Autor Wątek: Rowerowe wakajki po latach czyli Suwalszczyzna i okolice - sierpień 2025  (Przeczytany 510 razy)

Offline Kobieta magda

  • Wiadomości: 3384
  • Miasto: Tröjmiasto
  • Na forum od: 19.12.2011
    • Przejażdżkowe zapiski
Od paru lat wybierałam się na Suwalszczyznę. Wiecznie coś mi krzyżowało plany. Raz nawet byłam już w trasie, ale dopadł mnie solidny covidek więc wsiadłam do pociągu i wróciłam do domu. Tym razem ruszyłam słabo przygotowana. Wyznaczyłam trasę, spakowałam się, ale kondycji rowerowej to ja kompletnie nie mam. Najwięcej km jednego dnia w tym roku to u mnie może 25 albo 30. I to na raty, na lekkim rowerze. Okazało się że to nie było przeszkodą by wykręcać dystanse 70-90 km  :D Natomiast pierwszego dnia zastrajkowała mi noga przy kostce - w bardzo dziwnym miejscu. Następne dni wynalazłam sposób jak pedałować by bolało mniej. Drugiego dnia... obtarłam tyłek/pachwinę. Przeprosiłam się ze spodenkami z wkładką, kupiłam sudocrem, siedziałam krzywo i jakoś się w miarę wygoiło częściowo. Trzeciego dnia..... rozchorowałam się  :icon_rolleyes: Paliło gardło, samopoczucie zjechało, siły się skończyły. Postanowiłam przeleżeć dzień w namiocie i zobaczyć co się zadzieje po takim odpoczynku. Gardło nie przestało palić mimo że zrobiłam sobie sesję na tężniach solankowych w Gołdapii. Mimo to ruszyłam pomału dalej zaopatrzona w baterię leków. Gardło do końca wycieczki piec przestało, za to przeszło klasycznie na zatoki  ::) Ale jechać się dało i dystanse pokonywałam całkiem niezłe.
Suwalszczyzna jest cudowna! Pagórki, jeziora, mało ludzi, kuchnia wschodnia... Początkową trasę skróciłam i zmodyfikowałam, ale i tak jestem bardzo zadowolona i już tęsknię za Suwalszczyzną  :icon_redface: trzeba będzie wrócić, choć tym razem chyba częściowo na rower a częściowo pieszo. Pogoda dopisała, choć dwa dni było w cieniu zimno a w słońcu gorąco przez co zapewne się rozchorowałam.
Top nocleg był w Szurpiłach - bardzo! polecam pole namiotowe w dolince - kapitalne warunki, a koszt jedynie 26 zł. Równa, przystrzyżona trawka, stoły, wiata na rowery, czyste i wygodne łazienki, namiot kuchenny z czajnikiem stołem i kącikiem kawowo-herbacianym, do tego specjalnie posadzone tuje by był rano cień i 2 minuty spaceru nad jezioro...
Dla kontrastu najgorszy nocleg był nad jeziorem Zelwa - zapłaciłam 35 zł za cuchnącego, nieopróżnianego toitoia, popsutą pompę i rozwalony pomost na którym można się połamać albo wbić sobie gwoździa... Zdecydowanie lepiej by było spać po ludzku na dziko, ale jakoś miałam chęć na pola namiotowe i nie mogłam się przełamać znowu...

Zapraszam do galerii, a jeśli ktoś będzie chciał ślady to podrzucę link do stravy.
https://photos.app.goo.gl/YcS5X9pDxn6BYuQ19


Offline Mężczyzna łatośłętka

  • Skup i ubój. Rozbiór.
  • Wiadomości: 9177
  • Miasto: nie, wioska
  • Na forum od: 21.03.2013
tutaj jestem łatoś, odtąd łętka ... łatośłętka!

Offline EASYRIDER77

  • Wiadomości: 4952
  • Miasto: INOWROCŁAW
  • Na forum od: 27.07.2010
fajnie Ci wyszło. Tereny miłe dla oka.
Dobrze, że żyjesz... te zdrowotne problemy wskazują na to co piszesz, że mało jeździłaś.
Tak więc pięknie tylko Ci ludzie bywają jacyś tacy i te PKP...

pozdrawiam

Offline Mężczyzna Borafu

  • Moderator Globalny
  • Wiadomości: 10897
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 02.04.2010
Przyjemnie się oglądało.
Wskaż konkretnie ten najgorszy nocleg nad j. Zelwa, bo na mapie to tam ze trzy są

Offline Kobieta magda

  • Wiadomości: 3384
  • Miasto: Tröjmiasto
  • Na forum od: 19.12.2011
    • Przejażdżkowe zapiski
Borafu, https://maps.app.goo.gl/cwLH1TTScArQfi6ZA, ale pobliski 'cypelek' i pole namiotowe jez. Pomorze są tych samych właścicieli i ich stan i ceny są podobne, z czego na ostatnim dodatkowo wejście do jeziora z tego co ludzie piszą to muł. 

EASYRIDER77, ludzie są różni. Pani w aptece czy panowie w agroturystyce w której odpoczywałam licząc na poprawę stanu zdrowia byli przemili i bardzo pomocni. Jednego dnia jechałam asfaltem, auto koło mnie zwolniło i facet wyciągnął do mnie rękę z puszką piwa czy radlera w ręku. Domyślam się że zimną puszką. Bardzo to było urocze, nie skorzytałam bo mój brzuszek był pełen podpiwku i kwasu chlebowego :)


Offline EASYRIDER77

  • Wiadomości: 4952
  • Miasto: INOWROCŁAW
  • Na forum od: 27.07.2010
oczywiście, ludzie są różni. Wszędzie tacy są.
Kwas chlebowy zimny... no wypiłbym teraz w tym momencie.  :)

Offline Mężczyzna quiros

  • Wiadomości: 107
  • Miasto: Kato
  • Na forum od: 28.01.2022
Oj, ja rowniez chetnie bym lyknal zimnego kwasu...

A co do wspomnianego odcinka Green Velo, ktory poprowadzony jest po danwych torach, to akurat jest bardzo przyjemny i momentami ladny widokowo.
 Nie rozumiem narzekan, keidy wiele innych fragmentow GV jest zupelno z d***.

Poza tym: to fajna galeria. :)

PS.

Bociany zlecialy sie na latwe zarcie po sianokosach... watpie, aby to byl przedwylotowy zlot.

Offline Kobieta magda

  • Wiadomości: 3384
  • Miasto: Tröjmiasto
  • Na forum od: 19.12.2011
    • Przejażdżkowe zapiski
W wielu miejscach bociany już odleciały, więc sianokosy to jedno ale przedwylotowy zlot też.


Offline Wilk

  • Wiadomości: 20840
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
Bardzo fajna traska, z przyjemnością obejrzałem zdjęcia. Mazury i Suwalszczyzna to można powiedzieć taki "rowerowy samograj" przy pogodzie takie wyjazdy zawsze wypalą.

Taka mała uwaga geograficzna - Puszcza Romincka, nie Romnicka, sporo osób się na tej nazwie myli, też się do nich zaliczałem  ;)

Offline Kobieta magda

  • Wiadomości: 3384
  • Miasto: Tröjmiasto
  • Na forum od: 19.12.2011
    • Przejażdżkowe zapiski
O, rzeczywiście! Poprawię, dzięki.


Offline Mężczyzna OLDRIP

  • Wiadomości: 379
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 15.04.2021
Szkoda, że byłaś padnięta w Gołdapi, tuż przed miastem są Botkuny, wiadukty niższe niż Stańczyki, ale całe dzikie, zarośnięte i bez tłumów (spotkałem faceta, co nie mógł na nie trafić)





Offline Mężczyzna Bazyl3

  • Wiadomości: 788
  • Miasto: świętokrzyskie
  • Na forum od: 02.09.2015
Gardło nie przestało palić mimo że zrobiłam sobie sesję na tężniach solankowych w Gołdapii. (...)

To akurat nie najlepszy, jak się okazuje, pomysł.
https://www.national-geographic.pl/nauka/grozne-bakterie-w-tezniach-wyniki-badan-wywolaly-burze/
W tym roku niestety okoliczności życiowe zmuszają do trzymania się blisko domu, a Suwalszczyzna jednak za daleko na weekendowy wypad. To sobie chociaż pooglądam :D Dzięki.

Tagi:
 









Organizujemy










Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum