Autor Wątek: Słoneczna złota jesień w Beskidzie, Gorcach i Pieninach  (Przeczytany 1060 razy)

Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 8161
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Dla ułatwienia (dodałem 28.06.2020):
Galeria z podpisami (krótszymi niż tutaj poniżej, ale za to prawie 200 fotek)
https://photos.app.goo.gl/Zphta8LroqNSbHri8

A ślad gpx jako załącznik gdzieś tam w wątku ;)
(Kliknij, by pokazać/ukryć)

Zapraszam do czytania całości, a potem obejrzenia galerii.

Październik 2019 roku przyniósł w górach lepszą pogodę niż tegoroczny czerwiec. +25 stopni, sucha nawierzchnia i bezchmurne niebo. Takiego warunu nie można było zmarnować. Wybrałem się w najpiękniejszą moim zdaniem część polskich gór z perspektywy rowerzysty, czyli w Beskid Wyspowy, Gorce, Pieniny i Beskid Sądecki.


Po dojechaniu rannym pociągiem do Bochni rozpocząłem przejażdżkę przez Pogórze Wiśnickie na Szpilówkę. Już za Bochnią powitały mnie złote kolory jesieni, które towarzyszyły aż do końca wyjazdu. To był strzał w dziesiątkę, warun roku!


Szpilówka to klasa sama w sobie, wpierw grzbiet z kolorowymi buczynami, a potem ta wspaniała wieża widokowa. Zachód dokładnie nad obserwatorium astronomicznym na Lubomirze... Wieczorna panorama nie ma sobie równych. No horyzoncie morze świateł, gdzie nie spojrzeć widać wielkie miasta - Kraków, Tarnów, Nowy Sącz.


A poranek... To dopiero spektakl. Babia Góra i Beskid Mały, Mogielica, Beskid Sądecki... Tylko Tatr brakuje. No tak, zasłaniają je przecież Gorce!


Ależ by w tej scenerii smakował gorący posiłek, podany z herbatą. Niestety zapomniałem palnika – wiem nawet, gdzie leży. Czeka na półce, bo pokusiłem się o umycie. Błąd – brudny też działa. Próbuję spaghetti na zimno – paskudne. Ale co zrobić, przecież coś trzeba zjeść.


Trasę ułożyłem graniami, więc mam teraz do przejechania całą grań Pasma Łososińskiego, od Jeziora Rożnowskiego aż po Limanową. Z podejścia na Białowodzką Górę oglądam wspomniane Jezioro Rożnowskie.


Tafla lśni w słońcu i zachęca do kąpieli. Podejście zaś przyjemne, bo przeprowadza przez reliktowe lasy buczyny karpackiej.


Złote liście zaczynają wirować wraz z podmuchami halnego wiatru. Z Zamczyska oglądam przełom Dunajca w Beskidzie Wyspowym. Coś pięknego. Kilka razy przejeżdżałem obok i nie było czasu, nie wiedziałem, że tu tak ładnie.


No dobra, teraz wreszcie Tatry. W zasadzie to będzie już standardem, że z każdej góry je zobaczę. Jaka śliczna zębata piła.


Droga na Skrzętlę-Rojówkę przecina fragment lasu mieszanego pod Chełmem.


Teraz można rozpoznawać gatunki drzew po kolorze. Dobrze, że aparat działa – byłoby szkoda nie mieć zdjęć z takiego wypadu.


Wieża widokowa pod Jaworzem oferuje dzisiaj wybitną panoramę pogórza, aż po Brzankę, Liwocz itd. To są uroki jesieni, że można rzucić okiem nieco dalej niż zwykle. Siedzę tu prawie godzinę, ale trzeba ruszyć cztery litery.


Krótki wypych i już mam dłuuugi flow po Paśmie Łososińskim. Dookoła malowniczy las.


Są też urokliwe polany.


Na chwilę powraca proza życia, czyli kamienista nawierzchnia pod kołami. To dość stromy podjazd, a chwilami także i wypych, na Miejską Górkę w Limanowej.


Jest tu – a jakże – platforma widokowa pod Krzyżem. Z platformy poza Limanową już widać Beskid Sądecki – oba pasma, Jaworzyny Krynickiej i Radziejowej.


Moje koła jadą jednak gdzie indziej – na widoczną stąd Mogielicę. Wpierw jednak schabowy w barze w Limanowej. A potem wygodny podjazd szosą na Przełęcz pod Ostrą.


Tam znajduję wygodną drogę gruntową na Przełęcz Słopnicką. Nie dość, że prawie po płaskim, to jeszcze z takimi widokami:


No i wreszcie ukoronowanie dnia, czyli podjazd na Mogielicę przez Polanę Wyrębiska. Jedna z moich ulubionych przepraw beskidzkich.


Teraz nawet podrasowali nawierzchnię i można jechać naprawdę wysoko. Pięć minut wypychu i jest – królowa Beskidu Wyspowego. Odstawiam rower na płask zajmując przy okazji miejsce pod namiot i idę na górę.


Pierwsze, co rzuca się w oczy, to oddalona o 104 kilometry Mała Fatra. W tej pomarańczowej łunie wygląda trochę jak doklejona w fotoszopie... To jednak nie jest fotomontaż, po prostu ona tam jest. Lubię, jak widzialność pozwala dojrzeć najdalsze repery...


Zachód słońca za Babią Górą... Miłym zaskoczeniem jest widok na Skrzyczne i Szyndzielnię, nie sądziłem, że jest prześwit w tym kierunku. Ale faktycznie, jak się spojrzy na mapę, to granie się tak układają, że tworzą okno na Beskid Śląski... 91 km w linii prostej.


Tarnów wyłożony dzisiaj jak na dłoni. Coś pięknego. Limanowa też przepiękna z tej perspektywy. Siedzę długo na wieży, zamiast rozstawić namiot.


Startują wieczorne samoloty z lotniska w Krakowie. Sam Kraków to temat na osobną opowieść, dobrze, że wziąłem lornetkę. Najbardziej charakterystyczne są oczywiście kominy, ale udaje się też wypatrzyć Kopiec Kościuszki.


A słońce wschodzi dokładnie nad Jaworzem w Górach Grybowskich. To jest niesamowite, że mamy w październiku tak klarowne powietrze. Nic, tylko cieszyć oczy...


c.d.n. (niedługo).
« Ostatnia zmiana: 28 Cze 2020, 20:54 podjazdy »
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline Kobieta magdad

  • Wiadomości: 1206
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 17.08.2006
    • http://www.bajkers.com
Pięknie to wygląda. Mam nadzieję, ze tracka podrzucisz :)

Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 8161
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Pięknie to wygląda. Mam nadzieję, ze tracka podrzucisz
Będzie track i galeria jest. Opis robię w częściach, bo chcę wrzucić parę zdjęć i parę słów :)
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline Mężczyzna MCsubi

  • Wiadomości: 1420
  • Miasto: Bezdomny menel rowerowy
  • Na forum od: 13.05.2018
Ależ klasa, brawo. Plastyka kolejnych planów, coraz bardziej zażółconych -wspaniała.

Offline Mężczyzna R_och

  • Wiadomości: 1079
  • Miasto: Rzeszów
  • Na forum od: 16.03.2015
Będzie track i galeria jest. Opis robię w częściach, bo chcę wrzucić parę zdjęć i parę słów :)
To świetnie. Będzie więcej porcji do delektowania.
W życiu nie chodzi o to, by przeczekać burzę a o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu.
- Gandhi

Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 8161
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Szkoda, że Beskid Niski taki zamglony. Ale jesienią to jego typowe oblicze - mgły, wilgoć w dolinach i duuużo rosy. Widać to charakterystyczne odcięcie, ledwo co wystaje nad tę linię...


Schodzę do namiotu, aby go zwinąć. Teraz jest na to trochę czasu, zanim słońce oświetli kadry Beskidy Wyspowego, schowane w cieniu za Mogielicą. Miejscówka już trzeci raz zagrała i znowu idealnie. Tym bardziej, że jeszcze ognicho było wieczorem...


Od Babiej Góry aż po Górny Śląsk. To dopiero widok!


Od Małej Fatry aż po Wielką Raczę...


Klasyka Beskidu Wyspowego - Lubogoszcz, Ćwilin, Lubomir, Śnieżnica, Ciecień... Fantastycznie wyglądają z góry, ale zrobiłem je z rowerem i szczerze mówiąc, niektóre z nich to soczyste wypychy. Jeszcze zależy z której strony, ale taka Śnieżnica, to naprawdę potrafi zmęczyć ręce. A jak piekielnie boli goleń, gdy rower się odbije od kamienia i walnie pedałem. Z góry tego znoju w ogóle nie widać ;-)


Uff, to było zacne dohamowanie. Niestety, ale z buta trzeba było zapodać kawałek z Mogielicy na Halę Stumorgową. Ostrzegam, jakby ktoś jechał – jest ostro i bardzo mało miejsca na wyskok z siodła!!! Podejść się da obok lasem, zygzakami, ale zwężenie przy wiatrołomach jest ...


Hala Stumorgowa. Klasa sama w sobie. Tu nic dodawać nie trzeba. Wybudowali domek (wiatę), więc poza sezonem nawet namiotu nie trzeba wozić...


Zjeżdżam szlakiem narciarskim przez buczynę. Dobry wybór, jazda była przednia, a buki wyniosłe.


Potem już ekspresowy trawers w Dolinę Kamienicy.


No i przede mną monumentalne Gorce. Bez mała 600 metrów różnicy wzniesień i to wszystko w korbie, bez dotykania podłoża (poza fotostopami). Wpierw szutrówka meandrująca nad doliną przez bukowe lasy...


Ale kolory, pozwolę sobie wstawić jeszcze jednego fotosa tych buków. W galerii będzie więcej :-)


A nieco wyżej taka oto niespodzianka. Przez to droga jest zamknięta dla turystów na zawsze, bo te suche drzewa zwalają się na drogę. Jednak to był bezwietrzny dzień, tuż przed halnym, a ominięcie tej szutrówki to byłaby niepowetowana strata.


No i weszła na korbę Jaworzyna Kamienicka. A już widać Gorc i tę nieco zbyt wysoką wieżę widokową. Być może to na poczet zmiany klimatu, gdy zaczną tam rosnąć sekwoje :D



Żarty żartami, ale odcinek Jaworzyna – Gorc jest niestety pieszy. Są też umocnienia szlaku dla pieszych, więc jazda raczej krajobrazowa. Jest na co popatrzeć – chociażby na wieżę widokową na Magurce, a za nią takie dziwne chmury, to chyba Tatry...


No i proszę, jest pierwsze jesienne błotko. Jak na gorczańskie standardy, to po prostu sucha nawierzchnia. Nawet kostek nie zamoczyłem.


Uff, ale zieleni. Po prostu Gorce.


O, już widać Lubań z wieżą widokową. To na biwak. Wydaje się blisko, ale już wiem, że jest czasówka. Wszak mamy październik, a ja jeszcze chcę zjeść coś w Ochotnicy.


Zjazd taki trochę na pałę, bo trzeba ciąć po tym skośnym brzegu z gliny, raz suchej, raz mokrej. Sucho jest, to jadę. A jak jest mokro, to wnet wpadam do tego środka z kamieniami, ale akurat w ładnym miejscu. Cyk, proszę, jest fota. Liście i kamienie.


Przełęcz Wierch Młynne i kilka sekund boskiego widoku na wieżę na Lubaniu.


W Ochotnicy dopadam do pstrąga z frytkami, co prawda przez to końcówka podjazdu będzie po ciemku, ale pstrąg to pstrąg, a nie jakieś batony. Nażarty wjeżdżam w samą porę na Pasmo Lubania.


Ta buczyna jest szczególnie piękna w październiku, gdy część liści już opadnie i słońce dociera na grań. Niestety zwykle o tej porze roku jest tu paskudne błoto. Ten sezon był rekordowo słoneczny...


Udaje się wyłapać Tatry znad lasu. To nie było łatwe, musiałem się cofnąć, bo okno było bardzo wąskie.


Niektóre buki pamiętają jeszcze zabory... To pozostałość buczyny karpackiej. To był skądinąd temat przewodni tej wycieczki, bo i pora odpowiednia...


Na wieżę widokową na Lubaniu docieram trochę spóźniony, ale to przecież październik. Noc jest, ale godzina jeszcze młoda. Rozstawiam namiot (halny wieje) i robię foty. Kotlina Nowotarska, w tle nieco po prawej Pilsko i Babia Góra.


O, Łącko i Nowy Sącz też widać. To dobrze, Nowy Sącz ma dworzec kolejowy i już raz się tam poratowałem, gdy opona mi opowiedziała bajkę o wężu...


Zaraz, zaraz. Ale gdzie Tatry? Czyżby były za chmurami? Nie, jakże by tak miało być, przecież Tatry zawsze są nad chmurami. Proszę bardzo.


Uuu... powiało grozą. Ale to tylko wał fenowy z dołu. Po prostu dzisiaj o świcie troszkę wieje halny... Zaraz jednak przestanie i chmury się rozejdą. A ja zjem zimne śniadanie i pojadę dalej...


c.d.n.

P.S.
Niektóre liofy zalane zimną wodą są smaczne. Nie jest to jednak boeuf strogonow  ;D
« Ostatnia zmiana: 23 Cze 2020, 01:51 podjazdy »
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline Mężczyzna remik

  • Wiadomości: 427
  • Miasto: PObiedziska
  • Na forum od: 01.01.2017
    • Rowerowe Pobiedziska
Coś pięknego - byłem w tym czasie w Bieszczadach , rzeczywiście pogoda kosmos - miałem dwa dni takie - że od rana do wieczora jeździłem w krótkim rękawku jak w lipcu. A widoki - hmm, tego sie nie na opisać..

Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 8161
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Tak, to był październik marzeń. Teraz mamy ścierwiec.

Wracając do zimnego śniadania na Lubaniu. Najlepszą przyprawą do śniadania jest dobry widok. O, na przykład taki. Od lewej: Osobita w Tatrach Zachodnich, potem Wielki Chocz w Górach Choczańskich (81 km), Skoruszyna (pasmo przed Tatrami). W tle pośrodku - Mała Fatra (104-112 km). Widać obie części Małej Fatry – zębate pasmo z Wielkim Krywaniem i na lewo połogi grzbiet Martińskich Hali. Tam 17 lat temu robiłem szosowy podjazd, jeden z najtrudniejszych na Słowacji – ciekawe, czy nadal jest asfalt. Słowacy lubią zapuszczać swoje górskie szosy łatą na łacie...


No dobra, bliższa koszula ciału – Pieniny i Góry Choczańskie.


Ach, nie mogę sobie odmówić Taterek o poranku. Odruchowo czyszczę narożniki opakowania liofa i nawet nie patrzę na łyżkę. A tam zimny, zbrylony tłuszcz z zalewy wołowej.


Żeby nie być gołosłownym, tak wygląda wieża na Lubaniu. Wkomponowanie w krajobraz oceniam na 10/10, jak na wieżę to naprawdę ładnie wpasowana. Dużo lepiej, niż ta na Gorcu...


No dobra, nie ma co narzekać na kompozycję, tylko brać się do roboty. Wszak przede mną klasyka Pienin w siodle. Wpierw jednak zjazd do Krościenka i pierwsze dohamowanie – znowu widać Tatry!


Nie widzę gór, bo mi je las zasłania, ale taki całkiem ładny. Jesieni nie oszukasz na zdjęciach.


Zjazd jest super, znowu grają kolorowe buki, a pod kołami suchy szuter. Tak to można się bawić, full delikatnie kołysze rolując się przez wyschnięte misy po kałużach, a aparat odpoczywa. Do czasu.


No i ziuuu ...


Przełom Dunajca wiecie jak wygląda. Pusta ścieżka, cisza jak makiem zasiał i tylko czasem jakaś ryba się rzuci, tudzież woda się zjeży na bystrzach i głośno chluśnie.


No tych fotek w galerii jest kilka, ale nie są to puste kadry. Ja lubię, jak na zdjęciach gra przyroda, a nie ludzie. Tych mam na co dzień w mieście dosyć ;-)


Trzy Korony – tej foty nie może zabraknąć. Wiem, jaki byłby niedosyt. Pieniny bez Trzech Koron? W galerii pojawiają się łącznie 17-18 razy, przez 3 dni, ale może nie doliczyłem się. Takie wysokie, to zewsząd je widać...


Lesnické sedlo - piękno panoramy pogłębia tutaj słowackie piwerko. Biorę dubeltówkę – w końcu przede mną długa sekcja po ścieżkach.


Małe Pieniny i ich graniówka. Wbrew pozorom dużo się tu jedzie, ale do czasu ;-) O tym za chwilę.


Droga graniczna ma przerwę pod Wysokimi Skałkami. Za zakrętem...



Jest tu rezerwat przyrody, a szlak wymaga wzięcia roweru na plecy. Drabinki, skalne stopnie, wysokie korzenie. Z sakwami raczej mało przyjemny fragment. Jak ktoś lubi las, to warto.


Pięć słów opisuje Wysokie Skałki... Pierwsze, to Tatry:


Drugie to Pieniny Właściwe:


Trzecie to buczyna:


Czwarte to przenoska


A piąte to singiel


Trzeba się trochę napracować, ale dla tego krajobrazu naprawdę warto. Odcinek między Wysokimi Skałkami a Eliaszówką wynagradza każdy wypych.


Trasa biegnie starą drogą graniczną przez górskie hale, z widokami na Pieniny, Beskidy, a często po prostu na pobliski las, który jednak wygląda jakoś tak przyjemniej niż sosnowe drągowiny pod Poznaniem.


Bez liku tu klimatycznych miejsc na zaciszny biwak, można wybierać sobie wystawę wschodnią, zachodnią, albo południową. Do wyboru, do koloru.


Zjeżdżam do bacówki na Obidzy na pierogi. Są dwie żelazne górskie kuchnie, których nie omijam – Andrzejówka na Przełęczy Trzech Dolin oraz bacówka na Obidzy.  Po prostu dobrze dają w talerze od lat.


Wracam na grzbiet, a nim na Eliaszówkę. Jest tu wieża z widokiem na Beskid Sądecki. Z narożnika widać także Tatry. Kiedyś miałem na tej wieży całkiem przyjemny biwak i malowniczy wschód słońca. Dzisiaj jednak tylko fotki.


Jadę na Mały Rogacz, tam na skraju łąki Tatry widać jeszcze lepiej jak z Eliaszówki, no po prostu miodzio!


Zachód słońca jest nad Skoruszyną.


Decyduję się na biwak na wiatrołomach pod Radziejową – wieża rozebrana, więc to jedyny punkt widokowy w okolicy. Zupełnym fuksem ta decyzja pozwala na obejrzenie wschodu słońca nad Bieszczadami. Akurat w tym miejscu tego dnia słońce wschodziło w przełęczy beskidzkiej grani, a za nią była Hyrlata (125 km) i Wielka Rawka (148 km). Ma się to szczęście.


Wymowna fota.


Tu biwak. Wziąłem placyk koło drogi, aby na łeb coś czasem nie spadło. Aczkolwiek polanka kusiła...


Tatry po raz ostatni. Pierwszy raz ujrzałem je na własne oczy w połowie lat 90. Trochę czasu już minęło.


No i te Pieniny. Rowerem zabraniają, a taka ładna dróżka, z przełęczy Osice aż pod samą drabinkę dałoby się wjechać ;)


Zjazd do Rytra też kolorowy. Robota już zaplanowana, klamka zapadła, trzeba jechać na dworzec. Jesienny las zachęca, aby tu zostać jeszcze dzień lub dwa.


Słowo się rzekło, bilet kupiony.


Czas puścić klamki i zjechać do Nowego Sącza na pociąg.


Jeszcze sześćset kilometrów pociągami i będę w domu.


Galeria z podpisami (krótszymi niż tutaj, ale prawie 200 fotek)
https://photos.app.goo.gl/Zphta8LroqNSbHri8

A ślad? Zobaczymy... Na razie jako załącznik, więc nie pobierajcie bez potrzeby, aby transfer zaoszczędzić.
« Ostatnia zmiana: 23 Cze 2020, 02:03 podjazdy »
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline Mężczyzna anu

  • Wiadomości: 328
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 22.05.2009
Tak, to był październik marzeń. Teraz mamy ścierwiec.


Świetne wyczucie czasu, jak u egipskich kapłanów, tych od zaćmień słońca. Niedziela to 16.46.49 h słońca, poniedziałek już 6 sekund krócej. Lud się cieszy że wakacje, wakacje, bawmy się. A kapłani pogodowi w myśl zasady: Pamiętaj o śmierci, w pierwszym możliwym terminie tonują radość i precyzyjnie dozują jesień, kres, obumieranie, rozkład, przemijanie:)

Offline Mężczyzna maciek70

  • Wiadomości: 139
  • Miasto: Sosnowiec
  • Na forum od: 18.05.2018
...
Zjeżdżam do bacówki na Obidzy na pierogi. Są dwie żelazne górskie kuchnie, których nie omijam – Andrzejówka na Przełęczy Trzech Dolin oraz bacówka na Obidzy.  Po prostu dobrze dają w talerze od lat.
...

W Andrzejówce zmienił się właściciel i trwa remont. Bar-prowizorka na razie. Zobaczymy co z tego wyjdzie.

A  wyjazd i fotki:
"Jest tylko cienka czerwona między rozsądkiem a szaleństwem"

Offline Kobieta magdad

  • Wiadomości: 1206
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 17.08.2006
    • http://www.bajkers.com
. A jak piekielnie boli goleń, gdy rower się odbije od kamienia i walnie pedałem. Z góry tego znoju w ogóle nie widać ;-)
Dlatego w terenie spd sie przydają.
Dzięki za ślad, byłam ciekawa odcinka od Bochni do Mogielicy :).

Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 8161
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Dlatego w terenie spd sie przydają.
Uderzenie pedałem spd też boli.
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline Mężczyzna dzesio

  • Wiadomości: 115
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 11.02.2014
Ale pojechane! ::) daje 10/10

Offline Mężczyzna łatośłętka

  • Skup i ubój. Rozbiór.
  • Wiadomości: 6001
  • Miasto: nie, wioska
  • Na forum od: 21.03.2013
Już któryś raz se zdałem sprawę, względem podjazdy skończony trup jestem martwy - nie żyję: nie wiem, nie widzę, nie rozumiem, nie nazywam, nie nic, również - się nie wzniosę (nie podjadę). Czego nie rozpoznaję, nie zainspiruje, nie wskażę, środkiem wyrazu (myślą natchniony) się nie przełamię.

Ci b. dziękuję, podjazdy.

Uwaga!

MONUMENT.
U-świadom!
tutaj jestem łatoś, odtąd łętka ... łatośłętka!

Offline Mężczyzna misiek

  • Wiadomości: 72
  • Miasto: Rzeszów
  • Na forum od: 04.11.2018
Super wycieczka, kolory jesieni na zdjęciach powalają  :)
Pozdrawiam,
Krzysiek

Offline Mężczyzna remik

  • Wiadomości: 427
  • Miasto: PObiedziska
  • Na forum od: 01.01.2017
    • Rowerowe Pobiedziska
Z  góry przepraszam za pytanie laickie  ;) - ale czym robisz foty ?

Offline Mężczyzna Iwo

  • leniwy południowiec
  • Wiadomości: 2427
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 20.09.2010
Cytuj
jak piekielnie boli goleń, gdy rower się odbije od kamienia i walnie pedałem

Nie myślałeś nad pedałami nylonowymi?

Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 8161
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Z  góry przepraszam za pytanie laickie  ;) - ale czym robisz foty ?

Teraz? Kalkulatorem, poziomicą itd. (urządzenie telekomunikacyjne Armor6). A w galerii - Canon G9X Mark II...

Co do pedałów z plastiku to myślałem, ale nie jestem przekonany. Tytan jednak to tytan.
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline Mężczyzna Thedio

  • Wiadomości: 108
  • Miasto: Łańcut
  • Na forum od: 26.02.2013
Obejrzałem na spokojnie. Po prostu pięknie. Jesień 2019 była idealna, mam nadzieję że i w tym roku tak będzie, wszak odpuszczam urlop na wakacjach a celuję we wrzesień-październik właśnie. No i mam wygodny dojazd do Szczawnicy, co mnie bardzo cieszy  :P.   

Offline Mężczyzna Felek

  • Wiadomości: 479
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.11.2017
Remik, nie aparat robi zdjęcia tylko fotograf:) Kiedyś sam trochę fociłem https://plfoto.com/144296/autor.html ale to było zanim zmajstrowałem dzieci:)

Podjazdy, wyjątkowo trafne kadry, zazdroszczę całej wycieczki. Daję 10/10.

p.s. Musisz mieć coś z sadysty by teraz puszczać nam takie złoto jesienne widoki, zapewne w zimową pluchę zaprezentujesz nam zdjęcia z lata, pozdrawiam!

Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 8161
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
p.s. Musisz mieć coś z sadysty by teraz puszczać nam takie złoto jesienne widoki, zapewne w zimową pluchę zaprezentujesz nam zdjęcia z lata, pozdrawiam!
Ale takie oglądanie fotek z innej pory roku ma swój urok. Aby zobaczyć, jak wyglądają zielone drzewa w czerwcu to możesz wyjrzeć przez okno, a na złotą jesień to trzeba poczekać. No i bywa, że październik jest deszczowy... Swoją drogą taka galeria uświadamia, że zaledwie 4 miesiące i będzie po liściach ;-) Szybko minie...
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline Mężczyzna Felek

  • Wiadomości: 479
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.11.2017
p.s. Musisz mieć coś z sadysty by teraz puszczać nam takie złoto jesienne widoki, zapewne w zimową pluchę zaprezentujesz nam zdjęcia z lata, pozdrawiam!
Ale takie oglądanie fotek z innej pory roku ma swój urok. Aby zobaczyć, jak wyglądają zielone drzewa w czerwcu to możesz wyjrzeć przez okno, a na złotą jesień to trzeba poczekać. No i bywa, że październik jest deszczowy... Swoją drogą taka galeria uświadamia, że zaledwie 4 miesiące i będzie po liściach ;-) Szybko minie...

Pisałem w pozytywnym aspekcie, oczywiście że ma to swój urok, nawet więcej, sprawia, że chciałbym by była już jesień:)

Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 8161
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
oczywiście że ma to swój urok, nawet więcej, sprawia, że chciałbym by była już jesień:)
A kysz, ja chcę trochę lata.
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline Rafał

  • dawniej unh
  • Wiadomości: 477
  • Miasto: Nowy Tomyśl
  • Na forum od: 01.02.2010

Zapytany o ideę, odpowiadam - oto ona:
Myśl o niczym, w zamyśleniu przedłużona.

Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 8161
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
pięknie
W tym roku też chciałbym w góry na jesień pojechać. Najlepiej na dłużej, o ile pogoda pozwoli.
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Tagi:
 




Organizujemy










Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum