Autor Wątek: Mój patent na....  (Przeczytany 101091 razy)

Offline Mężczyzna Gerwazy

  • Wiadomości: 310
  • Miasto: Polska
  • Na forum od: 13.10.2016
Odp: Mój patent na....
« 4 Maj 2017, 23:36 »
Ciężko zwykłą pompką napompować koła szosowe do 7 atm zwykłą pompką - ktoś ma jakieś doświadczenia w tym zakresie?
Już się wcześniej odniosłem do Twojego pytania ale nie byłbym sobą gdybym od razu nie sprawdził tego ponownie w praktyce (ostatnią gumę złapałem dobrych kilka tys. temu).
Poniżej zdjęcie z mojej dzisiejszej "szybkiej nocnej 30" (tym razem nie była taka szybka).

jazda po nocy po wybojach (objazd był) skończyła się typowym "Snake bite'em" (przepraszam za anglicyzm - powinienem użyć "przycięcie"?) i koniecznością łatania dętki. Samo napompowanie koła do 95psi to 1-2 minuty średnio ciężkiej aktywności. Po powrocie do domu ciśnienie sprawdzone na stacjonarnej pompce - 95 psi.
Morał (w trakcie łatania i późniejszego pompowania nie mogłem odgonić tej myśli od siebie :)) - nie odpowiadać na forumowe posty dotyczące pompek, dętek, opon czy sposobów łatania dziur bo inaczej kończy się tak jak na załączonym obrazku.  ;)

Offline Kobieta Janus

  • Użytkownik forum
  • Wiadomości: 3524
  • Miasto: Goteborg
  • Na forum od: 20.06.2010
Odp: Mój patent na....
« 5 Maj 2017, 10:23 »
Nie na rower, ale...
Znajomy ze sklepu rowerowego pokazał mi super patent na noszenie lustrzanki - np. na wycieczki po górach. Potrzebny jest plecak i mocne paski (ok. 15 cm) z klamerką na środku. Górną część paska przypinamy do uchwytów na górze ramiączek plecaka, dolną część - do lustrzanki. W ten sposób można nosić aparat na klacie bez obciążania szyi - cały ciężar idzie na ramiona, tak jak plecak. Aparat można w każdej chwili odpiąć i schować, prawie też nie dynda. Mocowania na ramiączkach plecaków bywają w różnych miejscach, trzeba więc dopasować sobie długość tych pasków.
Ja na wszelki wypadek przewieszałam jeszcze przez szyję oryginalny pas od aparatu, choć nigdy nie okazało się to potrzebne.

Bez tego patentu albo nie robiłabym pewnie na pieszych odcinkach żadnych zdjęć, albo odpadłaby mi szyja.

Mam tylko ruszone zdjęcie, ale jak dobrze się przyjrzeć to widać paski.


Offline Mężczyzna tomzoo

  • Wiadomości: 1662
  • Miasto: Poznań / Niepruszewo
  • Na forum od: 19.08.2009
    • Moje zdjęcia
Odp: Mój patent na....
« 5 Maj 2017, 11:31 »
Rozumiem, że długość tych pasków umożliwia swobodne przyłożenie aparatu do oka, czy trzeba odpinać??? W sumie tylko przy pierwszym wariancie takie rozwiązanie wydaje się być sensowne. :)

Jeżdżę szlakami, gdy mi z nimi po drodze...
Zdjęcia z moich wyjazdów i nie tylko    Trochę słowa pisanego

Offline Kobieta Janus

  • Użytkownik forum
  • Wiadomości: 3524
  • Miasto: Goteborg
  • Na forum od: 20.06.2010
Odp: Mój patent na....
« 5 Maj 2017, 13:01 »
No chyba :) A przy okazji łatwo zdjąć np. jak zaczyna padać czy chce się zrobić zdjęcie z samowyzwalacza.
Patent jest naprawdę genialny, w Patagonii nosiłam tak aparat przez tydzień z rzędu (razem z ciężkim plecakiem) i nigdy nie bolała mnie szyja.

Offline Kobieta Janus

  • Użytkownik forum
  • Wiadomości: 3524
  • Miasto: Goteborg
  • Na forum od: 20.06.2010
Odp: Mój patent na....
« 16 Paź 2017, 10:22 »
Na ostatnim wyjeździe wymyśliłam genialny patent na rozwiązywanie absolutnie nierozwiązywalnych supłów. Wystarczy wcisnąć w środek najmniejszy klucz imbusowy, chwilę pogmerać i gotowe!




Offline Mężczyzna Borafu

  • Moderator Globalny
  • Wiadomości: 7974
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 02.04.2010
Odp: Mój patent na....
« 16 Paź 2017, 10:28 »
Brawo Ty!
Ale patentu nie dostaniesz. Wymyśliłaś marszpikiel  ;)

Offline Kobieta Janus

  • Użytkownik forum
  • Wiadomości: 3524
  • Miasto: Goteborg
  • Na forum od: 20.06.2010
Odp: Mój patent na....
« 16 Paź 2017, 10:35 »
Aż musiałam sprawdzić co to :D

Offline Mężczyzna Sedymen

  • Wiadomości: 3667
  • Miasto: Pabianice
  • Na forum od: 14.02.2017
Odp: Mój patent na....
« 16 Paź 2017, 19:09 »
Ja też  ;D
To i ja się pochwalę, że poradziłem sobie z telepiącym się błotnikiem przednim, którego końcówka latała na boki i ocierała o oponę co mnie wnerwiało. Zastąpiłem jednak drut aluminiowy, z którego wykonany był pałąk drutem stalowym o fi 2mm i zamiast od wnętrza błotnika dałem go na zewnątrz. Irytująca przypadłość wydaje się rozwiązana.

A większą mi rozkoszą podróż niż przybycie! - L. Staff

Offline Mężczyzna jgkmarcin

  • Wiadomości: 905
  • Miasto: Jelenia Góra
  • Na forum od: 01.04.2015
Odp: Mój patent na....
« 20 Paź 2017, 13:27 »
Osłona na tylny widelec:



"..z tylu różnych dróg przez życie,
Każdy ma prawo wybrać źle..."

Offline Mężczyzna kotek_terrorysta

  • Wiadomości: 45
  • Miasto:
  • Na forum od: 22.08.2018
    • Moje podróże
Odp: Mój patent na....
« 15 Lis 2019, 18:25 »
Na ekspresowe łatanie dętek.

 Przez jakiś czas używałem kilku różnych slimów do opon. Przekonałem się jednak że mają trzy ogromne wady
 - nie zawsze uszczelniają, zwłaszcza jeśli uszkodzenie jest choć trochę po boku
 - przestają działać przy ujemnych temperaturach
 - ciecz wypływająca przy przebiu powoduje że ciężko nakleić łatę.

Znalazłem taśmę do łatania kitów - TearAid. Ten wynalazek występuje w wersji A i B. Jedna jest do PCV i podobnych, druga do gum.
Mam kilka łatek wyciętych z tej taśmy.

Naprawa wygląda tak:
- znajdź dziurę
- za pomocą chusteczki z izopropanolem (takiej do odkażania przed zastrzykiem) odtłuść powierzchnię
- od taśmy oderwij podkłąd.
- przyklej na dziurę zaczynając od jednej strony tak żeby wycisnąć powietrze
- potrzymaj 30 sek
- można już założyć dętkę, napompować i jechać dalej.

Myślałem że to będzie do doraźnych napraw, ale przejechałem z takimi łatami >1200km zanim wymieniłem dętkę.






Offline Wilk

  • Wiadomości: 12217
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
Odp: Mój patent na....
« 15 Lis 2019, 18:34 »
Naprawa wygląda tak:
- znajdź dziurę
- za pomocą chusteczki z izopropanolem (takiej do odkażania przed zastrzykiem) odtłuść powierzchnię
- od taśmy oderwij podkłąd.
- przyklej na dziurę zaczynając od jednej strony tak żeby wycisnąć powietrze
- potrzymaj 30 sek
- można już założyć dętkę, napompować i jechać dalej.

Myślałem że to będzie do doraźnych napraw, ale przejechałem z takimi łatami >1200km zanim wymieniłem dętkę.

To czym to się różni od łatki samoprzylepnej? Przecież są dedykowane łatki rowerowe, które nie wymagają stosowania kleju do gumy.

Offline Mężczyzna kotek_terrorysta

  • Wiadomości: 45
  • Miasto:
  • Na forum od: 22.08.2018
    • Moje podróże
Odp: Mój patent na....
« 15 Lis 2019, 18:52 »

To czym to się różni od łatki samoprzylepnej? Przecież są dedykowane łatki rowerowe, które nie wymagają stosowania kleju do gumy.

 Próbowałem kilku różnych rodzajów rowerowych łatek samoprzypelnych, ale zawsze były z nimi problemy. TearAid to jedyne co znalazłem i co faktycznie działa bez problemów. Poza tym tą taśmą możn naprawić namiot, kurtkę i pękniętą wannę.
 Kupiłem ją kiedyś żeby podklejać przetarcia w nitrilonowym kajaku, ale do tago akurat słabo się nadaje.



Offline Mężczyzna globalbus

  • Wiadomości: 6461
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 03.05.2011
    • blog podróżniczy
Odp: Mój patent na....
« 15 Lis 2019, 18:54 »
Myślałem że to będzie do doraźnych napraw, ale przejechałem z takimi łatami >1200km zanim wymieniłem dętkę.
Tyle, że łatki zrobione klasycznym sposobem są "na zawsze" i nie trzeba wymieniać dętki. O wiele bardziej ekologicznie ;)

My home is where my bike is.

Offline Mężczyzna kotek_terrorysta

  • Wiadomości: 45
  • Miasto:
  • Na forum od: 22.08.2018
    • Moje podróże
Odp: Mój patent na....
« 15 Lis 2019, 19:13 »
Myślałem że to będzie do doraźnych napraw, ale przejechałem z takimi łatami >1200km zanim wymieniłem dętkę.
Tyle, że łatki zrobione klasycznym sposobem są "na zawsze" i nie trzeba wymieniać dętki. O wiele bardziej ekologicznie ;)

 A - o jednym zapomniałem napisać. Klej z tej taśmy rozpuszcza się pod wpływem alkoholu. Po przyjeździe do domu, można na spokojnie siąść w cieple i zrobić oponę do porządku zwykłą łatą na klej.

 Mnie taśma podpasowała wyjątkowo, bo jak jadę do pracy i złapię gumę to jestem spóźniony tylko o kilka minut. Poza tym, jak jest akurat środek listopada i leje, albo początek lutego i jest poniżej minus 20 to każda chwila zaoszcządzona na klejeniu jest bezcenna.
 Taśma łapie tak samo przy +40 stopniach i -30. Specjalnie to sprawdzałem.

 Taśma ma jak dla mnie jedną wadę - za kawałek szeroki na 80mm i długi na metr, trzeba zapłacić 130pln.
  Mnie to starczyło na trzy lata podklejania różnych rzeczy.

 


Offline Wilk

  • Wiadomości: 12217
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
Odp: Mój patent na....
« 15 Lis 2019, 19:19 »
Próbowałem kilku różnych rodzajów rowerowych łatek samoprzypelnych, ale zawsze były z nimi problemy.

Jest pewne ryzyko przy dużych ciśnieniach, ale w górskim takie łatki Topeaka stosowałem w tym roku bez problemów, znaczniej mniej zabawy niż z klejem.

Mnie taśma podpasowała wyjątkowo, bo jak jadę do pracy i złapię gumę to jestem spóźniony tylko o kilka minut. Poza tym, jak jest akurat środek listopada i leje, albo początek lutego i jest poniżej minus 20 to każda chwila zaoszcządzona na klejeniu jest bezcenna.

Przy takim zastosowaniu, gdy liczy się czas to dużo lepsza jest po prostu zapasowa dętka. Nic nie trzeba kleić, nie trzeba szukać dziury itd.

Tagi:
 




Organizujemy










Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum