Autor Wątek: Jak jeździcie żeby dojechać.....???  (Przeczytany 1426 razy)

Offline Mężczyzna ekokrzychu

  • Wiadomości: 27
  • Miasto: Radzionków
  • Na forum od: 27.09.2013
Jak jeździcie żeby dojechać.....???
« 20 Lis 2019, 21:51 »
Witam wszystkich pozytywnie zakręconych.
Z roku na rok jeżdżę coraz dłuższe dystansy (m. in. 2xWisla1200) i doszedłem do miejsca, w którym chciałbym zapytać bardziej doświadczonych. Jak jeździcie.... wyprawy, maratony, które trwają 24+h. Wiem że wielu powie że to kwestia indywidualna i wytrzymałość organizmu, ale chodzi mi o to właśnie jak wasz organizm reaguje. Czy jedziecie do tzw. odcinki i następnie krótka drzemka w krzakach lub wiacie przystankowej, czy planujecie każdej nocy regenerację w postaci kilku godzin snu, prysznica. Wielu z was jechało chociażby Wisłę 1200 i właśnie ostatnia edycja skłoniła mnie do tego wpisu. Ja jechałem z planem : Jadę długo, w miarę szybko, ale każdej nocy śpię w łóżku(agroturystyka, motel itp). Plan był w 100 godzin, ale dojechałem w 108 (awarie, kontuzja, pogoda). W trasie mijałem osoby które jechały calą dobę, spały w krzakach. Wyglądało to tak że ja jechałem średnio 230 km i odpoczywam. Osoby które jechały do odcinki w nocy wyprzedzały, po czym wyciągu dnia ja ich wyprzedzałem (jechałem szybciej, byłem co nie co wypoczęty). Proces się powtarzał przy czym w trzeciej dobie rozmawiając z ludźmi nie raz słyszałem że ledwo kręcą, mają zwidy (jeden widział ratrak w lesie i natychmiast poszedł spać ), ciężko się logicznie rozmawia. Efekt był taki że na mecie byliśmy o tym samym czasie, ale z jakże różnym wyczerpaniem organizmu. Jakie są wasze doświadczenia w tej kwestii.
Dziękuję za każdą odpowiedź, a jeżeli wpis znajduje się nie w tym miejscu gdzie potrzeba to proszę o przeniesienie.
Pozdrawiam i do zobaczenia na trasie. 😀🚲

Offline Mężczyzna wiki

  • Nie spać! Jechać!
  • Wiadomości: 901
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 28.01.2016
    • ekstremalna strona rowerowa
Jestem tym który Wisłę 2018 przejechałem śpiąc gdziekolwiek, gdy nie dało się dalej jechać. Też byłem mijany każdego dnia przez jadących szybciej zawodników, ktorzy organizowali sobie nocleg. Ostatniej nocy już nie spali i dojechali na metę o 8 godzin wcześniej. Mogło by to oznaczać, że warto korzystać z noclegów. Tylko, że jeden z tych zawodników jadąc w 2019r. bez noclegów wykręcił czas o 18 godzin lepszy niż wtedy gdy spał.
rowerem na księżyc (77,5%)

Offline Mężczyzna vuki

  • Wiadomości: 879
  • Miasto: Rawicz
  • Na forum od: 16.04.2014
Większości prysznic i ciepłe łóżko pomaga ale czasem nie mozna iść na łatwiznę lub celowo chce się ekstremalnych warunków. 
Jak pogoda kiepska to zdecydowanie dach jest dużym plusem.
MiRowerDajePower

Offline Mężczyzna CFCFan

  • Wiadomości: 262
  • Miasto: Godów
  • Na forum od: 12.05.2014
Moim zdaniem, najważniejszy jest jeden aspekt. O co walczysz? Jaki jest Twój cel na maraton? Chcesz go wygrać czy spokojnie ukończyć w limicie?

Sam spałem i po krzakach, przystankach ale też w hotelu (podczas ostatniego RTP). Wydaje mi się, iż spanie w hotelu daje więcej. Aczkolwiek mamy inne przeszkody, pokusy. 3h snu wygodnum łóżku wystarczy. Do tego prysznic. Ale trzeba się szybko zwijać i nie tracić czasu na pierdoły. Taka pauza moim zdaniem to powinna zająć max. 4,5h. Do tego można w hotelu coś zjeść.

Kolejny ważny aspekt to pogoda. Jak jest fajna pogoda, ciepło, sucho to można się przekimać na tym dworze. Jakiś lekki śpiwór albo coś i powinno być wygodnie. Ale jak pogoda deszczowa to hotel zdecydowanie.

Są też zawodnicy, którzy zamiast spać 3h w jednym kawałku, wolą zrobić 3-4 czy 5 drzemek po 15min. Wszystko zależy od zawodnika, taktyki, poznania organizmu, celu na maraton.

Offline Wilk

  • Wiadomości: 10687
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
Są też zawodnicy, którzy zamiast spać 3h w jednym kawałku, wolą zrobić 3-4 czy 5 drzemek po 15min. Wszystko zależy od zawodnika, taktyki, poznania organizmu, celu na maraton.

Dokładnie tak, czysto indywidualna sprawa. Taki najlepszy przykład to MRDP z 2013 roku. Ja jechałem śpiąc na dziko, Bogdan Adamczyk i Sławek Mazur mieli co noc noclegi w hotelach, a Adam Wojciechowski robił długie przerzuty po 600-800km i kładł się spać na 7-8h jak go już zupełnie ścinało. I wszyscy dojechaliśmy w odstępie 2h.

I nie sposób tu ocenić, który system jest lepszy, każdy ma swoje plusy i minusy, decydują tu indywidualne potrzeby konkretnego zawodnika i jego specyfika. Są ludzie co dobrą regenerację wykorzystają na sporo szybszą jazdę, a są tacy, którym dobre warunki spania nie zrobią większej różnicy na prędkości kolejnego dnia w porównaniu do spania na dziko. Są tacy  co potrzebują więcej snu i pomimo, że pośpią 5-6h to później to odrobią, a są tacy co wolą systemy paru drzemek i to im zupełnie starcza.

Offline Mężczyzna byczys

  • Wiadomości: 888
  • Miasto: Tychy
  • Na forum od: 30.09.2013
    • Moje relacje z ultramaratonów rowerowych
Ogólnie rzecz biorąc, to dla mnie w tym wszystkim fajne jest właśnie próbowanie różnych wariantów "w boju", badanie swoich reakcji na różne warunki, co jeść, ile odpoczywać, próby optymalizacji itp.

W tym cala frajda - jeździć, wyciągać wnioski i cieszyć się z progresu :)

Offline Mężczyzna transatlantyk

  • Moderator Globalny
  • GM 2060
  • Wiadomości: 6533
  • Miasto: Annopol
  • Na forum od: 21.11.2007
1. BBTour 2010. Pierwszą noc przejechałem. Zaczynała się druga.  Co to dla mnie! Jadę! Około 22.00 zaczęła się masakra.
Zasypiałem na rowerze. Wielokrotne drzemki na przystankach nie dawały wiele. Po jednej takiej drzemce pojechałem w przeciwną stronę.☺
2. BBTour 2011. Zmiana taktyki. Po ponad 700 km w Ostrowcu położyłem się spać na 3 godz. W łóżku. Efekt zaskakująco dobry. Dopiero przed Rzeszowem krótki odpoczynek na przystanku. Życiówka pobita o pół godziny.
3. MRDP 2013. Założyłem, że każdej nocy muszę spać 4 - 5 godz. W łóżku. Tak dojechałem za Sudety. Zaczęło mi grozić przekroczenie limitu. Postanowiłem jechać non stop. Męczarnia niesamowita. Limit przekroczyłem o 1 godz 13 minut, doszedł jeszcze błąd żywieniowy i kompletne odcięcie 70 km przed metą.
4. Reasumując - jestem mało odporny na brak snu. Lepszy jest nawet krótki, ale konkretny sen w dobrych warunkach.



Offline Mężczyzna transatlantyk

  • Moderator Globalny
  • GM 2060
  • Wiadomości: 6533
  • Miasto: Annopol
  • Na forum od: 21.11.2007
Jeszcze odnośnie wpisu wilka. Na MRDP 2013 on nie spał w hotelach, ale też nie po krzakach. Rozbijał namiot gdzie chciał, miał śpiwór. To już była regeneracja. Wygrał taktyką, doświadczeniem i przygotowaniem logistycznym. Jak sam mówi - byli tam mocniejsi kolarsko zawodnicy.
« Ostatnia zmiana: 21 Lis 2019, 08:40 transatlantyk »



Offline Mężczyzna Johnny_n

  • Wiadomości: 333
  • Miasto: Bestwina
  • Na forum od: 09.05.2018
W moim przypadku najlepiej się sprawdza jazda dzień-noc-dzień-nocleg i powtórka takiego cyklu. Przy czym nocleg pod dachem z gorącą kąpielą. Samego snu wystarcza mi max 3 godziny. Przy czym w dotychczasowych zawodach zrobiłem 2 takie cykle, bo nie jechałem większego dystansu niż ok 1200 km. Pierwszej nocy i tak bym nie zasnął i nawet to specjalnie na mnie nie wpływa. Tak samo 3 noc, kiedy robię drugi taki cykl jednym ciągiem. Ale musi to być hotel, pensjonat, czy inna agroturystyka. Niestety nocowanie pod chmurką, czy wiatą, niewiele mi daje. Również na BBT te zorganizowane punkty średnio dawały wypocząć. Nie wiem jak będzie podczas dłuższego dystansu, kiedy będę musiał zrobić 1500, 2000, czy jak w całości MRDP - ponad 3000 km. Być może 3 cykl już tak dobrze by nie poszedł. Co do tempa - jechać swoje. Każda moja próba dostosowania tempa, w górę czy również w dół, kończyła się ogólnie mówiąc niepowodzeniem i sporymi stratami.
"Gdy wszyscy wiedzą, że coś jest niemożliwe, przychodzi ktoś, kto o tym nie wie i to robi" - A.Einstein

Offline Mężczyzna LKRISS

  • Wiadomości: 105
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 04.11.2018
    • simrace.pl
Moim zdaniem, najważniejszy jest jeden aspekt. O co walczysz? Jaki jest Twój cel na maraton? Chcesz go wygrać czy spokojnie ukończyć w limicie?

Również jestem tego zdania. Ponieważ nie mam aspiracji do walki o wysoikie pozycje - to zostawiam innym więc wychodzę z założenia, że celem jest ukończenia danego dystansu w limicie czasowym jaki został postawiony przez organizatorów. Wisłę pojechałem bez żadnej taktyki gdyż nigdy w życiu nie przejechałem takiego dystansu nawet w okresie kilku dni. W efekcie wyszło tak, że jechałem 12h jazdy na 12h odpoczynku. Całą trase przejechałem w zasadzie w strefie relaksu z zapasem blisko 50h do limitu. Spore doświadczenie zaliczone więc wiem przynajmniej na co mnie stać. Jakbym sprobował pojechac ponownie to myślę ze granica 120h a może i delikatnie mniej była by w zasięgu? Oczywiście zdecydowanie zmieniłoby to taktykę na taki wyścig.
Polski Klub MTB

Offline Mężczyzna szafar

  • Wiadomości: 345
  • Miasto: Dobrodzień
  • Na forum od: 22.06.2015
Przy maratonach 1000+, normalny (6-8 godzin) nocleg brutto i to każdej nocy (rownież tej pierwszej) daje bardzo dobre efekty.
Dojechanie do mety grubo przed limitem (nawet przy wyśrubowanym limicie MRDP) nie sprawia problemu,a samopoczucie jest super
;

Offline Mężczyzna Adamo

  • Wiadomości: 245
  • Miasto: Szczebrzeszyn
  • Na forum od: 30.01.2016
Moim zdaniem, im młodszy organizm choć nie za młody, tym lepiej zniesie jazdę jednym strzałem - uważam, że raz można spróbować.  Daje to wspomnienia w następnych latach jazdy śpiąc drugiej nocy. Teraz już myślę jakby to było spać pierwszej i drugiej nocy - czy wytrzymam trzecią noc na rowerze

Offline Mężczyzna MaciekK

  • Wiadomości: 144
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 14.07.2017
Ja jeździłem wyścigi ~1000 systemem 30h jazdy, przerwa 4-5h brutto i potem juz do końca i daje radę, bo to wychodzi przy porannym starcie tak, że człowiek wysypia się bezpośrednio przed nast. nocą. RTP w tym roku planuję przejechać śpiąc codziennie od pierwszego dnia.

Offline Mężczyzna rybadigital

  • 2019-Silesia Hulaka GóraMoRDaPe
  • Wiadomości: 237
  • Miasto: Polska
  • Na forum od: 30.09.2016
Podzielę się też swym krótkim doświadczeniem. Swoje wyścigi (max dystans to GMRDP19) jeżdże do odcinki można powiedzieć organizmowo-pogodowej .Organizm jeszcze się nie poddał dotychczas , pogoda odcięła dwa razy , MPP'17 , ale wtedy odcięła wszystkich , tak ,że mnie stosunkowo najkrócej doświadczyła i skończyło się podium.GMRDP'19 potężna burza zmusiła do szukania schronienia i około 2 godzinnej drzemki pod Zawoją w warunkach naturalnych .To był dobry ruch bo czułem się nieźle wypoczęty i na metę dotarłem o 15 pozycji wyżej niż na początku pierwszej  nocy. Na KH '19 cięło mnie przez cały wyścig , ale odcinka nastąpiła już po finiszu , ale na dobry tydzień. Na przyszłość nie planuję wielkich zmian , wszystkie wyścigi ok 1kkm będę się starał jeździć na raz .Na planowany MRDP 21 mam taktykę odpoczynkową , zobaczymy :) .
Aaaaa właściwie to chciałem napisać ,że bardzo pomagają w trakcie orzeźwienia wodne , przeważnie jeździmy w warunkach ciepłych i bardzo ciepłych.

Tagi:
 




Organizujemy







Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum