Autor Wątek: Bezpieczeństwo na ultra czyli kilka (nie)oczywistości  (Przeczytany 13616 razy)

Offline Mężczyzna Hipek

  • Administrator
  • Wiadomości: 4659
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 18.08.2011
    • Hipcia i Hipek
Przeczytanie tego tekstu zajmie ci kilka minut - prawdopodobnie mniej niż Twój ostatni postój na ultramaratonie. Traktuje on o bezpieczeństwie nas, ultrasów, dlatego obowiązkowo go przeczytaj, niezależnie od tego, czy dopiero zaczynasz swą przygodę, czy nie.

Oto i stoisz: opierasz koła swojego roweru o skrawek asfaltu, który dla Ciebie jest punktem startowym Twojego najbliższego ultrawyścigu. Może przeżyjesz taką przygodę po raz pierwszy, może po raz kolejny, ale jedno nie ulega wątpliwości: by na Twojej piersi zawisnął medal, musisz pokonać co najmniej kilkaset kilometrów na rowerze i dojechać na metę. Kilkaset kilometrów, pełnych pułapek i niespodziewanych zdarzeń. Przygoda, ale i możliwość zapamiętania niektórych sytuacji, niestety, na dłużej. Co zrobić, żeby po każdym ultra przeważały przyjemne wspomnienia?

Zacznijmy od Ciebie, weteranie. Być może to Twoje n-te ultra, a być może w ultra startujesz pierwszy raz, ale jesteś za to oblatany w kolarskich ustawkach i wyścigach do tego stopnia, że słowo "dom" jest dla Ciebie synonimem słowa "peleton". Siedzisz, lekko znudzony na ramie roweru, czekając na sygnał do startu, ale wewnętrznie tylko czekasz na... START! Adrenalina uderza w Ciebie niczym wściekły, goniący rowerzystę pies. Momentalnie zachodzi w Tobie kilka reakcji chemicznych o których wiesz, i kilkaset, o których nie masz pojęcia, ale w tej chwili jest to nieistotne, bo liczy się, to, że jedziesz, liczy się trzymanie koła, ergonomiczna pozycja, dynamika pedałowania. Ktoś przed Tobą najwyraźniej nie trzyma dobrego tempa, więc wychodzisz na krótką zmianę. Wyskakujesz przed grupę; co z tego, że obcierasz się przy okazji o TIR-a: kolarstwo to walka, wojna, czysta moc pomieszana z zapachem potu i izotonika... Co z tego, że po jakichś stu kilometrach zejdzie z Ciebie wola walki i ze zdziwieniem zdasz sobie sprawę, że nawet nie zbliżasz się do połowy dystansu (nie mówiąc o mecie), co z tego, że wtedy zastanowisz się, czy koniecznym było rwanie tak, jakby finisz czaił się tuż za rogiem, co z tego, że przy okazji wbijania się w czoło grupy ktoś za Tobą prawie liznął Twoje koło... liczy się tu i teraz! Liczy się walka! Samochód nie może wyprzedzić? To jego problem. Postawiliście wachlarz na szerokości półtora pasa? Przykro, jest skośny wiatr. Za Tobą ciągnie się wielokilometrowy korek? Przecież to nie Twój problem, w końcu i tak mkniesz jak wiatr. Walka, wojna, moc, zaciśnięte zęby, tylko to, tylko to!

Czy na pewno?

Odpuść sobie rozkręcanie się do finiszu na pierwszych metrach. Poświęć moment na pokazanie dziury w asfalcie koledze z tyłu i, na bogów, nie rób tej rybki! Zaakceptuj fakt, że czerwone światło to okazja do rozprostowania pleców, a nie do urwania kilku dodatkowych sekund, byle ostrożnie. Pozwól każdemu popracować równo i daruj sobie, tak typowe dla ultra, przepychanki na pierwszych kilometrach, pokazywanie kto ile może i kto ma co pod maską, bo dystans ma kilkaset kilometrów, a najistotniejsze fragmenty, kiedy to właśnie okaże się, komu zostało więcej zasobów, są jeszcze kilkanaście godzin przed Tobą. Nie jest to potrzebne nikomu: nie ugrasz na tym wiele (jeśli cokolwiek), ale za to możesz stracić sporo czasu.

Przejdźmy dalej: stoisz po raz pierwszy na starcie takiego maratonu. Pierwszy raz też pokonasz dłuższy dystans jadąc z większą grupą kolarzy, ale nie będzie to jazda tak, jak na rajdzie turystycznym... Widzisz, jazda w peletonie to rodzaj zabawy towarzyskiej, takiej krzyżówki sportu z kalamburami, w której osoba jadąca z przodu widzi zwykle więcej niż osoba z tyłu, a rozgrywka polega na przekazaniu do tyłu grupy informacji o nadciągających przeszkodach. Może to być inny, jadący wolno rowerzysta, czerwone światło, dziura w asfalcie albo zaparkowany samochód. Celem tej wesołej gry jest sprawienie by każdy z kolarzy jadących w grupie ominął tę przeszkodę sprawnie i bezboleśnie. Jeśli chodzi o katalog magicznych symboli, którymi zwyczajowo posługują się uczestnicy tej zabawy, to możesz go znaleźć na przykład tutaj: https://rowery.jednoslad.pl/pub/zasady-jazdy-w-peletonie-i-ustawkach-podstawowe-znaki-i-sygnaly-podczas-jazdy-w-grupie-13608/#.

Dodatkową częścią tej zabawy jest hamowanie - lub zwalnianie - tak, by wszyscy zdążyli zareagować, bo w przypadku gwałtownego hamowania bez potrzeby i uprzedzenia innych ryzykujesz tym, że poczujesz na swoich plecach zawodnika z tyłu, który szepnie Ci do uszka kilka miłych słów podczas Waszego krótkiego, wspólnego lotu na glebę. W zasadzie nie "kilka miłych słów", tylko "jedno słowo" i nie "szepnie" tylko "wykrzyczy". Ale reszta się zgadza.

Na zawsze musisz zapamiętać kilka rzeczy: jadąc w grupie odpowiadasz nie tylko za siebie, ale i za innych, tych jadących za Tobą, a Twój sygnał może oszczędzić komuś tylko nerwów, ale może i konieczność łatania dętki, nie mówiąc o wywrotce. Jeśli jedziesz na pierwszej pozycji, to ponosisz najwięcej odpowiedzialności: to Ty ustalasz ogólny tor jazdy grupy, to Ty najwcześniej - i z daleka - ujrzysz każdą przeszkodę, wreszcie to Ty masz najwięcej czasu na reakcję. Po Twojej stronie jest pilnowanie, by grupa jechała cało i bezpiecznie i nie wolno Ci o tym zapominać. Jeśli "peleton" kojarzy Ci się, póki co, tylko z transmisjami z Grand Tourów w telewizji, to nie byłoby od rzeczy pojawienie się na kilku zgrupkach w Twojej okolicy - z dużym prawdopodobieństwem znajdziesz taką, która pojedzie Twoim tempem, a przy okazji pozwoli Ci się obyć w nowej rzeczywistości.

Lemondka to przecudne urządzenie, które pozwala odpocząć Twoim zmęczonym dłoniom, plecom i do tego jeszcze poprawia aerodynamikę. Same plusy... chyba że jedziesz na niej w grupie, dzięki czemu pozbawiasz się kompletnie możliwości hamowania i dynamicznej reakcji, a w przypadku jakiegokolwiek zdarzenia na drodze możesz co najwyżej efektownie się wyrąbać. Miej to na uwadze i korzystaj z niej tylko wtedy, gdy jest to bezpieczne.

Przechodzimy wreszcie do najważniejszej części, tego, co jest najbardziej oczywiste i, o dziwo, często ignorowane: maratony ultra odbywają się, podobnie jak część maratonów turystycznych i ustawek kolarskich, w otwartym ruchu drogowym. Ciągnie to za sobą wszystkie obowiązki, jakie nakłada na Ciebie, poza prawem o ruchu drogowym, również Twój zdrowy rozsądek.

Zacznijmy od najprostszego: zmęczenie i senność. Czasem się zdarza, że pierwsi lądują na mecie już w okolicy północy. Częściej jednak jest to tej nocy środek, a większość osób ma przyjemność spędzić w trasie całą noc. Jesteśmy zwierzętami dziennymi: w nocy organizm chce spać i będzie się o tę atrakcję dopominał, czasem dość brutalnie i gwałtownie. Ogólną zasadą jest: jeśli w którymś momencie zaczniesz zastanawiać się nad tym, czy powinieneś dalej jechać, to znaczy, że już jest za późno i przegapiłeś tę chwilę, kiedy trzeba było odpocząć. Zrób to jak najszybciej. Czasem wystarczy krótka, kilkunastominutowa drzemka, czasem godzinny sen, a czasem - przykro mi - trzeba wleźć w krzaki, albo zaprzyjaźnić się na noc z jakimś agro albo hotelem. Jeśli wydaje Ci się, że zaśnięcie na rowerze jest trudne: nie jest. Rzeczywistość nagle przesuwa Cię z miejsca w którym byłeś, do miejsca w którym aktualnie jesteś. I może to być zarówno cudowny, miękki dźwięk chwyconego pobocza (bo to jest najlepsze, co może się wydarzyć), ale i teleportowanie się na środek własnego lub sąsiedniego pasa ruchu. Nie chcesz tego Ty, nie chce tego nikt, więc jeśli czujesz potrzebę odpoczynku - odpocznij. Jeśli jej nie czujesz: to zastanów się, czy nie powinieneś tak czy inaczej odpocząć. Pamiętaj, że z realnego poziomu zmęczenia zdasz sobie sprawę dopiero wtedy, gdy, na przykład, wskoczysz na stację po coś do picia; dopóki jedziesz, najczęściej powiesz sobie, że "jest nieźle".

Żyjemy w kraju, w którym prowadzi się nieustanną wojnę podjazdową na drogach publicznych. W szczególności, zgodnie z wszelkimi prawidłami wojny, nierozsądnym jest ujawnianie przeciwnikowi zarówno swoich zamiarów jak i własnej pozycji. Na ultra myślimy trochę inaczej. Najczęściej będziesz w trasie przez całą noc, więc zadbaj o swoje oświetlenie - i nie chodzi tu tylko o to, żebyś tylko Ty wiedział, że je masz. Dobre światło to powód do dumy, pozwól każdemu je zobaczyć, niech każdy patrzy i zazdrości. Zadbaj o coś więcej niż "pchełkę" nadającą się do jazdy wieczorem po mieście, dołóż jakiś odblask. Pamiętaj: kierowca samochodu, który mija Cię o trzeciej nad ranem, może być tak samo senny jak Ty, do tego ma ciepło, przytulnie, a w radio leci jakaś usypiająca muzyka (serio: kto wpadł na pomysł, żeby nocą radio grało tylko ballady albo inne smęty?!). Daj mu się zauważyć z wyprzedzeniem, skup na sobie jego uwagę, niech ma czas na reakcję i zaplanowanie manewru.

Podobnie jest z sygnalizowaniem skrętu: jeśli kierowca z tyłu nie wie, czy tylko rozluźniasz sobie dłoń, czy się drapiesz po zadzie, to daruj sobie takie sygnalizowanie. Zamiast tego wywal łapę w bok tak, żeby widzieli to nie tylko kierowcy dookoła, ale również wszystkie obserwujące teren babcie-poduszkowce. Zrób to tak, żeby miesiącami opowiadano, że był tu taki kolarz, co tak pięknie sygnalizował manewry, że smartfony z wrażenia traciły zasięg.

Współpracuj też z kierowcami. Jedziemy w otwartym ruchu, przypomnę, czasem po mniej, czasem po bardziej uczęszczanych drogach. Zjedź do boku, nie musisz jechać środkiem pasa. Pozwól się wyprzedzić, machnij ręką, gdy jest to bezpieczne, skorzystaj z możliwości zjechania - na moment i bez zwalniania - na przystanek czy w zatoczkę, żeby ta ciężarówka mogła jechać w swoją stronę. Lepiej, żeby wyprzedzanie odbyło się w momencie, który wybierzesz Ty, niż żeby to miało Cię zaskoczyć.

Kolejna rzecz to to, co na wszelkiej maści wycieczkach, wyjazdach, wyścigach i maratonach jest raczej tajemnicą poliszynela. Krótka piłka: jeśli masz problem z tym, żeby nie wypić browara podczas jazdy, to nie powinieneś wybrać się na ultra tylko do specjalisty. Jeśli potrzebujesz "izotoników" i uzupełnienia "mikroelementów", to katalog piw bezalkoholowych w Polsce jest bardzo szeroki. A jak Ci nie smakują to przypomnę, że podobno potrzebujesz właściwości izotonicznych piwa, a nie alkoholu. Jeśli to Ci nie pasuje, to pozostaje dla Ciebie ultrakolarstwo kanapowe, z laptopem na kolanach. Uwaga dotyczy również wieczoru przed: nikt nie broni wypić piwa w wieczór przedstartowy, ale są granice. Pilnuj ich.

W końcu dojeżdżasz. Udało Ci się ominąć wszystkie pułapki i bezawaryjnie dotrzeć do mety. Na Twojej piersi dumnie tkwi medal, czujesz jego wagę i tym samym wagę swojego Osiągnięcia. Pozostaje rzecz ostatnia: powrót do domu. Jeśli wydaje Ci się, że po całej nocy pedałowania jesteś w stanie bezpiecznie jechać samochodem, to masz rację: wydaje Ci się. Odpocznij. Jeśli musisz sam wsiadać za kierownicę, to zafunduj sobie zasłużony sen. Za kółko wsiądź dopiero wtedy, gdy będziesz w stanie dojechać do domu bezpiecznie.

Katalog możliwych zdarzeń jest nieograniczony. Katalog głupich zachowań również. Celem każdego ultramaratonu jest najpierw bezpieczne dojechanie do mety, a dopiero później wynik sportowy. Pamiętaj o tym. Pamiętaj o innych. Jedź rozważnie, pozwól się zobaczyć, daj szansę się wyprzedzić i spraw, by w pełni cieszyć się na mecie.
« Ostatnia zmiana: 27 Cze 2019, 12:50 Hipek »


martwawiewiórka [14:51]: sól kolarstwa, co to takiego?
Elizium [14:52]: spacer z rowerem po górach

Mijah: (...)przy okazji dowiedziałem się czegoś co zmieni moje życie. Oznaczenie podjazdu HC to nie hardcore, tylko hors catégorie.

Offline Mężczyzna George

  • Wiadomości: 74
  • Miasto: Sosnowiec
  • Na forum od: 18.05.2018
Tekst tak dobry, że nie powinien ograniczać "zasięgu rażenia" tylko do forum. Nie mam praw autorskich więc nie będę kopiował, ale chyba warto pomyśleć o szerszym upublicznieniu. Może wpis na fejsie, który udostępnimy na profilach różnych dziwnych zawodów? Może rozesłać do orgów z prośbą o publikację na stronie w dziale: koniecznie przeczytaj przed startem? Co myślicie?
"Jest tylko cienka czerwona między rozsądkiem a szaleństwem"

Offline gocu

  • Wiadomości: 53
  • Miasto:
  • Na forum od: 04.04.2013
Ta "kwiecistość" stylu bardzo mi przeszkadza w czytaniu :(

Offline Mężczyzna Elizium

  • Kapituła MP-P 2019
  • Wiadomości: 5272
  • Miasto: Bnin
  • Na forum od: 17.03.2013
    • Klasyka w niedzielny poranek
Jest napisany stylem Hipka. Rzeczowo i przystępnie. Oczywiście nie każdemu może się on podobać. Ale każdy ultras winien się doń stosować.

Na FB jest TU
Absurdalny Eli

Offline Mężczyzna kawerna

  • Piotr(ek) Hrehorowicz w realu
  • Wiadomości: 1459
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 22.09.2013
Ten post jest bardzo ważny! Proponuję wyrzucić i zablokować komentarze (żeby nie śmiecić) oraz powinien się automatycznie dołączać do każdego rozpoczętego wątku w dziale "na sportowo"   

... i stałem się social-rowerzystą...

Offline PABLO

  • Wiadomości: 1828
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 25.03.2011
    • http://www.klub-karpacki.org
Ja bym dodał jeszcze, że w miarę możliwości warto nawiązywać kontakt wzrokowy z kierowcą (innym rowerzystą, spoza grupy). Także (a może przede wszystkim) w sytuacji, kiedy mamy pierwszeństwo. Nie zawsze dobrze nas widać, kierowca może być zamyślony, zagadany, zmęczony, możemy akurat znaleźć się w strefie niewidocznej (ograniczonej poprzeczką szyby w aucie - kierowca widzi pustą drogę i wyjeżdża wprost na nas). Mając kontakt wzrokowy, jest większa pewność, że pierwszeństwo zostanie nam udzielone (chociaż w W-wie czasem się zdarza, że kobieta kierująca samochodem wyjeżdżającym z podporządkowanej ulicy, widzi mnie wyraźnie, a mimo to ... wyjeżdża mi wprost pod koła, bo musi zatrzymać się przed ulicą, a nie przed DDR).

Co do oświetlenia to jesteśmy na tle wielu świateł na poboczu oraz świateł samochodów z przeciwka. To, że nasze światełka sprawiają nam wrażenie silnych i dobrze widocznych, na tle tych samochodowych mogą być jednak słabo widoczne. Warto o tym pamiętać. Odblask zawsze odbije więcej bo świecą na niego silne światła samochodowe. Im niżej umieszczony, tym wcześniej zostanie zauważony (taka jest optyka świateł samochodowych). Warto pomyśleć o widzialności z boku. No i nie ma co denerwować kierowców zbyt silnym i źle ustawionym światłem (reflektory bez odcięcia). Wbrew pozorom wkurzony na nas kierowca to zawsze źródło potencjalnego problemu i niebezpiecznej sytuacji.

Zazwyczaj jeżdżę samotnie lub w bardzo małej grupie. Z tego co widziałem na MP to w mojej ocenie "peletoniki" czasem przeginają z zagarnianiem części jezdni pod siebie i z olewaniem kierowców. "Mocni w grupie", ale moim zdaniem to nie jest właściwa postawa na drodze i nie służy rowerowemu środowisku.
« Ostatnia zmiana: 27 Cze 2019, 12:21 PABLO »

Offline Mężczyzna Hipek

  • Administrator
  • Wiadomości: 4659
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 18.08.2011
    • Hipcia i Hipek
Tekst tak dobry, że nie powinien ograniczać "zasięgu rażenia" tylko do forum. Nie mam praw autorskich więc nie będę kopiował, ale chyba warto pomyśleć o szerszym upublicznieniu.

Tak jak napisał Eli - jest tutaj. Można udostępniać, a jeśli chcecie kopiować, wklejać i przesyłać dalej, to będę wdzięczny za wspomnienie o moim autorstwie.

Ta "kwiecistość" stylu bardzo mi przeszkadza w czytaniu :(
Jest mi z tego powodu bardzo wszystko jedno. Ale specjalnie dla Ciebie i innych:

TL;DR

1. Jak jedziesz w grupie to nie pajacuj.
2. Nikogo nie obchodzi ile generujesz watów mocy chwilowej, liczy się ta z kilkunastu godzin.
3. Start maratonu to nie finisz, jedź spokojnie.
4. Jak nie umiesz jeździć w grupie, poczytaj w necie, spróbuj wcześniej lokalnie.
5. Jak umiesz jeździć w grupie, ale pajacujesz, robisz rybki lub w inny sposób zagrażasz innym uczestnikom, to nie umiesz jeździć w grupie, wracaj do punktu 4.
6. Lemondka jest super, ale nie w grupie. Złap kierownicę.
7. Jak jesteś zmęczony to odpocznij. Jak chce Ci się spać, to idź spać. Jak nie wiesz, czy jesteś zmęczony, to jesteś zmęczony, odpocznij.
8. Jedziesz nocą: zadbaj o widoczne z daleka światła. I włącz je.
9. Sygnalizuj swoje zamiary, współpracuj z kierowcami i nie bądź świnią na drodze.
10. Browara pije się na mecie, nie w trakcie maratonu.
11. Jeśli po maratonie zamierzasz jechać samochodem, to odpuść, prześpij się i wtedy myśl o jeździe.

Chyba niczego nie pominąłem.
Ten post jest bardzo ważny! Proponuję wyrzucić i zablokować komentarze (żeby nie śmiecić) oraz powinien się automatycznie dołączać do każdego rozpoczętego wątku w dziale "na sportowo"   
Nie, komentarze niech zostaną, liczę na to, że rozpocznie się fajna, rzeczowa dyskusja i być może z czasem wzbogacę oryginalny tekst o kolejne akapity.
« Ostatnia zmiana: 27 Cze 2019, 15:37 Hipek, Powód edycji: Dodatkowy punkt o lemondce »


martwawiewiórka [14:51]: sól kolarstwa, co to takiego?
Elizium [14:52]: spacer z rowerem po górach

Mijah: (...)przy okazji dowiedziałem się czegoś co zmieni moje życie. Oznaczenie podjazdu HC to nie hardcore, tylko hors catégorie.

Offline Mężczyzna emes

  • i tak nie dojedzie
  • Wiadomości: 3923
  • Miasto:
  • Na forum od: 09.06.2010
    • http://north-south.info
Hipku, dodaj coś o jeżdżeniu na lemondce w grupie. Mieliśmy z tego powodu już minimum dwie kraksy na naszych imprezach.

Offline Mężczyzna Hipek

  • Administrator
  • Wiadomości: 4659
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 18.08.2011
    • Hipcia i Hipek
Hipku, dodaj coś o jeżdżeniu na lemondce w grupie. Mieliśmy z tego powodu już minimum dwie kraksy na naszych imprezach.
O, faktycznie. Dzięki, dopiszę.

[edit]
I już:
Cytuj
Lemondka to przecudne urządzenie, które pozwala odpocząć Twoim zmęczonym dłoniom, plecom i do tego jeszcze poprawia aerodynamikę. Same plusy... chyba że jedziesz na niej w grupie, dzięki czemu pozbawiasz się kompletnie możliwości hamowania i dynamicznej reakcji, a w przypadku jakiegokolwiek zdarzenia na drodze możesz co najwyżej efektownie się wyrąbać. Miej to na uwadze i korzystaj z niej tylko wtedy, gdy jest to bezpieczne.
« Ostatnia zmiana: 27 Cze 2019, 12:50 Hipek »


martwawiewiórka [14:51]: sól kolarstwa, co to takiego?
Elizium [14:52]: spacer z rowerem po górach

Mijah: (...)przy okazji dowiedziałem się czegoś co zmieni moje życie. Oznaczenie podjazdu HC to nie hardcore, tylko hors catégorie.

Offline PiKa

  • Wiadomości: 556
  • Miasto:
  • Na forum od: 18.10.2017
Co to jest robienie rybek?

Offline Mężczyzna kosola

  • Kosma
  • Wiadomości: 348
  • Miasto: Leszno
  • Na forum od: 05.01.2016
Teraz w internatach jest wielu "kolarskich" blogerów. Warto im wysłać ten tekst i może oni go wrzucą do siebie na stronę / profil FB. Ten tekst dotyczy przecież nie tylko ultrasów ale i wszystkich innych kolarzy amatorów.

Na przykład po ostrym maratonie mtb , jadąc w ostrym upale , itd też można być bardzo zmęczonym i nie powinno się wsiadać za kierownicę do auta. 

A sam tekst bardzo fajny , w Hipka stylu. Do oryginalnego tekstu , jako epilog, warto dodać te 10 podpunktów.

Offline Mężczyzna Bitels

  • Wiadomości: 1335
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 23.07.2010
Bardzo dobry tekst. Szczególnie pomocny dla początkujących, jak ja.
Ludzi, którzy nie mają doświadczenia w jeździe w grupie, na kole.
Warto go rozpowszechnić na każdym maratonie.

Offline Mężczyzna Hipek

  • Administrator
  • Wiadomości: 4659
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 18.08.2011
    • Hipcia i Hipek
Co to jest robienie rybek?
Sytuacja w której omijasz jakąś przeszkodę w ostatniej chwili, łuczkiem, jak rybka. Dzięki temu manewrowi możesz zapewnić komuś jadącemu za Tobą wymianę dętki, bo Tobie się udało ominąć, ale ten z tyłu wpadnie. A jak nie on, to ten trzeci w kolejności.


martwawiewiórka [14:51]: sól kolarstwa, co to takiego?
Elizium [14:52]: spacer z rowerem po górach

Mijah: (...)przy okazji dowiedziałem się czegoś co zmieni moje życie. Oznaczenie podjazdu HC to nie hardcore, tylko hors catégorie.

Offline Mężczyzna kosola

  • Kosma
  • Wiadomości: 348
  • Miasto: Leszno
  • Na forum od: 05.01.2016
Co to jest robienie rybek?

gdy nagle zauważysz dziurę w asfalcie i chaotycznie ją próbujesz ominąć. Powstaje wtedy reakcja łańcuchowa i najczęściej ostatni ląduje w krzakach.

Gdy w ostatniej chwili zauważysz dziurę to trudno - wjedź w nią.

Offline Mężczyzna yurek55

  • 2015-11217; 2016-11305; 2017-12740 (Rapha500)
  • Wiadomości: 1111
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 06.09.2013
    • Jurek rowerowy
Wrzuć to na Wykop. Zrobi się Wykop efekt i na główna trafi. Tekst jest tego wart.
Rower to dziwny pojazd, jego pasażer jest jednocześnie jego silnikiem.
"Drzwi mego domu to magiczna furtka między krainą lenia a rowerem" - eranis
                                               

Tagi:
 




Organizujemy







Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum