Marcie Gryczko i Rafałowi Mianowskiemu może być dość trudno zdążyć na dzisiejszy wieczorny prom z Bari, a to jest ich ostatnia szansa zdążyć na CP5 Burrel w limicie (punkt zamyka się jutro o północy). Na CP4 w Pacentro we Włoszech byli 2,5 h przed zamknięciem, zatrzymali się tam na cztery godziny i teraz jadą wybrzeżem w stronę Bari, ale zostało jakieś 230 km na oko, a prom o północy.
No i dratew + dwie igły zajmuje niemal zero miejsca. Wożę to ze sobą od lat.
Plan Marty i Rafała wygląda jednak zupełnie inaczej chyba - to Bari nie było bardzo realne. Są w Termoli, skąd też niby odchodzą promy na drugą stronę Adriatyku, aczkolwiek do Chorwacji. Czy mają zamiar płynąć stamtąd, czy w ogóle odpuścili - nie wiem. W każdym razie rano Marta pisała o zdążeniu na prom, i wtedy raczej ewidentnie musiało chodzić o Bari-Durres.
Ja śpię w hotelu, przed ostatnią mordegą. W Plewnej niechlubny rekord - 20min prze zachodem słońca były 32 stopnie...
Na te 15 dni nie ma szans, już odpalila lampa, jest pod 40 w sloncu i tak będzie do 19,a to zbiera swoje żniwo. Do tego suma podjazdów jak w górach, z Plewnej do Ruse na 160km jest blisko 1500m w pionie, a wyżej niż 250m się nie wjeżdża. Do tego zmienili sektor finiszowy i jest dłuższy o 15km, podobno konkretne pieski były 😉. Ja juz dzisiaj miałem ostre starcie z mocną ekipą bułgarskich sierściuchów