Autor Wątek: Interpretacje "przepisów" zdobywania gmin  (Przeczytany 14426 razy)

Offline Mężczyzna aard

  • Wiadomości: 6011
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 15.08.2007
    • Moje wyprawy
Czasem pojawia się problem, czy dana gmina jest zaliczona, czy nie. Mam tu na mysli tych zdobywców, którym wystarczy pobyt w danej gminie, a nie tych, którzy robią fotki pod urzędem. Póki co trafiłem na dwa wątpliwe przypadki:

1) droga dotyka granicy gmin lub zgoła nią biegnie, przykład: DK 24 na odcinku Skwierzyna-Krzeszyce bignie granicą gmin Deszczno i Bledzew. Pytanie: jeśli nie zbacza się z drogi, to obie gminy są zaliczone czy żadna?

2) wysiadamy w danej gminie z jakiegoś innego środka lokomocji i jedziemy rowerem. Jak daleko należy się przemieścić, by gmina została zdobyta? Ja przyjąłem interpretację, że aby gmina została zaliczona, to trzeba do niej wjechać lub z niej wyjechać z/do sąsiedniej gminy rowerem. czyli wysiadka na stacji, rundka wokół niej na rowerze i z powrotem w pociąg, to gmina niezaliczona. Co na to inni?

PS. Złamałem się przy gminie Przemyśl, bo naprawdę praktycznie całe miasto zjeździliśmy w oczekiwaniu na przesiadkę. Ale dla pewności jeszcze pewnie tam kiedyś zajrzę w 100% rowerowo ;)
« Ostatnia zmiana: 8 Paź 2011, 11:33 aard »
A na rowerze zawsze jest miejsce siedzące...


Offline Mężczyzna olo

  • Moderator Globalny
  • Wiadomości: 6324
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 12.02.2011
Ja stosuje kryterium ocenne, aby zaliczyć sobie gminę muszę przejechać po niej odcinek, który mogę określić jako "znaczny", lub zobaczyć coś charakterystycznego.

Dlatego W 1 przytoczonej przez Ciebie sytuacji prawdopodobnie zaliczyłbym sobie tylko 1 gminę. Natomiast w 2 przypadku zaliczyłbym gminę, ale tylko pod warunkiem opuszczenia jej rowerem. Wówczas bowiem prawdopodobnie mogę powiedzieć, że przejechałem "znaczny" odcinek tej gminy. W sytuacji gdy przyjazd i odjazd jest pociągiem, to gmina jest niezaliczona.

Na takiej zasadzie wciąż nie mam zaliczonej gminy Gniezno, gdzie mieszka moja liczna rodzina. Jeździłem tam wiele razy rowerem cioci po mieście, ale za każdym razem przyjazd i odjazd był samochodem ;-)
« Ostatnia zmiana: 8 Paź 2011, 11:09 olo »
Cytat: Hipek
To, co napisał Olo, brzmi rozsądnie.


Offline Mężczyzna aard

  • Wiadomości: 6011
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 15.08.2007
    • Moje wyprawy
Dlatego W 1 przytoczonej przez Ciebie sytuacji prawdopodobnie zaliczyłbym sobie tylko 1 gminę.
Którą? W świetle Twojego wcześniejszego zdania, to raczej chyba jednak żadną?
A na rowerze zawsze jest miejsce siedzące...


Offline Mężczyzna tranquilo

  • Wiadomości: 1686
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 21.01.2011
    • Na rowerowej ścieżce
1) W tym wypadku nie zaliczył bym sobie żadnej gminy.
Osobiście uznaję gminę zaliczoną, kiedy przejadę przez jakąś miejscowość na jej terenie. Oczywiście są od tego wyjątki. Jeżeli po drodze nie ma żadnych miejscowości, droga taka musi biec na wskroś przez gminę. Aczkolwiek to też jest dość umowne bo jak wyznaczyć granicę w której mieści się "na wskorś" a gdzie zaczyna się "po brzegu"?

2) W taki sposób zaliczyłem gminę Tarnów. Czekając na przesiadkę, zrobiłem sobie nocną przejażdżkę po mieście. Samego pobytu na dworcu i jego bezpośrednich olkolicach nie zaliczył bym sobie.

Nie ma co. Zbieranie gmin to parszywe hobby. Niby nic skomplikowanego a człowiek staje przed górą dylematów.

Offline Mężczyzna usulovski

  • Wiadomości: 1219
  • Miasto: Carlow, Irlandia
  • Na forum od: 17.07.2008
W drugim przypadku gmina pozostaje niezaliczona, bo co to za satysfakcja z dojechania gdzieś pociągiem? :o  Do gminy trzeba wjechać na rowerze i basta!  :wink:
« Ostatnia zmiana: 8 Paź 2011, 11:33 vilqu »

Offline Mężczyzna globalbus

  • Wiadomości: 5733
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 03.05.2011
    • blog podróżniczy
Cytuj
W drugim przypadku gmina pozostaje niezaliczona, bo co to za satysfakcja z dojechania gdzieś pociągiem?
Hmm, wyjechać z miasta i wjechać z powrotem? :wink:
« Ostatnia zmiana: 8 Paź 2011, 12:19 aard »

My home is where my bike is.

Online Mężczyzna Borafu

  • Moderator Globalny
  • Wiadomości: 7226
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 02.04.2010
1) W tym wypadku nie zaliczył bym sobie żadnej gminy.
Też bym sobie nie zaliczył żadnej gminy.

Osobiście uznaję gminę zaliczoną, kiedy przejadę przez jakąś miejscowość na jej terenie. Oczywiście są od tego wyjątki. Jeżeli po drodze nie ma żadnych miejscowości, droga taka musi biec na wskroś przez gminę. Aczkolwiek to też jest dość umowne bo jak wyznaczyć granicę w której mieści się "na wskorś" a gdzie zaczyna się "po brzegu"?
Moja zasada w takim przypadku mówi, że droga może nie przechodzić przez żadną miejscowość, o ile jakąś "odcina" od reszty gminy.



Offline Mężczyzna aard

  • Wiadomości: 6011
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 15.08.2007
    • Moje wyprawy
Hmm, wyjechać z miasta i wjechać z powrotem? :wink:
To już dwie gminy! :)

Moja zasada w takim przypadku mówi, że droga może nie przechodzić przez żadną miejscowość, o ile jakąś "odcina" od reszty gminy.
A co rozumiesz przez miejscowość? Bo np. woczraj jechałem przez coś, co się składało z trzech czy czterech domków i nosiło nazwę "Leśniczówka Walewice" (znaku przy drodze z nazwą miejscowości nie było, ale na każdym domku była tabliczka adresowa z tą nazwą i kolejnym numerem). Miejscowość to czy nie? :wink:
Tutaj zresztą akurat problem gminy nie wystąpił, bo nie była to jedyna miejscowość, którą "odciąłem" :wink: ale pytam z ciekawości, gdyby jedyną było właśnie takie coś.

A tak w ogóle, to zdaje się, że Mistrz Remigiusz nie ma takiego dylematu. Kojarzę, że specjalnie robił "skoki w bok" z trasy, żeby dojechać do tabliczki z gminą, minąć ją o kilka metrów i zawrócić. To chyba jeszcze mniej niż jechać kilka km po granicy gminy? A może więcej...?

Remigiuszu, pomocy! :wink:
 
« Ostatnia zmiana: 8 Paź 2011, 12:25 aard »
A na rowerze zawsze jest miejsce siedzące...


Offline Mężczyzna memorek

  • Kapituła MP 2018
  • Wiadomości: 2316
  • Miasto: Szczecin
  • Na forum od: 12.05.2007
    • Z tatą dookoła Polski ...i dalej
"skoki w bok" z trasy
Też ta robię. Nazywam to "wsunięciem koła"  ;D
A jak jadę drogą na granicy gmin, to zjeżdżam na postój na odpowiednie pobocze i też gmina zaliczona.
Leń ze mnie  :P

Marek
Z tatą dookoła Polski ...i dalej http://rower.memorek.pl

Offline Mężczyzna olo

  • Moderator Globalny
  • Wiadomości: 6324
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 12.02.2011
Dlatego W 1 przytoczonej przez Ciebie sytuacji prawdopodobnie zaliczyłbym sobie tylko 1 gminę.
Którą? W świetle Twojego wcześniejszego zdania, to raczej chyba jednak żadną?


niby masz rację i tak by wychodziło. tylko że...

droga która biegnie granicą gmin, do którejś z nich musi chyba jakoś przynależeć? chociażby z faktu dbania o jakość drogi w przypadku gdyby byłaby gminna [w Twoim przypadku jest krajowa, więc wiadomo że zarządca jest inny]. nie może to być przecież terytorium znajdujące się poza podziałem administracyjnym. do którejś gminny to należy. Oczywiście to stwarza problem, żeby sprawdzić do której z nich. Ale jeżeli jadę sobie np 10 km taką drogą graniczną, to czemu miałbym nie zaliczyć jej do tej gminy, która faktycznie zarządza tym terytorium?

edit: posiłkując się stroną gminy, znalazłem taką mapę: http://www.deszczno.pl/pliki/deszczno/Image/mapa.jpg

Jest ona o tyle nieaktualna że DW 133 zaznaczona tam jest teraz DK. Ale nie wpłynęło to chyba na granicę gmin. Jeżeli więc mapa ta jest rzetelnie zrobiona, to wynika z niej że DK24 należy do gminy Deszczno :P Pozostaje więc sobie odpowiedzieć na pytanie, czy jest odcinek "znaczny" ;-)

z bikemap wynika że jest to odcinek o długości około 9km, gmina zaś ma powierzchnię 168 km kwadratowych. w mojej ocenie jest to więc znaczny odcinek, bo gdyby gmina miała kształt idealnego kwadratu to przebyty odcinek stanowiłby więcej niż połowę szerokości jednego boku :)
« Ostatnia zmiana: 8 Paź 2011, 13:39 olo »
Cytat: Hipek
To, co napisał Olo, brzmi rozsądnie.


Offline Mężczyzna tranquilo

  • Wiadomości: 1686
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 21.01.2011
    • Na rowerowej ścieżce
Moja zasada w takim przypadku mówi, że droga może nie przechodzić przez żadną miejscowość, o ile jakąś "odcina" od reszty gminy.

Pomysłowe. A co byś zrobił w takim wypadku?:
http://maps.google.pl/maps?saddr=Nieznana+droga&daddr=53.1425494,23.3379458+to:Nieznana+droga&hl=pl&ll=53.144093,23.408775&spn=0.170301,0.528374&sll=53.137812,23.356934&sspn=0.085163,0.264187&geocode=Ff9vKwMdDJBkAQ%3BFRXkKgMd2RtkASkBCwXsIAAgRzFFQtGbqCHbOQ%3BFcOjKgMdJMpkAQ&vpsrc=6&dirflg=w&mra=dpe&mrsp=1&sz=13&via=1&t=m&z=12
Gmina Supraśl. Powyższa trasa biegnie przez 10 km przez tą gminę, przy czym wjeżdża się mniej więcej w 1/3 "głębokości" gminy. Po drodze nie ma żadnych wsi, jedynie pojedyncze zabudowania.
Czy taką gminę można uznać za zaliczoną?

Online Mężczyzna Borafu

  • Moderator Globalny
  • Wiadomości: 7226
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 02.04.2010
Moja zasada w takim przypadku mówi, że droga może nie przechodzić przez żadną miejscowość, o ile jakąś "odcina" od reszty gminy.
A co rozumiesz przez miejscowość? Bo np. woczraj jechałem przez coś, co się składało z trzech czy czterech domków i nosiło nazwę "Leśniczówka Walewice" (znaku przy drodze z nazwą miejscowości nie było, ale na każdym domku była tabliczka adresowa z tą nazwą i kolejnym numerem). Miejscowość to czy nie? :wink:
Najprościej, czyli po tabliczce z nazwą miejscowości przy drodze.
A w przypadkach wątpliwych decyduje autor reguły.
Znaczy się ja  ;D


Offline Mężczyzna aard

  • Wiadomości: 6011
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 15.08.2007
    • Moje wyprawy
Najprościej, czyli po tabliczce z nazwą miejscowości przy drodze.
Wiem, że się czepiam, ale wydaje mi się, że jest to "płodne" czepianie, więc jeszcze podrążę ;)
Skoro "odcinasz" jaką miejscowość w gminie, to przez nią nie jedziesz. A skoro nie jedziesz, to skąd wiesz, że jest tam tabliczka? :P
A na rowerze zawsze jest miejsce siedzące...


Online Mężczyzna Borafu

  • Moderator Globalny
  • Wiadomości: 7226
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 02.04.2010
Jak mam na mapie zaznaczoną wieś z nazwą to zakładam że ona tam jest.
Zresztą nie chodzi przecież o tę wieś. Ta reguła ma równoważyć moje lenistwo i chęć zaliczenia gminy po dotknięciu jej granicy..

Offline Mężczyzna Turysta

  • Kapituła MP-P 2017
  • Wiadomości: 5333
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 15.06.2011
Każdy ma swoje kryteria, których powinien się trzymać. Ja tam nie komplikuję sobie sprawy i gminę uznaję zaliczoną, jeśli przejadę rowerem jakikolwiek dystans na jej terenie.
Oczywiście unikam robienia tego po łebkach i od czasu "świadomego" zaliczania gmin zawsze staram się wjechać do stolicy gminy. Mam jednak kilka przypadków, kiedy wjechałem do jakiejś gminy niejako przypadkiem, omijając jej stolicę i nie widzę powodu, by takiej gminy sobie nie zaliczyć do zdobytych.

Jeśli chodzi o przypadki wymienione przez aarda, to:
1. Jeżeli nie zjechałbym z tej granicznej drogi, to zaliczyłbym sobie jedną z gmin. Którą? Tę, po której "bardziej" jechałem. Gdybym zjeżdżał gdzieś w bok (a z pewnością bym zjechał, żeby choć jedną gminę przejechać "bardziej"), to zaliczyłbym sobie gminę, do której zjeżdżam. Dystans zjechania nieistotny, aczkolwiek najlepiej taki, żeby sumienie zdobywcy gmin było czyste.
2. Mam podobną zasadę, nie uznaję dojechania do jakiegoś miasta pociągiem, by sobie zrobić rundkę wokół dworca i wrócić na pociąg. Najczęściej dojeżdżam pociągiem do miejsca, które stanowi początek wycieczki, więc nie widzę powodu, by tej startowej gminy nie zaliczyć. Mam też podobny przypadek, jak wspomniany Przemyśl -  Warszawę sobie zaliczyłem nie opuszczając jej granic. Był to kurs z jednego dworca na drugi, z sakwami, w drodze na wyprawę rowerową. Nie mam wątpliwości, że jeździłem rowerem po tej gminie, więc zaliczyłem.

Tagi:
 




Organizujemy







Partnerzy

Patronat






Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum