Autor Wątek: 10 kwietnia 2011 - Kierunek DĘBLIN!!!  (Przeczytany 1537 razy)

Offline Mężczyzna Księgowy

  • .::Kolarska Patologia::.
  • Wiadomości: 3715
  • Miasto: Warszawa/Jabłonna
  • Na forum od: 30.12.2010
10 kwietnia 2011 - Kierunek DĘBLIN!!!
« 10 Kwi 2011, 22:50 »
Dzisiejszy wyjazd po raz kolejny zakrawał o te o których można powiedzieć, nieplanowane. Oparte jedynie o gdybania z dnia poprzedniego i rozważania „a gdzie by tu”. Pomysł pojawił się znienacka w sobotę popołudniu kiedy to wiatr dojrzeliśmy południowo wschodni.
Miało być nas w sumie cztery  osoby miał być kolega Radek i koleżanka Kasia, ale nie wyszło.  
Radek dzień wcześniej popsuł manetkę i dziś rano przyjechał aby ode mnie ową otrzymać. Liczyłem, że przyjedzie rowerem do którego popsuta część zostanie podłączona, jednak wziął rower zastępczy i postanowił wracać do domu.
 My nie odpuściliśmy i po pożegnaniu Radka około dziewiątej, ruszyliśmy na Stolice!

Modlińską jechało się znośnie, jednak jak to zawsze bywa na trzy-pasówkach  zdarzały się wyjątki( wyjątek kierowca co ma gaz i hamulec zamiast mózgu). Przez pierwszy odcinek jedzie się przeciętnie z naciskiem na dobrze! Okolice Konwaliowej wprowadzają kawałek terenu, przeprawa koło E.C Żerań to jak zawsze trzęsałka. W okolicy Ronda Starzyńskiego skręcamy na trasę przy samej Wiśle.  I telepiąc się po nawierzchni dzielnicy PRAGA docieramy do stadionu. Tam przerwa na kilka zdjęć,


 nie obeszło się oczywiście bez podjedzenia pierwszych zapasów.

Szybko jednak, zachęceni wiatrem i pojawiającym się słonkiem, ruszamy dalej. Wal miedzeszyński to odcinek słońca i silnego podmuchu w plecy, Józefów i Karczew nie wiadomo skąd wyrastają pod kołami. Prędkość 30-33km/h jedziemy na przedostatnim biegu jak gdyby nigdy nic.
Warszawa kończy się, przedmieścia również, z wolna ruch się zmniejsza. Niestety już za Karczewem słońce znika w całości i nad głowami pojawiają się chmurki. Niby pisali, że ma być jakieś tam „kapanie z nieba”. Jednak słupki były nieomal niezauważalne, czyżby meteo Znów miało się mylić? Wiatr chłodzi i termometr pokazuje ledwie 6,5 stopnia. Pobocze szerokie wiedzie nas do skrzyżowania  z trasą numer 50. Piotrowice witają pierwszymi kroplami deszczu. Pogoda marnieje, morale spada i robi się nieprzyjemnie. Jedziemy niby te 25-27km/h ale jest źle i byle jak. Przerwa na jedzenie i zakup picia wydaje się być przełomową, jednak nie dane nam jest odpocząć.
Wiatr hula a my zjadamy pospiesznie kanapkę. Nie da się ustać tak przeszywa zimnem a do tego deszczyk pokapuje niczym wpuszczony w wielki wentylator. Ruszamy zrezygnowani nie odpoczęci i źli na pogodę.

Na naszej trasie pojawia się droga męki. Nierówny asfalt ustępuje drodze z płyt betonowych. Koszmarna trasa, podskakujemy telepie nas a łączenia są niczym tory tramwajowe na dolnej Pradze.

picie wiezone na bagażniku cudem unika zetknięcia z samochodami:D wybrało wolnośc po kolejnym podskoku na łączeniu!
 Samochody mijające nas pędzą z zawrotną szybkością z nieba zaczyna kropić coraz mocniej a nas przepisy zmuszają do jazdy „możliwie najbliżej prawej krawędzi”. Gdybym słuchał tego przepisu jechałbym środkiem, bo nie dało się jechać przy krawędzi. Płyty zdawały się być pokruszone przy poboczu a ich próba naprawy  to był koszmar. Jakby ktoś wrzucił pokruszone kawałki do smoły (lepsza wersja połączeń)  lub jakby zwyczajnie je na „odwal się” obciapał cementem. Ta druga wersja powodowała, że czasem wyskakiwało się na pochylonym „rożku” owej załatanej płyty. Wszystko to spowodowalo, że jazda stala się niewyobrażalna męką.

Kolejne dwa postoje na „przeczekanie” deszczu, który nadchodził niewiadomo skąd, nie pomagały wiele. Chmury albo co chwile nas doganiały, albo to my doganialiśmy kolejne pasma frontów, które przechodziły  z wiatrem. W końcu, kiedy znów nie wiadomo skąd lunęło z wiatrem dużymi kroplami, zdecydowaliśmy się na postój w lesie.
„tym razem musi przejść do końca!” Nie ma to jak nuda w lesie. Padało mocniej, to słabiej czasem wcale. Nam się nudziło bo „niby” można było jechać, ale zdawaliśmy sobie sprawę, że postój będzie znów jak tylko dogonimy chmurkę. Zaczęliśmy się rozgrzewać, wywiani i wychłodzeni przez wiatr, który hulał niemiłosiernie. Musieliśmy się ruszać, aby nie przemarznąć na kość.  
Najpierw Aga zaczęła robić jakieś wygibasy a potem dopadliśmy fazę na zdjęcia i wtedy popisy nasze nie miały granic.
 Odbijaliśmy się od drzewa starając się wyskoczyć jak najwyżej.


 Było zabawnie i chyba na tyle głośno, że okoliczna gospodyni wyszła przed plot i nam się przyglądała. Zauważyliśmy ją późno więc pewnie podziwiała harce przez dłuższy czas. Aż strach pomyśleć co sobie o nas pomyślała. Efekt tych dziwnych tańców i podskoków był zadowalający. Było nam ciepło, deszcz przestał padać a na niebie zaczęło być widać chmurki o kilkaset metrów wyższe nie zwiastujące już opadów.
Odcinek do  Maciejowic był znośny, choć średnia spadła. Wcześniej była około 25km/h a teraz jechało się dużo gorzej.
Nawet po drodze lapie nas grado-śnieg

chmurki tańczą z nami raz po jednej raz po drugiej stronie.


 Wiatr skierował się wyraźnie bardziej na południe i nie dmuchał już prosto w plecy a w lewego boku z tyłu. Ponadto dawały o sobie znac nogi i ręce wytelepane na dołach i dziurach wcześniej. Postój na rynku w Maciejowicach

utwierdził mnie w przekonaniu, że nasz wyjazd – w założeniu do Kazimierza – nie osiągnie swego celu. Wiedziałem, że Agnieszką już jest zmęczona, ale najbardziej zaskoczyło mnie to że ja także miałem dość. Nie bylo rady dojechac gdzieś trzeba!
Słońce wyszło, pogoda się poprawiła, a we wsiach widujemy już pierwsze Bociany.

 Droga niby bez dziur ale pod asfaltem były kocie łby i asfalt je odwzorowywał idealnie. Czulem się jakby mi ktoś wibromłot do reki dał! Jechało się zacnie bo nawet 23km/h, ale ile można trzymać kierownice jak cię tak wali w ramiona i nadgarstki!

Dęblin witamy z utęsknieniem i niepokojem.
Wjazd aleją drzew do Miasta, był niesamowity.


Także asfalt się poprawił. Wszystko starało, się jakby mówić „jeszcze dacie radę”.
Termin odjazdu pociągu zapisany na małej hinskiej karteczce przed moimi oczami, niebezpiecznie pokrywał się ze wskazaniami zegarka na liczniku.
Na dworzec wjeżdżamy i o całe szczęście ludzi jest sporo. "nie dojechał!"
Obcykuje ciekawe zjawiska takie jak to:

 Agnieszka kupuje nam bilety a mila kasjerka daje techniczne rady. Mówi, aby ominąć TLK (ten zapisany na karteczce) i wsiąść w osobowy do Warszawy ze względu na czas powrotów i duży tłok. KM jest później o kilkanaście minut. Mamy więc chwilkę. Czekamy za wiatrem fotografując dworzec.


tuz obok stoi nawet mała lokomotywka jako pomniczek:

Zafascynowani miejscem bagatelizujemy pociąg stojący o metr od nas. Napisane jest "Grodzisk Mazowiecki"
 - "pewnie to gdzieś w inna stronę może jakoś okolice Mińska Mazowieckiego". Beztrosko się tym nie przejmowaliśmy do czasu, kiedy ktoś wsiadł do wagonu.Coś nas tknęło i poszliśmy się dopytać. Jakie było nasze zdziwienie kiedy okazało się że "to ten pociąg do Warszawy".

uff niewiele brakowało
W „Ka Emce” jest miejsce dla rowerów i mimo sporej ilości ludzi, mamy siedzące a nasze rowery wiszące, miejsce.

Wyjazd kończą rozważania nad mapą w pociągu . Wszak wyprawa kwietniowa tuż tuż. Niezliczone plany i gdybania nad atlasem samochodowym, umilają nam przejazd a piękny zachód słońca wita nas w stolicy. My kończymy przygodę w pełni zadowoleni z tego co dziś się wydarzyło!

http://www.bikemap.net/route/899098
Jadę tam gdzie znika horyzont.

MP 2014 - 500km 25h28`|MP 2015 - 300km 20h30`|MP 2017 - 300km 21h01`|MP 2018 (DNF)- 519km 27h30``

Offline Mężczyzna aard

  • Wiadomości: 6011
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 15.08.2007
    • Moje wyprawy
10 kwietnia 2011 - Kierunek DĘBLIN!!!
« 10 Kwi 2011, 23:38 »
Mam prośbę. Nie kopiuj tutaj opisów wycieczek z BS. Wystarczy, że wrzucisz link ;)
A na rowerze zawsze jest miejsce siedzące...


Offline Mężczyzna Księgowy

  • .::Kolarska Patologia::.
  • Wiadomości: 3715
  • Miasto: Warszawa/Jabłonna
  • Na forum od: 30.12.2010
10 kwietnia 2011 - Kierunek DĘBLIN!!!
« 11 Kwi 2011, 08:55 »
a jak ktoś nie jest zarejestrowany może wejść i przeczytać? Bo nie jestem tego do końca pewien..? jeśli tak to spoko:)


pyzatym skąd wiesz, ze nie było odwrotnie najpierw u was a potem tam;) do ludzi nie przemawia link i 2 zdania, jak wrzucisz tekst ze zdjęciami to od razu mozesz czytać, ja sam często nie linkuje jak ktoś "na odwal się" wrzuci link "macie czytajcie se":D

ale jeśli taka wola aby o wycieczkach opowiadać linkiem to spoko:) Choć w moim wrażeniu po to jest forum, że ktoś wejdzie do działu "Wycieczki" i to właśnie tu znajdzie opis a nie tylko link:)

pozdrawiam kolegę;)
Jadę tam gdzie znika horyzont.

MP 2014 - 500km 25h28`|MP 2015 - 300km 20h30`|MP 2017 - 300km 21h01`|MP 2018 (DNF)- 519km 27h30``

Offline Mężczyzna Waxmund

  • Moderator Globalny
  • Ironman
  • Wiadomości: 10418
  • Miasto: Baszowice k/Kielc
  • Na forum od: 07.06.2007
    • www.waxmund.pl
10 kwietnia 2011 - Kierunek DĘBLIN!!!
« 11 Kwi 2011, 09:26 »
chodzi o to, że takich jednodniowych wycieczek jest multum, i gdyby każdy swoją wycieczkę chciał wrzucić na forum, to byłby totalny chaos. Już to kiedyś przerabialiśmy  :wink:
Czasami na drodze spotykam prawdziwych rowerowych szaleńców, pędzą na złamanie karku i wbrew rozsądkowi... naprawdę... aż ciężko ich czasem wyprzedzić...

www.waxmund.pl

Offline Mężczyzna Księgowy

  • .::Kolarska Patologia::.
  • Wiadomości: 3715
  • Miasto: Warszawa/Jabłonna
  • Na forum od: 30.12.2010
10 kwietnia 2011 - Kierunek DĘBLIN!!!
« 11 Kwi 2011, 13:33 »
Co do komentarzy Michał chyba wszystko ujął w swoim poście (dziękuje Michale) :)

a co do wycieczki:)
Bardzo chcieliśmy Kazimierz odwiedzić jednak albo niedawne rwanie zęba( w piątek) albo Siedlce (w Środę) sprawiły, że nie dalibyśmy rady. Do tego jeszcze dla Agnieszki to był pierwszy dystans tego roku o takiej ilości km. Z 30 tkami i 60 tkami radzi sobie świetnie!  Na pewno do Kazika wrócimy, bo te okolice jeszcze nam na mapie Polski kuleją. Lubelszczyzna jakoś dziwnie przez nas pomijana chyba nabiera takiego smaczku, że w tym roku juz nie będzie w stanie nam sie oprzeć :lol:

Ja osobiście byłem w K.D ale w 2007 roku więc chętnie odświerze sobie tą okolice;) A na Górze Trzech Krzyży byłem w pogodny dzień super widok na Kazimierskie zakole Wisły!
Jadę tam gdzie znika horyzont.

MP 2014 - 500km 25h28`|MP 2015 - 300km 20h30`|MP 2017 - 300km 21h01`|MP 2018 (DNF)- 519km 27h30``

Offline Mężczyzna yoshko

  • Administrator
  • Kto smaruje ten jedzie.
  • Wiadomości: 14791
  • Miasto: Świnoujście - Biała Podlaska
  • Na forum od: 11.06.2009
    • Blog Yoshkowy
10 kwietnia 2011 - Kierunek DĘBLIN!!!
« 11 Kwi 2011, 14:36 »
Zapraszam :) Jak się gdzieś pojawicie mogę wyjechać na czołowe...;)

Offline Mężczyzna Księgowy

  • .::Kolarska Patologia::.
  • Wiadomości: 3715
  • Miasto: Warszawa/Jabłonna
  • Na forum od: 30.12.2010
10 kwietnia 2011 - Kierunek DĘBLIN!!!
« 11 Kwi 2011, 14:38 »
To proś deszcz i przede wszystkim wiatr o dobre kierunki - w tym roku już kilka razy łapałem twoje okolice... czego nei zdołałem zrobić lata wstecz, kto wie może któregoś dnia zrobi się wjazd na Dzielnie do yoshko,  :mrgreen:  :mrgreen:  :mrgreen:
Jadę tam gdzie znika horyzont.

MP 2014 - 500km 25h28`|MP 2015 - 300km 20h30`|MP 2017 - 300km 21h01`|MP 2018 (DNF)- 519km 27h30``

Offline Mężczyzna yoshko

  • Administrator
  • Kto smaruje ten jedzie.
  • Wiadomości: 14791
  • Miasto: Świnoujście - Biała Podlaska
  • Na forum od: 11.06.2009
    • Blog Yoshkowy
10 kwietnia 2011 - Kierunek DĘBLIN!!!
« 11 Kwi 2011, 14:45 »
W sobotę będę jechał do wawy, więc jeśli masz ochotę i kierunek dobry to możemy się spotkać po drodze. :D

Offline Mężczyzna Księgowy

  • .::Kolarska Patologia::.
  • Wiadomości: 3715
  • Miasto: Warszawa/Jabłonna
  • Na forum od: 30.12.2010
10 kwietnia 2011 - Kierunek DĘBLIN!!!
« 11 Kwi 2011, 15:06 »
weekend mam zajęty - maszeruje rowerowo z dziewczyna i sakwami na północ do je rodziców wiec kiszka, ale obiecuje sie przypomnieć w nadarzającej sie wyprawce na Twój Azymut!
Jadę tam gdzie znika horyzont.

MP 2014 - 500km 25h28`|MP 2015 - 300km 20h30`|MP 2017 - 300km 21h01`|MP 2018 (DNF)- 519km 27h30``

Offline Mężczyzna yoshko

  • Administrator
  • Kto smaruje ten jedzie.
  • Wiadomości: 14791
  • Miasto: Świnoujście - Biała Podlaska
  • Na forum od: 11.06.2009
    • Blog Yoshkowy
10 kwietnia 2011 - Kierunek DĘBLIN!!!
« 11 Kwi 2011, 15:58 »
Do Pułtuska? ;)

Offline Kobieta hindiana

  • Wiadomości: 4008
  • Miasto: Dublin
  • Na forum od: 04.09.2010
    • 87th Dublin Polish Scout Group, Scouting Ireland
10 kwietnia 2011 - Kierunek DĘBLIN!!!
« 11 Kwi 2011, 17:46 »
Dział 'Wycieczki' jest moim ulubionym na tym forum i relacje takie, jak Księgowego są wpisami-marzeniami. Chce się chłopakowi pisać, robi to barwnie i chwała mu za to. W każdym razie czyta sie to z przyjemnością, inaczej niz wielostronicowe lakoniczne umawiania się na wyjazdy nie okraszone żadną relacją czy zdjęciem... Jednak trochę się z aardem zgadzam. Myślę sobie, że np mogłoby być fajnym pomysłem zrobienie jednego większego watku, do którego moglibyśmy powrzucać krótsze wycieczki. Np wiosenne jednodniówki albo coś w tym stylu. Wtedy zrobiłaby nam się prawdziwa encyklopedia forumowych wyjazdów luty-czerwiec 2011 :) Fajnie wyszło np "Topienie Marzanny", sporo wyjazdów w tym samym temacie.
Mądrzy ludzie czasem się wygłupiają, głupi zawsze wymądrzają.
www.plscout.com

Offline Mężczyzna Waxmund

  • Moderator Globalny
  • Ironman
  • Wiadomości: 10418
  • Miasto: Baszowice k/Kielc
  • Na forum od: 07.06.2007
    • www.waxmund.pl
10 kwietnia 2011 - Kierunek DĘBLIN!!!
« 12 Kwi 2011, 12:26 »
ok, nic więcej nie mówię.

Przypomnę tylko że nagonka na tego typu tematy pojawiła się gdy Słynny Rowerowy Turysta spamił tutaj swoimi wycieczkami i chyba mało kogo one interesowały :P
Czasami na drodze spotykam prawdziwych rowerowych szaleńców, pędzą na złamanie karku i wbrew rozsądkowi... naprawdę... aż ciężko ich czasem wyprzedzić...

www.waxmund.pl

Offline Mężczyzna Robert!

  • buc bez szosy
  • Wiadomości: 4699
  • Miasto: Konin
  • Na forum od: 03.12.2007
10 kwietnia 2011 - Kierunek DĘBLIN!!!
« 12 Kwi 2011, 12:33 »
Cytat: "Waxmund"
Przypomnę tylko że nagonka na tego typu tematy pojawiła się gdy Słynny Rowerowy Turysta spamił tutaj swoimi wycieczkami i chyba mało kogo one interesowały
Chyba nawet nie chodziło o opisy wycieczek, a o porady które podpierał garściami zdjęć na których i tak nic nie było widać.

Miki mi wtedy zwrócił uwagę na to samo co teraz Adamowi. Od tego czasu nie prowadzę BSa  :lol:

 :wink:


Księgowy, zazdroszczę Ci tego zapału do jazdy, mnie ostatnio się taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaak nie chce  :|

Offline Mężczyzna Księgowy

  • .::Kolarska Patologia::.
  • Wiadomości: 3715
  • Miasto: Warszawa/Jabłonna
  • Na forum od: 30.12.2010
10 kwietnia 2011 - Kierunek DĘBLIN!!!
« 12 Kwi 2011, 14:22 »
Zapał mam bo mam czas, tak się ułozyło, że mam go więcej niż rok temu... Wiec jedno z drugim idzie w parze.

Co do opisów moich i innych. Wczoraj myślałem jak to rozwiązać.
 pomysł 1
założenie tematu zbiorczego ??
"Wycieczki Księgowego" albo każdego innego człeka na tym forum - oczywiście przez niego samego. Jeśli ten ów człek zechciałby w tym założonym przez siebie temacie umieszczać swoje opisy i swoje zdjęcia, chyba tworzyłoby to fajny zbiór.

OPIS-dyskusja-OPIS-dyskusja
do archiwizacji ciężko by było zebrać te opisy. (gdyby ktoś szukał opisu konkretnej wycieczki kogoś np po 3 latach) Jednak jak na jednodniówki mogłoby ewentualnie zdać egzamin.
Jednak jest już dział podróże i wyprawy, więc po co jeszcze rozdrabniać? takie znalazłem tego minusy.

Drugi pomysł jaki wczoraj wymodziłem w głowie, to taki aby ujednolicić wstawianie postów do działu wycieczki:
np: 11 kwiecień 2011 - "tutuł wycieczki"
gdyby ktoś chciał dodać wpis w tym dziale o takiej jednodniówce(głównie liczę że zrobiłby opis niż zaproponował wyjazd) to wprowadziłoby to fajną chronologie dla tego kto by to czytał.

Oto jak wygląda to na naszym forum (LSTR) po kilku latach:


    ¤ 10 kwietnia 2011 - do Deblina
   ¤ 2-3 kwietnia 2011 Świnkobicie;)
   ¤ 21 marca 2011 - powitanie wiosny
    ¤  ? 20 marca 2011 - Wypad rowerowy 3 rzeczki hmm
    ¤ 16 marca 2011 - Włocławek
    ¤ 12 marca 2011 - Radek i Kasia

na stronie przypadkowo mamy nieomal tablice czasu z wyjazdami różnych ludzi ułożoną w pewnym pożądku :D
Jadę tam gdzie znika horyzont.

MP 2014 - 500km 25h28`|MP 2015 - 300km 20h30`|MP 2017 - 300km 21h01`|MP 2018 (DNF)- 519km 27h30``

Offline Mężczyzna Pustelnik

  • Wiadomości: 1442
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 13.03.2010
10 kwietnia 2011 - Kierunek DĘBLIN!!!
« 12 Kwi 2011, 14:33 »
Drugi pomysł jest lepszy. Ja bym wolał, aby data była za tytułem, a tytuł fajnie jakby zawierał główne miejscowości, np: Poznań - Murowana Goślina - Skoki - Wągrowiec

Na początku też mogłoby być podsumowanie, czyli jak wymagająca jest trasa, jaka nawierzchnia, i jakie atrakcje są do zobaczenia. Fajnie jakby była mapka.
Ach, każdy rowerzysta zwykł, o grację dbać i styl. I aby linię mieć i szyk, przemierza setki gmin.
Rozkoszny życia jego tryb i piękny szprychy błysk. A kiedy wita długi zjazd, rozjaśnia mu się pysk.


 




Organizujemy








Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum