Autor Wątek: Powrót do domu  (Przeczytany 3138 razy)

Offline Mężczyzna bix

  • ten co pojechał Mikiemu :)
  • Wiadomości: 640
  • Miasto: był Wrocław, jest zagłębie
  • Na forum od: 28.11.2010
Powrót do domu
« 11 Kwi 2011, 20:59 »
Witam Was! (to znaczy ja i mój obolały tyłek)
Jak większość z Was wie, że to ja to ten co „pojechał Mikiemu”. Całe szczęście nie obraził się (i bardzo dobrze, nie chcę mieć potencjalnych przyjaciół na sumieniu).

Miałem się wybrać na IV wyprawkę, lecz z kilku różnych względów (m.in. brak namiotu) nie pojechałem. Cóż czas płynął ludzie się wysypywali. W sobotę wpadłem na dziki (jak na mnie) pomysł – „może skoczę do domu na rowerze?” (czyli Wrocław -> Boguchwałowice). No i tak zrobiłem. Wydrukowałem sobie nazwy miejscowości przez jakie mam jechać, a na drugiej stronie opis z maps.google.pl (dramatyczny błąd!). Sprawdzenie pogody i wiatru na pogodynka.pl.

Trasa: http://www.bikemap.net/route/900769

Wieczorem przygotowałem pojazd, małe zakupy (słooodycze! :-D) spakowałem dętkę, nastawiłem budzik i spać.

5:30 ten najbezczelniejszy zadzwonił. No to jajecznica z 5 jaj (ech większe patelnie były zbyt brudne, a na tej się więcej nie zmieściło), buty i w drogę! (spoko, spoko ubrałem a nie w pidżamie pojechałem :P).

6:00 Kurde chłodno coś, no to bluza na plecy „będzie cieplej jak się rozjeżdżę, a potem się w ogóle będzie cieplej” (ale głupie myślenie, gościa w krótkich portkach, cienkiej koszulce i bluzie).

Kręcimy! Najpierw wjazd na wały, potem na starachocińską i wio w stronę jelcza-laskowic. Wszystko elegancko szło! Dojechałem do Nadolic Wielkich i popełniłem pierwszy błąd. Nie spojrzałem na znak z pierwszeństwem w którą stronę droga idzie i pojechałem prosto (miałem w prawo ;/). Nic pedałuje, kręcę i dojeżdżam do Chrząstawy Wielkiej. „Kurna gdzie jestem?!” nie mam tego nigdzie zapisanego. Trudno jadę prosto. Koniec asfaltu i las. Włączam gps w telefonie – pojedziemy prosto będzie dobrze. I tak przez chyba z 5km.

„Chrząstawa Wielka Highway”

Tak kręciłem przez ten las, wyjeżdżając z niego, same fajne widoki – Brzezińska kopalnia kruszcu i obok mini cmentarz (na którym chyba jest więcej grobów niż mieszkańców owej wioski…).

Pobłądziłem znowu, zapytałem pana na rowerze jak stąd wyjechać i już prawie normalnie jechałem (to nic że prawie naście nadrobiłem).
Tak dalej leciałem już z jelcza (super płaska droga, chyba przez pół godzinki miałem 25 km/h na liczniku).

Dojechałem do Biskupic Oławskich, tam przez objazd, straciłem znowu mnóstwo czasu i dodatkowych kilometrów. Ale nie zrażony pojechałem przez Ligotę Książęcą (piękne sanktuarium tam jest, a reszta miejscowości wygląda jak żywcem wyjęta z czasów gdy PGR’y panowały nad polami).
Jadąc tymi wszystkimi polami i okolicami banan sam się pojawiał na twarzy było dobrze  :lol:

Później jazda od Karłowic do Popielowa przez las gdzie nic się kompletnie nie działo, i świetnie grające w głowie pytanie: „co ja tutaj robię, uuu”. A jednocześnie genialnie można się odciąć od wszystkiego.
No i obwodnica Opola. Strach trochę mi było tamtędy jechać, ale jakoś pocisnąłem. Trochę większy podjazd, ale dobre tempo jeszcze miałem. Później czas na Ligotę tam mnie kolarz na „cieniarce” tak wyprzedził, że w pierwszym momencie myślałem „znowu samochód na gazetę!?”. Ale już go nie dogoniłem (chyba cienki Bolek jestem). W Chrząstowicach złapał mnie taki wiatr, że o mało co z roweru nie spadłem (tak mi się wydawało :P), ale dałem mu radę. Droga na Ozimek. Nie dość że cały czas pod górkę to połowa w remoncie. Nie dałem rady za jednym cyklem świetlnym przejechać całości (nawet chyba za trzema, ale to nic).
W połowie drogi do Zawadzkich myślałem, że skończę i nie ruszę się stąd, aż mnie ktoś z litości nie zabierze. Pod wiatr, w lesie, z szybko przejeżdżającymi samochodami. Poważny kryzys.

Jak już przejechałem Zawadzkie, w Żędowicach 5 minutowy postój na zakup dodatkowych 1,5litra wody (skończyła mi się). I zmotywowany ciut (jak ta magia umysłu potrafi zrobić z ciałem :D).
Następny krytyczny dla mnie odcinek to droga z Kieleczki do Tworogu. Pusto, droga zdarta i pod górkę. Ech przekląłem swoje pomysły niczym, małpa jedząc żółtego ogórka.

Potem już w miarę prosta droga do Tarnowskich Gór. Sporo dla mnie już wymagających podjazdów (już naprawdę nie miałem mocy, a może nawet bardziej nie wytrzymywałem na siodełku). Dalej do Nakła i w Świerklańcu odebrał mnie mój tata.

Dlaczego? Bo już była 19:30 (jakoś pół godziny do zachodu słońca), a ja przed sobą miałem perspektywę dwóch podjazdów, 24km do domu oraz braku oświetlenia, co przy zwiększającym się ruchu uznałem za niebezpieczne.

Podsumowując:
- Uważam to za ważne dla mnie doświadczenie. Uwierzyłem w słowa „200km każdy zrobić może”.
- Za zbyt ogólne uznałem prognozy dotyczące wiatru :)
- Sprzęt dał radę, oprócz tylnej felgi (trochę się rozcentrowała, trzepiąc całą ramą od Tarnowskich Gór).
- Sprzęt nie jest najważniejszy! Świadczy o tym, np.: za mała prawdopodobnie jak na mnie moja rama MTB, szerokie opony 1,95” (w tym zdarta tylnia, miejscami wyłażą sznurki), 3x6 klasy sis przerzutki.
- Opis trasy z google maps - jest o kant lewego pośladka potłuc. Nie myślcie żeby go gdzieś używać...

Statystyka:
wyjazd - 6:00
koniec – 19:30
jazdy w siodle: 11:27
kilometrów (według licznika): 203.93
v-max: 40,7 km/h
v-max na prostej (zauważona): 36 km/h

PS. Dodam że to był mój pierwszy raz gdy pokonałem na rowerze odległość większą niż 53km (które też były szczytem osiągniętym w tym roku).
PS2. Szukam sponsora na wygodne siodełko! Brooks’a bardzo chętnie, innymi też nie pogardzę!
PS3. Obiecuję następnym razem więcej zdjęć robić! (i z rowerem!)
PS4. Trasa z bikesmap, nie jest idealnie taka sama jak jechałem. Chodzi mi o odcinek od Chrząstawy do Jelcza oraz Biskupic Oławskich do Mąkoszyc (w nich też ze 2 km nie potrzebne zrobiłem).
PS5. Cieplej ubrać się powinienem zdecydowanie!

taaakie widoki miałem!

Wjazd do Opolskiego:

Jeszcze nie wiedzący co to zmęczenie  :twisted:
 
Wjazd do lasu chyba za Rogalicami:

Dziwne dla mnie polsko-niemieckie nazwy miejscowości:

OPOLE!! Już czuję gdzie jestem!:

Hmm to którędy teraz?

Śląsk! Już czułem się jak w domu, szkoda że najtrudniejsza część dopiero nadchodziła:

No i trip z licznika:
let's make it big :)

Offline kokop

  • Wiadomości: 900
  • Miasto: Chard
  • Na forum od: 11.01.2010
Powrót do domu
« 11 Kwi 2011, 22:08 »
:shock:
To ty masz silniejszą wolę niż Obi-Van Kenobi.  Podziwiam
  Pewnie te kłopoty miałeś dlatego że na Tarnowskie Góry jechałeś.
  Chyba wiesz że Tarnowskie Góry to same dziury, co?
A właściwie to szkoła do której chodziłem tam jeszcze jest?  Chodzi mi o tą za kolejówką do której nie chodziłem bo mój stary nie był porządny.  Chodziłem do ZSME (czasami z braku lepszego pomysłu).  Może już zapomnieli o mnie  :lol:
 :roll:
Wątpię, co najwyżej naprawili szkody przez te lata  :mrgreen:
Kleine Fiech ach Scheiße machen.

Offline Mężczyzna bix

  • ten co pojechał Mikiemu :)
  • Wiadomości: 640
  • Miasto: był Wrocław, jest zagłębie
  • Na forum od: 28.11.2010
Powrót do domu
« 11 Kwi 2011, 22:14 »
kokop, szczerze - mimo, że mam do nich dość blisko. Nie znam ich prawie wcale...
let's make it big :)

Offline kokop

  • Wiadomości: 900
  • Miasto: Chard
  • Na forum od: 11.01.2010
Powrót do domu
« 11 Kwi 2011, 22:25 »
bix,
Woooow.   To ty całkiem nie chodziłeś do żadnej budy?
Kurna, cienias jestem widać :(
   A tak na serio, Nie byłem tam już długo.  Może kiedy jednak podjadę z kwiatkami dla pani od chemii która jest teraz dyrektorem tej szkoły. Dobrze uczyła, lab dobrze wyposażony a ja z chemii też dobry byłem, ale po pewnym moim eksperymencie chyba miała chwilowe zwątpienie czy warto wszystkim klarować dziwne reakcje  :lol:
 Buda w każdym razie ocalała.
Gdybyś tam kiedyś przypadkiem wdepnął to pozdrów ją w moim imieniu.
Ma na imię Jolanta i wprawdzie wiele lat upłynęło ale jestem pewnien że jest najładniejszym dyrektorem w okolicy, nawet dalszej.  Pewnych zjawisk czas po prostu nie jest w stanie zmienić.
Ps:  Gdyby pytała od kogo to powiedz że przeciwieństwo Pitera Pete, dla którego budowa atomu wodoru była nie do ogarnięcia.
Właściwie to był moim bardzo dobrym kumplem, a ze nie trybił o co biega w reakcji nitrowania to nie jego wina przeca  :mrgreen:
Kleine Fiech ach Scheiße machen.

Offline Mężczyzna bix

  • ten co pojechał Mikiemu :)
  • Wiadomości: 640
  • Miasto: był Wrocław, jest zagłębie
  • Na forum od: 28.11.2010
Powrót do domu
« 11 Kwi 2011, 22:51 »
kokop, gadalem przed chwilą z mamą i mówi że ta szkola caly czas stoi i dziala :)

Cytat: "kokop"
Woooow. To ty całkiem nie chodziłeś do żadnej budy?

hehe to nie tak :D
Ja pochodzę z Boguchwalowic i tam chodzilem do szkoly, potem do Siewierza do LO.
let's make it big :)

Offline Mężczyzna dudi

  • Administrator
  • Wiadomości: 2713
  • Miasto: Wrocław
  • Na forum od: 11.05.2009
Powrót do domu
« 12 Kwi 2011, 00:13 »
No, gratulacje! Trzeba to uczcić jakimś piwkiem w najbliższym czasie :mrgreen:

Offline Kobieta tequila

  • Pani Rower :P
  • Wiadomości: 666
  • Miasto: Bristol
  • Na forum od: 16.12.2009
    • Galeria
Powrót do domu
« 12 Kwi 2011, 08:06 »
fajnie tak z wiatrem  8)
Tam dom mój, gdzie serce moje...
http://tequila22.digart.pl/digarty

Offline Mężczyzna yoshko

  • Administrator
  • Kto smaruje ten jedzie.
  • Wiadomości: 14791
  • Miasto: Świnoujście - Biała Podlaska
  • Na forum od: 11.06.2009
    • Blog Yoshkowy
Powrót do domu
« 12 Kwi 2011, 08:22 »
Gratulacje tym bardziej, ze miałeś praktycznie cały czas pod górkę :)

Offline Mężczyzna Waxmund

  • Moderator Globalny
  • Ironman
  • Wiadomości: 10418
  • Miasto: Baszowice k/Kielc
  • Na forum od: 07.06.2007
    • www.waxmund.pl
Powrót do domu
« 12 Kwi 2011, 09:05 »
oo, z 53km na 200km to nieźle rekord przebiłeś :P gratulacje!

Pamiętam swoją pierwszą dwusetkę.... było w podobnym stylu. Też z bodajże 50-60km walnąłem nagle prawie 200km.... zdychałem po drodze, musiałem drzemać, a jak dojechałem do dosłownie padłem na ryj nawet nie jedząc nic....... :P

kryzysów można trochę uniknąć albo je zmniejszyć jedząc i pijąc regularnie (nawet jak się ani tego ani tego nie chce).


edit: gdzie się podział tekst 'ten co pojechał....' nad avatarem ? [;
Czasami na drodze spotykam prawdziwych rowerowych szaleńców, pędzą na złamanie karku i wbrew rozsądkowi... naprawdę... aż ciężko ich czasem wyprzedzić...

www.waxmund.pl

Offline Kobieta anja

  • Wiadomości: 616
  • Miasto: Żory / Wrocław
  • Na forum od: 21.04.2009
    • http://picasaweb.google.pl/ania.jaskulska
Powrót do domu
« 12 Kwi 2011, 11:21 »
Oby tak dalej!
Też już kiedyś wracałam z Wro do domu (i z domu do Wro) i zastanawia mnie, czemu nie wybrałeś się przez Oławę i Brzeg, wtedy większość trasy miałbyś jedną drogą (94) i raczej byś się nie zgubił :)

Ja tam zawsze wyznaczam sobie trasy na google maps, ale spisuje sobie tylko nazwy miejscowości i numery dróg, bo opis trasy tak właściwie nie jest potrzebny.

No i też się przekonałam, że siodełko przy takich trasach jest ważne... było czuć różnicę, oj było :P

Offline Mężczyzna bix

  • ten co pojechał Mikiemu :)
  • Wiadomości: 640
  • Miasto: był Wrocław, jest zagłębie
  • Na forum od: 28.11.2010
Powrót do domu
« 12 Kwi 2011, 12:08 »
Dziękuję wszystkim! :) Mocno budujące jest, jak coś się robi i się innym to podoba!

Cytat: "Waxmund"
oo, z 53km na 200km to nieźle rekord przebiłeś :P gratulacje!

ano :) jak się bawić to się bawić! ;D
starałem się mniej więcej co 20km batona wcisnąć w siebie (bo przez całą trasę głodu nie czułem  :shock: ) i popijać (ale z tym wychodziło zawsze trochę za późno).
Ale w domu to zjadłem normalną kolację :D problemu nie było!

Cytat: "Waxmund"
edit: gdzie się podział tekst 'ten co pojechał....' nad avatarem ? [;
już wrócił  :twisted: (zniknął na 1 kwietnia, potem zapomniałem dopisać).

Cytat: "anja"
Oby tak dalej!

dzięki! :)
Na razie nie planuję szybko powtórki, ale może kiedyś!
nie jechałem tą drogą bo myślałem że będzie większy ruch (a tego chciałem uniknąć), fakt nie pogubiłbym drogi :), ale też nadłożyłbym przez sam wrocław (musiałbym skoczyć przez krakowską).
Samo wyznaczanie trasy przez google maps nie jest złe, lecz ten opis, który generuje jest wręcz beznadziejny. Nazwy miejscowości spisałem sobie i jak pisałem wyżej i tak nie pomogło :D, ale przynajmniej się czegoś nowego nauczyłem :)

Oj siodełko mnie dobiło, jakby nie ono, pewnie mniej czasu bym strawił na postoje.
HA! Może będzie lepiej! :)
let's make it big :)

Offline Mężczyzna Robert!

  • buc bez szosy
  • Wiadomości: 4699
  • Miasto: Konin
  • Na forum od: 03.12.2007
Powrót do domu
« 12 Kwi 2011, 12:25 »
Gratuluję Bix! Trenuj buły na podróż! :D

Cytat: "Waxmund"
kryzysów można trochę uniknąć albo je zmniejszyć jedząc i pijąc regularnie (nawet jak się ani tego ani tego nie chce).
Ja nie mam kryzysów! Bo jeżdżę wolno :P

Offline pajak

  • Wiadomości: 1846
  • Miasto: Gdynia
  • Na forum od: 22.06.2010
Powrót do domu
« 12 Kwi 2011, 22:07 »
Albo jechać duuuużo szybciej, wtedy można łyknąć całość "na jeden łyk" :)
(kocham Izostar.. on mnie też kocha.. czy to zaczyna być zdrada małżeńska?)
Trole są samotnikami i unikają słońca.

Offline Mężczyzna bix

  • ten co pojechał Mikiemu :)
  • Wiadomości: 640
  • Miasto: był Wrocław, jest zagłębie
  • Na forum od: 28.11.2010
Powrót do domu
« 12 Kwi 2011, 22:14 »
pajak_gdynia, nie bo to miłość "między gatunkowa" ;D

Cytat: "Robert!"
Trenuj buły na podróż! :D

będą :D
let's make it big :)

Offline ostry7

  • Wiadomości: 193
  • Miasto: Ełk
  • Na forum od: 15.03.2011
Powrót do domu
« 13 Kwi 2011, 22:09 »
łał noo szacunek  :shock: , ja bałem się jechać 100 po 70 po których z tatą padliśmy na wejściu do domu :] , a tu z 50 na 200 i to samemu, i z takim początkiem który pewnie nieźle zdemotywował (nie ma to jak się zgubić i błądzić po lasach w pierwszych 30km). Fakt, ze jedzenie i picie na takich wyjazdach jest strasznie wazne. Najgorszy kryzys na rowerze (a moze i w ogole) mialem jadac jakies 30km, w zimnie, glodzie i wieczorowa pora...

p.s. sory za brak pl znakow od polowy pieprzona klawiatura...


"Ja wolę byc ostatni, zamiast zostać na przedzie, przynajmniej nie muszę się wciąż oglądać za siebie"

Offline Kobieta hindiana

  • Wiadomości: 4008
  • Miasto: Dublin
  • Na forum od: 04.09.2010
    • 87th Dublin Polish Scout Group, Scouting Ireland
Powrót do domu
« 13 Kwi 2011, 23:46 »
Super bix. Nabiłeś tych kilosów tyle, że medal powinienes dostać. Jestem pewna, ze to tegoroczny dotychczasowy rekord dzienny forum :P
OT: kokop, ile ty tych Jolant w życiu poznałeś? ostatnio o jakiejś rozbójniczce z wczesnej młodości pisałeś, też Jola... Jakoś czujna na to imie jestem  :mrgreen:
Mądrzy ludzie czasem się wygłupiają, głupi zawsze wymądrzają.
www.plscout.com

Offline Mężczyzna Księgowy

  • .::Kolarska Patologia::.
  • Wiadomości: 3715
  • Miasto: Warszawa/Jabłonna
  • Na forum od: 30.12.2010
Powrót do domu
« 14 Kwi 2011, 08:43 »
Super BIX ja bardzo lubie wyjazdy takie na spontanie i nazywam je Bike to Hell nie ważne czy jadą na Hel czy na Kraków;P Ty pokazałeś (i pewnie poczułeś) że było hard like a hell!!!:D ale potem sie człek doturla i wspomina to jako przygodę;)

rok temu zrobiłem z kumplem 266 z sakwami....w podobny sposób jak ty;)
http://www.bikemap.net/route/711536#lat=52.46772&lng=19.79736&zoom=9&type=2

a zaczeło się jak zwykły drugi dzień kilkudniowego wyjazdu:) nic nie wskazywało tego co będzie potem(o 4 nad ranem jechalem 10km/h ale dojechałem :mrgreen: :)

tak wyglądałem o poranku:


a tak już o 4 w okolicach końca trasy:
Jadę tam gdzie znika horyzont.

MP 2014 - 500km 25h28`|MP 2015 - 300km 20h30`|MP 2017 - 300km 21h01`|MP 2018 (DNF)- 519km 27h30``

Offline pajak

  • Wiadomości: 1846
  • Miasto: Gdynia
  • Na forum od: 22.06.2010
Powrót do domu
« 14 Kwi 2011, 09:08 »
Cytat: "hindiana"
Jestem pewna, ze to tegoroczny dotychczasowy rekord dzienny forum :P

A wynik Michała W. (testowanie opon z kolcami) to się nie liczy? Czy może jest podział na "stare wygi" i "nowicjuszy"? :mrgreen:
Trole są samotnikami i unikają słońca.

Offline Mężczyzna dudi

  • Administrator
  • Wiadomości: 2713
  • Miasto: Wrocław
  • Na forum od: 11.05.2009
Powrót do domu
« 14 Kwi 2011, 15:30 »
Michał W. takie dystanse to robi przed śniadaniem na rozgrzewkę, więc się nie liczy w zestawieniu ;)

Offline kokop

  • Wiadomości: 900
  • Miasto: Chard
  • Na forum od: 11.01.2010
Powrót do domu
« 14 Kwi 2011, 21:50 »
Cytat: "hindiana"

OT: kokop, ile ty tych Jolant w życiu poznałeś? ostatnio o jakiejś rozbójniczce z wczesnej młodości pisałeś, też Jola... Jakoś czujna na to imie jestem  :mrgreen:

  Ja też nie w temacie no ale trzeba odpisać.

No więc to będzie tak:  Jolka od spadania a nie rozbójniczka  :mrgreen:   Generalnie to to jako małolata była taka co to lubi kotki , kwiatki, różowe sukienki i takie tam inne.  No ale czasami nie udawało jej się być grzeczną panienką  :D  Jak to mówią, przeciwieństwa się przyciągają  :lol:
  Jolka od chemii, znaczy pani Jolanta.  Gdy została naszą panią to była panienką zaraz po studiach.  Chwile później została wychowawczynią naszej klasy.  No bo właściwie nikt nas nie chciał (delikatnie mówiąc).  Byliśmy jako klasa najgorszą klasą w całej parafii  :mrgreen:
  Nawet zastanawialiśmy się za co uhonorowali Jolantę, młodą nauczycielkę tym zaszczytem.   Jednomyślnie doszliśmy do wniosku że to za to że była najładniejszą nauczycielkę jaką w życiu widziałem.
  Nie tylko ja zresztą i niekoniecznie do nauczycielek ją przyrównywać.
Reszta tych czarownic nie umiała tego scierpieć zwyczajnie.
 Jolka ciotka.  Ale o niej moge tylko napisać >  Jest <
i to wszystko o niej.
 Jolka którą poznałem w Gdyni.  Była dziewczyną mojego kumpla w wojsku.  Odbiłem mu ją.
 Jolka z którą się ożenilem.  To ta z Gdyni
-----kumpel nie gadał ze mną kilka lat.  Bylismy z tego samego miasta, ale poznałem go z Justyną i mu przeszło.  Tez się chajtnął_____---
 :mrgreen:
Zupełnie inna Jolka z którą się rozwiodłem.  Chociaż wlaściwie to bardzo fajna laska, ale tak wyszło.
 I to chyba będa wszystkie Jolki
 :roll:

  Gdyby mi się przypomniała jeszcze Jola jakaś to dam znać.
 :mrgreen:
Kleine Fiech ach Scheiße machen.

Offline Kobieta hindiana

  • Wiadomości: 4008
  • Miasto: Dublin
  • Na forum od: 04.09.2010
    • 87th Dublin Polish Scout Group, Scouting Ireland
Powrót do domu
« 15 Kwi 2011, 00:45 »
Najlepsze w tej wyprawie bixa jest to, ze tak skromnie o niej pisze. A machnal ponad 200. Czuje sie zmotywowana. Moj licznik juz w drodze (lotniczej jakiejs), brooks jeden juz przyszedl, ale jeszcze nie moj - nie ten kolor hehe. Ale lada moment przybedzie moj miodowy, wiec boj sie bixie juz teraz albo ustanawiaj szybko nowe rekordy :D
OT: kokop, jak przyjedziesz do Irlandii to ci sie kolekcja Jol powiekszy (Jolka nieladnie, Jola ladnie, to tak w razie gdyby kiedys jakies wspolne piwo przyszlo wypic :))
Mądrzy ludzie czasem się wygłupiają, głupi zawsze wymądrzają.
www.plscout.com

Offline Mężczyzna emes

  • i tak nie dojedzie
  • Wiadomości: 3919
  • Miasto:
  • Na forum od: 09.06.2010
    • http://north-south.info
Powrót do domu
« 15 Kwi 2011, 01:42 »
O kurde, zaszalałeś! I to pod moim domem przejechałeś. Może nawet jeszcze nie spałem o tej strasznej nocnej porze ;)

Gratuluję!

Przy okazji: tam, gdzie zmyliłeś drogę, jest fajna okolica. Jak się kończy Chrząstawa i wjeżdżasz na ten traktor-hajłej, skręca się w lewo przy krawędzi sosnowego boru i niebawem dojeżdża do Widawy, która w tej okolicy ładnie wije się przez las. Nieraz się tam ze spiningiem przedzierałem :D

Offline Mężczyzna bix

  • ten co pojechał Mikiemu :)
  • Wiadomości: 640
  • Miasto: był Wrocław, jest zagłębie
  • Na forum od: 28.11.2010
Powrót do domu
« 15 Kwi 2011, 11:15 »
Księgowy, mniej więcej tak było :D
BTW. widzę że masz zdjęcia na każdą okazję!  :twisted:
(ładnie na nich zmachanyś :P)

hindiana, może się też kiedyś brooksa dorobię ;)
Michał W. To dla mnie inna liga... przy nim raczej słabeuszem jestem.

Cytat: "emes"
tam, gdzie zmyliłeś drogę, jest fajna okolica.
Fakt ładnie tam jest :)
Może się kiedyś tam wybiorę jeszcze raz :)
Cytat: "emes"
I to pod moim domem przejechałeś. Może nawet jeszcze nie spałem o tej strasznej nocnej porze ;)

 :twisted: następnym razem sprawdzę czy jesteś :P

Swoją drogą zobaczyć minę rodziców po takim wypadzie - BEZCENNE! :D
let's make it big :)

Offline Mężczyzna Księgowy

  • .::Kolarska Patologia::.
  • Wiadomości: 3715
  • Miasto: Warszawa/Jabłonna
  • Na forum od: 30.12.2010
Powrót do domu
« 15 Kwi 2011, 15:46 »
Cytat: "bix"
Księgowy, mniej więcej tak było :D
BTW. widzę że masz zdjęcia na każdą okazję!  :twisted:
(ładnie na nich zmachanyś :P)


no zmachanyś, bo jechaliśmy z bagażem:D a wyjazd w założeniu miał potrwać jeszcze jeden dzień:P Ale wstaliśmy rano najpeirw pod wiatr było ze 20km i kiedy juz było z wiatrem ten ustal:P

Jazda 266km z bagażem, nawet tym tzw. średniej klasy to wyzwanie;P A jak do tego doszło? pewnie tak jak u Ciebie

"dawaj jeszcze do tego miasta" - mówił kumpel co jakieś 40km powyżej 150km:P:P

takie wyjazdy wiążą sie z zmęczeniem ale potem dają taka fajną satysfakcję - czujesz że to była mega przygoda;)
Jadę tam gdzie znika horyzont.

MP 2014 - 500km 25h28`|MP 2015 - 300km 20h30`|MP 2017 - 300km 21h01`|MP 2018 (DNF)- 519km 27h30``

Offline Kobieta Janus

  • Wiadomości: 3442
  • Miasto: Melbyn
  • Na forum od: 20.06.2010
Powrót do domu
« 15 Kwi 2011, 19:48 »
Super bix, gratuluję! :)

Ja nigdy nie zbliżyłam się nawet do takiego dystansu... Mój rekord to ok. 140 km :( Broni mnie tylko to, że trasa była górzysta (prawie 2 km do góry), miałam ponad 20 kg bagażu i aparat pod ręką :) .
Sorry bix, że wtrącę się do Twojego wątku, ale tak się zastanawiam... Piszecie o wygodnym siodełku, węższych oponach... Czy to rzeczywiście ma takie znaczenie? Mam rower górski z oponami jak od traktora (2.1 albo 2.0) i prostą, szeroką kierownicą (ale z rogami). Siodełko jak siodełko, nigdy nie miałam innego, więc nie mam porównania - ale nie narzekam. Czy gdyby naszła mnie kiedyś (kiedyś!) ochota na przejechanie takiej długiej trasy w jeden dzień, czy powinnam zwrócić na to (choć co dokładnie?) uwagę, czy raczej to olać, żeby mieć później usprawiedliwienie? ;)

Offline Mężczyzna aard

  • Wiadomości: 6011
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 15.08.2007
    • Moje wyprawy
Powrót do domu
« 15 Kwi 2011, 20:42 »
Bix, teraz to mi pojechałeś! :D (bo jeśli chodzi o 'tamto" pojechanie, to jakże mógłbym się obrazić, skoro nadal nie mam pojęcia, o co chodzi? :P)
W każdym razie BRAWO! Poprawić swój rekord o ponad 200% to jest mega-sprawa! :D (aczkolwiek straciłeś sporo zabawy i kilometrów, bo poprawiając np. po 10 km na raz, nabiłbyś przed tą dwusetką... 1750 km :) a frajda za każdym razem tak samo duża ;))

Janus, "gatunek" roweru nie ma specjalnego znaczenia, byleby Ci na nim wygodnie było. Ważne, by był w dobrym stanie, nic nie skrzypiało, chrobotało i ocierało ;)

No i te "opony od traktora", to bym jednak zmienił. Nie tyle chodzi o grubość, ile o bieżnik. Zresztą co Ci będę tłumaczył, przecież jeździsz na Dureme'ach, a te się doskonale nadają na długie trasy. Dochodzę do wniosku,, że się dałem wkręcić, bo pewnie właśnie Dureme miałaś na myśli i podpuszczasz :P
A na rowerze zawsze jest miejsce siedzące...


Offline Mężczyzna bix

  • ten co pojechał Mikiemu :)
  • Wiadomości: 640
  • Miasto: był Wrocław, jest zagłębie
  • Na forum od: 28.11.2010
Powrót do domu
« 15 Kwi 2011, 20:46 »
Janusushi, dzięki! :)

Pisałem o wygodnym siodełku, bo po takiej trasie jak zrobiłem i takim jak mam. Nie mogłem prosto usiąść na krześle/taborecie. Przez półtora dnia siedziałem lekko bokiem na jednym pośladku (przepraszam za szczegóły ale to najlepiej zobrazuje). Opony? Miałem 1.95 więc dość szerokie i tylna kończąca się - jeśli się nie boisz gumy, zostaw jak jest. Ja jechałem na słabej (baardzo) tylnej oponie, bez pompki nawet.

Miki może następnym razem do Łodzi skoczę :P
Dzięki również :D
let's make it big :)

Offline Mężczyzna aard

  • Wiadomości: 6011
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 15.08.2007
    • Moje wyprawy
Powrót do domu
« 15 Kwi 2011, 20:59 »
Cytuj
Miki może następnym razem do Łodzi skoczę :P

Zdecydowanie polecam. Właśnie na tej trasie zrobiłem pierwszą w życiu dwusetkę :D
http://aard.blox.pl/2008/04/Bij-zabij-rekorda.html
http://aard.bikestats.pl/76134,Z-Wroclawia-po-rekord.html
A na rowerze zawsze jest miejsce siedzące...


Offline Kobieta Janus

  • Wiadomości: 3442
  • Miasto: Melbyn
  • Na forum od: 20.06.2010
Powrót do domu
« 15 Kwi 2011, 21:17 »
Cytat: "aard"
No i te "opony od traktora", to bym jednak zmienił. Nie tyle chodzi o grubość, ile o bieżnik. Zresztą co Ci będę tłumaczył, przecież jeździsz na Dureme'ach, a te się doskonale nadają na długie trasy. Dochodzę do wniosku,, że się dałem wkręcić, bo pewnie właśnie Dureme miałaś na myśli i podpuszczasz :P

Hmm, i tak, i nie :) Moje Dureme mają szerokość właśnie 2 cm - przy zakupie 2 dni przed wyprawą nie miałam wielkiego wyboru ;) . Natomaist moje "codzienne" opony są jeszcze szersze i w czasach swojej świetności miały terenowy bieżnik; czasy te jednak dawno minęły :P . Pytałam właśnie o szerokość opon, bo wiele osób poleca cieńsze (1.75, 1.6 itp.) - dlaczego, jeśli liczy się bieżnik?

Bix, a robiłeś jakąś dłuższą przerwę, czy same krótkie? Ze statystyk wychodzi na to, że odpoczywałeś w sumie dwie godziny i trzy minuty :) .

Offline Mężczyzna aard

  • Wiadomości: 6011
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 15.08.2007
    • Moje wyprawy
Powrót do domu
« 15 Kwi 2011, 21:31 »
Cytat: "Janusushi"
Hmm, i tak, i nie :) Moje Dureme mają szerokość właśnie 2 cm - przy zakupie 2 dni przed wyprawą nie miałam wielkiego wyboru ;)

Nono, 0,8 cala, toż to żyletki, Panie! :) ;)

Cytat: "Janusushi"
. Pytałam właśnie o szerokość opon, bo wiele osób poleca cieńsze (1.75, 1.6 itp.) - dlaczego, jeśli liczy się bieżnik?

Oczywiście cieńsze robią różnice, ale niewielką. Na tyle niewielką, że dla przejechania okazjonalnie długiej trasy nie warto ich kupować. Choć oczywiście Słynny Rowerowy Turysta uważa inaczej i twierdzi, że wyłącznie z powodu grubości opon latem miewa regularnie średnią powyżej 30 km/h, a zimą zaledwie 25-26 km/h :lol:

Bieżnik zaś robi różnicę bardzo dużą i dlatego dobrze, że masz Dureme :)

No, ale jeśli zamierzasz trzaskać dwusetki na lekko np. raz w miesiącu, to polecam Marathon Racer 1,35" lub nawet 1,2" :)

Edit: Do tych swoich Dureme o szerokości 2 cale walnij ciśnienie 5 Bar i doskonale się nadadzą na długą trasę :)
A na rowerze zawsze jest miejsce siedzące...


Offline kokop

  • Wiadomości: 900
  • Miasto: Chard
  • Na forum od: 11.01.2010
Powrót do domu
« 15 Kwi 2011, 21:33 »
Janusushi,
 Znowu nie na temat ale muszę.    
Skromna jesteś niesłychanie.  Drałujesz z walizami po tych norweskich górkach np.  i piszesz że nawet nie zbliżyłaś się do takiego osiągnięcia
Kleine Fiech ach Scheiße machen.

Offline Mężczyzna aard

  • Wiadomości: 6011
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 15.08.2007
    • Moje wyprawy
Powrót do domu
« 15 Kwi 2011, 21:35 »
Cytat: "kokop"
Skromna jesteś niesłychanie. Drałujesz z walizami po tych norweskich górkach np. i piszesz że nawet nie zbliżyłaś się do takiego osiągnięcia

Właśnie, też na to zwróciłem uwagę. IMO 140 km z 20 kg bagażem po Norwegii to coś istotnie trudniejszego niż 203 na lekko z Wrocławia do Swierklańca :)
A na rowerze zawsze jest miejsce siedzące...


Offline Mężczyzna bix

  • ten co pojechał Mikiemu :)
  • Wiadomości: 640
  • Miasto: był Wrocław, jest zagłębie
  • Na forum od: 28.11.2010
Powrót do domu
« 15 Kwi 2011, 21:48 »
Janusushi, nie mierzyłem żadnej przerwy, ale raczej krótkie chyba max po 7 minut (wyjście do sklepu, albo LB).

No właśnie 140km, po Norwegii z całym szpejem, a moje 203km, to jakbyś porównywała wejście na Giewont z Gubałówką.
let's make it big :)

Offline Kobieta Janus

  • Wiadomości: 3442
  • Miasto: Melbyn
  • Na forum od: 20.06.2010
Powrót do domu
« 15 Kwi 2011, 21:50 »
No chyba żartujecie! Piszę całkiem poważnie. Po pierwsze, wiecie, jakie tam są widoki. Po takich drogach można jechać i jechać. Jadąc ciągle przez lasy, miasta i pola, jak bix, nie miałabym takiej motywacji do dalszej jazdy. I po drugie, najważniejsze, to było po 3 tygodniach jazdy, a nie tak nagle, bez przygotowania... Drugiego dnia wyprawy też przejechałam ponad 130 km, po dużo mniejszych górkach, i byłam pod koniec znacznie, znacznie bardziej zmęczona. Chociaż faktycznie pogoda wtedy nie sprzyjała biciu rekordów, było lodowato, a kilka kilometrów z tych 130 prowadziłam rower po płaskim, bo wiatr mnie przewracał ;)

Offline Mężczyzna aard

  • Wiadomości: 6011
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 15.08.2007
    • Moje wyprawy
Powrót do domu
« 15 Kwi 2011, 21:54 »
Cytat: "Janusushi"
Chociaż faktycznie pogoda wtedy nie sprzyjała biciu rekordów, było lodowato, a kilka kilometrów z tych 130 prowadziłam rower po płaskim, bo wiatr mnie przewracał ;)

Ech, znów ta skromność... ;)
A na rowerze zawsze jest miejsce siedzące...


Offline Kobieta Janus

  • Wiadomości: 3442
  • Miasto: Melbyn
  • Na forum od: 20.06.2010
Powrót do domu
« 15 Kwi 2011, 22:00 »
Cytat: "aard"
Cytat: "Janusushi"
Chociaż faktycznie pogoda wtedy nie sprzyjała biciu rekordów, było lodowato, a kilka kilometrów z tych 130 prowadziłam rower po płaskim, bo wiatr mnie przewracał ;)

Ech, znów ta skromność... ;)

No przecież przyznałam, że warunki nie były najlepsze ;) Ale moja kondycja też! Przed wyjazdem nie przejechałam ani metra (sic!) z sakwami z przodu i z tyłu :D Nie mówiąc o jeździe z załadowanymi sakwami... Prawdę mówiąc, w ogóle nie jeździłam na rowerze :?

Offline kokop

  • Wiadomości: 900
  • Miasto: Chard
  • Na forum od: 11.01.2010
Powrót do domu
« 15 Kwi 2011, 22:16 »
:roll:
Taaa, na dodatek żywisz się niejadalnymi badylami, zamiast w jezioro trafiasz kaczką (a nie kamieniem) w siostrę i wogóle to pewnie nawet nie bardzo wiesz w która strone trzeba pedalować.
  Dziewczyno, ty twarda laska jesteś.
Gdybym dał radę pojechać jak ty to pewnie wykorkowałbym na pierwszym widokowym miejscu.
 :mrgreen:
Kleine Fiech ach Scheiße machen.

Offline Mężczyzna yoshko

  • Administrator
  • Kto smaruje ten jedzie.
  • Wiadomości: 14791
  • Miasto: Świnoujście - Biała Podlaska
  • Na forum od: 11.06.2009
    • Blog Yoshkowy
Powrót do domu
« 15 Kwi 2011, 22:19 »
Janusushi, taki fajny filmik mi sie przypomniał ;)


Offline Mężczyzna bix

  • ten co pojechał Mikiemu :)
  • Wiadomości: 640
  • Miasto: był Wrocław, jest zagłębie
  • Na forum od: 28.11.2010
Powrót do domu
« 24 Kwi 2011, 22:11 »
Dziś dopiero miałem okazję przyjrzeć się mojemu rowerkowi. Chciałem wycentrować koło. Ech...
rower na blat, zakręciłem kołem, przyjrzałem się i stwierdziłem że znowu pogiąłem ośkę (no nie fajnie ale cóż). Ściągam koło, stwierdzam że z ośką nie jest tragicznie ale super też nie. Sprawdzam dalej, mówię przymierzę klucz do nypli. Dziwne... zakręciło całą szprychą! Okazało się że nie ma już główki. I tak straciłem pięć (sic!) szprych  :evil:
Trzeba będzie się przeprosić z starym kołem (z baardzo pogiętą ośką)...
let's make it big :)

Offline Kobieta martwawiewiórka

  • Użytkownik forum
  • Wiadomości: 5927
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 17.08.2009
Powrót do domu
« 25 Kwi 2011, 19:39 »
Cytat: "kokop"
:roll:
Taaa, na dodatek żywisz się niejadalnymi badylami, zamiast w jezioro trafiasz kaczką (a nie kamieniem) w siostrę i wogóle to pewnie nawet nie bardzo wiesz w która strone trzeba pedalować.
  :


Trochę od czapy, ale przypomniało mi się mongolskie przysłowie:
"nie trafił w kaczkę, ale przecież trafił w jezioro"

Muszę zajrzeć na pierwszą stronę, bo nie wiem czego gratulować bixowi;)
Edit: już wiem. Gratulejszyny:)
Jakiś Ty społecznie dojrzały! Mogę sobie zsynchronizować z Tobą te dane?

Offline Mężczyzna bix

  • ten co pojechał Mikiemu :)
  • Wiadomości: 640
  • Miasto: był Wrocław, jest zagłębie
  • Na forum od: 28.11.2010
Powrót do domu
« 25 Kwi 2011, 22:52 »
martwawiewiórka, dziękować   :wink:
let's make it big :)

 




Organizujemy








Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum