Autor Wątek: Fantazje rowerowe - cieśnina Beringa  (Przeczytany 6415 razy)

Offline Giovanni

  • Wiadomości: 2519
  • Miasto: Gdynia
  • Na forum od: 06.06.2008
    • bikestats
Generalnie, generalnie zasadę...
ale w tym wypadku chyba link Iwa rozwiązuję kwestię, Wilka nie ma sensu w to mieszać. Chyba, że gibniesz się Tam rowerkiem i wrzucisz u nas na forum relację :)


"Za dobrych czasów liczyłem wakacje według ilości ognisk, liczyłem wakacje według ilości nocy przespanych pod namiotem."
https://www.strava.com/athletes/27761512

Offline Mężczyzna Robb

  • "Ojciec Założyciel"
  • Wiadomości: 3636
  • Miasto: Kraina Wygasłych Wulkanów
  • Na forum od: 04.06.2006
    • Robb Maciąg
Panowie
Prosiłbym o ochłonięcie :)

Argumenty Wilka przeciw .. muszę to napisać - brakowi argumentów Elwooda to jedno
ale unoszące się w powietrzu chamstwo to już inna historia.

Proponuję dwa głębsze ... oddechy :)

Myślę, że w kwestii argumentów marek.dembowski podsumował wszystko bardzo trafnie.
Pozdrawiam
Admin :)
… why so serious ?

Offline miki150

  • morsung
  • Wiadomości: 5240
  • Miasto: wejherowo
  • Na forum od: 05.07.2010
Dopiero w tym roku miałem okazję jeździć rowerem zimą i na razie były to wycieczki weekendowe. Plany na przyszłość są ambitniejsze. Oczywiście mnie zganisz, że nie wiem o czym mówię, ale wiedz, że spałem w górach zimą z setkę razy i to nie raz wiele dni pod rząd z dala o cywilizacji, nawet zdarzyło mi się pływać kajakiem i w dodatku z wywrotką. Mam nadzieję, że uwierzysz że wiem o czym mówię. A jeśli nie, to niech o mojej racji świadczą wyprawy polarne, gdzie w temperaturach dużo niższych niż te o których mówimy ludzie bez problemu sobie radzą. Oczywiście to nie polega na tym, że kupujesz sprzęt za 10 tysi i bilet do Arktyki, bo takich było wielu i kończyli różnie. Ale jeszcze nie słyszałem o wyprawie, żeby ktoś miał poważne kłopoty, a nie dało się mu wytknąć jakiegoś błędu, który popełnił.

Proponuję, żebyś pogodził się z porażką jaką odniosłeś, bo nie jest to nic złego, i z tym że taką wyprawę można odbyć doskonale się przy tym bawiąc, nie będąc żadnych herosem, tylko dzięki doświadczeniu i dobremu przygotowaniu.

Offline Giovanni

  • Wiadomości: 2519
  • Miasto: Gdynia
  • Na forum od: 06.06.2008
    • bikestats
Niby masz rację Miki, ale chciałbym zobaczyć twoje zdjęcie z rowerem/bez na Cieśninie Beringa z opisem jak ci łatwo - bo  tym jest ten temat. Chyba, że mi coś umkło i po prostu jest to n-ty temat żeby się pokłócić :)


"Za dobrych czasów liczyłem wakacje według ilości ognisk, liczyłem wakacje według ilości nocy przespanych pod namiotem."
https://www.strava.com/athletes/27761512

Offline miki150

  • morsung
  • Wiadomości: 5240
  • Miasto: wejherowo
  • Na forum od: 05.07.2010
Nie no z cieśniną to nie ma szans ;)

Ale Syberia rowerem to temat jak najbardziej możliwy, zresztą już podnoszony. Z Wilkiem dyskutuję tylko dlatego, że roztacza mit o tym, że coś jest trudne albo niemożliwe, podczas gdy niejeden udowodnił że się da. Wyprawy zimowe to moja pasja i przy każdej okazji próbuję ludzi do tego zachęcić (lub chociaż do morsowania ;)). Dlatego chcę zdementować opinię, że to sport tylko dla herosów i że na każdym kroku możesz zamarznąć, bo to nieprawda.

Offline Mężczyzna Robb

  • "Ojciec Założyciel"
  • Wiadomości: 3636
  • Miasto: Kraina Wygasłych Wulkanów
  • Na forum od: 04.06.2006
    • Robb Maciąg
Tak sobie czytam i wtrącę 3 grosze.

Na pewno nie jest łatwo. Jestem przekonany, że jest cholerrrnie trudno
ale od tego o czym się później opowiada i co się później "lansuje" zależy jak zawsze od każdego z nas.

Pewnie (?) było by tak, że gdyby pojechał X to by opowiadał o trudach, mrozie i pokazywał fotki typu Rob Wilwall czy
a inny by tylko machnął na to ręką i opowiadał, że wódka była przy najmniej dobrze schłodzona :)

Ostatnio poznałem Aleksandra Dobę . .tego od "kajakiem przez Atlantyk", jedyne o czym opowiadał to o śmiesznych rybach i jak nogami obsługiwał filtr do wody "bo elektryczny się popsuł a tak to nogi mały zajęcie"
Słowa o sztormach, słowa o przeżartych solą dłoniach.

Każdy ocenia swoje osiągnięcia miarą swojego ego, a fizyczność i jej wyzwania pozostaje (mniej więcej) ta sama dla wszystkich.
 (przy najmniej w ramach tego co my - forumowicze robimy)
… why so serious ?

Offline Lester

  • Wiadomości: 617
  • Miasto: Białystok
  • Na forum od: 06.09.2010
    • Moje podróże rowerowe
Odnośnie podróży rowerem w skrajnych zimowych warunkach to polecam poniższe relacje:

http://www.mountainbike-expedition-team.de/Greenland/greenland.html
http://www.tim.hi-ho.ne.jp/andow/fareast/report/fareastenglishreport.html

Jak widać, rowerem da się jeździć wszędzie, ale na pewno nie wszyscy mogą to robić.



Offline miki150

  • morsung
  • Wiadomości: 5240
  • Miasto: wejherowo
  • Na forum od: 05.07.2010
Wilku, nie robię z Ciebie leszcza, wiem że taka wyprawa jest bardzo trudna i kiedy pierwszy raz wybierasz się w takie temperatury, to jest skazana na niepowodzenie. Moja pierwsza wyprawa zimowa skończyła się po 2 dniach, następna, w towarzystwie dwóch bardzo doświadczonych gości się udała, ale była dla mnie pełna cierpienia, następne już były duuużo fajniejsze.

Wybierając się sam w takie warunki, jak rozumiem z niewielkim doświadczeniem w zimowym biwaku, oznacza wielką odwagę. Nie poradziłeś sobie - normalne, i nikt normalny nie będzie tego krytykował. Mi chodzi tylko o to, żebyś nie rzutował tego na doświadczenia wszystkich ludzi, bo taka wyprawa może się udać i nie być żadnym wielkim cierpieniem.

Nie mam już nic więcej do dodania i na koniec wrzucam fotkę z wesołego poranka przy -22, bez grama cierpienia ;)

« Ostatnia zmiana: 4 Cze 2012, 09:34 miki150 »

Offline Mężczyzna Robb

  • "Ojciec Założyciel"
  • Wiadomości: 3636
  • Miasto: Kraina Wygasłych Wulkanów
  • Na forum od: 04.06.2006
    • Robb Maciąg
Pewnie (?) było by tak, że gdyby pojechał X to by opowiadał o trudach, mrozie i pokazywał fotki typu Rob Wilwall czy
a inny by tylko machnął na to ręką i opowiadał, że wódka była przy najmniej dobrze schłodzona :)

I co niby w tym złego? Każdego co innego bawi, ja na zimowe wyjazdy jeżdżę tylko dlatego, że są to dla mnie duże wyzwania fizyczne, natomiast przyjemność jest bardzo umiarkowana. Skoro taki wyjazd jest dla mnie ciągłą walką z przeciwnościami - to chyba oczywiste że na tym koncentruję swoją relację - bo ta ma być obrazem wyprawy, a nie przynudzaniem o tym albo o tamtym

Wilku, ja nie twierdziłem nigdy, że to coś złego.
Ostatnio poznałem Aleksandra Dobę . .tego od "kajakiem przez Atlantyk", jedyne o czym opowiadał to o śmiesznych rybach i jak nogami obsługiwał filtr do wody "bo elektryczny się popsuł a tak to nogi mały zajęcie"
Słowa o sztormach, słowa o przeżartych solą dłoniach.

Specjalnie dla Ciebie, z jego strony, z działu "Ja, Olek":
"Aleksander Doba (ur. 09.09.1946) - polski podróżnik, kajakarz i odkrywca. Jako pierwszy opłynął kajakiem Morze Bałtyckie i Bajkał. Również jako pierwszy opłynął całe polskie wybrzeże z Polic przez Cieśninę Pilawską do Elbląga. Dwukrotny Akademicki Mistrz Polski w Kajakarstwie Górskim. "Na liczniku kajakowym" ma 64 000 km, w tym kilkanaście tysięcy km po morzach"

Same osiągnięcia i cyferki, z których jak widać jest bardzo dumny (bo ma z czego!); a  o filtrze do wody widać przypadkiem zapomniał wspomnieć... ;)

I dwa z aforyzmów, które są dla niego wazne:
"Stawiaj sobie ambitne cele - a potem je realizuj."
"Lepiej żyć jeden dzień jako tygrys niż 100 dni jako owca."   :P :P :P

Każdy ocenia swoje osiągnięcia miarą swojego ego

Bardzo odkrywczy tekst...
Trudno, żeby je miał oceniać miarą np. Twojego ego.  ;)

I nie próbuj tu kolejny raz insynuować między wierszami, że wyprawy z naciskiem na wysiłek fizyczny, na sprawdzenie się, na zdobycie czy osiągnięcie jakiegoś celu - są czymś gorszym od wypraw poświęconych poznawaniu ludzi, cywilizacji; bo już takich dyskusji przerabialiśmy wiele. Takie wyprawy - są jedynie czymś innym, bo różni ludzie mają inne pasje i inaczej je realizują.


Ja niczego nie insynuuję.
Ja nawet nie pisałem tego do Ciebie konkretnie.

Widzę, że jesteś uprzedzony do (chyba) wszystkiego co piszę.
szkoda
Pozdrawiam
… why so serious ?

Offline Mężczyzna Waxmund

  • Moderator Globalny
  • Ironman
  • Wiadomości: 10362
  • Miasto: Baszowice k/Kielc
  • Na forum od: 07.06.2007
    • www.waxmund.pl
taka mała uwaga odnośnie cieśniny Beringa.

Tam może naprawdę mocno wiać, co całkowicie zmienia odczuwanie temperatury... Kamiński na biegunie południowym miał temperatury rzędu -15 do -20 stopni, i jedno słowo można przeczytać kilka razy na praktycznie każdej stronie jego książki.
Cytuj
Jest zimno

a doświadczenia to mu nie brakuje...


Idąc przez las, tego wiatru jest na pewno sporo mniej, choć za to wychodząc wysoko do góry, pewnie też jest niezły wypizd...

Napisał ten, który lubi jak jest gorąco, doświadczenia zimowego brak, ale ma ambitne plany polarno-zimowe ;D


edit:
Myślicie że gość od Canning Stock Route Expedition ma jeszcze gdzieś ten swój rower z 4 calowymi oponami ???

to seryjnie produkowany Surly Pugsley... w tym momencie są już na rynku potężniejsze maszyny ;)
« Ostatnia zmiana: 4 Cze 2012, 11:16 Waxmund »
Czasami na drodze spotykam prawdziwych rowerowych szaleńców, pędzą na złamanie karku i wbrew rozsądkowi... naprawdę... aż ciężko ich czasem wyprzedzić...

www.waxmund.pl

Offline Mężczyzna cinek

  • SP2SJ
  • Wiadomości: 1979
  • Miasto: Bydgoszcz
  • Na forum od: 12.03.2008
Wax a co ma jeszcze szersze opony?
Cytat: miki150
Cinek muszę powiedzieć, że jesteś bardziej fotogeniczny, kiedy Cię na zdjęciu brakuje


Offline Mężczyzna Waxmund

  • Moderator Globalny
  • Ironman
  • Wiadomości: 10362
  • Miasto: Baszowice k/Kielc
  • Na forum od: 07.06.2007
    • www.waxmund.pl
daleko nie szukając - Hanebrink (widziałem go dwa razy na żywo :P)



Cytuj
Tires: Tubeless 20" x 8" (50cm x 20cm)
Czasami na drodze spotykam prawdziwych rowerowych szaleńców, pędzą na złamanie karku i wbrew rozsądkowi... naprawdę... aż ciężko ich czasem wyprzedzić...

www.waxmund.pl

Offline Mężczyzna suisse

  • Wiadomości: 87
  • Miasto: Kraków/Doha
  • Na forum od: 08.06.2011
http://www.bikemap.net/route/1622404
(ps. trasę tylko tak wyznaczyłem, nic ona nie sugeruje, prócz miejsca startu i mety)

Coś takiego
Najlepiej samolotem na Kamczatkę a potem? Jak skończy się droga? Sam nie wiem, lepiej jechać wzdłuż wybrzeża? Czy interiorem?
To dopiero jest wyzwanie! :D , Nie wiadomo co lepsze. Przecież tam jest prawdziwa dzicz. Żadnych zasad, tylko przetrwanie.
I móc samemu wyznaczyć drogę :D

Ale co z jedzeniem? Na prawie 3000km :D, chyba trzeba by coś upolować, uważając aby przy tym samemu nie paść ofiarą jakichś drapieżników :D

Najlepiej kierować się na Anadyr ( najpewniejsze miasto na Czukotce, jesli chodzi o jakąkolwiek komunikację ze światem), a potem ew. do Providenyi

http://www.beringair.com/content.php?action=russia
http://pl.wikipedia.org/wiki/Port_lotniczy_Nome

Potem można już prosto do Anchorage :D

Tutaj baza ujęć . z Kamczatki i Czukotki

http://www.skieter.net/gkamczatka/


&feature=relmfu
&feature=related
&feature=related  ( to sie nazywa wiatr w twarz :D) - " wmordęwind"


Offline Mężczyzna Robb

  • "Ojciec Założyciel"
  • Wiadomości: 3636
  • Miasto: Kraina Wygasłych Wulkanów
  • Na forum od: 04.06.2006
    • Robb Maciąg
rowerki zimowe
http://www.arcticcycles.com/Race%20Ready.html

i jeszcze
"The World's Coldest Bicycle Race

By Chris Kostman

Originally published in ULTRA Cycling

A half dozen cyclists proved that they are serious about their 93 season by kicking off the New Year with a 365 mile race from Anchorage to Fairbanks, Alaska. The event was produced by Dan Bull and his cohorts from the Iditasport, the human-powered ultra marathon race held each February on the Iditarod Trail. While the January 1 race was held on the highway, ice buildup and nearly constant snowing made fat tyres, great bike handling skills, and a decent amount of luck critical to success. Interestingly, there was no entry fee, waivers, or advance registration required, but $7,000 was up for grabs, courtesy of the organizers.

Everyone learned who was actually going to race two hours before race start at the pre-race breakfast meeting, then the riders hit the highway in five minute intervals beginning at nine AM. Each rider had to have a support vehicle, RAAM style. Temps ranged from zero to twenty above and there was just six hours of very weak sunlight during the day. To say that it was largely a dreary ride into blinding snow with nothing but an occasional snowplow showering snow onto the riders would be about accurate. But this was a bike race in Alaska on New Year's, so what could anyone expect? Still, it was a fascinating event that may even grow bigger in the future."


brrrrrrrr :)
… why so serious ?

Tagi:
 




Organizujemy







Partnerzy

Patronat






Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum