Autor Wątek: Kawa w plenerze.  (Przeczytany 42547 razy)

Offline Mężczyzna RS

  • Wiadomości: 2344
  • Miasto: Częstochowa
  • Na forum od: 17.11.2016
Kawa w plenerze.
« 9 Cze 2019, 15:14 »
Szanowni Państwo, jestem przekonany, że rozmowy o biwakowym parzeniu kawy już czytałem, ale jakoś nie mogę ich odnaleźć.
Jeśli uznamy/cie, że temat jest wart kontynuowania, to możemy go tu zostawić, ale nie stoję za nim murem - lepiej przenieść ten post do istniejącego wątku, jeśli taki jest.

Kawę piję codziennie i jestem kimś pomiędzy kawowym ignorantem a znawcą niższego szczebla  ;)
Wiem kiedy piję kawę i z grubsza rozróżniam smaki. Swoimi biwakami masakruję ten rytuał, a
chciałbym na potrzebę krótkich wyjazdów "kulinarnych" znaleźć sposób na dobre parzenie dobrej kawy. Ważnym kryterium jest niska waga i mała objętość zestawu dla dwóch osób.
Grzanie wody alkoholem albo drewnem (dla złośliwców: płomieniem z palenia drewna, a nie pocieraniem patykiem o kubek/kawiarkę).

Jak parzycie "dobrą" kawę?
Każda wskazówka się przyda.






Offline Mężczyzna Borafu

  • Moderator Globalny
  • Wiadomości: 9184
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 02.04.2010
Odp: Kawa w plenerze.
« 9 Cze 2019, 15:34 »
Mam mikro kawiarkę na 1 espresso, ale szczerze mówiąc najczęściej kawiarka zostaje w domu a problem braku kawy rozwiązuję na stacjach Orlen ;-)

Offline Mężczyzna globalbus

  • Wiadomości: 7038
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 03.05.2011
    • blog podróżniczy
Odp: Kawa w plenerze.
« 9 Cze 2019, 15:39 »
ja mielę sobie w domu ulubione ziarna i trzymam w pojemniku po lekach (takim z pochłaniaczem wilgoci). Kawę sporządzam poprzez "gotowanie" (parę minut bez doprowadzania do wrzenia płynu) i jak trochę ostygnie to wypijam z małego garnczka. Rzadko pijam kawę w podróży, a ten sposób to takie przyjemne spędzenie czasu na przystanku przy podłej pogodzie.

My home is where my bike is.

Offline Mężczyzna worek_foliowy

  • Wiadomości: 9342
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 11.02.2012
Odp: Kawa w plenerze.
« 9 Cze 2019, 16:08 »
Jak wyżej. Kawę gotuję w misce. Używam kawy mielonej, takiej samej jak do moki.

Młynek mam ustawiony pod ekspres, zbyt drobno zmielona kawa bardzo długo opada i trzeba cedzić zębami.

Ciekawym rozwiązaniem są urządzenia tego typu.

http://www.aliexpress.com/item/33002735293.html?spm=a2g0o.productlist.0.0.3db66499zWJFur&algo_pvid=1aa9cf4b-7ce5-4b42-b277-93dd8af9962b&algo_expid=1aa9cf4b-7ce5-4b42-b277-93dd8af9962b-4&btsid=fc76cf36-a13c-4b5c-9551-877ab14cb2be&ws_ab_test=searchweb0_0%2Csearchweb201602_4%2Csearchweb201603_53
Oglądałem recenzję i ponoć kawa trochę przypomina espresso.
Janus: "Generalnie nie ogarniam 3D i notorycznie wpadam na ściany, chodzę w kółko [...]"

Offline Mężczyzna łatośłętka

  • Skup i ubój. Rozbiór.
  • Wiadomości: 7065
  • Miasto: nie, wioska
  • Na forum od: 21.03.2013
Odp: Kawa w plenerze.
« 9 Cze 2019, 16:40 »

Tak, przynajmniej ciut już było.

Linkowałem filtry
https://www.globetrotter.de/coghlans-kaffee-filtertueten-mit-halter-1004281/
jakie są git.

Pozostałe składniki, tj. ogień, woda, kawa, kubas, ambiance - wg dostępności/uznania.

Db. alternatywą są filtry/sita stalowe (w zakładzie użytkuję DUKA). Takie, jednak, pod rowerowanie podpadają słabo.
tutaj jestem łatoś, odtąd łętka ... łatośłętka!

Offline Mężczyzna Zbyszek

  • Wiadomości: 1307
  • Miasto: Zawiercie
  • Na forum od: 17.02.2009

Offline Mężczyzna Król Julian

  • Wiadomości: 4899
  • Miasto: Madagaskar
  • Na forum od: 14.02.2017
Odp: Kawa w plenerze.
« 9 Cze 2019, 21:40 »
Od kawy jestem niemal uzależniony i jest to mój główny napój. Próbowałem swego czasu kawiarkę i to było dobre rozwiązanie. Jednak teraz nie wożę kawiarki. Co by nie było dodatkowy klamot, wcale nie taki mały. Sam idę na łatwiznę kawy rozpuszczalnej i atakuję stacje benzynowe.

A większą mi rozkoszą podróż niż przybycie!

Offline Mężczyzna worek_foliowy

  • Wiadomości: 9342
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 11.02.2012
Odp: Kawa w plenerze.
« 9 Cze 2019, 21:41 »
Da się wrócić do kawy rozpuszczalnej po tym jak zacznie się pić z ekspresu? Jakie wrażenia?
Janus: "Generalnie nie ogarniam 3D i notorycznie wpadam na ściany, chodzę w kółko [...]"

Offline Mężczyzna Król Julian

  • Wiadomości: 4899
  • Miasto: Madagaskar
  • Na forum od: 14.02.2017
Odp: Kawa w plenerze.
« 9 Cze 2019, 21:46 »
Niesamowite. Przynajmniej człowiek wie z czego robią asfalt.

A większą mi rozkoszą podróż niż przybycie!

Offline Mężczyzna Borafu

  • Moderator Globalny
  • Wiadomości: 9184
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 02.04.2010
Odp: Kawa w plenerze.
« 9 Cze 2019, 23:01 »
Da się wrócić do kawy rozpuszczalnej po tym jak zacznie się pić z ekspresu? Jakie wrażenia?
Da się, z tym że po każdym wypiciu kawy rozpuszczalnej staje się bezradnym wobec pytania "dlaczego ja znowu sobie to zrobiłem?"

Offline jendrzych

  • Pośledni sort.
  • Wiadomości: 739
  • Miasto: Wolsztyn
  • Na forum od: 11.11.2012
    • Hamakadabra!
Odp: Kawa w plenerze.
« 10 Cze 2019, 00:45 »
Jeżeli waga i bezporoblemowość konserwacji osprzętu są kluczowe, to jedyną słuszną drogą jest kawa po turecku. Prawdziwa kawa po turecku, a nie polski erzatz (zalewajka). Wbrew obiegowym opiniom, nie wymaga ona żadnych specjalnych rondelków. Można świetny napój przyrządzić w zwykłym garnuszku.
Kawę zmieloną tak drobno, jak to tylko możliwe (na pył) po dodaniu cukru (ja daję ćwierć łyżeczki na kubek) zalewamy ZIMNĄ wodą. Poza cukrem można dodać zdziebko cynamonu lub kardamonu, albo jednego i drugiego. Gotujemy na małym ogniu starannie obserwując - napój powinien spienić się i podnieść. Nie wolno dopuścić do zagotowania naparu! Zdejmujemy na chwilę z ognia i czekamy aż napój opadnie. Tradycyjnie powinno się powtórzyć proces trzykrotnie. WAŻNE! - nie mieszamy!!! Po ostatnim zdjęciu z ognia warto chwilę zaczekać aż fusy opadną. Można postukać w garnuszek, albo wpuść kilka kropi zimnej wody, co przyspieszy proces. Napój zlewamy delikatnie i powoli z wierzchu do naczynia, z którego będziemy konsumować. Przy odrobinie wprawy fusy zostaną na dnie naczynia, w którym kawa była gotowana.
W żadnym wypadku nie dodajemy śmietanki, ani mleka.
Proces przygotowania cechuje niespieszność. Taka też powinna być konsumpcja.
« Ostatnia zmiana: 10 Cze 2019, 00:51 jendrzych »

Offline Mężczyzna emes

  • i tak nie dojedzie
  • Wiadomości: 4471
  • Miasto:
  • Na forum od: 09.06.2010
    • http://north-south.info
Odp: Kawa w plenerze.
« 10 Cze 2019, 01:02 »
Ciekaw jestem dlaczego ten sposób nazywa się "po turecku". W Turcji w życiu nie widziałem by ktoś tak kawę przyrządzał, a w zasadzie to chyba nie widziałem by ktokolwiek robił to inaczej niż zalewając Nespresso 3w1 wrzątkiem ;)

Natomiast opisany przez Ciebie sposób dominuje w Syrii, Jordanii i Egipcie. W tej pierwszej piłem parzoną w taki właśnie sposób kawę od sprzedawców na ulicy (często dzieci) i potrafiła ona swą mocą trupa poderwać do radosnych podskoków, a przy tym smakowała świetnie. Sposób podejrzałem, garnuszek kupiłem i potem gotowałem na każdym biwaku. W Egipcie natomiast natrafiłem na najlepszą do tego celu kawę, dostępną w każdym niemalże sklepie za niewielkie pieniądze. Nazwy nie pamiętam, ale była sprzedawana w kilku odmianach i zielone opakowanie oznaczało idealny pył kawowy, który owocował niezwykle aromatycznym i mocnym napojem, z którym z bólem rozstawałem się opuszczając ten kraj.

Offline Mężczyzna hansglopke

  • Wiadomości: 2632
  • Miasto: Zduńska Wola
  • Na forum od: 22.02.2013
Odp: Kawa w plenerze.
« 10 Cze 2019, 04:22 »
Jeżeli waga i bezporoblemowość konserwacji osprzętu są kluczowe, to jedyną słuszną drogą jest kawa po turecku. Prawdziwa kawa po turecku, a nie polski erzatz (zalewajka). Wbrew obiegowym opiniom, nie wymaga ona żadnych specjalnych rondelków. Można świetny napój przyrządzić w zwykłym garnuszku.
Kawę zmieloną tak drobno, jak to tylko możliwe (na pył) po dodaniu cukru (ja daję ćwierć łyżeczki na kubek) zalewamy ZIMNĄ wodą. Poza cukrem można dodać zdziebko cynamonu lub kardamonu, albo jednego i drugiego. Gotujemy na małym ogniu starannie obserwując - napój powinien spienić się i podnieść. Nie wolno dopuścić do zagotowania naparu! Zdejmujemy na chwilę z ognia i czekamy aż napój opadnie. Tradycyjnie powinno się powtórzyć proces trzykrotnie. WAŻNE! - nie mieszamy!!! Po ostatnim zdjęciu z ognia warto chwilę zaczekać aż fusy opadną. Można postukać w garnuszek, albo wpuść kilka kropi zimnej wody, co przyspieszy proces. Napój zlewamy delikatnie i powoli z wierzchu do naczynia, z którego będziemy konsumować. Przy odrobinie wprawy fusy zostaną na dnie naczynia, w którym kawa była gotowana.
W żadnym wypadku nie dodajemy śmietanki, ani mleka.
Proces przygotowania cechuje niespieszność. Taka też powinna być konsumpcja.

Dla mnie jedyny słuszny sposób przyrządzania tego napoju.
"Rower do ultra musi być przede wszystkim wygodny. Reszta jest mniej ważna."  - Turysta

Offline Mężczyzna wujek Włodek

  • Wiadomości: 108
  • Miasto: wieś W-wka.
  • Na forum od: 28.05.2019
Odp: Kawa w plenerze.
« 10 Cze 2019, 05:19 »
A dla mnie tylko espresso, szczeniaczkami, tj. małpkami/naparstkami. 4-5 x w ciągu  ponadmiesięcznego wyjazdu - w razie jakiegoś, nazwijmy to na wyrost, osiągu. Ma być albo dobra, albo wcale; niestety w warunkach polowych wychodzi raczej źle. Dobrej na to szkoda, złej nie miewam.

Minusem tego rozwiązania jest odwyk przed wyjazdem, a zwłaszcza pierwsze dni po  odcięciu dopływu. Jak w żarcie o jednym betoniarzu z partii.

Offline Mężczyzna madkowal

  • Wiadomości: 15
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 14.05.2015
Odp: Kawa w plenerze.
« 10 Cze 2019, 09:47 »
Używam i sobie chwalę
https://www.ceneo.pl/54953854
pasują filtry od ekspersu przelewowego No 4.

Tagi:
 




Organizujemy










Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum