Korzystając z chwili spokoju między TCRem a MRDP, chciałbym Was zachęcić do śledzenia kolejnego wyścigu przez Europę, Transiberiki. Startujemy wyjątkowo we wtorek 19.08, o 6:00. Organizator deklaruje, że trasa powinna mieć około 2600km oraz 40000m w pionie. W menu mamy następujące miejsca:
Start: Bolzano
CP1: Gavia
CP2: Splugenpass (mamy obowiązek zjechania na drugą stronę przełęczy, nie możemy wrócić z niej tą samą drugą, którą przyjechaliśmy. Organizator chce w ten sposób nas zmotywować, byśmy nie jechali wzdłuż jeziora Como)
CP3: Col du Petit Saint-Bernard
CP4: Alp d'Huez (organizator daje możliwość podjechania Alp d'Huez z każdej strony: klasycznie, od zachodu albo przez Saronne, natomiast Solude jest dostępna tylko w jednym kierunku)
CP5: Combe Laval
CP6: Millau
CP7: Col d'Aubisque
CP8: Loarre
CP9: Neila
Meta: Bilbao
Tracking z naniesionymi punktami i zawodnikami klasycznie na FMC:
https://www.followmychallenge.com/live/transiberica25/Mamy następujących zawodników jadących z polską flagą:
15. Anton Lasy
73. Jakub Draganek
139. Piotr Gdowski
140. Piotr Stepienster
141. Piotr Steplewski
178. Tomasz Wojtys
Łącznie nas wystartuje 170 osób w kategorii solo oraz 17 par.
Wyścig ten różni się od TCRa/VIA/RTP w (przynajmniej) dwóch znaczących aspektach. Po pierwsze, mamy obowiązek pauzować przez 4 godzin każdej doby, za wyjątkiem dwóch (a po polsku: można zarwać max dwie, niekoniecznie kolejne, nocki, w pozostałe należy się zatrzymać na przynajmniej jeden czterogodzinny postój). Po drugie, mamy możliwość zostawiania bagażu u stóp podjazdu i wjeżdżania go na lekko - oczywiście na własną odpowiedzialność, bodaj dwa lata temu w ten sposób Gosia Szwaracka straciła swoją podsiodłówkę na początku wyścigu.
Choć Bolzano jest dość sensownie skomunikowane ze światem, to i tak trzeba było zachować czujność przy planowaniu dojazdu na start - pociągi nie jeżdżą przez przęłecz Brenner, a dodatkowo na magistrali Wiedeń - Innsbruck jest częściowo zastępcza komunikacja autobusowa, wobec czego moją ekopodróż pociągiem musiałem zamienić na samolot do Bergamo :)
Dla mnie będzie to pierwszy tak długi wyścig szosowy. Po DNFie na RTP wiem, że do takiego dystansu trzeba podejść z pokorą i na spokojnie, bez podpalania się pierwszego dnia ;) z drugiej strony jakieś tam cele sportowe chodzą mi po głowie - ustalmy jednak, że przede wszystkim zależy mi zdążeniu na poranny samolot z Bilbao w sobotę 30.09, czyli po 11 dniach od startu. Sprzętowo i logistycznie czuję się dobrze przygotowany, miałem okazje przetestować spanie na macie i śpiworze w terenie, także jestem dobrej myśli, jeśli chodzi o noclegi każdej nocy. Trasę wyznaczałem dolinami, maksymalnie wypłaszczając profil - wiem, że przez to stracę nieco górskich widoczków, ale cóż, to wyścig, a nie bikepacking :)