Autor Wątek: 10 dni w Szkocji i Anglii za 17 funtów :)  (Przeczytany 5911 razy)

Offline Mężczyzna Remigiusz

  • Wiadomości: 2090
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 14.06.2007
    • http://www.rowerowarodzinka.pl
Mamy już pierwsze fotki, a w zasadzie panoramy, z czerwcowego wyjazdu do Szkocji i Anglii. Nasz rajd nazwaliśmy roboczo warsztatami fotograficzno-rowerowymi :), przy czym za część fotograficzną odpowiadał mój kompan Grzegorz Krajewski, a ja za część rowerową. W tym też należy szukać wytłumaczenia faktu, że mi przypadło 10 kg wspólnego bagażu, a Grzegorz zabrał za to 3 dodatkowe karty pamięci do aparatu. Mówił, że ten podział jest merytorycznie uzasadniony  :D
Podczas 10 dni rajdu wydałem całe 17 funtów, w tym 4 na campingaz :D  Cała eskapada, łącznie z przelotami w obie strony i zakupem żywności w Polsce, kosztowała mnie 615 złotych.
Zapraszam do obejrzenia pierwszych panoram autorstwa Grzegorza na widephoto.net

Offline Mężczyzna aard

  • Wiadomości: 6033
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 15.08.2007
    • Moje wyprawy
Rewelacyjny wynikl finansowy. Chyba nie do pobicia, gratulacje :)
A na rowerze zawsze jest miejsce siedzące...


Offline Mężczyzna arkadoo

  • Wiadomości: 2761
  • Miasto: Wrocław
  • Na forum od: 22.11.2006
    • http://www.rower.fan.pl
Zdjęcia super, czekam na kolejne, bo chyba te karty pamięci puste do PL nie wróciły :)
Watch out where the huskies go,
And don't you eat that yellow snow

Offline Mężczyzna Remigiusz

  • Wiadomości: 2090
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 14.06.2007
    • http://www.rowerowarodzinka.pl
Cytat: "arkadoo"
Zdjęcia super

Dziękuję w imieniu Grzegorza.
Cytat: "arkadoo"
chyba te karty pamięci puste do PL nie wróciły

Oczywiście  :D w końcu ja też coś tam popstrykałem. Jednak już dwa dni po powrocie z Anglii pojechaliśmy całą RowerowąRodzinką na rajd po Zamkach nad Loarą. Teraz jestem po prostu zasypany zdjęciami, głównie panoramami, które wymagają połączenia. Dodatkowo w Anglii robiłem zdjęcia w RAWach, których wywoływanie wymaga nieco pracy. Polecam jednak każdemu to naprawdę spora frajda.

Offline Mężczyzna Remigiusz

  • Wiadomości: 2090
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 14.06.2007
    • http://www.rowerowarodzinka.pl
Dogadaliśmy się z WizzAirem i nie musieliśmy płacić za rowery. To obniża koszt o jakieś 240 zł na osobę. W sumie to bilety kosztowały 410 zł/os., z Polski zabrałem żarełko za 130 zł i 75 zł wydałem na miejscu. Kolega wydał sporo więcej, bo dla wyrównania sił nie zabierał jedzenia z Polski. Razem z całym wspólnym bagażem miałem na starcie prawie 20 kg więcej na bagażnikach.
Spanie na dziko w tamtych rejonach nie stanowiło żadnego problemu.
I jeszcze jedna ciekawostka odnośnie ukształtowania terenu. Podkreślam, że odnośnie ukształtowania terenu, a nie porównywania naszych osiągnięć pod względem sportowym  :D Dokonałem małego przeliczenia, z którego wynika, że podczas Waszej wyprawy w Alpach na każde 100 km dystansu pokonywaliście 1615 m przewyższenia. My w Anglii, gdzie najwyższy szczyt nie przekracza tysiąca metrów, mieliśmy na każde 100 km dystansu 1260 metrów przewyższenia. To pokazuje, że nawet tam można znaleźć dość ciężki teren, a o nachyleniach niektórych podjazdów, sięgających 30% już wspominałem.

Offline Kobieta magdad

  • Wiadomości: 1362
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 17.08.2006
    • http://www.bajkers.com
Z liniami loczniczymi warto rozmawiać :D. A zjdjęcia jak zwykle wspaniałe :), czekam na więcej no i na Francję. Że też Ci się chiało takiego dużego misia wozić :D.

Offline Mężczyzna aard

  • Wiadomości: 6033
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 15.08.2007
    • Moje wyprawy
Nono, kto by pomyslał, że tam tak hopkowato... Szkoda, że nie dysponujemy tymi samymi danym dla Czech (słynących chyba wśród polskich bajkerów ze swej hopkowatości"), to mógłoby być naprawdę wartościowe porównanie "górskości" terenu. Co prawda pozostaje jeszcze kwestia, że podjazd ciągnący się przez 20 km to co innego niż 20 jednokilometrowych "hopek", ale sądzę, że to kwestia bardziej indywidualna - jednego wkurzy ciągłe falowanie, a drugiego wykonczy ciągnący się "w nieskończoność" podjazd. Albo odwrotnie - jeden się będzie zachwycał urozmaiceniem podjazd-zjazd, a drugi będzie wolał obie te rozrywki po kolei i w skondensowanej formie ;)

A może ktoś jednak ma pospisywane szczegółowo dystanse i sumy podjazdów z jakiejś wyprawy po Czechach?
A na rowerze zawsze jest miejsce siedzące...


Offline Mężczyzna Remigiusz

  • Wiadomości: 2090
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 14.06.2007
    • http://www.rowerowarodzinka.pl
Cytat: "aard"
Szkoda, że nie dysponujemy tymi samymi danym dla Czech

Zaciekawiło mnie i sprawdziłem dla Bałkanów (innymi danymi nie dysponuję). Wychodzi 1400 metrów / 100 km.
Cytat: "mdudek"
Że też Ci się chiało takiego dużego misia wozić

Nie zapominajmy, że oprócz Misia był jeszcze Pies. Ale ten to już mały na szczęście.

A jeszcze apropos wyliczeń. Na naszym drugim rajdzie, po zwiedzeniu Doliny Loary przenieśliśmy się na 4 dni do Luksemburga. Tam na dystansie 206 km było aż 3180 m przewyższenia, czyli 1545 m / 100 km. I w takich pięknych okolicznościach musiałem bujać pod górkę tego Misia, Psa, że o córce już nie wspomnę  :D

Offline Mężczyzna transatlantyk

  • Moderator Globalny
  • GM 2104
  • Wiadomości: 7226
  • Miasto: Annopol
  • Na forum od: 21.11.2007
Zawsze wolę jakiś konkretny podjazd - nawet jak się ciągnie przez 20 km. A takie "hopki" co chwilę wkurzają mnie strasznie i w konsekwencji fizycznie też je źle znoszę.

Offline Mężczyzna Remigiusz

  • Wiadomości: 2090
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 14.06.2007
    • http://www.rowerowarodzinka.pl
Cytat: "Michał Wolff"
niedługo sprawdzę to na bardziej górzystej trasie - tu teoretycznie różnice nie powinny być za duże

No właśnie sam jestem ciekaw. Wydaje się, że mimo znanych różnic w sposobie zliczania przewyższeń, w terenie wysokogórskim (Alpy), gdzie raczej nie ma małych hopek, pomiar z VDO powinien być bardzo zbliżony do CM. Wtedy nasze dane byłyby porównywalne.

Offline Mężczyzna aard

  • Wiadomości: 6033
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 15.08.2007
    • Moje wyprawy
Cytat: "Michał Wolff"
Wracając do naszej dyskusji o wysokościomierzach - w weekend byłem na długiej trasie, troszkę ponad 200km, ale na stosunkowo płaskim Mazowszu. Jechałem z dwoma licznikami - CM434 pokazał lekko ponad 300m, natomiast VDO Z3 aż 800m, po analizie na komuterze 650m. Tak więc różnice pomiędzy licznikami VDO a CicloSport na płaskiej trasie są ogromne, ponad 100%, niedługo sprawdzę to na bardziej górzystej trasie - tu teoretycznie różnice nie powinny być za duże.


Ale kolejny raz się okazuje, że VDO zawyża mniej niż CM zaniża. czyli VDO jest bliższy prawdy. Być może nawet bez analizy na kompie mozna by przyjąć, że w terenie płaskim należy odjąć ok. 20% i jest wynik zblizony do prawdy. Michał, jesli będizesz mógł sprawdzić tę hipotezę na najbliższych wycieczkach, to daj znać.

A ja tymczasem zdecydowałem się na MC 1.0 i w ciągu kilku dni zamawiam (w ciągu kilku dni, bo chcę zamówić wraz z innymi rzeczami, zeby przekroczyć limit darmowej dostawy w chainreactioncycles.com, a tych "innych rzeczy", tj. manetek, jeszcze nie wybrałem, muszę się skonsultować z moim serwisanetem.)
A na rowerze zawsze jest miejsce siedzące...


Offline Mężczyzna aard

  • Wiadomości: 6033
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 15.08.2007
    • Moje wyprawy
No tak. W takim razie, skoro zakładasz, że każdy licznik Ci przekłamuje, to po co kupujesz kolejne? ;)

Wobec powyższego proponuję zapomnieć o abstrakcyjnym pojęciu "prawdy" i wykorzstywać licznik do porównywania jednych własnych wycieczek z innymi własnymi wycieczkami :)
A na rowerze zawsze jest miejsce siedzące...


Offline Mężczyzna transatlantyk

  • Moderator Globalny
  • GM 2104
  • Wiadomości: 7226
  • Miasto: Annopol
  • Na forum od: 21.11.2007
Coś wiem o tym kupowaniu liczników, bo kupiłem CM434 i nie mogę jakoś starej Sigmy wyrzucić. Jeżeli kiedyś kupię trzeci to będzie problem, bo kierownicy braknie :D

Offline vooy.maciej

  • Wiadomości: 2569
  • Miasto: Pogórze Wielickie
  • Na forum od: 04.07.2008
Cytat: "Remigiusz"
owe karty pamięci do aparatu. Mówił, że ten podział jest merytorycznie uzasadniony  :D
Podczas 10 dni rajdu wydałem całe 17 funtów, w tym 4 na campingaz :D  Cała eskapada, łącznie z przelotami w obie strony i zakupem żywności w Polsce, kosztowała mnie 615 złotych.

no to mam pytanie: co kupujesz z jedzenia?
bo ja najwiecej zabieram zawsze kisieli, zbożowych batoników i ryzu. Wiadomo tam pare 'konserw' teź .
Macie jakies doswiadczenie po lu dniach w sakwie zepsuje sie ser? kabanos? :d bo sie własnie zastanawiam na tymi pozycjami.

Offline Mężczyzna Remigiusz

  • Wiadomości: 2090
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 14.06.2007
    • http://www.rowerowarodzinka.pl
Cytat: "mk"
no to mam pytanie: co kupujesz z jedzenia?

Nic szczególnego. W zasadzie to samo, co w domu, oprócz wedlin. Ser żółty się nie psuje, co najwyżej rozmięka i trochę się poci. Zupełnie nic nie dzieje się z serkami topionymi, dżemami lub czekoladą w słoiku. Poza tym sporo konserw: miałem gotowe zestawy obiadowe, jak gołąbki, czy parówki w sosie. Makaron, kuskus i zupki - to standart. Suszone owoce: rodzynki, figi - świetnie zastępują jakieś tam tabletki do rozpuszczania.
Oczywiście możecie powiedzieć, że to bez sensu tak się obładowywać - każdy ma swoją koncepcję, a ja się do tej już mocno przyzwyczaiłem. I co najważniejsze, nikt nie musi na mnie czekać z tego powodu, że mam za dużo w sakwach. Taką sytuację uważam akurat za niedopuszczalną.
Grzegorz nie brał prawie żadnych zapasów, raz nocował w B&B. Rajd kosztował go kilkaset zł więcej.

 




Organizujemy










Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum