Autor Wątek: Chorwacja 2009.  (Przeczytany 3578 razy)

Offline Mężczyzna Adamek62

  • Wiadomości: 14
  • Miasto: małopolska
  • Na forum od: 27.06.2009
Chorwacja 2009.
« 9 Kwi 2010, 16:52 »
1 dzień    10 lipca 2009r.

Wyjechałem z domu o 8.00, pogoda ładna, słoneczna, początek podróży miałem pod górkę,
ale tego nie można było uniknąć,do Olkusza trzeba jakoś dojechać,
 potem od Lgoty w kierunku Trzebinii  było już z górki.
 Poważne wzniesienie było pod Kocierz, zaraz za Andrychowem,
tam musiałem zejść z rowerka kilka razy, brakło przełożenia, wspinaczka trudna,
a było to na ok.80 km, gdy już osiągnąłem Kocierz, odpocząłem i był bardzo przyjemny kilku
kilometrowy zjazd w okolice Żywca, z Żywca do granicy państwa w Korbielowie ciągle pod górę.
Granice osiągnąłem o 15.15. Warunki w Polsce były dosyć trudne,
dokuczał wiatr boczny lub przeciwny.
Od granicy fajny długi zjazd. Na nocleg zatrzymałem się kilka km przed Dolnym Kubinem,
pytałem kilka osób o możliwośc rozbicia namiotu, czwarty lub piąty napotkany Słowak
pozwolił mi rozbić u siebie.

Klucze, Olkusz, Trzebinia, Zator, Andrychów, Targanice, Kocierz, Żywiec, Korbielów,
Namestowo, Hrustin, Oravski Podzamok, Dolny Kubin.

          176km  8.28h  20.75km/h


      2 dzień   11 lipca 2009r.

wstałem ok.5.00, ranek pochmurny i dosyc chłony jak na lipiec.
Gospodarze poczęstowali mnie śniadaniem, po zwinięciu obozu wyruszyłem w trasę ok.8.15
Początek podróży nie bym zbyt miły, rozpoczął się podjazdem 11-sto kilometrowym.
Potem było już znacznie łagodniej, do czasu gdy dojechałem pod Donovaly,
tam rozpoczął się podjazd dosyć trudny jak na rowerzyste, kilku kilometrowy.
Po osiągnieciu Donovaly był super zjazd 8 km, dalsza trasa była łatwiejsza,
bez stromych podjazdów, granice Słowacko - Węgierską przekroczyłem o 17.30.
Zaraz za granicą prosiłem o nocleg, niestety znowu musiałem pytać kila osób
o pozwolenie rozbicia namiotu. U jednego Węgra byłem nawet na podwórku,
zacząłem rozkładać namiot, a on pokazał mi furtkę, ciekawe bo przed paroma
minutami sam ją otwierał, nie zrozumiał pewnie że szukam nclegu.
 Zatrzymałem się w miejscowości Hont.

Dolny Kubin, Rużemborok, Liptowska Osada, Korytnica, Donovaly, Banska Bystrzyca,
Zvolen, Krupina, Hontarskie Nemca, Hrkowce, Sahy, Hont.

          178,5km   7.23h  24.15km/h
  razem   354.5km  15.51h


   3 dzień    12 lipca 2009r.

wstałem ok.7.00, po oporządzeniu się, wyruszyłem w kolejny etap mojej podróży o 8.45
Na Węgrzech juz z samego ranka temperatura była dużo wyższa niż w Słowacji.
Jechało mi się dobrze, trasa pagórkowata ale bez ostrych podjazdów,
po ok. 4 godzinach kręcenia wjechałem do Budapesztu, po Budapeszcie,
a nawet przy dojezdzie do Budapesztu, przed miastem ok.30 km od Vac'u
prowadziły wzdłuż Dunaju ścieżki rowerowe, zresztą potem również
przemierzałem trase drogami dla rowerów. Po Budapeszcie przemknąłem wzdłuż Dunaju,
praktycznie za miastem wjechałem na drogę w kierunku Balatonu.
Zatrzymałem się na campingu w miejscowości Gardony.

Hont, Retsag, Vac, Budapeszt, Erd, Gardony.

          140.57km   6.58h  20.18km/h
 razem    495 km    22.49h  


   4 dzień    13 lipca 2009r.

wyruszyłem w trase ok.9.00, podróż dzisiejsza przebiegała praktycznie
ścieżkami rowerowymi. Przez Szekesheferwar jechałem ponad godzinę,
zrobiłem zakupy w supermarkecie, odpocząłem i dalej w trase.
Ptrzez miasto trochę błądziłem a odpowiednią drogę pomogli mi znaleść dwaj starsi panowie,
jeden z nich jechał ze mną ok 1km, drugi trochę więcej, w końcu wyjechałem na
odpowiednią drogę w kierunku Balatonu. Balaton zobaczyłem w Siofok,
potem pokręciłem jeszcze trochę i zatrzymałem się na campingu w Fonyod.

Gardony, Szekesheferwar, Polgard, Siofok, Fonyod

          124km   6.24h  19.4km/h
 razem    623km  29.13h


   5 dzień    14 lipca 2009r.

O 8.30 wyruszyłem w dalszą trasę, dziś chciałem dojechać do Chorwacji.
Po drodze naruszyłem przepisy ruchu drogowego, droga którą jechałem,
nie była przeznaczona dla rowerów, w takim przypadku
nie miałem prawa dotrzeć do granicy państwa,
innej drogi nie widziałem by można spokojnie rowerkiem dojechać.
Jednak udało mi się przejechać ten dystans. Po 90km jazdy, 0 13.50 byłem
na granicy Węgiersko - Chorwackiej. Chwilkę za mną jechała 7 osobowa grupka Belgów,
zmierzali do Dubrovnika, a dzisiejszy etap mieli zakończyć w Varażdinie.
Pewien czas jechałem z nimi, po kilku km odjechałem i dotarłem do Novi Marof.
Zatrzymałem się u wspaniałych ludzi, kapiel, nocleg pod dachem,
kawa, ciasto, wino.

Fonyod, Savoli, Nagikanizsa, Letenye, Varażdin, Novi Marof.

          147.8km   7.20h   20.20km/h
 razem    770km    36.33h


    6 dzień   15 lipca 2009r.

7.00 byłem w trasie, jednak nie rowerkiem a samochodem Chorwata
u którego spałem, zawiózł mnie do Zadaru ponad 300km,
w obecnie pannujących warunkach musiałbym kręcić 2 lub 3 dni.
Wieczorem wpominał że może mnie zawiezie nad Adriatyk,
traktowałem to z przymrózeniem oka, a jednak dotrzymał słowa,
z tego powodu dzis minimum jazdy, tylko tyle co musiałem.
dziś do końca nie mogłem się zdecydować gdzie przenocuje,
upatrzyłem sobie miejsce na plaży, lecz było to miejsce
schadzki tutejszej młodzieży więc musiałem cos szukać.
w końcu spałem przed domem, na ganku, za pozwoleniem
gospodarzy oczywiście.

 Novi Marof, Zadar. samochodem 300 km.

rowerkiem Zadar, Bibinje.
          23km   1.23h   15.9km/h
 razem   803km  37.56h


    7 dzień   16 lipca 2009r.

Już o 6.50 wyruszyłem do następnego etepu, gościu u którego byłem
dał mi na drogę chleb, konserwe, pomidory.
Straszny upał po 3,5 godzinach jazdy postanowiłem odpocząć.
Zjechałem z trasy i już pozostałem na noc, spałem na campingu,
namiot rozbiłem obok Polaków z Gliwic, małżeństo z dwiema córkami.
Jadę ciągle trasą nr.8 tzw. "magistrala Adriatycka"
 Miejscowość Żaboric.

Bibinje, Sukosan, Biograd, Pakostan, Pirovac, Vodice, Sibenik, Zaboric

          83.4km   3.31h   23.53km/h
 razem   886 km   41.26h


    8 dzień   17 lipca 2009r.

7.00 jestem na rowerku, po ponad godzinnym pedałowaniu zatrzymuje sie
i robie zakupy, posiłek i ruszam dalej, około 10.00 dojeżdżam do Splitu,
jade w okolice stadionu Hajduka, obok jest pływalnia, oglądam z zewnątrz,
stadion zamknięty, co nie co widać. Po 14.00 wyjeżdżam ze Splitu, jest straszy upał.
Mijam Makarską, dojeżdżam do Podgory, tam dziś śpię na campingu

Żaboric, Primosten, Marina, Trogir, Split, Omis, Makarska, Podgora

          154km   7.0h   22.0km/h
 razem   1040km  48.26h  


   9 dzień   18 lipca 2009r.

Wyruszyłem o 7.00, po przejechaniu 5km zawróciłem, upał,
podjazd i przeciwny wiatr daja mi radę, nie pojadę tam
gdzie zamierzyłem (Dubrovnik), wracam na północ,
mimo upału ok.40 stopni jedzie mi się dobrze, witr w plecy.
Po przejechaniu 90 km wiatr się zmienia i wieje na mnie,
pozostałe 70 km jade pod wiatr. droga przez mękę.
Dojeżdżam do Żaborica gdzie byłem przed dwoma dniami.

Podgora, Makarska, Omis, Split, Trogir, Marina, Primosten, Żabiric

          162.7km   7.50h   20.7km/h
 razem   1303km    56.16h


   10 dzień   19 lipca 2009r.

Start był dziś o 6.00, poranek był dosyć chłodny jak na tutejsze
temperatury. Jechało mi się bardzo dobrze, choć nadłożyłem 20km,
pomyliłem droge, nawet później w porze południowej
mozna było wytrzymać, mijam Zadar jadę na pólnoc. Gość który mnie
wiózł z Nowego Marofa do Zadaru wspominał że powyżej Zadaru
temperatury są kilka stopni niższe i to się potwierdza, nawet woda
w morzu jest zimniejsza. Nocuje w Paklenicy.

Żaboric, Sibenik, Zadar, Masenica, Starigrad, Paklenica


          150km   6.57h   21.8km/h
 razem   1450km  63.41h


    11 dzień    20 lipca 2009r.

Na rowerek wskoczyłem o 7.00, rano na namiocie była rosa,
nareszcie troche normalności w pogodzie.
Z rana jechało się super, pogoda, temperatura w miarę normalna
Do Karlobagu droga kręta, bardzo malownicza,
 biegnąca nad samym morzem. Od Karlobagu góry, podjazd 14km,
góry, doliny i tak do następnego miejsca postaju. Bunica.

Paklenica, Karlobag, Senj, Bunica

          128.7km   6.17h   20.45km/h
 razem   1578 km   70.58h


   12 dzień    21 lipca 2009r.

Dzisiaj postanowiłem leniuchować,
przd południem pojechałem do marketu na zakupy,
tyle było kręcenia rowerkiem dziś.
Jeszcze przed spaniem musiałem dętkę kleić,
wbił się kolec z krzewu z boku opony.

          17.3km   0.52h   19.2km/h
 razem   1591 km  71.50h


    13 dzień    22 lipca 2009r.

6.10 wyruszyłem, droga mocno pagórkowata, czasem brakuje przełożenia.
Kilka razy musiałem odpoczywać na podjazdach, nogi jak z waty.
Sam podjazd do Rijeki zabójczy jak na rower z ponad 30kg bagażem.
Zatrzymuje się kilka km za Rijeką na campingu.

Bunica, Novi Vinodolski, Crikvenica, Kraljevica, Rijeka

          90.3km   4.27h   20.23km/h
 razem  1681 km   75h


    14 dzień    23 lipca 2009r.

W drogę ruszyłem o 6.10, do granicy Chorwacko - Słoweńskiej miałem
30 km, 30 km pod górę. Dystans ten jechałem ponad 2 h, od granicy było
 z górki, Słowenia w tym miejscu przypomina Polskie Bieszczady, góy
zalesione, bogata roslinność, poprostu jest normalnie.
Słowenie przejechałem w godzinę, od granicy z Chorwacją,
 do granicy z Włochami jest 30km. Pierwszym większym miastem włoskim
 na mojej trasie jest Triest, położony podobnie jak Rijeka,
różnica poziomów ogromna. Po przejechaniu przez Triest
 podjąłem decyzje że kręce do Vicenzy, wiatr miałem w plecy
i to pomogło mi dojechać przed nocą. W Vicenzy byłem o 21.30,
morderczy etap, nigdy bym nie pomyslał że można tyle przejechać
w jednym dniu.

Rijeka, Matulji, Pasjak(granica), Kozina(granica), Triest, Monfalcone,
Latisana, Portogruaro, Treviso, Vicenza.
 
          298.38km   12.16h   24.3km/h
 razem   1980 km     87.16h


   15 dzień    24 lipca 2009r.

Dzień wolny po wczorańszym super maratonie,
powoli dochodze do siebie, fizycznie jestem wyczerpany


   16 dzień   25 lipca 2009r.
 
Nadal odpoczywam, regeneruje się po przejechaniu
prawie 2000km. Rowerek stoi, jak go nie dotykam tylko patrze
na niego i dziękuje że mnie nie zawiódł.


   17 dzień   26 lipca 2009r.

Zauważyłem że opona miękka, zmieniłem dętkę która była
klejona na nową, miałem w zapasie. Jazda próbna.

          3km   0.10h   20km/h
 razem 1983km  87.26h


   18 dzień   27 lipca 2009r.

Rekonesans po Vicenzy

          15km   0.53h   17km/h
 razem  1998km  88.19h


   19 dzień  28 lipca 2009r.

Vicenza - Venecja - Vicenza
zobaczyłem Wenecje, było warto kręcić, ludzi tysiące
z całego świata. Mogę obalić mit że śmierdzi z kanałów,
nic podobnego, przy temperaturze ok.40 stopnii smrodu nie ma.
 
          181km   7.51h   23km/h
 razem   2179km  96.10h


   20,21,22,23 dzień   29 lipca- 1 sierpnia 2009r.
 
nie jezdziłem. 2 sierpnia wróciłem do Polski busem.
rowerkiem przejechałem 2179km w czasie 96.10h.

Offline Mężczyzna van

  • Wiadomości: 819
  • Miasto: Jaworzno
  • Na forum od: 27.12.2009
    • http://vanhelsing.bikestats.pl/
Chorwacja 2009.
« 9 Kwi 2010, 20:09 »
Ile kosztował Cię powrót busem do Polski ? Z Wenecji rozumiem wracałeś ?
Fajna wyprawa, tylko mi zdjęć brakuje ;)

Offline Mężczyzna Adamek62

  • Wiadomości: 14
  • Miasto: małopolska
  • Na forum od: 27.06.2009
Chorwacja 2009.
« 9 Kwi 2010, 21:59 »
85 ojro z Vicenzy do domu. kilka fotek jest na innym forum rowerowym http://www.forumrowerowe.org/index.php?app=gallery&module=user&user=115949&do=view_album&album=570

Offline Mężczyzna transatlantyk

  • Moderator Globalny
  • GM 2104
  • Wiadomości: 7251
  • Miasto: Annopol
  • Na forum od: 21.11.2007
Chorwacja 2009.
« 11 Kwi 2010, 10:26 »
Bardzo ładny wyjazd, gratuluję, ale... za diabła nie dał bym się podwieźć stopem będąc na wyprawie rowerowej i to tak bez powodu trochę :D


Offline Mężczyzna aard

  • Wiadomości: 6033
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 15.08.2007
    • Moje wyprawy
Chorwacja 2009.
« 23 Maj 2010, 11:59 »
Ależ z Ciebie niesamowity człowiek! Po płaskim masz średnie rzędu 19-20 km/h, a po górach 24 (dzień 2 i dzień 14) i to na trzystukilometrowym etapie! Czemu tak? No i jak to w ogóle możliwe? :shock:
A na rowerze zawsze jest miejsce siedzące...


Offline Mężczyzna Adamek62

  • Wiadomości: 14
  • Miasto: małopolska
  • Na forum od: 27.06.2009
Chorwacja 2009.
« 23 Maj 2010, 16:09 »
w 2 dniu jak już wyspinałem się pod góre(donovaly) z prędkością ok.10-12km/h, zjazd był fajny i jechało się ok.50 km/h jakby nie patrzeć średnia wychodzi ok.30, a potem było już płasko więc kręciłem 22 - 26 km/h, taka średnia wyszła.
na 14 etapie gdy przekroczyłem granicę Słoweńsko - Włoską miałem dosyć mocny wiatr w plecy, początkowo zamierzałem przejechać ok.130km i rozejrzeć sie za campingiem, ale wiatr mnie niósł i dlatego zaryzykowałem przejechania tak długiego dystansu, tym bardziej że w Vicenzy miałem kwatere o której bym nie zajechał.
pozdro...
w tym roku objeżdżam Polskę.

Offline Mężczyzna aard

  • Wiadomości: 6033
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 15.08.2007
    • Moje wyprawy
Chorwacja 2009.
« 23 Maj 2010, 18:51 »
Cytat: "Adamek62"
w 2 dniu jak już wyspinałem się pod góre(donovaly) z prędkością ok.10-12km/h, zjazd był fajny i jechało się ok.50 km/h jakby nie patrzeć średnia wychodzi ok.30


Jakby nie patrzeć, mylisz się. Aby z podjazdu z prędkością 10 i zjazdu z prędkością 50 wyszła średnia 30 musiałbyś spędzić tyle samo czasu podjeżdżając, co zjeżdżając. Co oznacza, że zjazd musiałby być kilkukrotnie dłuższy niż podjazd (dokładnie: pięciokrotnie dłuższy). Czy tak było?
Biorąc pod uwagę wysokość nad poziomem morza, na jakiej leży Donovaly, raczej nie, bo musiałbyś zakończyć w głębokiej depresji ;)

Kombinuj więc dalej, może jakąś inną przyczynę znajdziesz. A może po prostu miałeś "mocny" dzień? :)
A na rowerze zawsze jest miejsce siedzące...


Offline Mężczyzna Adamek62

  • Wiadomości: 14
  • Miasto: małopolska
  • Na forum od: 27.06.2009
Chorwacja 2009.
« 23 Maj 2010, 21:31 »
nie zamierzam nikomu niczego udowadniać, tak wyszło, kto chce niech wierzy, kto nie to nie. tak wskazał licznik, ja przepisałem na papier, potem na kompa.

Offline Mężczyzna aard

  • Wiadomości: 6033
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 15.08.2007
    • Moje wyprawy
Chorwacja 2009.
« 24 Maj 2010, 00:11 »
Przecież ja nie podważam Twoich słów! Ani mi się śni! :)
Zauważyłem tylko luźno, że jesteś niesamowity, a to Ty zacząłeś się tłumaczyć. Czemu...? ;)
A na rowerze zawsze jest miejsce siedzące...


Offline Mężczyzna Adamek62

  • Wiadomości: 14
  • Miasto: małopolska
  • Na forum od: 27.06.2009
Chorwacja 2009.
« 24 Maj 2010, 07:43 »
teraz trening przed wyprawą, pozdrawiam

Offline Mężczyzna luckybuster

  • Wiadomości: 111
  • Miasto: GLIWICE/BOGNOR REGIS
  • Na forum od: 21.03.2007
Chorwacja 2009.
« 31 Maj 2010, 10:24 »
Cytat: "transatlantyk"
Bardzo ładny wyjazd, gratuluję, ale... za diabła nie dał bym się podwieźć stopem będąc na wyprawie rowerowej i to tak bez powodu trochę :D



Ja z Chorwacji tez musialem wracac busem;(( Urlop sie konczyl

Czasami nie na wyjscia...
Zwykle rzeczy załatwiam od ręki, na cuda potrzebuję 15 minut.

Offline Mężczyzna transatlantyk

  • Moderator Globalny
  • GM 2104
  • Wiadomości: 7251
  • Miasto: Annopol
  • Na forum od: 21.11.2007
Chorwacja 2009.
« 31 Maj 2010, 10:30 »
No to miałeś istotny powód, więc musiałeś tak zrobić  :D


Offline Mężczyzna transatlantyk

  • Moderator Globalny
  • GM 2104
  • Wiadomości: 7251
  • Miasto: Annopol
  • Na forum od: 21.11.2007
Chorwacja 2009.
« 31 Maj 2010, 13:37 »
Staram się podróżować rowerem. Po to go mam :D


Offline Mężczyzna Adamek62

  • Wiadomości: 14
  • Miasto: małopolska
  • Na forum od: 27.06.2009
Chorwacja 2009.
« 31 Maj 2010, 14:54 »
a ja jeżdze by klepać km, jedną drogą będę po 10 razy jeżdził bo mi tak pasuje. droge znam na pamięć, oczy zamykam i pedałuje.

Offline Mężczyzna transatlantyk

  • Moderator Globalny
  • GM 2104
  • Wiadomości: 7251
  • Miasto: Annopol
  • Na forum od: 21.11.2007
Chorwacja 2009.
« 31 Maj 2010, 19:21 »
Ej, Michał na podstawie jednego mojego wyjazdu do Chorwacji wysnuć tezę, że moje jeżdżenie to bezsensowne klepanie kilometrów to chyba lekka przesada, nie sądzisz ?
Poza tym przeczytaj sobie dokładnie czego dotyczył mój pierwszy post w tym wątku,
przeczytaj sobie co odpisałem dzisiaj luckybasterowi. Przecież to się nijak ma do tego, że nagle robisz mnie zwolennikiem jakiegoś klepania kilometrów.


Offline Mężczyzna aard

  • Wiadomości: 6033
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 15.08.2007
    • Moje wyprawy
Chorwacja 2009.
« 31 Maj 2010, 22:12 »
Cytat: "Michał Wolff"
Wolę np. pierwszy raz zdobyć ciekawą przełęcz na końcu Alp niź wracać po raz 10 przez Słowację czy Czechy do Polski, bo czasu starczy tylko na dojazd do połowy Alp.

Chyba za dużo czytasz ;)
A na rowerze zawsze jest miejsce siedzące...


Offline Bogusław

  • Wiadomości: 225
  • Miasto: tu i tam :)
  • Na forum od: 23.03.2010
Chorwacja 2009.
« 1 Cze 2010, 23:41 »
Adamek 62...fajna wyprawa,tylko mało fot!!!

Cytuj
Bardzo ładny wyjazd, gratuluję, ale... za diabła nie dał bym się podwieźć stopem będąc na wyprawie rowerowej i to tak bez powodu trochę :D

 To na pewno nie był stop,bo w rejonie Vincenzy pracuje sporo kobiet z naszego rejonu i busy jeżdżą tam w miarę regularnie...to po pierwsze.
 A ja bym dał się podwieżć po wyprawie i to bezpośrednio pod dom,bez zbędnych kombinacji transportowych :P...to po drugie.
 Powodów powrotu nie na rowerze mogą być tysiące,heheheh...i dobrze o tym wiesz,jako doświadczony cykloturysta transatlantyku...to po trzecie :D


...ale ja tam nie wiem,nie mam takiego doświadczenia jak Wy :lol:
...użyszkodnik...

Offline Mężczyzna transatlantyk

  • Moderator Globalny
  • GM 2104
  • Wiadomości: 7251
  • Miasto: Annopol
  • Na forum od: 21.11.2007
Chorwacja 2009.
« 2 Cze 2010, 07:38 »
Nie wiem, czy szanowni koledzy przeczytali uważnie relację do której ja się odwołałem Proszę sobie przeczytać : 15 lipca rano, gospodarz zaproponował Adamkowi podwiezienie samochodem 300 km do Zadaru i pojechali. I tego dotyczył mój komentarz, bo mnie takie rozwiązanie dziwi.


Offline Mężczyzna Adamek62

  • Wiadomości: 14
  • Miasto: małopolska
  • Na forum od: 27.06.2009
Chorwacja 2009.
« 2 Cze 2010, 08:38 »
przyjemniej jezdzi się nad samym morzem w upale >35° niż w środku lądu, a nad morzem przebiega droga nr.8 "magistrala Adriatycka", można nawet z rowerem w bagażniku objechać całą Europe, kogo to ...?

Offline Mężczyzna transatlantyk

  • Moderator Globalny
  • GM 2104
  • Wiadomości: 7251
  • Miasto: Annopol
  • Na forum od: 21.11.2007
Chorwacja 2009.
« 2 Cze 2010, 11:34 »
Słuchaj, ja nie zamierzam Cię jakoś tam krytykować, robisz to co się Tobie wydaje słuszne i nie ma żadnej sprawy. Wyraziłem swoją opinię, bo po to jest forum. A jak zauważyłeś dyskusja tutaj raczej wokół mojej osoby i moich spostrzeżeń  się wywiązała, stąd też moja aktywność w tym wątku.
Pozdrawiam i do zobaczenia na trasie :D


Offline Mężczyzna Adamek62

  • Wiadomości: 14
  • Miasto: małopolska
  • Na forum od: 27.06.2009
Chorwacja 2009.
« 2 Cze 2010, 12:06 »
wiatru w plecy na trasie,
pozdro Adam

Tagi: chorwacja bałkany 
 




Organizujemy










Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum