Autor Wątek: Australia bez rowerów  (Przeczytany 7297 razy)

Offline Mężczyzna iguan007

  • Wiadomości: 29
  • Miasto: Queensland, Australia
  • Na forum od: 11.07.2015
    • tu i tam
Odp: Australia bez rowerów
« 10 Kwi 2020, 00:28 »
Nie mam żadnych problemów z łażeniem po nocy w naszych lasach. Ale wasze nocne zdjęcia stamtąd, w kontekście tych z pajączkami, lekko mną zatrzęsły.  ;D

Marek
Marek,

Jesli nie mieszkasz na polnocy gdzie mozna trafic na krokodyla to do lasu chodzi sie tak samo jak do tego polskiego. Chodze przed wschodem slonca biegac czy jezdzic na rowerze, nic sie nie dzieje. Nawet moje male dzieci chodza ze swoja grupa scoutow po nocy. Tutaj akurat media wyrobily Australii opnie ktora nie ma nic wspolnego z normalnym codziennym zyciem :)

Offline Mężczyzna memorek

  • Kapituła MP 2018
  • Wiadomości: 2434
  • Miasto: Szczecin
  • Na forum od: 12.05.2007
    • Z tatą dookoła Polski ...i dalej
Odp: Australia bez rowerów
« 10 Kwi 2020, 08:26 »
Si, si. Ja to rozumiem i, gdybym tam był, to łaziłbym po lesie. Tutaj, po prostu, zdjęcia mikiego i janus wpisują się w: "media wyrobily Australii opnie ktora nie ma nic wspolnego z normalnym codziennym zyciem".  ;D

Marek

Offline miki150

  • Użytkownik forum
  • morsung
  • Wiadomości: 5961
  • Miasto: Jeteborno
  • Na forum od: 05.07.2010
Odp: Australia bez rowerów
« 10 Kwi 2020, 08:38 »
Bez przesady, żaden z tych pająków nie był niebezpieczny. Należy się bać tylko krokodyli i węży  ;)

Offline Kobieta Janus

  • Użytkownik forum
  • Wiadomości: 3543
  • Miasto: Goteborg
  • Na forum od: 20.06.2010
Odp: Australia bez rowerów
« 10 Kwi 2020, 11:15 »
Nie mam żadnych problemów z łażeniem po nocy w naszych lasach. Ale wasze nocne zdjęcia stamtąd, w kontekście tych z pajączkami, lekko mną zatrzęsły.
Może dodam coś od siebie, bo panicznie boję się mrówek, larw i innego robactwa, więc zwracałam na nie większą uwagę. Mocno obawiałam (obawialiśmy:) się trekingów w Australii, tymczasem nie było żadnego problemu. U nas gdzie nie postawisz stopy, tam mrówki - tam nawet w tym lesie tropikalnym widzieliśmy ich zdecydowanie mniej (fakt, byliśmy tam "zimą"), na tym pustynnym szlaku i na południu Tasmanii nie widziałam chyba ani jednej. Kleszczy jest mało i nie można tu złapać od nich boreliozy. Zdarzają się duże pająki, ale trzeba się ich sporo naszukać.

Zdecydowanie najbardziej upierdliwe były muchy i meszki, ale nasze polskie komary w niczym im nie ustępują :)

 




Organizujemy










Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum