Autor Wątek: terror kaskowy  (Przeczytany 14972 razy)

Online Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 8208
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Odp: terror kaskowy
« 8 Wrz 2019, 22:30 »
A ja byłem w USA, i to w 2005. I będę niedługo. To NIE jest wolny kraj. Reglamentacja towarów w PRL, w tym mięso na kartki, to była konsekwencja walki o niepodległość, walki udanej. Reglamentowany był też alkohol. Skoro tak gloryfikujesz Stany, startuj o wizę, teraz dostaniesz na 100%, bo jest priorytet, aby utrzymać próg poniżej 3% odmów. Dobra okazja do 30 września.
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline Wilk

  • Użytkownik forum
  • Wiadomości: 12509
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
Odp: terror kaskowy
« 8 Wrz 2019, 22:43 »
Organizatorom wystarczy, że pozew sądowy będzie wystarczająco sformalizowany. Nigdy nie wiesz, kto startuje i jak się zachowa. Ludzie bywają naprawdę wredni.
Ale jak nie ma żadnych przepisów tę sprawę regulujących, a startujący podpisuje że jedzie na własną odpowiedzialność - to nic z tym pozwem nie zdziała.

I tworzysz science-fiction, o jednym przypadku pozwania jakiegokolwiek organizatora ultramaratonu szosowego nie słyszałem, a jeżdżę takie imprezy 10 lat. Jedyna taka znana sprawa to była Transcarpatia i po prostu grube przekręty organizatora, ale to zupełnie innego typu kwestia, tam organizator po prostu oszukał zawodników.

Jak ja bym robił imprezę, to kask i alkomat na starcie. Na dodatek pomiar na własny koszt, w cenie wpisowego. Umowa ze sklepem, który na żądanie dostarczy kilka kasków w różnych rozmiarach dla tych, co "zapomnieli", odpłatnie po cenie sklepowej.

Ale na szczęście nie robisz żadnej imprezy, nawet w żadnej nie startujesz, więc wszystko co możesz to pozgrywać Katona na forum ;)

USA to jest prawdziwie niezależny wolny kraj czego nie można
powiedzieć o Polsce .   

W kwestii czysto kolarskiej - to strzeliłeś jak kulą w płot ;). Na największych amerykańskich ultra też jest obowiązek jazdy w kasku. A na najsłynniejszym TransAmie to jest kupa dużo głupszych przepisów niż u nas. 4 lampki tylne, rower obklejony jak choinka, obowiązek jazdy w odblaskowych ciuchach w dzień, obowiązek meldowania się 2 razy dziennie u organizatora mailowo.

A ja się na przyszły sezon zastanowię.

Naprawdę pozwólmy dorosłym ludziom samym decydować o sobie. Jak nie ma przymusu to i tak zdecydowana większość jeździ w kaskach, a tym co tego nie lubią pozwólmy samym decydować. I nie piszę tego tylko z powodu, ze sam nieraz jeździłem/jeżdżę bez kasku, osobiście nie jestem żadnym zelotą w tym zakresie, na MPP np. pojadę w kasku, bo chcę zobaczyć, jak się nowy kask sprawdzi na tak długiej trasie. Po prostu uważam, że tak traktujemy uczestników bardziej po partnersku, a to jest przez nich zawsze wysoko cenione. To jest właśnie fajne na Podróżnikach, MPP, czy imprezach Daniela, tym się różnią te zawody od imprez z cyklu PP - że się bardziej słucha tego co startujący mają do powiedzenia. I warto pamiętać, że naprawdę są ludzie, którym kask nawet markowy przeszkadza mocno w jeździe jak np. gkjanek. Opisywałem tutaj swoją sytuację z TCR, gdzie kask miał wpływ na rozwój groźnej kontuzji karku.
« Ostatnia zmiana: 8 Wrz 2019, 22:52 Wilk »

Online Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 8208
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Odp: terror kaskowy
« 8 Wrz 2019, 22:52 »
I tworzysz science-fiction, o jednym przypadku pozwania jakiegokolwiek organizatora ultramaratonu szosowego nie słyszałem, a jeżdżę takie imprezy 10 lat. Jedyna taka znana sprawa to była Transcarpatia i po prostu grube przekręty organizatora, ale to zupełnie innego typu kwestia, tam organizator po prostu oszukał zawodników.
Bo nie było poważnych wypadków. Takie się pojawiły na imprezach wraz ze wzrostem skali. U nas dopiero od niedawna, za granicą od kilku lat. Do wyroku 4-8 lat, poczekaj.
Ale na szczęście nie robisz żadnej imprezy, nawet w żadnej nie startujesz, więc wszystko co możesz to pozgrywać Katona na forum
Nie zgrywam, nie startuję; nie organizuję i nie będę. Piszę tu, bo miałem kask i nawet biegli orzekli, żem martwy - być miałem, a nie jestem.
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline Wilk

  • Użytkownik forum
  • Wiadomości: 12509
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
Odp: terror kaskowy
« 8 Wrz 2019, 23:08 »
Bo nie było poważnych wypadków. Takie się pojawiły na imprezach wraz ze wzrostem skali. U nas dopiero od niedawna, za granicą od kilku lat. Do wyroku 4-8 lat, poczekaj.

Był wypadek śmiertelny na Podróżniku, gdzie nie ma nakazu jazdy w kasku i nikt się o nic do organizatora słowem nie czepił.

Poza tym zdaj sobie sprawę, że jak się rzeczywiście trafi złośliwy uczestnik - to nie z kaskiem coś ugra w sądzie (bo w tej sprawie przepisy są jasne i oczywiste - nie ma takiego obowiązku), a z jazdą całonocną. Bo to jazda całonocna ma wiele większy wpływ na wypadkowość i tu można dużo łatwiej ścignąć organizatora. Gros upadków bez udziału samochodu co się zdarzają na takich maratonach to gleby ludzi co przeginają z jazdą na zmęczeniu.
Nie zgrywam, nie startuję; nie organizuję i nie będę.

Właśnie zgrywasz Katona tekstami czego to byś nie robił jakbyś był organizatorem, choć wiesz, że nigdy to nie będzie miało miejsca. W ogóle Cię ta sprawa nie dotyczy, bo mowa jest tylko o kaskach na maratonach, a Ty jak sam napisałeś ich nie jeździsz, ani nie masz zamiaru jeździć. Lepiej przestudiuj to co wrzucił Maciek:
https://naszosie.pl/2018/06/28/niezalezne-testy-sprawdzily-bezpieczenstwo-kaskow/

Bo sam używasz mocno przestarzały i taniutki kask, konstrukcję już ponad 10-letnią, wiem bo właśnie taki sam model używałem i to była jedna z przyczyn mojej niechęci do jazdy w kasku. Jak tak się obawiasz o bezpieczeństwo - to zamiast narzucać innym obowiązek jazdy w kasku zajmij się własnym bezpieczeństwem i zastanów się nad czymś lepiej chroniącym głowę od tego co posiadasz.

Offline Mężczyzna gkjanek

  • Lepiej zabrać głowę zamiast kasku z domu na rower.
  • Wiadomości: 61
  • Miasto:
  • Na forum od: 12.06.2017
Odp: terror kaskowy
« 8 Wrz 2019, 23:19 »
czyli jesli jezdzisz w kasku ktory ma 10 lat to znaczy ze od okolo min 5 lat kask jest uszkodzony. Pierwsza to starzenie sie styropianu a skorupa jest zrobiona z ABSu. Czyli z materiału ktory sie starzeje. W kasku motocyklowym taki kask max 3-4 lata i wymian. Bo nie spełnia juz swoich parametrów ;D
Lepiej zabrać głowę zamiast kasku z domu na rower.

Online Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 8208
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Odp: terror kaskowy
« 8 Wrz 2019, 23:24 »
Bo sam używasz mocno przestarzały i taniutki kask, konstrukcję już ponad 10-letnią, wiem bo właśnie taki sam model używałem i to była jedna z przyczyn mojej niechęci do jazdy w kasku. Jak tak się obawiasz o bezpieczeństwo - to zamiast narzucać innym obowiązek jazdy w kasku zajmij się własnym bezpieczeństwem i zastanów się nad czymś lepiej chroniącym głowę od tego co posiadasz.
Wow, dopiero co kupiłem, Alpy i Pireneje, już przestarzały, no to jest argument. Akurat ja? Ciekawe, co na to Giro? Co roku do kosza?

"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline Mężczyzna Fagetus

  • Wiadomości: 150
  • Miasto: Lubin
  • Na forum od: 18.03.2016
Odp: terror kaskowy
« 8 Wrz 2019, 23:26 »
Naprawdę bardzo mi przykro że ktoś ma taki problem z przegrzewającą się głową. Nie jestem specjalnie zdziwiony bo w końcu mózg to największy odbiorca energii w organizmie. Wytwarza najwięcej ciepła. Nie bez kozery najszybciej i najwięcej potu leje się z czoła... W teorii łzy też są słone, ale gdzie im do potu, jak już pot zalewa ci oczy to pieką cholernie, i nie ma tak że proste przetarcie coś załatwia - za parę sekund jest tak samo. Gdyby się dało nie myśleć, inaczej mówiąc ograniczyć aktywność mózgu - to powinno radykalnie rozwiązać problem... :) Ja osobiście kask "jakoś" cierpię, natomiast moja szyja nie znosi żadnego ucisku. Nigdy nie nosiłem szalika, golfy są dla mnie poza zasięgiem, z biedą ledwie toleruję buffa. Więc gdyby powstał przepis nakazujący jazdę w golfie byłbym w takiej samej sytuacji co gkjanek :) Zresztą z kaskiem jest w sumie podobnie, choć rzecz dziwna i śmieszna jedyne kaski którym moja głowa daje radę dłużej niż godzina-dwie bez szaleńczej potrzeby drapania niemal do krwi to jak się okazało Giro. Zarówno narciarski jak i rowerowe... Swego czasu strawiłem parę dni na objeżdżaniu sklepów sportowych w poszukiwaniu kasku na narty, tam prędkości bywają sporo wyższe niż na rowerze a i ryzyko że ktoś w ciebie wjedzie większe. I nawet w drogich Scottach (bardzo dobre zresztą) już po pięciu minutach mógłbym gryźć :) Na szczęście rozwiązanie czekało w sklepie na moim osiedlu w postaci Giro G9 który wydaje się być robiony na miarę.
Ale wracając do ad remu. Spekulowanie na temat czy kask ratuje czasem życie czy nie uważam za infantylne. Niezależnie czy jest to 37% czy 5%. Równie infantylne jest symetryzowanie typu "a u was biją czarnych" albo - nie montują foteli wyrzucanych w liniowcach (dodam że nie montują ich również we wszystkich innych cywilnych samolotach :) - myślę osobiście że o ile koszt wyszkolenia pilota wojskowego jest baaardzo wysoki i system ratowniczy jest zwyczajnie opłacalny, to takiego biznesmena czy nawet premiera w państwie średniej wielkości można zastąpić wielokrotnie mniejszym kosztem. O pasażerach Ryanaira pomilczmy) - chodzi mi o "hipokryzję" ukrytą w zezwoleniu na jazdę non-stop :) Co to ma znaczyć? Warto się zastanowić, kto decyduje przy fizycznej abstrakcyjności PEŁNEGO bezpieczeństwa jaki procent tego bezpieczeństwa jest OK a jaki już be? Przedstartowa ankieta w necie czy organizator?
Sprawa jest prosta, jeżeli jest was więcej i musi to być sport to trzeba się zorganizować samemu; jeśli impreza będzie fajna to ci w kaskach też pojadą :) Choć podejrzewam że wcześniej czy później obowiązek jazdy w kasku po drogach publicznych wejdzie do kodeksu i będzie pozamiatane. W przeciwnym wypadku wola orga wyrażona w regulaminie jest obowiązująca.

P.S. A gdyby tak uzyskać analogicznie do zaświadczenia o dysleksji/dysortografii/dys... jakiś papierek o dyskasku?... A nuż organizatorowi rozwiązałoby to ręce?

Offline Wilk

  • Użytkownik forum
  • Wiadomości: 12509
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
Odp: terror kaskowy
« 8 Wrz 2019, 23:45 »
Wow, dopiero co kupiłem, Alpy i Pireneje, już przestarzały, no to jest argument. Akurat ja? Ciekawe, co na to Giro? Co roku do kosza?

Widzę, że wymieniłeś wreszcie tego trupa ;)
Bo jeszcze nie tak dawno pamiętam, że był w użyciu, tak czy siak dłużej niż te 3-4 lata. Zresztą to co gkjanek napisał - to jest bardzo celna uwaga. Jakbyśmy tak przebadali dokładnie ile osób ma kaski spełniające ten parametr wieku, a ile używa je dłużej i które już straciły sporo ze swoich właściwości - to by się okazało, że połowa rowerzystów ma kaski niespełniające parametrów i słabo chroniące w razie wypadków.

Ale wracając do ad remu. Spekulowanie na temat czy kask ratuje czasem życie czy nie uważam za infantylne. Niezależnie czy jest to 37% czy 5%. Równie infantylne jest symetryzowanie typu "a u was biją czarnych" albo - nie montują foteli wyrzucanych w liniowcach (dodam że nie montują ich również we wszystkich innych cywilnych samolotach :) - myślę osobiście że o ile koszt wyszkolenia pilota wojskowego jest baaardzo wysoki i system ratowniczy jest zwyczajnie opłacalny, to takiego biznesmena czy nawet premiera w państwie średniej wielkości można zastąpić wielokrotnie mniejszym kosztem.

Nie, moje symetryzowanie nie było infantylne. Było bardzo dobrym argumentem na udowodnienie tezy, że bezpieczeństwo nie jest parametrem bez granic, że wszędzie jest kompromisem pomiędzy wygodą i kosztami. I sam to przyznałeś tekstem, że koszt wyszkolenia pilota wojskowego jest na tyle wysoki (do tego koszt katapulty w wojskowym samolocie nie jest wysoki) - że się to opłaca robić. Zrobić to technicznie w pasażerskim samolocie jak najbardziej by się dało, tylko że się zupełnie nie opłaca. Ergo - bezpieczeństwo jest celowo zmniejszane z powodów kosztów i wygody.

Offline Mężczyzna Fagetus

  • Wiadomości: 150
  • Miasto: Lubin
  • Na forum od: 18.03.2016
Odp: terror kaskowy
« 9 Wrz 2019, 00:21 »

Nie, moje symetryzowanie nie było infantylne. Było bardzo dobrym argumentem na udowodnienie tezy, że bezpieczeństwo nie jest parametrem bez granic, że wszędzie jest kompromisem pomiędzy wygodą i kosztami. I sam to przyznałeś tekstem, że koszt wyszkolenia pilota wojskowego jest na tyle wysoki (do tego koszt katapulty w wojskowym samolocie nie jest wysoki) - że się to opłaca robić. Zrobić to technicznie w pasażerskim samolocie jak najbardziej by się dało, tylko że się zupełnie nie opłaca. Ergo - bezpieczeństwo jest celowo zmniejszane z powodów kosztów i wygody.
Cenię Cię m.in. za tzw. lekkie pióro (w tym wypadku klawiaturę). Pisanie przychodzi Ci z niezmierną łatwością, niezależnie czy z sensem czy bez :) W pasażerskim samolocie się nie da, z wielu względów, z których np. konieczność podróżowania w ciśnieniowym skafandrze (rejsowa wysokość dłuższych lotów to ponad 30 tys. stóp) z zapasem tlenu na dotarcie do gęstszych warstw atmosfery plus dinghy z zapasem jedzenia i picia - kto wie kiedy nas zgarną jak zwodujemy? - nie jest tą najtrudniejszą. Wyobraź sobie że wszyscy (chętni) musieliby opuścić pokład praktycznie w jednej chwili, no może sekundy-dwóch. Przedwczesna destrukcja struktury kadłuba dałaby prawdopodobnie efekt kto pierwszy ten lepszy - czyli kto pierwszy wygra cykora przeżywa, reszta nie :) No chyba że zakładasz że każdy pasażer ma taką kapsułę prezydencką jak w Air Force 1 na wyłączność. Ale to nie jest wtedy lotnictwo pasażerskie :) Nie potrafię wymyślić na to nazwy :) Bo nawet loty wojskowe o statusie HEAD tego nie mają...

Offline Wilk

  • Użytkownik forum
  • Wiadomości: 12509
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
Odp: terror kaskowy
« 9 Wrz 2019, 00:50 »
Cenię Cię m.in. za tzw. lekkie pióro (w tym wypadku klawiaturę). Pisanie przychodzi Ci z niezmierną łatwością, niezależnie czy z sensem czy bez :) W pasażerskim samolocie się nie da, z wielu względów, z których np. konieczność podróżowania w ciśnieniowym skafandrze (rejsowa wysokość dłuższych lotów to ponad 30 tys. stóp) z zapasem tlenu na dotarcie do gęstszych warstw atmosfery plus dinghy z zapasem jedzenia i picia - kto wie kiedy nas zgarną jak zwodujemy? - nie jest tą najtrudniejszą. Wyobraź sobie że wszyscy (chętni) musieliby opuścić pokład praktycznie w jednej chwili, no może sekundy-dwóch. Przedwczesna destrukcja struktury kadłuba dałaby prawdopodobnie efekt kto pierwszy ten lepszy - czyli kto pierwszy wygra cykora przeżywa, reszta nie :) No chyba że zakładasz że każdy pasażer ma taką kapsułę prezydencką jak w Air Force 1 na wyłączność. Ale to nie jest wtedy lotnictwo pasażerskie :) Nie potrafię wymyślić na to nazwy :) Bo nawet loty wojskowe o statusie HEAD tego nie mają...

Skoro jest taka kapsuła w Air Force One i to na 4 osoby - to jest to w 100% technicznie wykonalne i jest na to namacalny dowód. Tak samo dałoby się więc wyposażyć pasażerskie samoloty w takie kapsuły, gdyby to bezpieczeństwo było absolutnym priorytetem. Ale nie jest - bo koszta byłyby gigantyczne, a samolot zamiast 200 osób zabierałby na pokład 10-20. I jest to świetny dowód na to, że bezpieczeństwo nie jest absolutnym priorytetem, że się idzie na kompromisy w tym zakresie, że złoty środek to kompromis pomiędzy bezpieczeństwem, wygodą i kosztami. I dokładnie takim samym kompromisem jest klasyczny kask rowerowy. Kask full-face byłby sporo bardziej skuteczny, motocyklowy jeszcze bardziej - tylko że wygoda spadłaby drastycznie, dlatego mamy taki kompromis.

A dużo bardziej przyziemnym dowodem jest kolejny przykład, który tu wrzucałem - czyli to, że nie ma nakazu jazdy samochodami osobowymi w zbrojach kevlarowych i kaskach motocyklowych, a to by uratowało setki czy nawet tysiące istnień.

Offline Mężczyzna hansglopke

  • Wiadomości: 2357
  • Miasto: Zduńska Wola
  • Na forum od: 22.02.2013
Odp: terror kaskowy
« 9 Wrz 2019, 07:13 »
A w PRLu w klubach kolarskich to tylko dygnitarze i inni komuniści jeździli

Toź mi podbił bębenka.
"Rower do ultra musi być przede wszystkim wygodny. Reszta jest mniej ważna."  - Turysta

Offline Mężczyzna lordChaos

  • Wiadomości: 235
  • Miasto: skierniewice
  • Na forum od: 10.12.2017
Odp: terror kaskowy
« 9 Wrz 2019, 09:39 »
Wilku, a czapeczka pod kask nie rozwiazuje problemu :) ?


BTW. jaki nowy kask nabyłeś, też się zastanawiam teraz nad zakupem ...

Offline Mężczyzna Wigor

  • Kapituła MP-P 2016
  • Wiadomości: 1342
  • Miasto: Szczecin
  • Na forum od: 19.03.2015
Odp: terror kaskowy
« 9 Wrz 2019, 10:20 »
Dla mnie sprawa wygląda tak.
1. Jazda solo, uczestnik decyduje o tym czy zakłada kask czy nie i w jakich warunkach.
2. Jazda w grupie, kask zdecydowanie warto wymagać, bo w razie kraksy nie ma jak się asekurować przy upadku.

Na dystansach ultra grupy są zazwyczaj po 2-3 osoby, a to nie wiele rożni się od jazdy solo, więc nie wymagam jazdy w kasku.

Offline Mężczyzna Diver

  • Wiadomości: 847
  • Miasto:
  • Na forum od: 26.06.2013
Odp: terror kaskowy
« 9 Wrz 2019, 10:51 »
DLA CZEGO ??.

Jeżeli z własnej głupoty zginiesz na maratonie to nie tylko ty i twoja rodzina będzie mieć problem. Organizator będzie mieć duży problem (postępowanie karne i ewentualna sprawa cywilna). Więc organizator stara się uniknąć problemów i zmniejszyć prawdopodobieństwo twojej śmierci. To mu się po prostu nie opłaca byś jechał bez kasku.


Ten argument jest tak mocny jak skorupka jajka patrz nie dotykaj

II. Złożenie u organizatora pisemnego oświadczenia o starcie w ultramaratonie na własną odpowiedzialność.
To jest z regulaminu na silesie 2019.

Organizator nie może jakimkolwiek zapisem wyłączyć swojej odpowiedzialności na zasadzie winy. W prawie anglosaskim jest taka możliwość i różni organizatorzy kopiują takie zapisy by odstraszać  pozwy. Tak samo jest jak ma się jakąś amerykańską franczyzę gdzie jest masa zapisów kompletnie nie przystająca do polskiego porządku prawnego.

Offline Wilk

  • Użytkownik forum
  • Wiadomości: 12509
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
Odp: terror kaskowy
« 9 Wrz 2019, 11:17 »
Dla mnie sprawa wygląda tak.
1. Jazda solo, uczestnik decyduje o tym czy zakłada kask czy nie i w jakich warunkach.
2. Jazda w grupie, kask zdecydowanie warto wymagać, bo w razie kraksy nie ma jak się asekurować przy upadku.

Na dystansach ultra grupy są zazwyczaj po 2-3 osoby, a to nie wiele rożni się od jazdy solo, więc nie wymagam jazdy w kasku.

I dokładnie takie samo mam podejście. Za najniebezpieczniejszą uważam jazdę większym peletonem i tam zawsze zakładam kask. Bo przy typie upadku jak w peletonie kask może wiele dać. Natomiast na ultra, gdzie zdecydowaną większość trasy jadę solo - głównym zagrożeniem są kierowcy, a przy uderzeniu samochodu niewielka szansa, że kask coś zmieni.

A do tego badania z Czech - trzeba jeszcze dodać kolejny ważny argument. Zaskakująco niski odsetek śmierci w wyniku uderzeń samochodów oraz jakieś wypadki np. wpadnięcia do rzeki - mocno wskazują na to, że nie są to wypadki tylko z szosy, a w znaczącej liczbie z MTB.

A to jest zupełnie inna rozmowa, w jeździe MTB w górach też zawsze zakładam kask, tam liczba wywrotek jest o niebo większa niż na szosie, łatwo złapać uślizg na korzeniu czy koleinie, łatwo przelecieć przez kierownicę i walnąć np. o duży kamień itd. Tak więc nie można tego przekładać na wypadki szosowe o jakich tu mowa, bo na szosie wypadki bez udziału osób trzecich, po prostu przez samoistne przewrócenie się kolarza są bardzo rzadkie, czasem ktoś przeszarżuje na zjeździe, ale to się rzadko zdarza. Na ultra czasem z powodu niedospania, ale zdecydowana większość osób, szczególnie tych doświadczonych zna swoje granice i gdy sen zaczyna za mocno morzyć zamiast kusić los stają by się chwilę przespać.

Organizator nie może jakimkolwiek zapisem wyłączyć swojej odpowiedzialności na zasadzie winy. W prawie anglosaskim jest taka możliwość i różni organizatorzy kopiują takie zapisy by odstraszać  pozwy. Tak samo jest jak ma się jakąś amerykańską franczyzę gdzie jest masa zapisów kompletnie nie przystająca do polskiego porządku prawnego.

To na ile to oświadczenie jest wiążące w przypadku kasków i tak nie ma znaczenia, bo nie ma w polskim prawie jakichkolwiek przepisów nakazujących jazdę w kasku. A organizator przecież nikomu nie zabrania jazdy w kasku, co więcej nawet w regulaminach tych wyścigów, gdzie nie ma obowiązku jazdy w kasku - to kask jest wymieniany jako wyposażenie zalecane. Tak więc pozew do organizatora, że nie ma przymusu jazdy w kasku - nie ma żadnych podstaw, ani prawnych, ani logicznych i nic się z tym w sądzie nie ugra.

Tagi:
 




Organizujemy










Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum