Autor Wątek: Mój patent na....  (Przeczytany 68386 razy)

Offline Mężczyzna arkadoo

  • Wiadomości: 2761
  • Miasto: Wrocław
  • Na forum od: 22.11.2006
    • http://www.rower.fan.pl
Mój patent na....
« 11 Kwi 2008, 09:12 »
Jakby tak Misiowi oderwać łapkę i uszko to by był trendy, tzn. fast and light :D  Jazdy po górach z takim zestawem to sobie nie wyobrażam, albo wole nie wyobrażać  :)
Watch out where the huskies go,
And don't you eat that yellow snow

Offline Mężczyzna Remigiusz

  • Wiadomości: 1969
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 14.06.2007
    • http://www.rowerowarodzinka.pl
Mój patent na....
« 11 Kwi 2008, 09:41 »
No tak, ale tamten pies podbiegał w kluczowych momentach, a ten miś jakiś niemrawy. No i muszę uważać, żeby oczko się nie odlepiło, temu Misiu.

Offline Mężczyzna Remigiusz

  • Wiadomości: 1969
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 14.06.2007
    • http://www.rowerowarodzinka.pl
Mój patent na....
« 11 Kwi 2008, 18:59 »
Bo ja wiem, czy taki z niego wymiatacz? Jego rodzinka już nie istnieje, a moja ma się bardzo dobrze. Zależy, co przyjmiemy za punkt odniesienia. Też go kiedyś podziwiałem, ale zdaje się, że trochę przesadził z tym wymiataniem.

Offline Mężczyzna Remigiusz

  • Wiadomości: 1969
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 14.06.2007
    • http://www.rowerowarodzinka.pl
Mój patent na....
« 11 Kwi 2008, 20:13 »
Niech będzie. Wymiatacz to kategoria fizyczna.
Wytoczę zatem najcięższe działa w obronie dobrego imienia RowerowejRodzinki  :D
Siedmiokrotnie rywalizowałem z Markiem na trasie Ekstremalnego Maratonu na Orientację HARPAGAN (około 200 km w limicie 12 godzin). Marek wyprzedził mnie jeden raz  :D
Najbliższy Harpagan już za tydzień, zapraszam.

Offline Mężczyzna rafalb

  • Wiadomości: 1998
  • Miasto: Łuków/ Gdynia
  • Na forum od: 26.03.2008
    • Wciąż w drodze...
Mój patent na....
« 11 Kwi 2008, 23:19 »
Mówcie co chcecie a ja i tak zostanę przy swojej filozofii :P choć nie mówię, że nie da się mnie przekonać. Cieszę się, że moje kontrowersyjne posty troszkę temat rozruszały. Więc może coś jeszcze...mój namiot(waga z masztami to niecały kilogram, wielkość zwiniętej szmaty ze szpilkami to jak puszka po piwie). Szyty samodzielnie. Gotować się da po otworzeniu, jak się zrobi daszek z materiału "drzwiowego" i dodatkowego masztu. Śpi się jak w trumnie :lol: wygodnie jednak można się przekimać trzymając sakwy w środku,  w nogach. Ja się przyzwyczaiłem... Nie jest najpiękniejszy ponieważ szyty z matreiału jaki był dostępny, ale schronienie daje. Wodoodporność sprawdzona, stabilność także podczas noclegu na plaży(sztormu). Troszkę podwiewało od dołu ale przetrwałem suchy i pospałem.


Cytat: "aard"
Cytat: "łojant"
http://survival.strefa.pl/pepsi.htm


Hmmm... może wstyd się przyznać, ale od momentu, kiedy padło określenie "ścianka działowa", przestałem rozumieć, co czytam ;)
Czy komuś udało się już skonstruować PCS wg przepisu Łojanta?


Z tego co wiem Juliusz próbował ale nie wiem z jakim skutkiem. Aż tak niezrozumiale piszę... :oops:  :wink:

Offline Mężczyzna Remigiusz

  • Wiadomości: 1969
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 14.06.2007
    • http://www.rowerowarodzinka.pl
Mój patent na....
« 12 Kwi 2008, 09:14 »
Przepraszam, że pociągnę jeszcze trochę poza tematem, ale widzę, że zmierzamy z Michałem do wspólnej konkluzji: WYPRAWA TO NIE WYŚCIG. Charakter wypraw zależy przede wszystkim od naszych preferencji, a liczba przejeżdżanych kilometrów nie koniecznie musi być najwłaściwszym wskaźnikiem do oceniania czyichś możliwości. Jeden lubi ciąć na kreskę do wyznaczonego celu, poświęca na wyprawę po kilka miesięcy i jednorazowo przejeżdża więcej niż ktoś inny przez rok lub dwa. Dla takich osób główną przyjemnością jest sama jazda. Stosunkowo niewiele po drodze oglądają, bo po prostu omijają większość interesujących obiektów. Kto inny (np. ja) kręci się w kółko na niewielkim obszarze i czerpie przyjemność z oglądania wielu obiektów, krajobrazów i dużo czasu poświęca na robienie zdjęć (zdażyło Ci się czekać kiedykolwiek dłużej niż godzinę na zmianę światła?  :D )

Offline Juliusz

  • Wiadomości: 326
  • Miasto: Płock/Poznań
  • Na forum od: 16.03.2008
Mój patent na....
« 12 Kwi 2008, 14:06 »
Cytuj
Z tego co wiem Juliusz próbował ale nie wiem z jakim skutkiem.
Cytuj
Czy komuś udało się już skonstruować PCS wg przepisu Łojanta?


Mi się udało wykonać ten palniczek. W montażu trudny nie jest, zrobiłem w maks. 15 min. Moja pierwsza wersja już wylądowała na śmietniku bo była troszkę niedopracowana, mimowszystko działała.  :P
"Stop fearing. Stop panicking. Turn off your TV. Start thinking." N.B.

Offline Mężczyzna transatlantyk

  • Moderator Globalny
  • GM 1899
  • Wiadomości: 6260
  • Miasto: Annopol
  • Na forum od: 21.11.2007
Mój patent na....
« 12 Kwi 2008, 19:35 »
Michał, ale nie posuń się do takiego czarnego worka na ekspres zamykanego :|



Offline Mężczyzna rafalb

  • Wiadomości: 1998
  • Miasto: Łuków/ Gdynia
  • Na forum od: 26.03.2008
    • Wciąż w drodze...
Mój patent na....
« 14 Kwi 2008, 16:54 »
Kiedyś się zastanawiałem nad płachtą biwakową ale nie wsadzę tam sakwi nic nie ugotuję. Dlatego odpadła (chociaż dry-om crosso deszcz i tak nic nie zrobi...).
Namiot podłogi nie ma. Nigdy mi to nie przeszkadzało...nawet na plaży kiedy piach z rana jest bardzo wilgotny. Owady za to faktycznie mogą zdenerwować...  :wink:

Offline Mężczyzna rafalb

  • Wiadomości: 1998
  • Miasto: Łuków/ Gdynia
  • Na forum od: 26.03.2008
    • Wciąż w drodze...
Mój patent na....
« 16 Kwi 2008, 15:25 »
No faktycznie, w błocie (lub bardzo mokrej ziemni) jeszcze nie spałem. Wszystko przede mną, a wtedy zainwestuję w namiot z sypialnią. Albo doszyję podłogę do mojej płachty. Co do owadów, no cóż...kiedyś jeszcze coś wymyślę...

Offline Mężczyzna aard

  • Wiadomości: 6011
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 15.08.2007
    • Moje wyprawy
Mój patent na....
« 16 Kwi 2008, 16:25 »
Cytat: "Michał Wolff"
No i np rejony gdzie jest sporo komarów - namiot bez sypialni to zupełna porażka, albo musisz się zapiąć w śpiwór razem z głową, albo czeka Cię nieprzespana noc


Komary to jeszcze pół biedy - standardowy namiot z sypialnią załatwia sprawę. Natomiast latem w Szkocji są takie małe sukinsyństwa o nazwie "midges" - coś a la nasze meszki, tylko sto razy bardziej krwiożercze i niesamowicie licznie się roją. Są tak małe, że mieszczą się w oczkach sypialnianej siatki (przynajmniej w moim starym marabucie się mieściły, być może w nowszych namiotach już by nie dały rady). Poza tym mnóstwo ich roi się wokół sypialni - po powrocie z tygodniowej wyprawy miałem sypialnię tak usyfioną martwymi midges, że ludzie mówili ze wspołczuciem: "O, nieźle zapuściłeś namiot - zapleśniał Ci...".

Ale hicior to było uchronić się przed nimi POZA namiotem. Już drugiego dnia - w pierwszym lepszym wiejskim sklepie kupiliśmy sobie specjalne siatki na głowę wkładane pod kołnierzyk (niestety cholera nie mogę znaleźć zdjęć :( trochę jak pończochy na gangsterskich filmach, tylko luźniejsze ;) ). Do tego długi rękaw, długie spodnie i oczywiście żadnych sandałów. A jak się w tych siatkach przezabawnie jadło... ;)
A na rowerze zawsze jest miejsce siedzące...


Offline Mężczyzna rafalb

  • Wiadomości: 1998
  • Miasto: Łuków/ Gdynia
  • Na forum od: 26.03.2008
    • Wciąż w drodze...
Mój patent na....
« 16 Kwi 2008, 17:09 »
A repelenty nie dawały im rady? Mało to komfortowe smarowanie się tą chemią, szczególnie jak się śpi, ale z dwojga złego...

Offline Mężczyzna aard

  • Wiadomości: 6011
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 15.08.2007
    • Moje wyprawy
Mój patent na....
« 17 Kwi 2008, 00:36 »
Michał ma rację: zapomnij, żeby czymkolwiek odstraszyć te wampiry. A co do zdjęcia, to niestety i tutaj nie mam - wcięło! Tzn. mam, ale papierowe jeno ;)
A na rowerze zawsze jest miejsce siedzące...


Offline Mężczyzna szkodnik

  • Wiadomości: 966
  • Miasto: Bełchatów\ Wrocław\ Warszawa
  • Na forum od: 12.05.2007
Mój patent na....
« 24 Kwi 2008, 22:01 »
Co do namiotu to sam pomysł i inwencja bardzo mi się podoba ale:
- brak podłogi...naprawdę dyskwalifikuje
- przednia i tylna ścianka z tego co widzę jest pionowa. Gdyby były skośne (jak płasko leżąca połowa stożka? ciężko obrazowo opisać ale chyba łatwo sobie wyobrazic) namiot zyskał by więcej powiezchni w srodku i bylby bardziej odporny na wiatr (mimo tego ze odciagi pewnie dają radę)
- w namiocie jednopowłokowym przydałaby się jeszcze jakaś wentylacja (narazie spełnia ją pewnie brak podłogi  :wink:  )

Co do palniczka to ja mam wersję fabryczną (Tatonka)ze ślicznej i trwałej nierdzewki ze szczelną zakrętką :) ale w terenie jeszcze nie mialem okazji powaznie testowac.
"Raz do roku pojedź w miejsce w którym jeszcze nie byłeś.
Bądź dobry dla Matki Ziemi.
Dziel się swoją wiedzą."

Offline Mężczyzna rafalb

  • Wiadomości: 1998
  • Miasto: Łuków/ Gdynia
  • Na forum od: 26.03.2008
    • Wciąż w drodze...
Mój patent na....
« 26 Kwi 2008, 19:21 »
Cytat: "aard"
papierowe jeno

A zeskanować nie da rady? :mrgreen:

Jak tak mówicie to może i by sobie doszył tą podłogę, żaden problem...ale wtedy waga pójdzie ostro w górę, poza tym nigdy mi jej brak nie przeszkadzał...pomyślę jeszcze. Pewnie doszyję jak mnie zaleje na którejś wyprawie. 8)

Tagi:
 




Organizujemy







Partnerzy

Patronat






Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum