Autor Wątek: Powrót do domu  (Przeczytany 3174 razy)

Offline Mężczyzna bix

  • ten co pojechał Mikiemu :)
  • Wiadomości: 640
  • Miasto: był Wrocław, jest zagłębie
  • Na forum od: 28.11.2010
Powrót do domu
« 11 Kwi 2011, 20:59 »
Witam Was! (to znaczy ja i mój obolały tyłek)
Jak większość z Was wie, że to ja to ten co „pojechał Mikiemu”. Całe szczęście nie obraził się (i bardzo dobrze, nie chcę mieć potencjalnych przyjaciół na sumieniu).

Miałem się wybrać na IV wyprawkę, lecz z kilku różnych względów (m.in. brak namiotu) nie pojechałem. Cóż czas płynął ludzie się wysypywali. W sobotę wpadłem na dziki (jak na mnie) pomysł – „może skoczę do domu na rowerze?” (czyli Wrocław -> Boguchwałowice). No i tak zrobiłem. Wydrukowałem sobie nazwy miejscowości przez jakie mam jechać, a na drugiej stronie opis z maps.google.pl (dramatyczny błąd!). Sprawdzenie pogody i wiatru na pogodynka.pl.

Trasa: http://www.bikemap.net/route/900769

Wieczorem przygotowałem pojazd, małe zakupy (słooodycze! :-D) spakowałem dętkę, nastawiłem budzik i spać.

5:30 ten najbezczelniejszy zadzwonił. No to jajecznica z 5 jaj (ech większe patelnie były zbyt brudne, a na tej się więcej nie zmieściło), buty i w drogę! (spoko, spoko ubrałem a nie w pidżamie pojechałem :P).

6:00 Kurde chłodno coś, no to bluza na plecy „będzie cieplej jak się rozjeżdżę, a potem się w ogóle będzie cieplej” (ale głupie myślenie, gościa w krótkich portkach, cienkiej koszulce i bluzie).

Kręcimy! Najpierw wjazd na wały, potem na starachocińską i wio w stronę jelcza-laskowic. Wszystko elegancko szło! Dojechałem do Nadolic Wielkich i popełniłem pierwszy błąd. Nie spojrzałem na znak z pierwszeństwem w którą stronę droga idzie i pojechałem prosto (miałem w prawo ;/). Nic pedałuje, kręcę i dojeżdżam do Chrząstawy Wielkiej. „Kurna gdzie jestem?!” nie mam tego nigdzie zapisanego. Trudno jadę prosto. Koniec asfaltu i las. Włączam gps w telefonie – pojedziemy prosto będzie dobrze. I tak przez chyba z 5km.

„Chrząstawa Wielka Highway”

Tak kręciłem przez ten las, wyjeżdżając z niego, same fajne widoki – Brzezińska kopalnia kruszcu i obok mini cmentarz (na którym chyba jest więcej grobów niż mieszkańców owej wioski…).

Pobłądziłem znowu, zapytałem pana na rowerze jak stąd wyjechać i już prawie normalnie jechałem (to nic że prawie naście nadrobiłem).
Tak dalej leciałem już z jelcza (super płaska droga, chyba przez pół godzinki miałem 25 km/h na liczniku).

Dojechałem do Biskupic Oławskich, tam przez objazd, straciłem znowu mnóstwo czasu i dodatkowych kilometrów. Ale nie zrażony pojechałem przez Ligotę Książęcą (piękne sanktuarium tam jest, a reszta miejscowości wygląda jak żywcem wyjęta z czasów gdy PGR’y panowały nad polami).
Jadąc tymi wszystkimi polami i okolicami banan sam się pojawiał na twarzy było dobrze  :lol:

Później jazda od Karłowic do Popielowa przez las gdzie nic się kompletnie nie działo, i świetnie grające w głowie pytanie: „co ja tutaj robię, uuu”. A jednocześnie genialnie można się odciąć od wszystkiego.
No i obwodnica Opola. Strach trochę mi było tamtędy jechać, ale jakoś pocisnąłem. Trochę większy podjazd, ale dobre tempo jeszcze miałem. Później czas na Ligotę tam mnie kolarz na „cieniarce” tak wyprzedził, że w pierwszym momencie myślałem „znowu samochód na gazetę!?”. Ale już go nie dogoniłem (chyba cienki Bolek jestem). W Chrząstowicach złapał mnie taki wiatr, że o mało co z roweru nie spadłem (tak mi się wydawało :P), ale dałem mu radę. Droga na Ozimek. Nie dość że cały czas pod górkę to połowa w remoncie. Nie dałem rady za jednym cyklem świetlnym przejechać całości (nawet chyba za trzema, ale to nic).
W połowie drogi do Zawadzkich myślałem, że skończę i nie ruszę się stąd, aż mnie ktoś z litości nie zabierze. Pod wiatr, w lesie, z szybko przejeżdżającymi samochodami. Poważny kryzys.

Jak już przejechałem Zawadzkie, w Żędowicach 5 minutowy postój na zakup dodatkowych 1,5litra wody (skończyła mi się). I zmotywowany ciut (jak ta magia umysłu potrafi zrobić z ciałem :D).
Następny krytyczny dla mnie odcinek to droga z Kieleczki do Tworogu. Pusto, droga zdarta i pod górkę. Ech przekląłem swoje pomysły niczym, małpa jedząc żółtego ogórka.

Potem już w miarę prosta droga do Tarnowskich Gór. Sporo dla mnie już wymagających podjazdów (już naprawdę nie miałem mocy, a może nawet bardziej nie wytrzymywałem na siodełku). Dalej do Nakła i w Świerklańcu odebrał mnie mój tata.

Dlaczego? Bo już była 19:30 (jakoś pół godziny do zachodu słońca), a ja przed sobą miałem perspektywę dwóch podjazdów, 24km do domu oraz braku oświetlenia, co przy zwiększającym się ruchu uznałem za niebezpieczne.

Podsumowując:
- Uważam to za ważne dla mnie doświadczenie. Uwierzyłem w słowa „200km każdy zrobić może”.
- Za zbyt ogólne uznałem prognozy dotyczące wiatru :)
- Sprzęt dał radę, oprócz tylnej felgi (trochę się rozcentrowała, trzepiąc całą ramą od Tarnowskich Gór).
- Sprzęt nie jest najważniejszy! Świadczy o tym, np.: za mała prawdopodobnie jak na mnie moja rama MTB, szerokie opony 1,95” (w tym zdarta tylnia, miejscami wyłażą sznurki), 3x6 klasy sis przerzutki.
- Opis trasy z google maps - jest o kant lewego pośladka potłuc. Nie myślcie żeby go gdzieś używać...

Statystyka:
wyjazd - 6:00
koniec – 19:30
jazdy w siodle: 11:27
kilometrów (według licznika): 203.93
v-max: 40,7 km/h
v-max na prostej (zauważona): 36 km/h

PS. Dodam że to był mój pierwszy raz gdy pokonałem na rowerze odległość większą niż 53km (które też były szczytem osiągniętym w tym roku).
PS2. Szukam sponsora na wygodne siodełko! Brooks’a bardzo chętnie, innymi też nie pogardzę!
PS3. Obiecuję następnym razem więcej zdjęć robić! (i z rowerem!)
PS4. Trasa z bikesmap, nie jest idealnie taka sama jak jechałem. Chodzi mi o odcinek od Chrząstawy do Jelcza oraz Biskupic Oławskich do Mąkoszyc (w nich też ze 2 km nie potrzebne zrobiłem).
PS5. Cieplej ubrać się powinienem zdecydowanie!

taaakie widoki miałem!

Wjazd do Opolskiego:

Jeszcze nie wiedzący co to zmęczenie  :twisted:
 
Wjazd do lasu chyba za Rogalicami:

Dziwne dla mnie polsko-niemieckie nazwy miejscowości:

OPOLE!! Już czuję gdzie jestem!:

Hmm to którędy teraz?

Śląsk! Już czułem się jak w domu, szkoda że najtrudniejsza część dopiero nadchodziła:

No i trip z licznika:
let's make it big :)

Offline kokop

  • Wiadomości: 900
  • Miasto: Chard
  • Na forum od: 11.01.2010
Powrót do domu
« 11 Kwi 2011, 22:08 »
:shock:
To ty masz silniejszą wolę niż Obi-Van Kenobi.  Podziwiam
  Pewnie te kłopoty miałeś dlatego że na Tarnowskie Góry jechałeś.
  Chyba wiesz że Tarnowskie Góry to same dziury, co?
A właściwie to szkoła do której chodziłem tam jeszcze jest?  Chodzi mi o tą za kolejówką do której nie chodziłem bo mój stary nie był porządny.  Chodziłem do ZSME (czasami z braku lepszego pomysłu).  Może już zapomnieli o mnie  :lol:
 :roll:
Wątpię, co najwyżej naprawili szkody przez te lata  :mrgreen:
Kleine Fiech ach Scheiße machen.

Offline Mężczyzna bix

  • ten co pojechał Mikiemu :)
  • Wiadomości: 640
  • Miasto: był Wrocław, jest zagłębie
  • Na forum od: 28.11.2010
Powrót do domu
« 11 Kwi 2011, 22:14 »
kokop, szczerze - mimo, że mam do nich dość blisko. Nie znam ich prawie wcale...
let's make it big :)

Offline kokop

  • Wiadomości: 900
  • Miasto: Chard
  • Na forum od: 11.01.2010
Powrót do domu
« 11 Kwi 2011, 22:25 »
bix,
Woooow.   To ty całkiem nie chodziłeś do żadnej budy?
Kurna, cienias jestem widać :(
   A tak na serio, Nie byłem tam już długo.  Może kiedy jednak podjadę z kwiatkami dla pani od chemii która jest teraz dyrektorem tej szkoły. Dobrze uczyła, lab dobrze wyposażony a ja z chemii też dobry byłem, ale po pewnym moim eksperymencie chyba miała chwilowe zwątpienie czy warto wszystkim klarować dziwne reakcje  :lol:
 Buda w każdym razie ocalała.
Gdybyś tam kiedyś przypadkiem wdepnął to pozdrów ją w moim imieniu.
Ma na imię Jolanta i wprawdzie wiele lat upłynęło ale jestem pewnien że jest najładniejszym dyrektorem w okolicy, nawet dalszej.  Pewnych zjawisk czas po prostu nie jest w stanie zmienić.
Ps:  Gdyby pytała od kogo to powiedz że przeciwieństwo Pitera Pete, dla którego budowa atomu wodoru była nie do ogarnięcia.
Właściwie to był moim bardzo dobrym kumplem, a ze nie trybił o co biega w reakcji nitrowania to nie jego wina przeca  :mrgreen:
Kleine Fiech ach Scheiße machen.

Offline Mężczyzna bix

  • ten co pojechał Mikiemu :)
  • Wiadomości: 640
  • Miasto: był Wrocław, jest zagłębie
  • Na forum od: 28.11.2010
Powrót do domu
« 11 Kwi 2011, 22:51 »
kokop, gadalem przed chwilą z mamą i mówi że ta szkola caly czas stoi i dziala :)

Cytat: "kokop"
Woooow. To ty całkiem nie chodziłeś do żadnej budy?

hehe to nie tak :D
Ja pochodzę z Boguchwalowic i tam chodzilem do szkoly, potem do Siewierza do LO.
let's make it big :)

Offline Mężczyzna dudi

  • Administrator
  • Wiadomości: 2713
  • Miasto: Wrocław
  • Na forum od: 11.05.2009
Powrót do domu
« 12 Kwi 2011, 00:13 »
No, gratulacje! Trzeba to uczcić jakimś piwkiem w najbliższym czasie :mrgreen:

Offline Kobieta tequila

  • Pani Rower :P
  • Wiadomości: 666
  • Miasto: Bristol
  • Na forum od: 16.12.2009
    • Galeria
Powrót do domu
« 12 Kwi 2011, 08:06 »
fajnie tak z wiatrem  8)
Tam dom mój, gdzie serce moje...
http://tequila22.digart.pl/digarty

Offline Mężczyzna yoshko

  • Administrator
  • Kto smaruje ten jedzie.
  • Wiadomości: 14830
  • Miasto: Świnoujście - Biała Podlaska
  • Na forum od: 11.06.2009
    • Blog Yoshkowy
Powrót do domu
« 12 Kwi 2011, 08:22 »
Gratulacje tym bardziej, ze miałeś praktycznie cały czas pod górkę :)

Offline Mężczyzna Waxmund

  • Moderator Globalny
  • Ironman
  • Wiadomości: 10419
  • Miasto: Baszowice k/Kielc
  • Na forum od: 07.06.2007
    • www.waxmund.pl
Powrót do domu
« 12 Kwi 2011, 09:05 »
oo, z 53km na 200km to nieźle rekord przebiłeś :P gratulacje!

Pamiętam swoją pierwszą dwusetkę.... było w podobnym stylu. Też z bodajże 50-60km walnąłem nagle prawie 200km.... zdychałem po drodze, musiałem drzemać, a jak dojechałem do dosłownie padłem na ryj nawet nie jedząc nic....... :P

kryzysów można trochę uniknąć albo je zmniejszyć jedząc i pijąc regularnie (nawet jak się ani tego ani tego nie chce).


edit: gdzie się podział tekst 'ten co pojechał....' nad avatarem ? [;
Czasami na drodze spotykam prawdziwych rowerowych szaleńców, pędzą na złamanie karku i wbrew rozsądkowi... naprawdę... aż ciężko ich czasem wyprzedzić...

www.waxmund.pl

Offline Kobieta anja

  • Wiadomości: 616
  • Miasto: Żory / Wrocław
  • Na forum od: 21.04.2009
    • http://picasaweb.google.pl/ania.jaskulska
Powrót do domu
« 12 Kwi 2011, 11:21 »
Oby tak dalej!
Też już kiedyś wracałam z Wro do domu (i z domu do Wro) i zastanawia mnie, czemu nie wybrałeś się przez Oławę i Brzeg, wtedy większość trasy miałbyś jedną drogą (94) i raczej byś się nie zgubił :)

Ja tam zawsze wyznaczam sobie trasy na google maps, ale spisuje sobie tylko nazwy miejscowości i numery dróg, bo opis trasy tak właściwie nie jest potrzebny.

No i też się przekonałam, że siodełko przy takich trasach jest ważne... było czuć różnicę, oj było :P

Offline Mężczyzna bix

  • ten co pojechał Mikiemu :)
  • Wiadomości: 640
  • Miasto: był Wrocław, jest zagłębie
  • Na forum od: 28.11.2010
Powrót do domu
« 12 Kwi 2011, 12:08 »
Dziękuję wszystkim! :) Mocno budujące jest, jak coś się robi i się innym to podoba!

Cytat: "Waxmund"
oo, z 53km na 200km to nieźle rekord przebiłeś :P gratulacje!

ano :) jak się bawić to się bawić! ;D
starałem się mniej więcej co 20km batona wcisnąć w siebie (bo przez całą trasę głodu nie czułem  :shock: ) i popijać (ale z tym wychodziło zawsze trochę za późno).
Ale w domu to zjadłem normalną kolację :D problemu nie było!

Cytat: "Waxmund"
edit: gdzie się podział tekst 'ten co pojechał....' nad avatarem ? [;
już wrócił  :twisted: (zniknął na 1 kwietnia, potem zapomniałem dopisać).

Cytat: "anja"
Oby tak dalej!

dzięki! :)
Na razie nie planuję szybko powtórki, ale może kiedyś!
nie jechałem tą drogą bo myślałem że będzie większy ruch (a tego chciałem uniknąć), fakt nie pogubiłbym drogi :), ale też nadłożyłbym przez sam wrocław (musiałbym skoczyć przez krakowską).
Samo wyznaczanie trasy przez google maps nie jest złe, lecz ten opis, który generuje jest wręcz beznadziejny. Nazwy miejscowości spisałem sobie i jak pisałem wyżej i tak nie pomogło :D, ale przynajmniej się czegoś nowego nauczyłem :)

Oj siodełko mnie dobiło, jakby nie ono, pewnie mniej czasu bym strawił na postoje.
HA! Może będzie lepiej! :)
let's make it big :)

Offline Mężczyzna Robert

  • buc bez szosy
  • Wiadomości: 4712
  • Miasto: Konin
  • Na forum od: 03.12.2007
Powrót do domu
« 12 Kwi 2011, 12:25 »
Gratuluję Bix! Trenuj buły na podróż! :D

Cytat: "Waxmund"
kryzysów można trochę uniknąć albo je zmniejszyć jedząc i pijąc regularnie (nawet jak się ani tego ani tego nie chce).
Ja nie mam kryzysów! Bo jeżdżę wolno :P

Offline pajak

  • Wiadomości: 1846
  • Miasto: Gdynia
  • Na forum od: 22.06.2010
Powrót do domu
« 12 Kwi 2011, 22:07 »
Albo jechać duuuużo szybciej, wtedy można łyknąć całość "na jeden łyk" :)
(kocham Izostar.. on mnie też kocha.. czy to zaczyna być zdrada małżeńska?)
Trole są samotnikami i unikają słońca.

Offline Mężczyzna bix

  • ten co pojechał Mikiemu :)
  • Wiadomości: 640
  • Miasto: był Wrocław, jest zagłębie
  • Na forum od: 28.11.2010
Powrót do domu
« 12 Kwi 2011, 22:14 »
pajak_gdynia, nie bo to miłość "między gatunkowa" ;D

Cytat: "Robert!"
Trenuj buły na podróż! :D

będą :D
let's make it big :)

Offline ostry7

  • Wiadomości: 193
  • Miasto: Ełk
  • Na forum od: 15.03.2011
Powrót do domu
« 13 Kwi 2011, 22:09 »
łał noo szacunek  :shock: , ja bałem się jechać 100 po 70 po których z tatą padliśmy na wejściu do domu :] , a tu z 50 na 200 i to samemu, i z takim początkiem który pewnie nieźle zdemotywował (nie ma to jak się zgubić i błądzić po lasach w pierwszych 30km). Fakt, ze jedzenie i picie na takich wyjazdach jest strasznie wazne. Najgorszy kryzys na rowerze (a moze i w ogole) mialem jadac jakies 30km, w zimnie, glodzie i wieczorowa pora...

p.s. sory za brak pl znakow od polowy pieprzona klawiatura...


"Ja wolę byc ostatni, zamiast zostać na przedzie, przynajmniej nie muszę się wciąż oglądać za siebie"

 




Organizujemy







Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum