Autor Wątek: Turystyka rowerowa w Niemczech wg ADFC (w 2018)  (Przeczytany 12307 razy)

Offline Mężczyzna Diver

  • Wiadomości: 1090
  • Miasto:
  • Na forum od: 26.06.2013
Dobre Szy. Nie wiedziałem, że PiS taki hojny dla cyklistów.

Rowerzystów w stolicy więcej niż rolników. Gdyby się zebrali to szybciej załatwili by rower+ niż świnia+/krowa+.

Offline Mężczyzna szy

  • Wiadomości: 2754
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 29.04.2009
Obejrzałem sobie velomałopolska i nawet tam idą na łatwiznę - zamiast budować mosty nad ujściami do Wisły to... [...]

Idą na łatwiznę czy rozsądnie dysponują budżetem? :)

W tej chwili nad Dunajcem poniżej Krościenka, Łącko i okolice, powstają chyba 3 czy 4 kładki rowerowe.

Szy.

rowerowy blog podróżniczy, a w nim:
najlepsze szlaki rowerowe w Polsce, w Niemczech i w Europie

Offline Mężczyzna Sedymen

  • Wiadomości: 4356
  • Miasto: Pabianice
  • Na forum od: 14.02.2017
Zgodnie z przepisami to po wielu szlakach rowerowych PTTK nie można jeździć rowerem, gdyż biegną chodnikami.
W ramach PTTK szlaki wytyczać i znakować mogli tylko osoby, które posiadały odrębne uprawnienia tzw. znakarza. Wiązały się one z odpowiednim kursem i zdaniem egzaminu. Uprawnienia te trzeba było odnawiać regularnie. Tak jak napisałem dzisiaj znaki informacyjne oznaczające szlak nie są zastrzeżone i teoretycznie każdy, a już w szczególności samorządy wytyczają swoje trasy. Jest w tym bałagan i trudno oddzielić szlaki PTTK-owskie od "samorządowych"
DDR są często tak budowane lub są w takim stanie (klawiszujące płyty chodnikowe), że nie da się na nich jeździć szosowymi rowerami, a z drugiej strony ich budowanie wzdłuż dróg powoduje, że na szosowy nie można jechać po drodze.
I to jest istotny problem, dla szosowców. Tylko odpowiedni lobbing może zmienić tu sytuację prawną. Dzisiaj ścigacze walczą z DDR-ami w terenie bo to blokuje ich szybkie rowerki. Rozbijają też dla własnego interesu jedność środowisk rowerowych i podają paliwo dla głosów wrogich rozbudowie infrastruktury rowerowej. Dla mnie ta grupa, w tym temacie to szkodniki. Zamiast psuć to co ktoś chce zrobić trzeba zebrać siły i lobbować za zmianą KRD.

Nie zgadzam się, że DDR-y wzdłuż dróg, w terenie to coś złego. Ja jeżdżę rowerem pancernym właśnie dlatego, że uwielbiam wszelkie leśne skróty, szutry i generalnie przedzieranie się przez tzw. teren. Jednak z radością przyjmuję sytuację kiedy jadąc drogą mogę to realizować równoległą do niej drogą rowerową, a nie poboczem, którego nie ma. Nie rozumiem co w tym złego? Takie odcinki spotykałem na Kaszubskiej Marszrucie i byłem zadowolony. W Holandii to była norma jak i to, ze jakimś cudem oni potrafią budować DDRy towarzyszące drogom i oddzielone od nich czasami kilkadziesiąt metrów. Dla niewtajemniczonych dodam, ze mają większą gęstość zaludnienia.

Moje spostrzeżenia z Łodzi są takie, że tylko bezpieczna, dobra jakościowo i zintegrowana sieć dróg rowerowych w miastach pozwoli o mówieniu o rowerze jako alternatywnym transporcie w sposób poważny. Ta infrastruktura w mieście nie jest budowana dla rowerzystów. Ona jest budowana dla użytkowników rowerów. I to trzeba rozumieć.

A większą mi rozkoszą podróż niż przybycie!

RDK

  • Gość
A nie mam pewności, czy cała Wisła została zmodernizowana, pewnie mimo dwóch wielkich powodzi nie...
U mnie nie

Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 10036
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
U mnie nie
A masz niski brzeg z wałami? Bo jak jest wysoki brzeg to co najwyżej pozostaje kwestia erozji jak np. w Dobrzyniu nad Wisłą. Takie miejsca modernizuje się dorywczo, całego brzegu przecież umacniać nie będą, bo to tereny lęgowe itd.
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline Mężczyzna maciek70

  • Wiadomości: 247
  • Miasto: Sosnowiec
  • Na forum od: 18.05.2018
Co do skuteczności wydzielania pasa dla rowerzystów za pomocą malowania linii na asfalcie. Takie rozwiązanie próbowano w wielu miejscach w Warszawie i takie miejsca zamieniają się w parkingi dla blachosmrodów.
To może coś takiego: https://kodujdlapolski.pl/projects/uprzejmie-donosze/
Raz, drugi, trzeci - w końcu zadziała. Bez czynnego działania - nigdy.
"Jest tylko cienka czerwona między rozsądkiem a szaleństwem"

Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 10036
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
To może coś takiego: https://kodujdlapolski.pl/projects/uprzejmie-donosze/
Raz, drugi, trzeci - w końcu zadziała. Bez czynnego działania - nigdy.
To dobre dla emerytów, a nie osób normalnie pracujących codziennie. Nie wiem, czy czytałeś wyjaśnienie jak to działa w praktyce:

Cytuj
Co gorsza sprawdziłem jak wygląda proces przetwarzania mojego zgłoszenia internetowego (uwaga – to jest dla ludzi o mocnych nerwach):

    Wysyłam sobie beztrosko email ze zdjęciem i wszystkimi detalami
    Pan/pani w SM/Policji drukuje mojego maila i zakłada nową sprawę, następnie
    Cierpliwie kopiuje moje dane do dokumentu Word i wysyła mi maila bez tytułu z załącznikiem (tym Wordem) który jest symulacją pisma urzędowego z żądaniem stawienia w siedzibie SM
    Tydzień później jadę na miejsce, Pan wyciąga mojego wydrukowanego maila
    Przez dokładnie 19 minut konwertujemy moją krótką wiadomość, na pismo długości 11 stron A4, które głównie składa się z oświadczeń i pouczeń, oraz zwrotów typu “ja Szymon Nieradka, syn Ryszarda i Małgorzaty, w dniu xxxx byłem świadkiem yyyy”
    Drukujemy to oczywiście i podpisuję się w (naprawdę) ośmiu miejscach (w głowie widzę wycinkę lasów)

    Jak już sobie pójdę, pan/pani z SM/Policji zagląda do systemu CEPIK a następnie preparuje i drukuje kolejne kilka stron A4 z pismem do właściciela pojazdu
    (tu wchodzi Poczta Polska)
    Właściciel pojazdu może: przyznać się do winy i zgodzić na mandat (wysyła list Pocztą Polską, i w odpowiedzi jakiś miesiąc później dostaje upragniony mandat). Dużo częściej jednak pismo ignoruje, albo odpisuje, że samochodem kierował obcokrajowiec. Wtedy sprawa trafia do sądu
    Tutaj następuje drukowanie kolejnych kilkudziesięciu stron papierów, powiadomienia listowne zgłaszającego i właściciela pojazdu, rozprawa

    Przy bardzo dużej determinacji policji/SM kierowca dostaje mandat 200 zł

"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

RDK

  • Gość
podjazdy - były już jakieś plany, projekty, z wariantem skrócenia - wybudowania nowego, sporego odcinka w głąb lądu. Chyba nawet coś podpisywano, ale prawdopodobnie utknęło gdzieś wyżej. Wysokość niższa. Znają ją uczestniczy RMW

Offline Mężczyzna szy

  • Wiadomości: 2754
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 29.04.2009
A jak ze spaniem na dziko za zachodnią granicą? Jak ze spontanicznością?
Jak dzieci były mały to pare razy byliśmy w Austrii/w Czechach, bardzo mi się wtedy to podobało, ale teraz jak dzieci są wieksze to często rozbijamy się gdzie popadnie, jest ładne jeziorko, to zostajemy na noc nawet po godzinie jazdy. Zresztą na kempingach to się trzeba zachować :-) No i mnie strasznie męczy ta konieczność dojechania gdzieś konkretnego dnia.

To wszystko "zależy" :) - nie da się ukryć, że Niemcy lubią porządek, ale... nasze doświadczenia mówią, że nie bierze się on ze sztywności i braku "czułości" na ludzkie potrzeby, ale że jest wręcz odwrotnie. To właśnie odpowiedzialność za własne dziedzictwo (tu - przyrodnicze) wprowadza pewne ograniczenia. Bo co mi - Polakowi - po polskim lesie, skoro są w nim stosy śmieci, puszcza się psy luzem albo nie dba się o cenny drzewostan? Widząc to tęsknię za tym niemieckim, nawet z ograniczeniami, ale za to czystym i zadbanym, traktowanym z należytym szacunkiem.

No ale - do brzegu. Gdy orientowałem się przy okazji jazdy szlakiem Odra-Nysa w 2018 było tak (cytuję z innego komentarza):

"- nie można spać na dziko na obszarach chronionych,
- nie można spać w lesie - w ogóle - w całych Niemczech,
- niektóre landy pozwalają na spanie na dziko w "otwartej przestrzeni" poza obszarami leśnymi.

Saksonia na tego typu noclegi nie zezwala, a Brandenburgia - owszem, jeśli jesteś turystą. Do tego podobno są wyznaczone niewielkie, niepilnowane miejsca biwakowe, gdzie śpi się na dziko legalnie, jednak nie trafiłem jeszcze na żadne. "

Czy z tak sformułowanymi zasadami da się żyć? Myślę, że tak, choć należy zrezygnować z naszej polskiej wewnętrznej "ułańskiej fantazji" na rzecz ograniczeń w imię wyższego dobra. Choć i tak w tej Saksonii spałem tak:



... czyli jednak Polak ze mnie wyszedł ;) - podobało mi się miejsce, w dodatku jakiś kilometr wcześniej widziałem dwa wilki, które potem przyszły pod mój namiot. Ale pewnie niemiecki strażnik leśny wypomniałby mi, że nocuję na terenie wilczego rewiru - miałby rację? Pewnie tak.


A zachowanie, konieczność dojechania i podobne - ponownie, każdy z nas jest inny. Nam cisza nocna na kempingach akurat bardzo odpowiada i zupełnie nie przeszkadza to np. w jednoczesnym niestronieniu od alkoholu na wyjazdach, co z kolei nie oznacza, że czas spędzony przy szklaneczce, czy nawet pięciu, jakiegoś alkoholu musi przeszkadzać innym.


I jak tam z tłumem na drogach dla rowerów? Nie ma problemów z mijaniem się, z jazdą parami?
Ja uważam, że samochody jak samochody, ale kultura na trasach rowerowych u nas jest tragiczna. My przetaliśmy zupełnie jeżdzić z dziecmi WTRką, bo nie było wyjazdu, żeby któryś nie dostał wiązanki od pana w lajkrze (a raz zdarzył się i kop w oponę). Nie ma opcji jechania obok siebie. Takie wycieczki to dla moich dzieci nie atrakcja, bo oni sobie chcą pogadać, a nie uważać cały czas.
Jakoś z sachomodami jest łatwiej, bo przynajmniej te jadące z naprzeciwka nie spychają:-)

Bardzo dawno nie byłem na WTR - jeśli jest jak piszesz, to bardzo smutne :(

Znowu - kluczem jest porządek i szacunek dla innych, a wszystkiego tego można się uczyć od Niemców. Nie przypominam sobie przykrych zdarzeń z niemieckich dróg rowerowych. Po pierwsze Niemcy jeżdżą tak, by nie generować konfliktów, po drugie - mają dróg rowerowych tyle (Brandenburgia - 7 tysięcy kilometrów, Dolna Saksonia - 13 tysięcy, tyle pamiętam), że całe to niemieckie towarzystwo rowerowe w naturalny sposób się rozjeżdża po nich i rozrzedza. A my - gdzie mamy się rozrzedzić? Na pięciu trasach na krzyż? :(

A jazdę w parze uważam za jedną z najważniejszych spraw w turystyce rowerowej - naprawdę. To przecież jedna z największych zalet wypoczynku z kimś bliskim - spędzenie z nim miło czasu. Więc jadąc tak po prostu często rzucam okiem w lusterko, by ustąpić komuś z tyłu na czas. Gdy czasem się zagapię - słyszę dzwonek, zjeżdżam, podnoszę rękę, uśmiecham się, mówię "sorry" do dzwoniącego i wszystko gra :)

Niemcy to w ogóle inny świat rowerowy - u nas króluje szosa i gravel, ewentualnie MTB, a u nich właśnie turystyka. Ale dzieje się tak właśnie dlatego, bo...

(i tu pomyślałem, że odpowiem w kiedyś rozpoczętym wątku o Niemczech - dobra?)

... Niemcy mają infrastrukturę rowerową w postaci dróg rowerowych. Mają gdzie jeździć. Ktoś kiedyś tam pomyślał, że aby naród był zdrowszy, to musi się ruszać. Jeśli ma się ruszać, musi mieć do tego warunki. Bezpieczne, wygodne i zachęcające. I tak zaczęły powstawać tysiące kilometrów dróg rowerowych. I naprawdę, od pierwszego naszego wyjazdu za każdym razem wracamy do Niemiec z ogromną przyjemnością i właśnie tym poczuciem wygody i bezpieczeństwa, które w Polsce zaczyna raczkować. Podkreślam i "zaczyna", i "raczkować".

:)

Szy.

PS. Naprawiłem wyświetlanie plansz w pierwszym poście w wątku - linkowanie ich z Facebooka nie było dobrym pomysłem.
« Ostatnia zmiana: 5 Sty 2021, 15:20 szy »

rowerowy blog podróżniczy, a w nim:
najlepsze szlaki rowerowe w Polsce, w Niemczech i w Europie

Offline Wilk

  • Użytkownik forum
  • Wiadomości: 13854
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
To wszystko "zależy" :) - nie da się ukryć, że Niemcy lubią porządek, ale... nasze doświadczenia mówią, że nie bierze się on ze sztywności i braku "czułości" na ludzkie potrzeby, ale że jest wręcz odwrotnie. To właśnie odpowiedzialność za własne dziedzictwo (tu - przyrodnicze) wprowadza pewne ograniczenia. Bo co mi - Polakowi - po polskim lesie, skoro są w nim stosy śmieci, puszcza się psy luzem albo nie dba się o cenny drzewostan? Widząc to tęsknię za tym niemieckim, nawet z ograniczeniami, ale za to czystym i zadbanym, traktowanym z należytym szacunkiem.

Wstawiasz stereotypy jak o polskich złodziejach. U nich cudowni ludzie dbający o wszystko, u nas buraki śmiecące wszędzie. Rzeczywistość jednak "trochę" odbiega od takiego obrazka, wystarczy przypomnieć do kogo Niemcy swoje śmieci wysyłają nie mając żadnych skrupułów. W Polsce znajdziesz mnóstwo wspaniałych lasów na nocleg na dziko, to jeden z najlepszych krajów w Europie do takiego biwakowania. W Niemczech też jest sporo lasów, ale już sporo trudniej o sensowną miejscówkę

"- nie można spać na dziko na obszarach chronionych,
- nie można spać w lesie - w ogóle - w całych Niemczech,
- niektóre landy pozwalają na spanie na dziko w "otwartej przestrzeni" poza obszarami leśnymi.
To nie jest specjalnie ważne, w większości krajów europejskich (włącznie z Polską, gdzie ostatnio wprowadzili legalną furtkę, ale obwarowaną absurdami) jest to zabronione. W tym zakresie liczy się tylko praktyka, w Niemczech nie jest z tym źle, choć nie aż tak dobrze jak w Polsce.
Czy z tak sformułowanymi zasadami da się żyć? Myślę, że tak, choć należy zrezygnować z naszej polskiej wewnętrznej "ułańskiej fantazji" na rzecz ograniczeń w imię wyższego dobra.
W Imię Wyższego Dobra!
Czyli hasło każdego szanującego się dyktatora  :lol:

Wystarczy zwyczajnie myśleć i zachowywać się kulturalnie. Wyższe dobro nijak nie ucierpi od noclegu na dziko, jeśli zostawimy miejsce po sobie bez śmieci

... Niemcy mają infrastrukturę rowerową w postaci dróg rowerowych. Mają gdzie jeździć. Ktoś kiedyś tam pomyślał, że aby naród był zdrowszy, to musi się ruszać. Jeśli ma się ruszać, musi mieć do tego warunki. Bezpieczne, wygodne i zachęcające. I tak zaczęły powstawać tysiące kilometrów dróg rowerowych.
Aleś laurkę wysmarował  ;)
Tymczasem prawda jest zupełnie inna - to jest po prostu doskonały biznes dla branży turystycznej, która zarabia na tym miliardy euro. I to, że ta branża zatrudnia zagranicznych blogerów do reklamowania swoich szlaków jest tego najlepszym dowodem, to nie dla dbania o zdrowie Polaków im płacą, tylko by na tym zarobić  ;). W Niemczech turystyka jest po prostu wielkim biznesem, najbardziej znane szlaki rowerowe są obudowane całą infrastrukturą hoteli, kempingów, knajp itd.


I niestety jadąc wieloma takimi szlakami ogląda się trochę świat przez szybkę, to nie moja wizja turystyki. Dla mnie takie szlaki fajne to są przez 50-100km, później przez swoją łatwość mocno nudzą. Bo puszczone są najczęściej bardzo łatwymi wariantami, pod tego stereotypowego tłustego Niemca, co przejedzie 20km i zatrzymuje się na piwo :P
"Miałem krewnego, który studiował trygonometrię, aż mu wąsy odpadły, a kiedy już się wszystkiego nauczył, przyszła jakaś Buka i go zjadła. No i leżał potem w brzuchu Buki z całą tą swoją mądrością!"
http://www.wyprawyrowerowe.neostrada.pl

Offline Mężczyzna szy

  • Wiadomości: 2754
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 29.04.2009
Wstawiasz stereotypy jak o polskich złodziejach

... i zaraz:

pod tego stereotypowego tłustego Niemca, co przejedzie 20km i zatrzymuje się na piwo

;D

Naprawdę, jesteś ostatnią osobą na forum, z którą mam ochotę dyskutować.

Dobrego roku Ci życzę, by świat był dobry dla Ciebie - może Ty będziesz lepszy dla świata.

Szy.

rowerowy blog podróżniczy, a w nim:
najlepsze szlaki rowerowe w Polsce, w Niemczech i w Europie

Offline Wilk

  • Użytkownik forum
  • Wiadomości: 13854
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
Wstawiasz stereotypy jak o polskich złodziejach

... i zaraz:

pod tego stereotypowego tłustego Niemca, co przejedzie 20km i zatrzymuje się na piwo

Tylko Ty pisałeś zupełnie na poważnie, ja wyraźnie zaznaczyłem, że żartuję ze stereotypu.
Naprawdę, jesteś ostatnią osobą na forum, z którą mam ochotę dyskutować.
To co Ty chcesz to mnie niewiele interesuje. Natomiast wrzucanie takich bałwochwalczych tekstów zawsze będę komentował, bo IMO za mocno odpływasz od realiów. A z nas dwóch to ja jestem bardziej obiektywny, bo jeżdżę tylko za własne pieniądze i nie muszę niczego udawać, nie muszę kadzić, piszę 100% szczerze. Natomiast Ty jesteś osobą, która za reklamę bierze od Niemców pieniądze - i czytając każdą Twoją opinię o tym kraju trzeba to zawsze mieć z tyłu głowy. Dokładnie ta sama sytuacja jak przy czytaniu sponsorowanej recenzji jakiegoś produktu. Niby recenzja rzetelna, ale zawsze pozostaje myśl "jak ma to za darmo to przecież nie będzie producentowi robił koło pióra"

Niestety ostatnimi czasy z połowa blogów wszelakiego rodzaju to działa na takiej zasadzie i warto tego być świadomym. W Twoich opisach znajdzie się wiele bardzo przydatnych informacji praktycznych, ale widzę też brak realizmu; wszystko jest takie wspaniałe, a minusów brak. A każdy kto był na samodzielnej wyprawie wie, ze świat tak nie wygląda. A nasze forum jest na szczęście miejscem wolnym od tego i tutaj mamy szczere opinie i prawdziwą krytykę. Bo dopiero to pozwala sobie wyrobić zdanie.

Dobrego roku Ci życzę, by świat był dobry dla Ciebie - może Ty będziesz lepszy dla świata.
Wzajemnie, życzę byś zjechał z utartych szlaków komercji, a Niemcy zamienił np. na Ukrainę. Bo tam jeszcze istnieje inny świat, tam jeszcze są wioseczki, gdzie zboże ścina się kosami, gdzie gówna leżą na drodze, a asfalt jest jak po bombardowaniu. Tam można zobaczyć prawdziwy świat, bez sztucznych dodatków Globalnej Wioski.
I dlatego nie troszcz się tak o ten świat, on sobie bez nas spokojnie poradzi  ;)
"Miałem krewnego, który studiował trygonometrię, aż mu wąsy odpadły, a kiedy już się wszystkiego nauczył, przyszła jakaś Buka i go zjadła. No i leżał potem w brzuchu Buki z całą tą swoją mądrością!"
http://www.wyprawyrowerowe.neostrada.pl

Offline Mężczyzna szy

  • Wiadomości: 2754
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 29.04.2009
Mam deja vu. Ty też? Nie masz wrażenia, że przechodziliśmy już przez temat mojej pracy?

[ciach, nie mogę tego czytać] .

Szy.
« Ostatnia zmiana: 6 Sty 2021, 03:12 szy »

rowerowy blog podróżniczy, a w nim:
najlepsze szlaki rowerowe w Polsce, w Niemczech i w Europie

Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 10036
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Niemieckie podejście mi się nie podoba, bo jest coraz więcej ograniczeń dla rowerzystów w korzystaniu z istniejącej ogólnej infrastruktury, zwłaszcza w zakresie dróg leśnych i szlaków pieszych. Mają ładne ścieżki rowerowe, ale gdy chcesz pojeździć ambitniej, to się okazuje, że to jest już nielegalne. Oczywiście nie wszędzie, ale w wielu miejscach tak właśnie jest. I nie zawsze są to oblegane przez turystów odcinki, gdzie taki zakaz jazdy miał by uzasadnienie ze względu na komfort turystyki pieszej.
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline Mężczyzna ślimac

  • Kiedyś młodzi gniewni - dziś starzy wkurwieni
  • Wiadomości: 99
  • Miasto: spacerniak
  • Na forum od: 25.09.2014
Wstawiasz stereotypy. U nich cudowni ludzie dbający o wszystko, u nas buraki śmiecące wszędzie.

To niestety fakt.
Mam nawet wrażenie, że jedyne śmieci w Niemczech przy trasach rowerowych, wyrzucili przejeżdżający Polacy. Jest ich tak znikomo mało, że zwykle zerkam z obawą, czy nie są to znajome, rodzime opakowania. Takie natręctwo po narodowym syfie.

Tagi:
 




Organizujemy










Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum