Autor Wątek: Przewóz wody w konfiguracji bikepackingu  (Przeczytany 3945 razy)

Offline maku

  • Wiadomości: 364
  • Miasto:
  • Na forum od: 08.06.2013
Niedawny wypad do Słowenii, setupów bikepackingowych trochę widziałem, ale praktycznie wyłącznie na asfalcie… na szutrze spotkałem dosłownie jedną parę z tobołkami. W okolicach Kranjskiej Gory sporo nielokalsów na szosach, ale bez żadnych bagaży - ewidentnie wokół bazy w hotelu. Oczywiście sporo elektryków. Turystycznie większość setupów jednak z sakwami, ale ponownie, głównie na asfaltach.
« Ostatnia zmiana: 13 Sie 2025, 14:06 maku »

Offline Wilk

  • Wiadomości: 20863
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
No to skoro nie jest dla francuskich piesków, to znaczy że nie jest dla 90% rowerzystów. Sam tym stwierdzeniem przyznałeś, że bikepacking jest dla elity, nie dla mas.

Nie jest dla elity, tylko dla ludzi co potrafią się przestawić na inny tryb podróżowania, oddać część wygody biwakowo-podróżniczej w zamian za komfort jazdy na rowerze. A Ty jesteś klasycznym niespełnionym bikepackerem, który tego spróbował, ale nie umiał oddać komfortu nactyle by sprawnie jeździć bikepackingowo. I teraz w ramach niespelnionej miłości docinasz wszędzie gdzie możesz :lol:

. Bagażnik nie umiera i tak szybko nie umrze. A część z tych, co zachłysnęła się bikepackingiem wróciło lub wróci do bagażnika (niekoniecznie do sakw).


Umierać nie umiera i nie umrze, bo zawsze będą ludzie potrzebujący jechać wygodniej. Ale jego udział procentowy w rynku znacząco spada i ten trend widać wyraźnie. Dlatego pogódź się z rzeczywistością, a nie ciągle docinasz. Bo jak napisałem - bikepacking wymaga zdolności do chodzenia na kompromisy, dlatego nie ma sensu dla ludzi jak Ty którzy nie są na to gotowi. Nie ma śmieszniejszych układów bagażu niż przeladowany bikepacking, w takim wypadku dużo lepiej będzie założyć sakwy

« Ostatnia zmiana: 13 Sie 2025, 14:41 Wilk »

Offline Wilk

  • Wiadomości: 20863
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
Ja bym np. plecaka nie założył, unikam nawet większych paczek typu orzeszki w kieszeni, bo mam od razu pod spodem placek potu z którego się leje.
To musiałbyś spróbować, poświęcić sezon na przyzwyczajenie się, mi też to tak łatwo nie przyszło, z początku mialem podobne obawy. A przy wyższych temperaturach i tak się człowiek poci i już nie robi to wiekszej różnicy. Robią tę różnicę natomiast wysokiej jakości koszulki rowerowe, projektowane z myślą o upałach,nieźle mi to zagrało na TCR. Do tego współczesne buklaki mają coraz lepsze systemy mocowania, coraz mniej te wagę czuc, sa tez takie bez żadnej przestrzeni ladunkowej, tylko na wodę - i takich uzywam, bo są najlzejsze.

Ale to oczywiście nie dla każdego, jak nie to pozostają dodatkowe bidony, czy Tailflin, gdzie łatwo dodać dodatkowe butelki

Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 5278
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Ja w ramie wożę po prostu wodę 1,5 litra, zaś do picia mam butelkę 0,75 litra na sakwie na kierownicy i to działa.





Na plecach niczego nie wożę, nie mam nawet koszulek z kieszeniami. Jakbym chciał mieć coś na plecach, to wziąłbym plecak i poszedł w góry na pieszo. Nie po to jadę na rowerze, żeby targać coś na plecach.
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline maku

  • Wiadomości: 364
  • Miasto:
  • Na forum od: 08.06.2013
Skoro już wchodzimy w filozoficzne dyskusje co umiera a co nie, to w mojej ocenie klasyczny setup bickepakingowy z podsiodłówką lata największej popularności ma już za sobą. Piszę tu o jeździe turystycznej. Wykańcza go stale rosnącą popularność szos - zamiast tobołków jest karta kredytowa i ew. wynajęty samochód. A trasa rozplanowana wokół segmentów na Stravie. Nawet tailfina widzę jakoś mniej teraz - no ale wiadomo, jak bym jechał podjazd z myślą o pozycji na segmencie to żaden  tailfin nie wchodzi w grę.

Moja teoria jest taka, że sporo zrobiła tu pandemia. Ludzie na zdalnym kupowali rowery na szybkie wypady po pracy. I stąd wysyp szos. A potem kombinowanie jak z szosą zrobić urlop.

Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 5278
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Moja teoria jest taka, że sporo zrobiła tu pandemia. Ludzie na zdalnym kupowali rowery na szybkie wypady po pracy. I stąd wysyp szos. A potem kombinowanie jak z szosą zrobić urlop.
Moja teoria jest taka, że bardzo rośnie udział elektryków, a one wymuszają noclegi z prądem. No i są potem pętle na lekko, widziałem nawet kombinacje elektryki i szosa. Sakwiarzy widuje się mało. Bikepacking z kolei jest najbardziej popularny na zawodach sportowych - ultramaratonach.

Nota bene podobno spadła sprzedaż rowerów i są przeceny.
https://finanse.wp.pl/potezne-przeceny-na-rowery-branza-mowi-co-sie-stalo-7188483760130816a

Skądinąd te rowery kupowane podczas i po pandemii to chyba głównie grawele, więc nieco bardziej uniwersalne niż typowe szosówki. Trochę lepiej nadają się na urlop, bo nie są tylko na asfalty.
« Ostatnia zmiana: 13 Sie 2025, 15:05 podjazdy »
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline maku

  • Wiadomości: 364
  • Miasto:
  • Na forum od: 08.06.2013
Elektryki to w ogóle inna liga, dominują już w zasadzie nad wszystkim, dopóki nie odjedziesz >=2 dni od cywilizacji. Ale mi chodzi o segment osób nastawionych na jazdę siłą mięśni. I tu jest rosnący przechył w stronę szosy. Człowiek, który by jeszcze parę lat temu wydał x kPLN na tailfina teraz często kupi za to czujnik mocy, żeby lepiej interwały robić. Na trasę podjedzie samochodem a na socjale wrzuci screena ze Stravy. I to się zaczęło napędzać jak lotniska były zamknięte, ale można było strzelić szybkie 60km przed kolacją.

Offline Wilk

  • Wiadomości: 20863
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
Skoro już wchodzimy w filozoficzne dyskusje co umiera a co nie, to w mojej ocenie klasyczny setup bickepakingowy z podsiodłówką lata największej popularności ma już za sobą. Piszę tu o jeździe turystycznej. Wykańcza go stale rosnącą popularność szos - zamiast tobołków jest karta kredytowa i ew. wynajęty samochód. A trasa rozplanowana wokół segmentów na Stravie. Nawet tailfina widzę jakoś mniej teraz - no ale wiadomo, jak bym jechał podjazd z myślą o pozycji na segmencie to żaden  tailfin nie wchodzi w grę.

Ale na wyścigach ultra widzisz tego zaprzeczenie - przybywa ich jak grzybów po deszczu, a te znane mają ogromną frekwencję, ktora z roku na rok rośnie. A ludzie co jeżdżą wyścigi jeżdżą i turystycznie wielodniowe trasy.

Natomiast to że elektryków przybywa to bardzo widoczny trend, na Asssietcie to myślę, że pod 90% stanowiły. I to jest sporo smutniejszy trend niż taki czy inny typ bagażu.

Offline maku

  • Wiadomości: 364
  • Miasto:
  • Na forum od: 08.06.2013
Skądinąd te rowery kupowane podczas i po pandemii to chyba głównie grawele, więc nieco bardziej uniwersalne niż typowe szosówki. Trochę lepiej nadają się na urlop, bo nie są tylko na asfalty.

Zgadza się, tylko to znowu jest inny segment - niby rower ok na wyprawy, ale w czasie pandemii to się zrobił zamiennik rowerów crossowych, bo był efekt mody. Rezultat jest taki, że ile razy mijam gravela, tyle razy dziwię się czemu my się spotykamy na asfalcie. Jasne, spotka się czasem gravela z tobołkami na szutrze, ale jakiś rzadko… w ostatnim czasie zaskakująco rzadko. To się zrobił rower „na dziurawe asfalty” dla osób, które raczej turystyki rowerowej nie uprawiają.

Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 5278
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Natomiast to że elektryków przybywa to bardzo widoczny trend, na Asssietcie to myślę, że pod 90% stanowiły. I to jest sporo smutniejszy trend niż taki czy inny typ bagażu.
No, niestety wzrost popularności elektryków przekłada się na dojeżdżanie mas rowerowych w miejsca, gdzie kiedyś z rowerem rzadko kto zaglądał ze względu na stromiznę, a to z kolei powoduje rozrost odcinków szlaków górskich z zakazem jazdy rowerów. W Dolomitach już kilka takich segmentów miałem, gdzie według mapy jeszcze wolno, ale w praktyce jazda na zakazie jazdy. I to nie z powodu niebezpieczeństwa, tylko nadmiernej liczby rowerów na wąskim szlaku, co przełożyło się na wzrost konfliktów pieszy vs rowerzysta i najbrutalniejsze rozwiązanie, czyli ban na rowery. Elektryki potrafią zamienić kilkugodzinne podejście w przyjemny godzinny podjazd i to robi ogromną różnicę. Nawet jeśli bateria starcza na pętlę rzędu 70 km w górach, to umożliwia ona jazdę tam, gdzie dawniej rower się mozolnie pchało.
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline maku

  • Wiadomości: 364
  • Miasto:
  • Na forum od: 08.06.2013
Ale na wyścigach ultra widzisz tego zaprzeczenie - przybywa ich jak grzybów po deszczu, a te znane mają ogromną frekwencję, ktora z roku na rok rośnie. A ludzie co jeżdżą wyścigi jeżdżą i turystycznie wielodniowe trasy.

Nie, wyścigi ultra nie są zaprzeczeniem, są niszą w której ten setup się sprawdza. Jak posumujesz tygodniową frekwencję ustawek szosowych w dowolnej (jednej) dużej aglomeracji to, stawiam, wyjdzie sumaryczna frekwencja wszystkich istotnych ultra w EU. Jeżdżę na szosie sporo lat i widzę co się dzieje, wcześniej aż takiej zajawki nie było.

Offline Wilk

  • Wiadomości: 20863
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
To że ludzi jeżdżących na szosie na lekko jest dużo wiecej niz z bagażem to oczywistość - tak było zawsze, po prostu liczby sie zwiększyły. Ale nie widzę zupełnie wykanczania czy to bikepackingu czy sakw przez jeżdżących na lekko. To były prawie zawsze inne grupy, pamiętam sprzed kilkunastu lat noclegi na kempingach w rejonie znanych przełęczy - zawsze zdecydowaną większość rowerzystów stanowili tam szosowcy jadacy na lekko, a dojeżdżający samochodem.

To nievtyle covid co po prostu rosnąca zamoznosc spoleczenstwa i tez coraz lepsze drogi spowodowało IMO wyrownanie tych proporcji z Zachodem, gdzie popularność szosy zawsze była wtsoka.

Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 5278
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Ponadto pojawia się coraz lepsza infrastruktura rowerowa na wylotówkach z miast, co też ułatwia jazdę szosą. Ścieżki budowane z kostki i krawężników nie sprzyjały szosowcom, a z kolei ruch na drogach wylotowych w dużych miastach zawsze był spory. Teraz jak masz asfaltową ścieżkę wyprowadzającą bez krawężników z największego ruchu za miasto, to aż się prosi, żeby nią pojechać :)
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline maku

  • Wiadomości: 364
  • Miasto:
  • Na forum od: 08.06.2013
To że ludzi jeżdżących na szosie na lekko jest dużo wiecej niz z bagażem to oczywistość - tak było zawsze, po prostu liczby sie zwiększyły. Ale nie widzę zupełnie wykanczania czy to bikepackingu czy sakw przez jeżdżących na lekko. To były prawie zawsze inne grupy, pamiętam sprzed kilkunastu lat noclegi na kempingach w rejonie znanych przełęczy - zawsze zdecydowaną większość rowerzystów stanowili tam szosowcy jadacy na lekko, a dojeżdżający samochodem.


To podsumowując, ja na to patrzyłem podobnie jak Ty, szosa jedno, wyjazdy na lekko drugie. No tylko jadę ładnych parę dni super szuterkami w Słowenii, trasa częściowo skopiowana z bikepacking.com… i kurde gdzie ci rowerzyści? Jedna, słowem jedna para spotkana na szutrach (nie liczę lokalsów jadących wokół komina). Przy asfaltach więcej ludzi w setupie ewidentnie turystycznym, trochę setupów bikepackingowych, choć wyraźnie mniej, niż sakwiarzy. Tailfina to widziałem tylko moje mini-sakwy, na bagażniku nawiasem mówiąc. A na podjeździe pod  Vršič w deszczu mija mnie szosa za szosą, co drugi przyklejony wzrokiem do garmina, najpewniej pilnując watów (bo raczej nie trasy ;) ). Zmienia się.
« Ostatnia zmiana: 13 Sie 2025, 16:25 maku »

Offline Mężczyzna qbotcenko

  • Wiadomości: 3326
  • Miasto: Tomprofa Gbórnicza
  • Na forum od: 17.03.2018
    • http://qbot.pro/
Jeżdżę na szosie sporo lat i widzę co się dzieje, wcześniej aż takiej zajawki nie było.

A mnie zastanawia kto poluje na tych szosowców zimą, bo ja ich wtedy mogę policzyć na palcach jednej ręki, i to jeźdżąc po dość zaludnionej aglomeracji... Może wtedy jest sezon polowań i się chowają w chodnikach kopalnianych?

Tagi:
 









Organizujemy










Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum