utknęliśmy na cały dzień i zaczynało to średnio wyglądać,
Gdzieś na trasie tego maratonu pojawił się prywatny ogromny teren, który został ogrodzony. Przy bramach wejściowych postawione ule - żeby nie przechodzić bokiem. My tam z Żubrem utknęliśmy na cały dzień i zaczynało to średnio wyglądać, bo nie mogliśmy się wydostać. Nie pamiętam dokładnie gdzie to było, napisz do Żubra
A tak, my też władowaliśmy się na duży prywatny teren (nie wiem, czy ten sam). I wydaje mi się, że było to coś nielegalnego, bo ochrona była mocno przestraszona naszą obecnością i twierdziła, że to domek myśliwski i tereny polowań...). My tam dostaliśmy się przechodząc przez rzekę i odszukując starą, nieużywana drogę...
Twój ślad nie przechodzi przez teren