Autor Wątek: Przejścia graniczne- Ukraina, Rumunia  (Przeczytany 1451 razy)

Offline Kobieta juanita_hawaii

  • Wiadomości: 187
  • Miasto: Radom/ Kraków
  • Na forum od: 22.01.2012
Przejścia graniczne- Ukraina, Rumunia
« 25 Cze 2012, 14:48 »
Hej!
Planowania ciąg dalszy, niestety w Internecie dużo sprzecznych informacji, częśto nieaktualnych.

Chcemy z rowerami pokonać granicę z Ukrainą- polecono przejście Ubla, które niestety, zdaje się, jest ze Słowacją. Niby blisko, ale chcemy zobaczyć Lwów i trochę mamy nie po drodze. Plany będziemy modyfikować tylko w ostateczności....Jest Medyka, jednogłośnie odradzana. Może Hrebenne? Albo coś innego? Szukamy czegoś możliwie najprzyjemniejszego.
Na wszelki wypadek- ile czego przygotować, jeśliby szło wręczyć łapówkę? Jak to "przemycić"?
Wiemy, że jako cel lepiej pisać "prywatny", z adresem---wtedy musimy wpisywać limit dni? Czytałam relację z jakiejś wyprawy, trochę samowolka panuje- nie wiem na jakich zasadach, ale strażnicy sami wpisali "5 dni" (chociaż to może było na innych zasadach) :/

Jestem już na Ukrainie, chcę wjechać do Rumunii od północy. Tu znów- miki150- wspomina Sygiet Marmaroski. To by nam pasowało, ale co musimy wiedzieć o tym przejściu? Potrzeba jakieś druczki, pieniądze, do czego spryt się przyda?

Czekam na odp:)

Offline miki150

  • morsung
  • Wiadomości: 5434
  • Miasto: Melbournowo
  • Na forum od: 05.07.2010
Druczków już nie ma, łapówek od rowerzystów raczej nie będą chcieli.

Jedynym problemem może być przedostanie się z rowerem. W Ubli nie ma z tym problemu, ale w Medyce chyba trzeba przepychać się przez przejście piesze.

Z kolei w Krościenku trzeba wpakować się komuś do samochodu, ale to zwykle nie jest problemem, nam się udało znaleźć kogoś w 5 minut.

Na pewno musicie do Lwowa jechać? Te tereny nie są najciekawsze na rower, może lepiej zostawić Lwów na wyjazd bez roweru? Wtedy zdecydowanie najciekawszym wariantem jest Ruskie Sedlo-Ubla-Sygiet.

Offline Kobieta martwawiewiórka

  • Użytkownik forum
  • Wiadomości: 5927
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 17.08.2009
Nie mówicie, że jedziecie do Rumunii, bo wtedy faktycznie mogą Wam wyliczyć dni. Mówicie że jedziecie zwiedzać Ukrainę.  Jaki cel "prywatny" ? Normalnie mówicie że turystyczny...Nikt nie będzie weryfikował w Sygiecie, że w Medyce nie powiedziałyście że chcecie do Rumunii.

Jehcałam przez Ukrainę do Rumunii i zrobiłam tak jak napisałam wyżej. Powiedziałm że chcę zobaczyć Ukrainę, wspomniałam coś o hotelu w Czerniwcach, o tym że jadę do Rumunii ani się nie zająknęłam. Przejechałam później pzrez przejście w Czerniwcach, poszło sprawnie i szybko bez żadnego sprytu. Pewnie podobnie jest w Sygiecie.

W Medyce przejście przez granicę zajęło mi jakieś pół godziny. Prawda, ze może być różnie z tym czasem przejścia, w każdym razie na pewno trzeba skorzystać z pieszego.

No i żadnej łapówki nikomu nie wręczałam. Karteczki imigracyjne chyba już są przeszłością, też..
Jakiś Ty społecznie dojrzały! Mogę sobie zsynchronizować z Tobą te dane?

Offline Mężczyzna Borafu

  • Moderator Globalny
  • Wiadomości: 7522
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 02.04.2010
miki150 ma rację, rower we Lwowie daje tyle co siodło na świni.
Ruch ogromny, krawężniki niebotyczne, jezdnie i chodniki dziurawe, a praktycznie wszystko co ciekawe w jeden dzień pieszo obejść można.

Offline Mężczyzna gagarin

  • Wiadomości: 1011
  • Miasto: Wrocław
  • Na forum od: 10.12.2010
Jest Medyka, jednogłośnie odradzana.

A czemu odradzana? Przechodziłem tam pieszo i z rowerem (rowery idą przez piesze) i nie było żadnych problemów, wszystko raz dwa załatwione. "Druczki" już chyba zostały zlikwidowane, ale to niech potwierdzą osoby, które jechały niedawno. Ja zawsze w druczek jako nocleg wpisywałem jakiś adres zmyślony we Lwowie, cel turystyczny. I tak tego nikt nie sprawdza. Łapówek żadnych nie trzeba dawać  :D Troszkę trudniej przechodzi się w drugą stronę (Ukraina/PL) ale też na luzie. Nie ma się czego bać.
W Hrebennem nie ma przejścia pieszego, tylko dla samochodów. Bez kombinacji typu wsadzanie roweru do czyjegoś auta lub zezwolenie naczelnika z rowerem nie przejdziesz.

Z Ukrainy do Rumuni przechodziłem na przejściu koło Czerniowiec. Tam bardziej spodziewałem się jakiś jaj, a tymczasem w porównaniu do Medyki to ruch był minimalny, a i tak ukraiński celnik zawołał nas żebyśmy minęli auta i bez problemu odprawił. Rumuni to tylko wyjrzeli z budki i zapytali się ze śmiechem czy narkotyków nie wieziemy :)
Jeżdżę aby jeść.


Offline Kobieta juanita_hawaii

  • Wiadomości: 187
  • Miasto: Radom/ Kraków
  • Na forum od: 22.01.2012
Lwów planowałyśmy zwiedzić, zostawiając rowery u gospodarza z couchsurfingu, na pewno nie tłuc się z nimi po mieście:) Niebotyczne krawężniki też widziałam w Petersburgu: to po to, żeby auta nie ułatwiały sobie drogi jazdą po chodniku:P
Czyli jednogłośnie mówicie że pokonywanie granicy to bułka z masłem? Niech będzie! A te słowackie przejścia, to chyba raczej formalość?

Offline Kobieta martwawiewiórka

  • Użytkownik forum
  • Wiadomości: 5927
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 17.08.2009
Niekoniecznie bułka z masłem, może się zdarzyć, że trochę poczekacie, a to się nie musi Wam podobać. Jednak problemów poza tym, że się czeka, nie powinno być.
Jakiś Ty społecznie dojrzały! Mogę sobie zsynchronizować z Tobą te dane?

Offline Mężczyzna martink

  • Wiadomości: 642
  • Miasto: Starachowice
  • Na forum od: 29.01.2011
    • http://www.wyprawyrowerowemartink.blogspot.com/
Karteczek już nie ma. W Medyce pakujesz się na przejście piesze - po stronie polskiej trzeba przejść przez drzwi dla niepełnosprawnych - rower normalnym wejściem nie przejedzie; po ukraińskiej normalnie przez bramkę. Nikt o nic nie pyta. Na przejściu między Ukrainą a  Rumunią niedaleko od Czerniowców jedynym problem pograniczników było to że nie wiedzieli jak u siebie w papierach wpisać że granice przekraczają rowerzyści - w końcu z racji tego że mieliśmy w sumie 4 koła wpisali nas jako samochód :D

Offline Mężczyzna Waxmund

  • Moderator Globalny
  • Ironman
  • Wiadomości: 10418
  • Miasto: Baszowice k/Kielc
  • Na forum od: 07.06.2007
    • www.waxmund.pl
A czy na Bałkanach są jakieś granice, których się nie da przejść? Tzn czy z każdego kraju można się przedostać do sąsiedniego? :P Np Kosowo-Serbia
Czasami na drodze spotykam prawdziwych rowerowych szaleńców, pędzą na złamanie karku i wbrew rozsądkowi... naprawdę... aż ciężko ich czasem wyprzedzić...

www.waxmund.pl

Offline miki150

  • morsung
  • Wiadomości: 5434
  • Miasto: Melbournowo
  • Na forum od: 05.07.2010

Offline Mężczyzna Iwo

  • leniwy południowiec
  • Wiadomości: 2278
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 20.09.2010
Przez Medykę dawniej masowo chodziły mrówki, co z połączeniu z olewczym stosunkiem do pracy celników po obu stronach granicy powodowało solidne zatory, zarówno na przejściach pieszych i zmotoryzowanych, zdarzyło mi się czekać 3 godziny, a to wcale dużo nie było. Teraz limity przewożonych fajek i wódki zostały obniżone, za celników ponoć się wzięto, z okazji Euro pewnie jeszcze bardziej ich przycisnęli żeby jaj nie robili i problemów nie ma.

Na Słowację przejść w ogóle nie ma, mijasz tabliczkę z nazwą kraju i tyle :) A na tych przejściach o których pisał miki przechodzi się od kopa, trzeba tylko nie przejmować się kolejką samochodową, piesi (czyli także rowerzyści) puszczani są poza kolejnością.

Karteczek na Ukrainie zaprzestano bodajże już 2 lata temu, takie rzeczy jak wyliczanie dni, podawanie miejsc noclegów, celów podróży itp. to już dość dawna przeszłość.

Offline Mężczyzna Waxmund

  • Moderator Globalny
  • Ironman
  • Wiadomości: 10418
  • Miasto: Baszowice k/Kielc
  • Na forum od: 07.06.2007
    • www.waxmund.pl
dzięki za info. Miki, fajny link ;D aż chce się tam jechać ;)
Czasami na drodze spotykam prawdziwych rowerowych szaleńców, pędzą na złamanie karku i wbrew rozsądkowi... naprawdę... aż ciężko ich czasem wyprzedzić...

www.waxmund.pl

Offline Mężczyzna Muszka

  • dawniej Martin_Tychy
  • Wiadomości: 360
  • Miasto: Tychy
  • Na forum od: 05.01.2011
dzięki za info. Miki, fajny link ;D aż chce się tam jechać ;)

Dziesiątki tego typu historii znajdziesz w książkach "Hajera" co prawda nierowerowe. ale bardzo cieakwe ;)
« Ostatnia zmiana: 26 Cze 2012, 12:55 Muszka »

Offline Drzewo

  • Wiadomości: 1619
  • Miasto:
  • Na forum od: 16.09.2014
Karteczek na Ukrainie zaprzestano bodajże już 2 lata temu, takie rzeczy jak wyliczanie dni, podawanie miejsc noclegów, celów podróży itp. to już dość dawna przeszłość.

Dni raczej nie będą wyliczać ale jak ktoś powie, że jedzie "dalej" to może dostać pieczątkę Tranzytową, a nie klasyczną wjazdową i już ma tylko 3 dni na ewakuację. Pewnie nikt problemów robił nie będzie z tego powodu, że zabawimy u nich dzień dłużej (głupie szkolne wymówki dają radę) ale zdecydowanie lepiej jest mieć w paszporcie stemplel wjazdowy niż wjazdowy-tranzytowy.

Offline Mężczyzna menel

  • Wiadomości: 3312
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 25.03.2012
Ukraincy nikogo o nic nie pytają. Stempel i wynocha.

Tagi:
 




Organizujemy








Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum