Autor Wątek: Listopadowe mierzeje i klify: Hel-Mielno-Koszalin.  (Przeczytany 748 razy)

Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 5526
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Wyjazd na ostatnią chwilę, ostatnim połączeniem: IC Piast z wątpliwą przesiadką 7 minut w Gdyni na Regio, który nigdy nie czeka. Jedyne, co było tu pewne, to trasa, znany i lubiany przeze mnie kawałek nadmorskiego szlaku, a także skład osobowy tego wyjazdu. Nawet prognozy były dziwne – ni to mgła, ni mżawka, ale czasem słońce. Wiadomo było, że morze ma osiem stopni, więc biwak na plaży był najlepszym rozwiązaniem. Wstępnie plan obejmował trzy takie biwaki na trzech mierzejach – Helskiej, Łebskiej i Kopańskiej.
Na przesiadce był nawet zapas czasu 4 minut, bo pociąg przyjechał planowo, a przejście zajęło 3 minuty. Regio na Hel miał dużo miejsc wolnych, a za Puckiem szynobus był już niemal zupełnie pusty. Z pokładu pociągu przed Chałupami przez chwilę było widać oświetlone po drugiej stronie zatoki Trójmiasto. To zapowiadało ciekawe nocne widoki na Helu, które zresztą znalazły potwierdzenie na falochronie.


Biwak założony został po drugiej stronie półwyspu, gdzie dochodzi szlak pieszy po fortyfikacjach. Jest to rzadko uczęszczana część plaży.
Trasa biegła szlakiem nadmorskim, który jest dobrze opisany w internecie i przewodnikach. Po szutrowym fragmencie w lesie i widokowym odcinku zatokowym (z kostki) pojechaliśmy asfaltem za Rozewie, a dokładniej na klify w Chałupach i Jastrzębiej Górze. Porasta je ponad stuletni las, który o tej porze roku bardzo ładnie wybarwił się na złoto-pomarańczowy kolor.


Chłapowska Dolina ginie we mgle, wydając się znacznie bardziej rozległą niż przy dobrej widzialności. Za Karwią droga nie ma już nawierzchni asfaltowej, ale dzięki temu nie ma tu wielu turystów i można delektować się ładną przyrodą. A jest czym, bo również tutaj przeważają lasy liściaste  przywdziane w jesienne szaty, jak chociażby w rezerwacie Widowo. Na moście nad Piaśnicą przekraczamy granicę międzywojennej Niepodległej. Mimo tylu lat dawne tereny nadgraniczne nadal nie są zagospodarowane turystycznie. Dzięki temu ma się wrażenie, że rezerwaty nadmorskie są znacznie większe, niż w rzeczywistości. Rezerwat w Białogórze mijamy bokiem, bowiem szlak przez niego prowadzący zwykle jest o tej porze roku pod wodą. Tym niemniej nawet z drogi pożarowej doskonale widać mokradła, które są głównym obiektem chronionym w tym lesie. Za Białogórą szlak zagłębia się potem w coraz bardziej dzikie tereny, a na Mierzei Sarbskiej jest nawet kawałek (8 kilometrów) szlaku pieszego, już po zachodzie słońca. W ciemnym lesie wyostrzają się zmysły, bo co chwilę słychać trzepotanie skrzydeł lub inne tego typu odgłosy. Kiedyś tu biwakowałem w nocy sylwestrowej i było fajne wrażenie. W oddali gdzieś huczne imprezy i  fajerwerki, a tu zupełnie inny świat. Z cywilizacji jednak korzystamy, pałaszując duże porcje ryby w Łebie. Generalnie przy tak krótkim dniu stosuję strategię stołowania się po zmroku, bo to jeszcze wczesna godzina na zegarku, a nie traci się 15-20% dziennego światła na siedzenie w karczmie. Drugi biwak zakładamy na Mierzei Łebskiej, ujechawszy szlakiem 13 km poza miasto.


Jazda po mierzei wymaga specyficznych warunków pogodowych, które występują głównie od listopada do kwietnia. W pozostałym okresie można nadziać się na suchy piasek i z jazdy nici. Szlak jest rzadko odwiedzany, bo pierwszych turystów spotykamy dopiero przy skręcie szlaku na Wydmę Czołpińską, gdzie można zrobić krótką pętlę spacerową. Wybrzeże opuszczamy drogą z płyt ażurowych koło Czerwonej Szopy, aby uniknąć przenoszenia rowerów przez piaski. Część leśna Słowińskiego Parku Narodowego jest dość ponura, bowiem spadły już prawie wszystkie liście. Zamglenie spowija również Gardnieńskie Łęgi, widok z nowej wieży jest typowo listopadowy. Udaje się jednak dostrzec kontury wzgórza Rowokół i usadowionej na jego szczycie kolejnej wieży widokowej (dostępna jednak tylko w sezonie ciepłym).
W Dębinie zaczyna się klif nadmorski, który ciągnie się do Orzechowa. To jedno z kilku miejsc w Polsce, gdzie można zobaczyć na własne oczy jak ścierają się trzy żywioły – woda, ziemia i powietrze. Nawet potężne, kilkusetletnie buki padają pod naporem zimowych sztormów i giną w morskiej otchłani. Efektem tego całego procesu jest cofanie się klifu w stronę lądu i ciągle niszczenie szlaku. Ścieżka jest więc nieco mniej wygodna jak inne nadmorskie szlaki, bo cały teren ciągle się zmienia. Jedyne, co pozostaje tu niezmienne to odstraszający zardzewiały płot dawnej bazy wojskowej. Bywam na tym klifie niemal co roku i za każdym razem wygląda inaczej. Morze bardzo agresywnie zabiera nam tutaj nasz ojczysty ląd.


Z Ustki do Jarosławca musimy pojechać szosą dookoła, bo na mierzei rozgościł się Centralny Poligon Sił Powietrznych. Szosa sama w sobie jest malownicza, ale  dziesięciokilometrowy odcinek za Ustką wąski i ruchliwy. Widać budowaną ścieżkę rowerową, mam nadzieję, że nawierzchnia będzie z asfaltu. Tu są same pola i taki pasek asfaltu może kilkanaście lat posłużyć w dobrej kondycji. Kostka szybko się zdeformuje od samego zamarzania i rozmarzania wody pomiędzy szczelinami. W Jarosławcu jest kilka restauracji, ale dwie z nich są bardzo wytworne, a jedna tylko dla gości. Znajdujemy jednak karczmę na uboczu, która serwuje duże dorsze. Po tej uczcie jazda po korzeniach nie byłaby najlepszym pomysłem, ale to już nam nie grozi, bowiem latem wytrasowano pasek asfaltu łączący Jarosławiec z Mierzeją Kopańską. Na biwak dojeżdżamy więc luksusowo. Plaża na mierzei mocno poryta od ciężarówek wożących piasek z jednego miejsca na drugie. Morze tutaj chce nam zabrać mierzeję, a my nie chcemy oddać. Taka trochę syzyfowa praca. Wbito również sporo drewnianych bali w morze, które załamują fale. Dźwięk rozbijanych fal trudno nazwać kołysanką, mimo całej mojej sympatii do morza, zakładam stopery.


Poranek przynosi słońce, które podnosi walory krajobrazowe Mierzei Kopańskiej i umila objazd polami Mierzei Bukowskiej. Promienie słoneczne towarzyszą nam również na Mierzei Jamneńskiej, podkreślając ciemną toń i groźne fale jeziora Jamno. Wieje od lądu już na tyle mocno, że cały pomost się kolebie. To ostatni ciepły powiew z południa.


Możemy delektować się nim dłużej, bo z Mielna wracamy na pociąg do Koszalina. Ostatnia uczta już w restauracji „innej niż wszystkie”, gdzie smak co prawda uniwersalny, ale czas podania potrawy przewidywalny. Wracamy TLK „Gwarek”, który jedzie ze Słupska do Katowic. W sumie zawsze mnie dziwi, czemu ze Słupska, a nie z oddalonej o 18 km od Słupska Ustki, która sama w sobie jest całoroczną miejscowością turystyczną. Nieznana jest mi jednak logika rozumowania na kolei przy układaniu rozkładu jazdy pociągów dalekobieżnych.

Fotki
https://photos.app.goo.gl/BezJFcVC9NUC232L7

Trasa
https://www.gpsies.com/map.do?fileId=upefmupuvthahmrx
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline Mężczyzna Bitels

  • Wiadomości: 1250
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 23.07.2010
Fajna wycieczka i świetne zdjęcia.
Więcej takich wyjazdów życzę.

Offline Mężczyzna Diver

  • Wiadomości: 546
  • Miasto: Błonie
  • Na forum od: 26.06.2013
Bardzo lubię twoje relacje. Bardzo ładne zdjęcia.

Dodam może, że zgodnie z informacją uzyskaną od pana z ochrony poligonu w Wicku, przez poligon można przejechać rowerem jak się wcześniej w Warszawie załatwi pozwolenie. Niestety nie zanotowałem kto to pozwolenie w MON ma wydać.

Offline Mężczyzna qbotcenko

  • Wiadomości: 203
  • Miasto: Tomprofa Gbórnicza
  • Na forum od: 17.03.2018
    • http://qbot.pro/
Za bilet zapłaciłeś tylko o dychę taniej niż ja startujący nad morze z Katowic ;P (to tak dla pocieszenia)

Czy mi się tylko wydaje, czy tam się jakoś lepiej liście na drzewach zakonserwowały?

Offline Mężczyzna Iwo

  • leniwy południowiec
  • Wiadomości: 2163
  • Miasto: Kraków / Paryż
  • Na forum od: 20.09.2010
Hm, różowy zaskakująco ładnie komponuje się z piaskiem. A poza tym trochę mnie dziwi nieciągłość na odcinku Dąbki - Łazy.

W pozostałym okresie można nadziać się na suchy piasek i z jazdy nici.

Z drugiej strony, można również nadziać się na zalaną plażę...

Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 5526
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Dodam może, że zgodnie z informacją uzyskaną od pana z ochrony poligonu w Wicku, przez poligon można przejechać rowerem jak się wcześniej w Warszawie załatwi pozwolenie. Niestety nie zanotowałem kto to pozwolenie w MON ma wydać.
To raczej trudna sprawa i trzeba zaplanować z większym wyprzedzeniem. Najlepszym rozwiązaniem byłyby doraźne pozwolenia wydawane na miejscu, ale rozumiem ideę rozumowania - po co mają sobie robić dodatkową robotę, skoro dużo prościej dać zakaz i odsyłać do ministerstwa.

Hm, różowy zaskakująco ładnie komponuje się z piaskiem. A poza tym trochę mnie dziwi nieciągłość na odcinku Dąbki - Łazy.
Dąbki-Łazy jechałem kilka razy, ale tam było duże ryzyko obsuwy na pociąg. Po modernizacji plaży i wbiciu falochronów, cały odcinek trzeba przejść, jechać się da tylko jak jest zamarznięte. Ponadto nie było pewności, czy furtka na teren Urzędu Morskiego w Dąbkowicach, prowadząca na plażę, będzie otwarta w dzień świąteczny. A bez tej furtki to trzebaby się mocno cofać - prawie aż do ujścia kanału i czas przejścia plażą tej mierzei wynosiłby 2 godziny.

Za bilet zapłaciłeś tylko o dychę taniej niż ja startujący nad morze z Katowic ;P (to tak dla pocieszenia). Czy mi się tylko wydaje, czy tam się jakoś lepiej liście na drzewach zakonserwowały?
Cena podróży kolejami IC jest tak ustawiona, że średnia cena za km mocno spada wraz z dystansem. Najlepiej byłoby jechać 500 km, ale na szczęście morze jest bliżej. Co do liści, to nad morzem się dużo lepiej utrzymały, bo ciepła woda w Bałtyku ochroniła pas nadmorski przed przymrozkami. De facto była taka sama kolorystyka jak w Kotlinie Kłodzkiej 3 tygodnie wcześniej.

Z drugiej strony, można również nadziać się na zalaną plażę...
Czyżbyś wspominał pewną wyprawkę antysylwestrową? Zdjęcie typu kto mi zabrał plażę ;)

« Ostatnia zmiana: 19 Lis 2018, 01:00 podjazdy »
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline Mężczyzna KMarcel

  • Wiadomości: 79
  • Miasto: Olsztyn
  • Na forum od: 13.06.2012
Fajny wypad. Gratuluję.
Nie kusiło Was, żeby Mierzeję Helską przejechać ścieżkami w lesie, zamiast tej przy szosie? Nie wiem co prawda, jak ich stan w listopadzie. Latem są po prostu bajeczne. Zwłaszcza, że MTB jechaliście.

Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 5526
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Nie kusiło Was, żeby Mierzeję Helską przejechać ścieżkami w lesie, zamiast tej przy szosie? Nie wiem co prawda, jak ich stan w listopadzie. Latem są po prostu bajeczne. Zwłaszcza, że MTB jechaliście.
MTB było, ale mżawka i mokre korzenie też. Trochę ta zabawa na korzeniach by zajęła czasu. A wzdłuż szosy było przyjemnie, bo ruch znikomy, więc i hałasu nie było.
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline Mężczyzna zarazek

  • Wiadomości: 97
  • Miasto: Okolice Wwy
  • Na forum od: 09.03.2007
    • http://zarazek.bikestats.pl
Jak zwykle fajna wycieczka. Jakie temp mieliście w nocy na plażach? Czy można wiedzieć, jakiego śpiwora używasz?

Dąbki-Łazy jechałem kilka razy, ale tam było duże ryzyko obsuwy na pociąg. Po modernizacji plaży i wbiciu falochronów, cały odcinek trzeba przejść, jechać się da tylko jak jest zamarznięte.
Jechałem tam raz parę lat temu i pamiętam, że od Dąbkowic dosyć długo da się jechać szczytem wydmy (gruntówka), potem plażą z 1 km i już się zaczynają ścieżki w lesie do Łazów. Czy coś się zmieniło od tamtego czasu? W sensie, że więcej trzeba teraz plażą jechać?

Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 5526
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Jechałem tam raz parę lat temu i pamiętam, że od Dąbkowic dosyć długo da się jechać szczytem wydmy (gruntówka), potem plażą z 1 km i już się zaczynają ścieżki w lesie do Łazów. Czy coś się zmieniło od tamtego czasu? W sensie, że więcej trzeba teraz plażą jechać?
Przede wszystkim ten przejazd po wydmie to jest nielegal, narusza kilka przepisów. Po drugie, aby dostać się na tę gruntówkę od strony Dąbkowic, trzeba przejść przez furtkę/bramę placówki Urzędu Morskiego. Latem może tego nie zauważyłeś, jeśli brama była otwarta. Ewentualnie można też znaleźć otwartą furtkę ośrodka wypoczynkowego i tam się przedostać. Po drugiej stronie płot jest niższy, a od strony gruntówki dostęp był otwarty. Od strony plaży furtka bez zamka. Wstęp na tę drogę jest obwarowany zakazem wstępu - teren urzędu blablabla. Nota bene kiedyś był tam piasek i jazda sama w sobie była niemożliwa, ale może akurat trafiłem na takie warunki. Można nie korzystać z gruntówki i od razu z urzędu morskiego przejść na plażę schodami. To jedyne oficjalne wejście z tej strony.
Po 2,4 km od tych schodów z Łazów dochodzi ścieżka z wydm, ale to też nielegal. Oficjalnie powinno się dojechać/dojść kolejne 1,7 km aż do zejścia na plażę w samych Łazach. W drugą stronę (od strony Łazów) to jakoś łatwiej idzie, bo tam w sumie ścieżka sama wyprowadza na ostatnią wydmę, skąd już wiadomo jak łatwo nielegalnie zejść nad morze. Kiedyś przy słonecznej pogodzie tam byłem i krajobraz był bajkowy. Tym niemniej przebywanie tam to poważne naruszenie przepisów i należy się soczysty mandat  :icon_twisted:
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Tagi:
 




Organizujemy







Partnerzy

Patronat






Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum