Autor Wątek: Ubezpieczenie podróżne 365/365 - pomoc w podróży  (Przeczytany 1688 razy)

Offline Mężczyzna globalbus

  • Wiadomości: 5818
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 03.05.2011
    • blog podróżniczy
No ale to jest zrozumiałe. Ale z polisą, gdzie nie pokrywają pierwszych 75 funtów każdego roszczenia - to pierwszy raz się spotykam.
W tych tańszych tak właśnie jest (w karcianych OWU pamiętam, że było). Chodzi o odsianie roszczeń, które są mniej warte niż koszty ich obsługi. Hasło do szukania to franszyza.

My home is where my bike is.

Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 5853
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Chodzi o odsianie roszczeń, które są mniej warte niż koszty ich obsługi. Hasło do szukania to franszyza.
Myślę, że to dwie pieczenie na jednym ogniu. Szukałem wykresu przedstawiającego liczbę roszczeń w poszczególnych przedziałach kwot. I nie znalazłem. Być może tu jest pies pogrzebany, że jest bardzo dużo roszczeń na niskie kwoty.
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline Mężczyzna globalbus

  • Wiadomości: 5818
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 03.05.2011
    • blog podróżniczy
Przeziębienie/zatrucie pokarmowe za granicą, idziesz do lekarza i kasują cię za wizytę i leki. To chyba najbardziej typowa "szkoda". Oczywiście to moje gdybanie, bo nie mam dostępu do takich danych.

My home is where my bike is.

Offline Mężczyzna Żubr

  • Wiadomości: 1959
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 03.11.2010
Wcześniej Planeta Młodych informowała, że po prostu można u nich kupić kolejne ubezpieczenie po 180 dniach. Czyli teoretycznie przez drugie pół roku masz dwie karty, ale działa tylko druga. Informowali tak nie tylko nas. Znalezienie innych osób w podobnej sytuacji w podróży zajęło nam kilka godzin.

Aha.. Mówiąc delikatnie, to jest działanie na szkodą towarzystwa. Oczywiście w teorii może dojść do sytuacji, że polisa kosztów leczenia będzie zdublowana (w dwóch towarzystwach), wtedy towarzystwa odpowiadają solidarnie. Ale na pewno nie może być zdublowana w jednym. Szczególnie jak to zdublowanie jest po to, żeby ominąć zapisy OWU.

W tym Revolucie tak z ciekawości przeglądałem zwykłe ubezpieczenie podrózne. Ciekawie to działa, bo telefon sam wykrywa kiedy jesteś za granicą i wtedy się zaczyna i kończy po powrocie, więc płacimy za tyle ile jesteśmy za granicą. Ja sprawdzałem takie ubezpieczenie na dni i wychodzi po 4zł za dobę.

To już jest niepokojące, że to czy polisa działa i jakość obsługi ubezpieczenia są uzależnione od tego czy działa Ci telefon i jakaś aplikacja.
Za 4 złote dziennie, to mam wrażenie można znaleźć lepsze ubezpieczenie.

Jednym słowem sprytna kombinatoryka by się od niemałej części roszczeń wykręcić, choćby sporej części dentystycznych opłat, co nierzadko ludzie wykorzystują.

Limit na opiekę dentystyczną to jest maks 5 tys. zł nawet w topowych towarzystwach. I oczywiście w zakresie są nagłe zachorowania lub nieszczęśliwe wypadki (np. wywrócisz się na rowerze i wybijesz zęby, albo jakieś nagłe ostre zapalenie). Za leczenie próchnicy nie dostaniesz odszkodowania ;)

No ale to jest zrozumiałe. Ale z polisą, gdzie nie pokrywają pierwszych 75 funtów każdego roszczenia - to pierwszy raz się spotykam. I dopiero się w tym zorientujesz jak trochę poczytasz warunki, bo nie ma tego na wierzchu. Firmę co takie numery robi lepiej traktować z dużą ostrożnością.

Tylko pytanie, czy jest tak że przy każdej szkodzie, dopłacasz 75 funtów czy minimalne odszkodowanie jakie wypłacają to więcej jak 75 funtów? W sumie tak czy tak, jeśli taki zapis jest w warunkach i jest to napisane zrozumiale, to trudno to nazwać numerem. Choć łatwo się na takie coś naciąć, jak ktoś się napali tylko na składkę.
W Planecie Młodych też jest jakiś udział własny w szkodzie i bardzo niski limit na leczenie ambulatoryjne. Też rzadko ludzie sobie z tego zdają sprawę. Po prostu kupują kartę z ubezpieczeniem.
To jest trochę jak na North Cape, gdzie organizator pisał w regulaminie, że jest health insurance (very good insurance my friend!). Przy okazji przypadku tego gościa z Ukrainy, się okazało że jednak lipa.(choć tu ostatecznie w ogóle nie było ubezpieczenia :o)

W tych tańszych tak właśnie jest (w karcianych OWU pamiętam, że było). Chodzi o odsianie roszczeń, które są mniej warte niż koszty ich obsługi. Hasło do szukania to franszyza.

Dokładnie tak. Inaczej taki Revolut przy byle wizycie u lekarza, musiałby Ci oddawać wpłaconą składkę, szczególnie przy krótkoterminowych polisach. Towarzystwa gdzie w takich polisach nie ma żadnych franszyz, po prostu rekompensują sobie ryzyko wyższą składką. Z drugiej strony ty masz pełną ochronę.

Też częstym "hakiem" jest niski limit na leczenie ambulatoryjne (bardzo częste w ubezpieczeniach oferowanych przez biura podróży). Sam limit jest jeszcze do przełknięcia, ale jak na polisie masz na koszty leczenia np. 100 000 euro a na leczenie ambulatoryjne jest limit 2000 euro, to jest to zdrowe przegięcie.


Offline Mężczyzna anghan

  • Wiadomości: 966
  • Miasto: Katowice
  • Na forum od: 18.11.2013
    • Kwestia Szlaku
przy KL zaledwie 120tys zł
Mało trochę. Co innego w Europie, gdzie po ustabilizowaniu stanu jest możliwość zorganizowania transportu medycznego naziemnego do kraju, a co innego na innym kontynencie, gdzie praktycznie trzeba doprowadzić delikwenta do stanu umożliwiającego podróż rejsowym samolotem. Transport medyczny z USA kosztuje około 250 tys. zł, z Kanady 150 tys. zł. W Europie to kwota rzędu 40-70 tys. zł, a więc sumy do ogarnięcia klasyczną polisą.

Nie podałem tej kwoty jako dobrej oferty. Chciałbym mieć dobre ubezpieczenie, ale sytuacja mnie zaskoczyła i nie byliśmy gotowi na wydatek rzędu 1000E na osobę. Mam nadzieję, że nie będę żałować...

Co do różnych haczyków w ubezpieczeniach to jest to bardzo śliskie :( Rozmawiałem na infolinii przed wyjazdem z panią z PZU w sprawue oferty dla rowerzystów. Okazało się znam już OWU lepiej niż ona i nagle okazało się, że w La Paz nie mógłbym jeździć rowerem. Co z tego, że to miasto skoro oni w międzynarodowe ubezpieczenie wpisali gdzieś wysokość 2500... Przecież nie ma nic innego niż nasze Tatry...

Jeśli chodzi o minimalne kwoty to czasem nie są złe. W Boliwii za całe leczenie zapłaciliśmy z własnej kieszeni. Wolałem to niż koszt telefonu do Polski...

Planeta Młodych od kilku dni nie odpisała na mojego maila. Tak BTW.


Offline Mężczyzna Żubr

  • Wiadomości: 1959
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 03.11.2010
Rozmawiałem na infolinii przed wyjazdem z panią z PZU w sprawue oferty dla rowerzystów. Okazało się znam już OWU lepiej niż ona i nagle okazało się, że w La Paz nie mógłbym jeździć rowerem. Co z tego, że to miasto skoro oni w międzynarodowe ubezpieczenie wpisali gdzieś wysokość 2500... Przecież nie ma nic innego niż nasze Tatry...

Ale pytanie jaką informację otrzymałeś z infolinii PZU? Zasada jest taka, że jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości przy interpretacji OWU (czy będzie objęty zakresem, w danej sytuacji, czy masz wykupić jakąś klauzulę/rozszerzenie) możesz zażądać do PZU (i innych towarzystw też) interpretacji, w formie pisemnej, mailowej. Ta wysokość powyżej 2500 m.n.p.m o której mówisz, to jest wymieniona w sportach wysokiego ryzyka w OWU. Z tym, że tutaj chodzi o wyprawę w góry wyższe niż 2500 m.n.p.m. Wyjazd do La Paz nie jest wyprawą w góry (czyli sportem wysokiego ryzyka według OWU, mimo że Boliwia nie jest najbezpieczniejszym krajem na świecie), tak samo jak poruszanie się np. po tamtejszych drogach (mimo że to wszystko jest na dużej wysokości). Natomiast jeśli np. zostawilibyście w La Paz rowery i poszli z plecakami na górski szlak, to to już sport wysokiego ryzyka według OWu jest.
Swoją drogą w ubezpieczeniu Waszej wyprawy, powinno być rozszerzenie o sporty wysokiego ryzyka czy ryzykowne (zależy jak dane towarzystwo to nazywa). Wiem, bo śledzę Waszego bloga ;)

Jeśli chodzi o minimalne kwoty to czasem nie są złe. W Boliwii za całe leczenie zapłaciliśmy z własnej kieszeni. Wolałem to niż koszt telefonu do Polski...

Jeśli doszłoby do szkody, Warta zwróci Wam za połączenia telefoniczne z ich centrum alarmowym (tak zresztą jest we wszystkich normalnych towarzystwach).

Planeta Młodych od kilku dni nie odpisała na mojego maila. Tak BTW.

Tu mówi samo za siebie. A powinni, bo jednak są pośrednikiem HenseMerkur. Ale to musiałbyś się do nich zwrócić w trybie reklamacji, żeby liczyć na jakiś odzew. Inaczej potraktują Cię, tak jak swego czasu polski dystrybutor Mavixa potraktował osoby z forum.

Offline Mężczyzna anghan

  • Wiadomości: 966
  • Miasto: Katowice
  • Na forum od: 18.11.2013
    • Kwestia Szlaku
Rozmawiałem na infolinii przed wyjazdem z panią z PZU w sprawue oferty dla rowerzystów. Okazało się znam już OWU lepiej niż ona i nagle okazało się, że w La Paz nie mógłbym jeździć rowerem. Co z tego, że to miasto skoro oni w międzynarodowe ubezpieczenie wpisali gdzieś wysokość 2500... Przecież nie ma nic innego niż nasze Tatry...

Ale pytanie jaką informację otrzymałeś z infolinii PZU? Zasada jest taka, że jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości przy interpretacji OWU (czy będzie objęty zakresem, w danej sytuacji, czy masz wykupić jakąś klauzulę/rozszerzenie) możesz zażądać do PZU (i innych towarzystw też) interpretacji, w formie pisemnej, mailowej. Ta wysokość powyżej 2500 m.n.p.m o której mówisz, to jest wymieniona w sportach wysokiego ryzyka w OWU. Z tym, że tutaj chodzi o wyprawę w góry wyższe niż 2500 m.n.p.m. Wyjazd do La Paz nie jest wyprawą w góry (czyli sportem wysokiego ryzyka według OWU, mimo że Boliwia nie jest najbezpieczniejszym krajem na świecie), tak samo jak poruszanie się np. po tamtejszych drogach (mimo że to wszystko jest na dużej wysokości).

Wiesz dawno już to było, ale pamiętam, że rowerem z La Paz nie mógłbym ruszyć. Taka była potem obturacja Pani. Odpuściłem, bo i tak było na 3 miesiące chyba za granicą.

Tagi:
 




Organizujemy








Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum