Kobieta suchyy

  • trolololo
  • Wiadomości: 1309
  • Miasto: Amsterdam
  • Na forum od: 24.07.2006
    • www
Eeee, nie ma sie co bać. Wszędzie trzeba zachowywać się rozsądnie i już ;) Tak jak Waxmund pisał, spanie na plaży to poniekąd proszenie się o kłopoty, chociaż i z tym bym nie przesadzał. Spałem na kilku plażach poza tą Hiszpańską i było zazwyczaj ok!

Offline ewcia

  • Wiadomości: 94
  • Miasto: Wrocław
  • Na forum od: 31.01.2011
    • http://www.youtube.com/jedziearmata
Tydzień z kolezanką spałyśmy na dziko w Hiszpani i nikt nas w nocy w namiocie nie odwiedził. Zdecydowanie odradzam jednak plaże bo tam  takie odwiedziny sa gwarantowane. Innym razem z chłopakiem z lenistawa spalismy na plazy w Ceucie i nad ranem obudziło mnie "czułe szeptanie" - "money, money, phone". Panowie byli na tyle kulturali, ze zwracając się do mnie dodawali " modemoiselle" ;) W tej sytuacji przydatne okazało się zgrywanie głupa przez mojego chłopaka, który przekonał Panów, że okradli nas w Maroku a  na plazy spimy poniewaz nie mamy kasy. Ponieważ Panowie nie uniesliby dwóc spiętych rowerów z sakwami zadowolili sie dwoma puszkami sardynek i sobie poszli. :)

Wniąski dla mnie są takie: istnieje mozliwość napadu (tak samo jak np we Wrocku) jednak zamista nastawiac się na raczej z góry przegraną "walke" nalezy ograniczyc do minimum prawdopodobieństwo rabunku oraz szkody. Np. pochowac pieniądze w różnych miejscach, w przypadku posiadania dublujacych się sprzetów (komórek, aparatów itd) mieć pod reką ten gorszy przeznaczony na wydanie, nie wyglądac za bogato i rozbijac się w odludnych miejscach.

Offline Bogusław

  • Wiadomości: 225
  • Miasto: tu i tam :)
  • Na forum od: 23.03.2010
Cytuj
W tej sytuacji przydatne okazało się zgrywanie głupa przez mojego chłopaka, który przekonał Panów, że okradli nas w Maroku a na plazy spimy poniewaz nie mamy kasy. Ponieważ Panowie nie uniesliby dwóc spiętych rowerów z sakwami zadowolili sie dwoma puszkami sardynek i sobie poszli.


   2 lata temu jesienią ,miałem podobny przypadek na krakowskich Plantach.Co prawda nie miałem ze sobą rowerka, ale za to w torbie sprzęt foto wartości ponad 10 tysiaków,w dodatku nie mój. Piszę o tym dlatego,że taka sytuacja może zdarzyć się na wyprawie w centrum dużego miasta w biały dzień. A zakończyła się tak nieprawdopodobnie,że do dzisiaj jeszcze nie mogę w to uwierzyć i tarzam się ze śmiechu...chociaż wtedy do śmiechu raczej mi nie było!

   Otóż...szedłem sobie wspomnianymi Plantami,zadowolony i kontemplujący uroki tej pory roku,gdy w pewnym momencie zauważyłem kilku dżentelmenów"miejscowego estabilishmentu",którzy wzięli mnie na celownik. Na odwrót lub zmianę kierunku było już za póżno,więc alleluja i do przodu :D  Panowie owi (nie ułomki bynajmniej) "grzecznie" zaprosili mnie na ławkę i poprosili o "dobrowolny" datek na uczczenie"urodzin" jednego z nich.(Akcja rozgrywała się w godz.południowych i gdyby mi łeb na tej ławce ukręcili,to nikt z tłumu przechodniów nawet by tego nie zauważył).

   Byłem tak spietrany,że szok normalnie...i powiedziałem im,że dopiero co zapiórgali mi portfel z dokumentami i kasą i nie mam teraz nawet na browarka ani na tramwaj i jestem tak wk....ny,że mogę zabić! (a w duchu modliłem się,żeby nie zajrzeli mi do torby). Wódz grupy,jak to usłyszał,to z drwiącym uśmieszkiem zapytał gdzie to się stało a mnie w tym momencie pot gorący oblał i palnąłem,że na Szewskiej. I wtedy się zaczęło...wódz natychmiast wysłał kolesi na Szewską,okazało się bowiem,że to był ich "rewir" a oni sobie wolne zrobili z powodu tych urodzin właśnie,no i jakim prawem na ich terenie grasuje konkurencja! W oczekiwaniu na powrót "gwardii" musiałem z wodzem obalić urodzinowe wino marki wino i wysłuchać filozoficzno-polityczno-itp wywodu. Gwardia wróciła z kilkoma odebranymi portfelami (bo okazało się,że faktycznie konkurencja wykorzystała nieobecność w/w  :mrgreen: ) Mojego oczywiście nie było,bo nie mogło być hehehe. Finał był taki,że musiałem niestety,walnąć jeszcze kilka toastów za zdrowie a na odchodne dostałem butelkę tego zacnego trunku,paczkę fajek i kasę na tramwaj  :mrgreen:  :mrgreen:  :mrgreen:

  Jak dotarłem do chaty,nie pytajcie :P
...użyszkodnik...

Offline Warthog

  • Wiadomości: 27
  • Miasto: Tarnobrzeg
  • Na forum od: 17.02.2011
Czyli są na tym świecie jeszcze przyzwoici złodzieje  :lol:

Offline vooy.maciej

  • Wiadomości: 2443
  • Miasto: Pogórze Wielickie
  • Na forum od: 04.07.2008
Cytat: "kaarool"
Ale te historie o Hiszpanii mnie lekko przeraziły:/

kojarzę, że lubisz lekarstwa wiec znajdź coś na uspokojenie przed snem i będzie dobrze :mrgreen:

i pamiętajcie, ze pomimo tych kilku historii najczęściej zasypiając można usłyszeć nie ludzi a zwierzęta ;)

Offline Kobieta Janus

  • Wiadomości: 3302
  • Miasto: Göteborg
  • Na forum od: 20.06.2010
Cytat: "vooy.maciej"
i pamiętajcie, ze pomimo tych kilku historii najczęściej zasypiając można usłyszeć nie ludzi a zwierzęta ;)

Racja;) Mnie kilka razy budziły jakieś podejrzane odgłosy. Raz, jak byłam z siostrą w Szwecji, coś zaczęło późnym wieczorem chodzić obok naszego namiotu (spałyśmy na dziko). Rowery miałyśmy przykryte folią (oczywiście nawet nie spięte), którą ktoś ewidentnie podnosił (albo na niej stawał). Dwa razy wyjrzałyśmy z namiotu i za każdym razem ten ktoś/to coś chował/o się w lesie i zamierał/o bez ruchu. Wymyśliłyśmy z siostrą, że udamy, że idziemy spać. Do dzisiaj nie wiemy, co to było, bo udając, że zasypiamy... obie od razu zasnęłyśmy :P A rowery oczywiście rano czekały grzecznie pod folią.
O ile nocując na dziko w Szwecji czasami nie czułyśmy się całkowicie bezpiecznie, o tyle, gdy byłam sama w Norwegii, przez myśl mi nawet nie przeszło, że coś mi się może stać. Kilka razy obudziły mnie w nocy jakieś hałasy - po paru takich "inwazjach" już nawet nie otwierałam oczu, tylko szłam spać dalej. Powód? Raz gościem był koń, innym razem po moim przedsionku buszowały w najlepsze dwa jeże (bezczelnie je wygoniłam, żeby mi nie podarły namiotu:P), a raz odwiedziły mnie...

Offline Kobieta martwawiewiórka

  • Użytkownik forum
  • Wiadomości: 5842
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 17.08.2009
Janusushi, zdjęcie wygląda, jakbyś uciekła na drzewo z aparatem i stamtąd pstryknęła fotkę;)
Jakiś Ty społecznie dojrzały! Mogę sobie zsynchronizować z Tobą te dane?

Offline vooy.maciej

  • Wiadomości: 2443
  • Miasto: Pogórze Wielickie
  • Na forum od: 04.07.2008
krowy są wkurzające, raz na sycylii dzwoniły dzwonkami gdzieś za wzgórzem
zastanawiałem się w nocy czy jakieś duchy do mnie nie idą :)

Przerąbane są też konie, bo mlaskają i tupią ;)

Offline Kobieta martwawiewiórka

  • Użytkownik forum
  • Wiadomości: 5842
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 17.08.2009
Kiedyś nocowałam obok pastwiska, na którym był jakiś temperamentny koń, który całą noc rżał wulgarnie i ocierał się klatą o ogrodzenie.
Krowy zawsze sprawdzały, czy nie mam czegoś smacznego pod tropikiem. Ponieważ jestem niechluj, to często miałam tam jakieś resztki w menażce, rano menażka zawsze czyściuteńka była (tylko trochę w innym miejscu niż wieczorem).
Do namiotu włamały mi się też myszy, które zostawiły trochę bobków i dziurę w namiocie, a w zamian wzięły sobie kawałek chleba.
A, przypomniał mi się prawdziwy atak - przez obozowisko przebiegły kozy, najgorsza swołocz. Nie było wiadomo, za co najpierw chwytać - jedna złapała w pysk otwartą puszkę, druga karimatę (i uciekała z nią!), trzecia próbowała zeżreć natychmiast tropik...
Jakiś Ty społecznie dojrzały! Mogę sobie zsynchronizować z Tobą te dane?

Offline vooy.maciej

  • Wiadomości: 2443
  • Miasto: Pogórze Wielickie
  • Na forum od: 04.07.2008
hehe
na mnie biegło raz stado baranów i kóz ale były psy i pasterze i szczęśliwie minęły namiot o 15 m :D
teraz wiem, ze uratowali nas przed nielada stratami ;)

Offline Kobieta Janus

  • Wiadomości: 3302
  • Miasto: Göteborg
  • Na forum od: 20.06.2010
Cytat: "martwawiewiórka"
Janusushi, zdjęcie wygląda, jakbyś uciekła na drzewo z aparatem i stamtąd pstryknęła fotkę;)

Prawie - namiot rozbiłam przy sporym głazie. W czasie inwazji wykorzystałam go - zajęłam strategiczne miejsce, aby uwiecznić na zdjęciu pole bitwy;) Żadna ze stron nie poniosła strat w tej bitwie - no, może w pewien sposób krowy, które zostawiły po sobie istne pole minowe wokół mojego namiotu...

Tagi:
 




Organizujemy







Partnerzy

Patronat






Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum