Autor Wątek: Czy nowy rower daje satysfakcję?  (Przeczytany 5856 razy)

Offline Mężczyzna Sedymen

  • Wiadomości: 3352
  • Miasto: Pabianice
  • Na forum od: 14.02.2017
Czy nowy rower daje satysfakcję?
« 21 Sie 2019, 22:09 »
Ostatnio byłem w sklepie świadkiem jak rodzice na siłę kupili/wcisnęli dziewczynie rower, beznadziejny w mojej ocenie i w ocenie tej dziewczyny, tudzież. Fakt był tani. Innych zalet nie miał. Co gorsze Ona zdawała sobie z tego sprawę. I tak ją uszczęśliwili tym rowerem - gniotem. Było mi jej szkoda, szczególnie przez jej świadomość porażki.
Dzisiaj znalazłem takie ogłoszenie MTB 29" i jak pooglądałem obrazki to też mi szkoda tego kto to kupi.
« Ostatnia zmiana: 21 Sie 2019, 22:34 Sedymen »

A większą mi rozkoszą podróż niż przybycie! - L. Staff

Offline Mężczyzna worek_foliowy

  • Wiadomości: 7506
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 11.02.2012
Odp: Czy nowy rower daje satysfakcję?
« 21 Sie 2019, 22:37 »
To nie jest całkiem prawda, że tani rower musi działać źle. Znalazłem dziadowski rower na śmietniku i po "drobnych" regulacjach wszystko działało w nim świetnie. Tyko kwestia żywotności.. Jeśli ktoś ma małe przebiegi, to może nawet się nie zorientuje, że jego rower jest tandetny.
Janus: "Generalnie nie ogarniam 3D i notorycznie wpadam na ściany, chodzę w kółko [...]"

Offline Mężczyzna Sedymen

  • Wiadomości: 3352
  • Miasto: Pabianice
  • Na forum od: 14.02.2017
Odp: Czy nowy rower daje satysfakcję?
« 21 Sie 2019, 22:49 »
Zgadzam się z Tobą i identyczną tezę pisałem w innym wątku. Jednak jest chyba pewna granica. Jeden z uczniów mojej żony dostał od pomocy społecznej podstawowy model Scott Aspect. Chłopak zajeżdża go do śmierci ponieważ jeździ na nim non-stop. Robi przebiegi, które myślę pół tego forum by zawstydziło. To jego pasja i chyba jedyna życiowa możliwość +. I moją pasją jest przywracanie go (roweru), dla niego, do życia po wszelkich możliwych awariach wynikłych z niskiej jakości osprzętu jak i z temperamentu młodzieńca.
Proszę jednak spójrz na fotki tego roweru. Ja widzę wielką różnicę między tym Scottem, którego reanimuję regularnie i chyba włożyłem w niego tyle ile kosztował na "dzień dobry" a prymitywizmem tego z linku.
Tam jest baza tu jej nie ma.
Chyba, ze to tylko efekt produkcji PR. Bo z drugiej strony, mój Tata przytargał 3 rowery z wystawki. Po pół roku walki interweniowała Mama i powierzyła mi zadanie złożenia jednego, na którym tata dojedzie do sklepu po bułki. Po uzupełnieniu technologii "z pudełka części do wyrzucenia", ostatnio dowiedziałem się, że ta wynikowa hybryda to "najlepszy rower jaki może istnieć". Chyba na zimę zabiorę go z letniej działki rodziców aby czar trwał.
Tak ocena zależy od użytkowania, ale gdzieś musi być granica.
« Ostatnia zmiana: 21 Sie 2019, 22:56 Sedymen »

A większą mi rozkoszą podróż niż przybycie! - L. Staff

Online Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 7314
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Odp: Czy nowy rower daje satysfakcję?
« 21 Sie 2019, 22:51 »
Jest też kwestia wymagań, jakie stawia teren, po którym się jeździ. Co innego po drogach, a co innego na wertepy. Do miasta też używam tani rower i nie widzę w tym żadnego problemu. Waży te 17 kg, ale jeździ jak trzeba. Widelec Manitou Axel, osprzęt podstawowy Shimano, chińskie koła itd.
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline Mężczyzna Sedymen

  • Wiadomości: 3352
  • Miasto: Pabianice
  • Na forum od: 14.02.2017
Odp: Czy nowy rower daje satysfakcję?
« 21 Sie 2019, 23:06 »
Jest też kwestia wymagań, jakie stawia teren, po którym się jeździ.
Wciąż jestem zainspirowany Twoją opowieścią na Kulinarnej o fortyfikacjach alpejskich Włochy-Francja. Dla mnie to było jak magia. I jaki sprzęt tam trzeba mieć? Czy sztywny Smok (Surly Ogre) na szerokich oponach np. 2,2 lub nawet podobno wchodzące 2,5 da radę? Czy potrzeba czegoś z amorkiem z przodu?

A w kwestii wątku. Czy istnieje ktoś, kto kupuje rower MTB z amorem, w cenie 1,1 ka do jazdy w terenie i można nazwać ten zakup świadomym?

A większą mi rozkoszą podróż niż przybycie! - L. Staff

Online Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 7314
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Odp: Czy nowy rower daje satysfakcję?
« 21 Sie 2019, 23:28 »
Wciąż jestem zainspirowany Twoją opowieścią na Kulinarnej o fortyfikacjach alpejskich Włochy-Francja. Dla mnie to było jak magia. I jaki sprzęt tam trzeba mieć? Czy sztywny Smok (Surly Ogre) na szerokich oponach np. 2,2 lub nawet podobno wchodzące 2,5 da radę? Czy potrzeba czegoś z amorkiem z przodu?
To bardzo zależy od osobistej tolerancji na wstrząsy, bo z jednej strony jest sporo odcinków wygodnych, dobrej jakości szutrów i dróg asfaltowych, betonowych, a z drugiej bywają - wcale nie takie krótkie - fragmenty, gdzie są albo same kamienie (luźne lub zaklinowane), albo elementy naturalnej skały, wypłukane fragmenty itp. Technicznie rzecz biorąc da się raczej bez widelca amortyzowanego [ze sztywnym], bo najgorsze sekcje można przejść, ale można to odchorować (dosłownie), bo wytrzęsie bardzo mocno. Tam najlepiej się sprawdzi sprężynowy tani wideł, który będzie szybko reagował na nierówności. Nie musi mieć tłumienia odbicia, ważne, aby się miękko uginał. Wbrew pozorom powietrzny amor z wysokiej półki tak super sobie z tym nie radził. Tym niemniej, gdy zapomniałem wyłączyć blokadę skoku po odcinku asfaltowym czy szutrowym, to błyskawicznie sobie o tym przypominałem, więc różnica nawet z powietrznym amorem była bardzo wyraźna.
Drugim utrudnieniem jest to, że sztywny widelec się klinuje jak na podjeździe przednie koło napotyka kamień lub uskok. Żeby przejechać taką przeszkodę musi podnieść część masy rowerzysty, a człowiek też się tak opiera na kierownicy, że część wektora siły jest skierowana w dół. To może spowodować, że znacznie spadnie przejezdność danego odcinka, bo rower będzie się zatrzymywał. Podobnie pomocna jest amortyzowana sztyca - tylne koło się nie klinuje na kamieniach, bo może się podnieść bez konieczności podnoszenia rowerzysty. Tę różnicę wysokości kompensuje ugięcie sztycy. Jak to fajnie działa widać w momencie, gdy zejdą się przeszkody dla tylnego i przedniego koła jednocześnie. Wtedy zazwyczaj rower się zatrzymuje ;-)
« Ostatnia zmiana: 21 Sie 2019, 23:35 podjazdy »
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline Mężczyzna worek_foliowy

  • Wiadomości: 7506
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 11.02.2012
Odp: Czy nowy rower daje satysfakcję?
« 22 Sie 2019, 01:36 »
Tak ocena zależy od użytkowania, ale gdzieś musi być granica.
Przyglądam rowerowi z aukcji i stwierdzam, że nawet nie jest taki zły ;) Jest normalna przerzutka (nie taka z hakiem na zacisku koła). Trochę kiepsko, że hak jest na stałe, a rama aluminiowa.. Mostek ahead (w sumie wpuszczane też nie są takie złe), są tarcze hamulcowe, kierownica 31,8 mm. Wygląda całkiem nowocześnie ;) Oczywiście jest kilka wad: wolnobieg, zaciski i amoryzator. Taki rower, jeśli będzie dobrze złożony (tego bym się najbardziej obawiał) powinien posłużyć.

Bywają gorsze


Tam jest baza tu jej nie ma.
To jest dobre posumowanie. Taki rower jak ten z OLX, to w zasadzie jednorazówka. Po przejechaniu 10 tys. km nadaje się tylko na złom. Koszty napraw przekroczą wartość roweru. Niskiej jakości komponenty po dłuższym użytkowaniu stają się kłopotliwe w regulacji, więc nie ma nic co byłoby warte zachowania.

Myślę, że problem wynika z tego, że osoba, która nie zna się na rowerach nie potrafi kupić dobrego roweru używanego (umiejętność oceny stanu). To wymaga pewnej wiedzy i umiejętności wykonania drobnych napraw, jeśli coś jednak nie będzie w pełni sprawne. Rower ze sklepu jest teoretycznie gotowy do jazdy i będzie przez jakiś czas sprawny.

Po drugie panuje głupie przekonanie, że wstyd oszczędzać i kupować używane rzeczy. Efekt jest taki, że produkuje się mnóstwo badziewia, które szybko trafia na śmietnik. Przedmioty nie są przez to też projektowane w taki sposób, żeby była możliwa ich długa eksploatacja.
Janus: "Generalnie nie ogarniam 3D i notorycznie wpadam na ściany, chodzę w kółko [...]"

Monarch

  • Gość
Odp: Czy nowy rower daje satysfakcję?
« 22 Sie 2019, 07:37 »
Gdy tak czytam te parę postów, nasuwa mi się jedno zdanie, które obecnie jest dosyć rzadko spotykane, ale jeszcze 15 lat temu było to zjawisko dosyć popularne: MAKROKESZ.
Oczywiście nowej osobie całkowicie nie polecałbym kupna roweru z hipermarketu, bo wiadomo, że na 99% stamtąd rowerów to szajs (kiedyś miałem taki i się wiecznie psuł).

Offline gocu

  • Wiadomości: 57
  • Miasto:
  • Na forum od: 04.04.2013
Odp: Czy nowy rower daje satysfakcję?
« 22 Sie 2019, 08:18 »
Aj, przypomniałeś mi klasyka!

http://rowery.zbooy.pl/makro.html

3 lata temu kolega kupił rower. Pierwszy od czasów dzieciństwa, trekking firmy Northtec, dał za niego chyba 1600zł i był bardzo dumny że ma tak drogi rower, który na pewno mu wystarczy do końca życia.

3 miesiące później narzekał że a to mu coś w nim pływa na boki, chrobocze, przeskakuje... no złom. Na co ja mu mówię: "Widzisz, problem w tym że ty w 3 miesiące nakręciłeś 2500km, a przeciętny Polak tyle robi w 5 - a może i 10 - lat. Po takim czasie nikt by nie narzekał na rower, bo myślałby że "Ma już przecież tyle lat, ma prawo się psuć..."" ;)

Po pół roku kolega kupił rower za 3500zł, przebieg roczny ma kilkanaście tysięcy km, dystanse powyżej 200km to żaden problem... A rower wymaga tylko standardowego serwisu (poza wypadkami losowymi - np. kura-samobójczyni która skrzywiła mu tarczę hamulcową ;)

Offline Mężczyzna łatośłętka

  • Skup i ubój. Rozbiór.
  • Wiadomości: 5691
  • Miasto: nie, wioska
  • Na forum od: 21.03.2013
Odp: Czy nowy rower daje satysfakcję?
« 22 Sie 2019, 09:43 »
Czy/Jaką "satysfakcję dał" Ci nowy rower

/.../ sztywny Smok (Surly Ogre) /.../

wobec tak fajnej (sądzę) Kogi, coś był użytkował (w czym jest to rzeczywiste lepiej)?

/.../ Ja widzę wielką różnicę między tym Scottem, którego reanimuję regularnie i chyba włożyłem w niego tyle ile kosztował na "dzień dobry" /.../

Skoro intensywnie jest użytkowany, na wejściu kosztował niewiele, fakt, tyleś włożył, co był kosztował, dziwny nie jest, zarzutem być nie może (mało kosztował, niewieleś włożył).

/.../ I moją pasją jest przywracanie go (roweru), dla niego, do życia po wszelkich możliwych awariach wynikłych z niskiej jakości osprzętu jak i z temperamentu młodzieńca. /.../

Osprzęt jakości wyższej zwyczajowo droższy jest.
Eksploatacja rowerów nabytych w zbliżonej cenie z osprzętem jakości wyższej różnie może być kosztowna.

Przykład:
Kaseta ultegry jest w cenie 2oo zł +.
Zębatka piasty Rohloffa od 14 Euronów (trzyma dłużej od kasety).
Łańcuch ultegry zmieniasz co 3-4 tys. km, łańcuch na Rohloffie trzyma i kilkanaście, linki w kaseciakach zmieniasz co, np., 1o tys. km, linki w piaście Rohloffa pracują bez końca, tj. 1oo tys. km (prewencyjnie możesz se wymienić).
tutaj jestem łatoś, odtąd łętka ... łatośłętka!

Offline Kobieta emonika

  • Wiadomości: 1000
  • Miasto: Kościerzyna/Kaszuby
  • Na forum od: 26.05.2014
Odp: Czy nowy rower daje satysfakcję?
« 22 Sie 2019, 19:53 »
Pytanie bardzo trafne - zwłaszcza dla mnie. Różne myśli miałam w głowie, ale nie zadałam sobie tego podstawowego (?) pytania.  Pewnie dlatego, że zakup nowego roweru z góry zakłada, że to jest satysfakcja.
.
Od ponad tygodnia jestem właścicielką Treka X-Caliber7. Kupiłam nowy rower po 11 latach użytkowania mojej ukochanej Lady (Author Traction asl "coś tam"). Jeszcze pół roku temu  nie zgadzałam się na zakup nowego roweru (tak, namawiano mnie, że to już czas najwyższy).
Od maja b.r. moja ukochana Lady systematycznie podupadała na "zdrowiu". Zaczęłam dojrzewać do podjęcia decyzji, aby Ją wysłać już na emeryturę. Nie było mi lekko - oj nie.
Przeglądałam różne rowery, wiele tygodni. Aż nastąpił ten moment kiedy zobaczyłam Jego - to było jak olśnienie, jakbym dostała obuchem w łeb, gwiazdy migoczące,  motyle w brzuchu, przyspieszone bicie serca ! No normalnie miłość od pierwszego wejrzenia/spojrzenia ! Mój Trek, pseudonim Koliber  ;D

Dobra wracając do tytułu wątku odpowiadam: trzeciego dnia po zakupie, nowym rowerem zrobiłam ok 70 km - gdzie już po 6 km chciałam go pieprznąć w rów. Nigdy w życiu nie bolał mnie tak tyłek jak właśnie po tych 6 km ! Regulowałam siodełko "wzdłuż i wszerz" - nic nie pomagało.
Tak jak zwykle śmigam swobodnie  w terenie (piachy, korzenie, kamienie, singlectracki), tak teraz jechałam bardzo, ale to bardzo asekuracyjnie. .... Normalnie "nie czułam tego roweru"  :( Byłam totalnie załamana i bliska płaczu.
Czy nowy rower dał mi wtedy satysfakcję ? NIE. Byłam zdruzgotana tym wszystkim.. .  Siedzieć nie mogłam przez dwa kolejne dni - w ogóle siedzieć.
Po kilku dniach zamieniłam siodełko na moje stare i kolejne 50 km było już piękniejsze  :D
I mam nadzieję, że nauczę się "żyć z moim Koliberkiem"  w pełnej symbiozie.

Nowy rower (jednak) dał mi satysfakcję, oczy mi się śmieją jak tylko na niego patrzę. A jazda - sprawia mi coraz większą frajdę. Mam nadzieję, że rozpracuję go tak samo jak Lady i będzie ze mną idealnie współpracował. Byle to "rozpracowywanie" nie trwalo  11 lat !  ;D :P
_______________

Pewnie za jakiś czas przestanie mnie satysfakcjonować i zaczną się "drobne zakupy, niewielkie zmiany"  ;)


« Ostatnia zmiana: 27 Sie 2019, 14:06 emonika »
"Uśmiech kosztuje mniej niż elektryczność i daje więcej światła"

Offline Mężczyzna qbotcenko

  • Wiadomości: 827
  • Miasto: Tomprofa Gbórnicza
  • Na forum od: 17.03.2018
    • http://qbot.pro/
Odp: Czy nowy rower daje satysfakcję?
« 22 Sie 2019, 21:02 »
Pytanie, czymże jest ta satysfakcja, skoro wedle tematu powinna ona pochodzić od stanu 'posiadania' a nie przyjemności płynącej z eksploatacji ;P
Mnie więcej satysfakcji sprawia własnoręczne złożenie roweru, aniżeli samo jego późniejsze użytkowanie... taka sytuacja. Do momentu ukończenia budowy danego jednośladu czuję ekscytację, fascynację i rządzę dopieszczenia maszyny na max'a. A gdy już się dogoni królika i rower złożony, taki jaki sobie wymarzyłem stoi w garażu i czeka... cóż no... zaczynam myśleć znów - "Coś bym se złożył nowego"  :icon_twisted:

Uprzedzając potencjalne pytanie - jako serwisant w sklepie rowerowym bym się raczej nie spełniał, gdyż tam ciągle powtarzająca się miernota, rzadko kiedy jakieś fajne, egzotyczne sztuki się trafiają.
RS ma fajne podejście do tematu, jak kiedyś wspominał - rowery z zeszłego stulecia doprowadza do stanu użyteczności - też chciałbym ogarniać niegdysiejsze technologie i sobie takiego vintage'owego złożyć ;)

Offline EASYRIDER77

  • Wiadomości: 3741
  • Miasto: INOWROCŁAW
  • Na forum od: 27.07.2010
Odp: Czy nowy rower daje satysfakcję?
« 26 Sie 2019, 12:32 »
emonika, gratuluję nowego rumaka. Ładny kolor. Zasuwaj.

Offline Mężczyzna 365

  • Wiadomości: 383
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 27.02.2018
Odp: Czy nowy rower daje satysfakcję?
« 26 Sie 2019, 13:15 »
Gratulacje. Czaiłem się na ten sam model ale czarny. Tylko jest coraz mniejsza dostępność na rynku, a ceny jakoś specjalnie nie spadają. Może na jesień. A może jak pisze qbotcenko samemu coś zimą poskładać, zawsze to satysfakcja z własnoręcznie wykonanej roboty...?
Paweł.

Offline Mężczyzna Sedymen

  • Wiadomości: 3352
  • Miasto: Pabianice
  • Na forum od: 14.02.2017
Odp: Czy nowy rower daje satysfakcję?
« 26 Sie 2019, 13:39 »
A może jak pisze qbotcenko samemu coś zimą poskładać, zawsze to satysfakcja z własnoręcznie wykonanej roboty...?
Finansowo jednak zysku mieć nie będziesz.

A większą mi rozkoszą podróż niż przybycie! - L. Staff

Tagi:
 




Organizujemy










Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum