Autor Wątek: Jedzenie w czasie dłuższych wycieczek  (Przeczytany 3362 razy)

Offline Kobieta wilhelminaslimak

  • Wiadomości: 365
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 25.03.2011
    • foty na flickr.com
Jedzenie w czasie dłuższych wycieczek
« 23 Maj 2013, 22:23 »
Zastanawiam się jak rozwiązujecie kwestię gotowania dla dzieci w czasie dluższych wypraw.
Rozważmy dwa przypadki:-)
Dziecko malutkie, takie powiedzmy do roczku, jeszcze nie je tego co dorośli (bo nie ta konsystencja, bo ma alergie, bo nie lubi, itp). Wozicie słoiczki? Jeśli tak, to jak one przetrwają np. 2 tygodnie w sakwach, czasem w dużym upale. Nie psują się?
I druga sytuacja dziecko już ciutkę starsze, już nie słoiczkowe, ale pasowałoby, żeby jakiś obiad w okolicy południa zjadło. Wiadomo, że dorosły zapcha się bananem, bułką, albo pojedzie na głodno. Dziecię jak głodne, to złe, niezadowolone i w ogóle marudne, generalnie bez kija nie podchodź.
I co? Gotujecie dla dzieci codziennie na ognisku/kuchence obiadki? Zahaczacie o jakieś restauracje? Czy może przetrzymujecie dziecię o tym "bananku" a na wieczór robicie coś porządnego?

Offline Kobieta kolibereq

  • Wiadomości: 376
  • Miasto: Śląsk
  • Na forum od: 07.02.2013
Słoiczki są pasteryzowane, więc nie powinny się psuć, jeśli nie są otwarte.
Nie chodzę, jeżdżę, chyba zostanę listonoszem...

Offline Mężczyzna tomzoo

  • Wiadomości: 1746
  • Miasto: Poznań / Niepruszewo
  • Na forum od: 19.08.2009
    • Moje zdjęcia
My do 2,5 roku braliśmy dla Ali puchy z preparatem odżywczym hipoalergicznym zwanym potocznie mlekiem w proszku - ze względu na jej alergię pokarmową. Paradoksalnie było to całkiem praktyczne rozwiązanie. Wystarczyło tylko trochę wrzątku. A potem jak już przeszła na zwykłe jedzenie, to jadła z reguły to co my. Wilhelmino, a ile wy planujecie godzin dziennie jeździć, żeby nie starczyło Wam czasu na przyrządzenie lekkiego obiadku w środku dnia? Nam netto wychodzi pomiędzy 3 a 5 godzin jazdy dziennie z małą, reszta schodzi na kwestie biwakowe, odpoczynkowe i pichceniowe właśnie ;-)
A jak jest problem, żeby ugotować coś w ciągu dnia to można zabrać ze sobą termos, który nie musi służyć do herbaty - można do niego wrzucić także gorący obiadek :-) Tylko taką przyzwoitą ilość, żeby to jakiś czas trzymało ciepło. A z podgrzaniem słoiczka uzupełnieniem wrzątku w termosie nie widzę problemu. W napotkanych knajpach/barach jeszcze nigdy nam nie odmówiono.
Tak więc u nas to ewoluowało stopniowo od przygotowywania "mleczka" do normalnej "dorosłej" rutyny - czyli oczekiwania na ciepłą strawę pod koniec dnia i życia przez cały dzień na suchym prowiancie.
« Ostatnia zmiana: 24 Maj 2013, 00:50 tomzoo »

Jeżdżę szlakami, gdy mi z nimi po drodze...
Zdjęcia z moich wyjazdów i nie tylko    Trochę słowa pisanego

Offline Kobieta wilhelminaslimak

  • Wiadomości: 365
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 25.03.2011
    • foty na flickr.com
Nie no planujemy właśnie pewnie te 3-4 godziny jazdy.
Tyle, że przygotowywanie codziennego posiłku (tak naprawdę dwóch, bo młodszy jest super-mega-alergikiem i dla niego gotujemy co innego) na ognisku z dwoma goniącymi "pomocnikami", co to chcą pomieszać, dodać patyczka do ogniska, albo dolać wody do menażki - pewnie nerwowo wykończy mnie po 2 dniach.
Rozwiązanie z termosem (a nawet z 3-ma stosujemy).
A ktoś w praktyce woził słoiczki firmowe w sakwach przez np. 2 tygodnie w upale? (A może w samochodzie narażonym na promienie słoneczne). Mam obawy, czy pasteryzacja wytrzyma wysokie temperatury (niestety jak sama pasteryzowałam obiadki to często nie wytrzymywały nawet 3 dni wycieczki). Szczególnie chodzi mi o słoiczki z samym mięskiem.

Offline Mężczyzna tomzoo

  • Wiadomości: 1746
  • Miasto: Poznań / Niepruszewo
  • Na forum od: 19.08.2009
    • Moje zdjęcia
A jedziecie poza PL czy na miejscu? Bo jak w PL to problemu z kupnem słoiczków nie powinno być większego problemu, no chyba, że to są jakieś dosyć wyszukane smaki np. dla alergików. No a poza warto przepatrzeć oferty w internecie w danym kraju, co tam sprzedają - wtedy będzie wiadomo +/- jaki asortyment i jaka dostępność tego typu specyfików jest w danym kraju. Im bardziej na zachód tym powinno być prościej ;)
Ja jednak przy alergii pokarmowej jestem bardzo zadowolony z efektów 1,5 rocznej diety eliminacyjnej, która była prowadzona u Ali. Zaczęliśmy w okolicach pierwszych urodzin, gdzie nie akceptowała praktycznie nic - nawet mleka nazywane hipoalergicznymi. Dopiero wprowadzenie Nutramigenu (smakowo syf jak 150 [mam nadzieję, że miki nie czyta ;)]) przyniosło rezultaty i stopniowe testowanie jednoskładnikowych potraw. W wieku 3 lat już zaczęła jeść wszystko :D
I brak jest żadnych objawów nietolerancji.
Pozwoliłem sobie na przydługawy wywód nadający się na fora dla młodych mam, ale myślę, że w kategoria dziecięca to zniesie ;)
A wywód - to na poparcie naszej praktyki - że wożenie puch z mlekiem mimo ich wagi i objętości wychodzi najlepiej - nawet jako coś na czarną godzinę. Gdy jest się z dala od sklepów, zapasy się skończą, wtedy zamiast kija do podchodzenia butelka lub kubek takiego roztworu może uratować sytuację ;)
A z ogniskami - wysoko mierzycie, nie zawsze jest miejsce, czas i okoliczności na to, ja preferuję kuchenkę - praktyczniejsza.
Co do rzeczonych słoiczków nie odpowiem, bo my kupowaliśmy z reguły miejscowe i zużywaliśmy w miarę na bieżąco.
Jeśli nikt inny się nie wypowie, nie pozostanie nic innego jak zakup kilku testowych egzemplarzy i wsadzenie do samochodu lub innego mocno nagrzewającego się miejsca na czas odpowiadający okresowi planowanego wyjazdu.

Jeżdżę szlakami, gdy mi z nimi po drodze...
Zdjęcia z moich wyjazdów i nie tylko    Trochę słowa pisanego

Offline Kobieta kolibereq

  • Wiadomości: 376
  • Miasto: Śląsk
  • Na forum od: 07.02.2013
am obawy, czy pasteryzacja wytrzyma wysokie temperatury (niestety jak sama pasteryzowałam obiadki to często nie wytrzymywały nawet 3 dni wycieczki). Szczególnie chodzi mi o słoiczki z samym mięskiem.
  A to zależy jak pasteryzowałaś.
Nie chodzę, jeżdżę, chyba zostanę listonoszem...

Offline Kobieta wilhelminaslimak

  • Wiadomości: 365
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 25.03.2011
    • foty na flickr.com
tomzoo, dzięki za odpowiedź, także w kwestii alergii córki. Właśnie miałam pytać, czy z alergii wyrosła. Bardzo pozytywna informacja.

Mój młodszy 1,5-roczniak także na Nutrze, w tej chwili je kilkanaście produktów (niestety uczulony jest na jabłka, ziemniaki, marchewka, kukurydza, mleko, itp). Kupowanie słoiczków zagranicą nie wchodzi w grę, bo jak na razie udało mi się znaleźć tylko 3, które może jeść.
Mój pomysł na wakacje (Słowenia i Istria) jest taki, że robimy 3-4 dniowe wycieczki z namiotem, po czym wracamy po zapasy do samochodu (wyładowanego mlekami, słoiczkami, batatami - stąd pytanie, czy mi się nie ukiszą w ciemnym samochodzie), uzupełniamy zapasy, trochę przejeżdżamy i znów 3-4 dni z sakwami.
Spakowania się w 2 komplety sakw na 2-3 tygodnie z cały "alergicznym" osprzętem sobie nie wyobrażam.

Jeśli nikt inny się nie wypowie, nie pozostanie nic innego jak zakup kilku testowych egzemplarzy i wsadzenie do samochodu lub innego mocno nagrzewającego się miejsca na czas odpowiadający okresowi planowanego wyjazdu.
O! Na to nie wpadłam. I tak to przetestujemy!

Offline EASYRIDER77

  • Wiadomości: 4691
  • Miasto: INOWROCŁAW
  • Na forum od: 27.07.2010
akurat rocznego dziecka nie mialem na wyprawie. 1,5 roku córka już była na 2 tygodnie. Generalnie jeszcze mleko w proszku piła z tego co pamiętam i reszta to właściwie jadła wszystko co my. Mieliśmy z jedzeniem w Polsce taką strategię. Mleko mieliśmy ze sobą. Jedzenie to jedynie na całe 2 tygodnie mieliśmy gdzieś po 1 zupce gotowej (czyli np. 10 zupek na 10 dni, a każda waży 500 gram!), którą wystarczyło na palniku gazowym tylko odgrzać. Bardzo dobra te zupy sam  nieraz je biorę. Są szybkie i zabezpieczone przed upałami. Nie w proszku, tylko tak jakbyś wziął nalał z garka do woreczka. Nawet wody  nie trzeba. Sprawdzało się bo jak bylismy poza miastem na tzw. zadupiu, to podgrzałem i młoda zjadła. A my na biężąco mieliśmy jakąś konserwę i chleb tokupowaliśmy w sklepach. Jak mijaliśmy bar, restauracje lub coś w tym rodzaju to jedliśmy wszyscy normalnie obiad. Tak więc te zupy są może ciężkie wagowo ale są dobre i szybkie do odgrzania oraz zawsze coś gorącego dają, nawet dorosłego stawiają na nogi.
Jak bardzo chcesz to mogę zrobić później zdjęcie jak wygląda opakowanie bo nie pamiętam nawet nazwy firmy.

Offline Kobieta magfa

  • Wiadomości: 1015
  • Miasto: Poznań, najlepsza dzielnica
  • Na forum od: 14.07.2009
Wilhelmino - spytaj mamy lub babci- czyli osób sprzed ery supermarketowej ;)
Słoiczki chcesz trzymać w aucie? No to potrzebujesz w tym aucie jeszcze wiaderka (lepiej) lub miski. Nalewasz zimnej wody, do niej wsadzasz słoiczki, przykrywasz czymś NIE szczelnie, na to alufolia (odbija promienie słoneczne) i masz coś na kształt lodówki. Co się nagrzeje w dzień to schłodzi nocą, generalnie bezwładność cieplna wzrasta.

"Iwo [18:50]:   to się nazywa dorosłość
Księgowy [18:53]:   że się odechciewa?
yoshko [18:55]:   tak, masz wybór, i najprostsze jest nicnierobienie :)"

Offline Mężczyzna tomzoo

  • Wiadomości: 1746
  • Miasto: Poznań / Niepruszewo
  • Na forum od: 19.08.2009
    • Moje zdjęcia
Magfa ma rację - woda to dobry bufor cieplny.
Dodatkowo taką "lodówkę" można udoskonalić owijając ją warstwą ubrań/ kilkoma warstwami gazet i dopiero folią alu. Taki stary domowy sposób przedłużania ciepłoty ziemniaków czy innych kasz -  przed schowaniem ich w pościeli ;)
Analogicznie działa na zachowanie niskiej temperatury w ciepłym otoczeniu.

Jeżdżę szlakami, gdy mi z nimi po drodze...
Zdjęcia z moich wyjazdów i nie tylko    Trochę słowa pisanego

Tagi:
 




Organizujemy










Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum