Autor Wątek: Wpływ roweru na relacje damsko-męskie ;)  (Przeczytany 14771 razy)

Offline Wilk

  • Wiadomości: 10939
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
Niech to będzie nadzieja dla wszystkich ZWIĄZKÓW - nawet piekło czasem zamarza!
:D

Dokładnie, nadzieja to największa siła ludzkości, człowiek bez nadziei jest beznadziejnie głupi  ;)

Offline Kobieta magfa

  • Wiadomości: 862
  • Miasto: Poznań, najlepsza dzielnica
  • Na forum od: 14.07.2009
Rozmowa płynie w różnych kierunkach

Wątek rozlany jak ujście Amazonki.

 "Ktoś wyżej słusznie napisał, że więcej rozwodów oznacza mniej ludzi tkwiących w potwornych, toksycznych związkach."

Nie zwytrzymam: skąd kochani to bierzecie? Potworne, toksyczne związki to się ma niezmiernie rzadko, i można je mieć z matką, ojcem, bratem, szefem, sąsiadem, mężem czy żoną. Rozwody są znacznie częstsze  ;)



"Iwo [18:50]:   to się nazywa dorosłość
Księgowy [18:53]:   że się odechciewa?
yoshko [18:55]:   tak, masz wybór, i najprostsze jest nicnierobienie :)"

Offline Kobieta emonika

  • Wiadomości: 988
  • Miasto: Kościerzyna/Kaszuby
  • Na forum od: 26.05.2014
W wielu przypadkach (jakie znam) "rower w związku"  to ucieczka od problemów, im gorzej w domu tym więcej kilometrów na liczniku. I nie mówcie mi że tak nie bywa. Czy to jest uciekanie od problemów? Na pierwszy rzut oka i owszem. Ale jeżeli druga strona nie ma zamiaru rozmawiać, szukać rozwiązania, ratować - to co? Rower czasami to jedyny taki wentyl - inaczej człowiek się udusi. A potem to już bywa różnie - albo ludzie się ockną i budują coś razem, albo jest właśnie rozwód. I to nie wcale z powodu roweru ;)

Odnośnie tytułu wątku: wpływ roweru na relacje damsko męskie - w moim przypadku rower to lekarstwo  i moje relacje damosko-męskie są jak najbardziej pozytywne i wszystkim takich życzę :)
"Uśmiech kosztuje mniej niż elektryczność i daje więcej światła"

Offline miki150

  • morsung
  • Wiadomości: 5510
  • Miasto: Melbournowo
  • Na forum od: 05.07.2010
Nie zwytrzymam: skąd kochani to bierzecie? Potworne, toksyczne związki to się ma niezmiernie rzadko, i można je mieć z matką, ojcem, bratem, szefem, sąsiadem, mężem czy żoną. Rozwody są znacznie częstsze

Żartujesz? Aż mi się nie chce liczyć, ile znam przypadków toksycznych związków po dalszej rodzinie i znajomych. Głównie przez alkohol, przemoc lub choroby psychiczne. Akurat większość chyba bez rozwodów.

Offline Mężczyzna emes

  • i tak nie dojedzie
  • Wiadomości: 3925
  • Miasto:
  • Na forum od: 09.06.2010
    • http://north-south.info
tyle tylko , że zakładanie iż w przypadku problemów,
rozwiązaniem będzie ucieczka
to nie jest poważne, prawda ?

Wręcz przeciwnie. Zakładanie, że będę twardy i w obliczu przerastających mnie problemów pozostanę niezłomny, mimo że rozsądek nakazywałby wyjść — to naiwność. Zawsze trzeba mieć plan B albo chociaż możliwość jego zaistnienia.

Zresztą, Janus już to wyjaśniła.

Zamiast słów "i nie opuszczę cię aż do śmierci" powinno być "i nie opuszczę cię, póki i ty dochowasz przysięgi". I już.

duża cześć ludzi żyje chwilą, patrzy egoistycznie na świat przez pryzmat głównie swoich pragnień

Mam wrażenie, że egoizm jest tu traktowany jako zachowanie z definicji złe. A to byłaby dość pochopna diagnoza.

Offline Mężczyzna worek_foliowy

  • Wiadomości: 7350
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 11.02.2012
Wręcz przeciwnie. Zakładanie, że będę twardy i w obliczu przerastających mnie problemów pozostanę niezłomny, mimo że rozsądek nakazywałby wyjść — to naiwność. Zawsze trzeba mieć plan B albo chociaż możliwość jego zaistnienia.
Nierozerwalny ślub jest najlepszym pomysłem na jaki można było w tej kwestii wpaść. Jest to rozwiązanie dla ludzi odważnych (nie dla tych co chcą tylko "żreć i żyć 8), ale tylko ekstremalne rozwiązania dają najlepszy wynik. Nie ma zysku bez ryzyka. Istnienie planu B działa demobilizująco.

Odnośnie złych wyborów pasuje analogia do kupowania roweru: lepiej byśmy się zastanawiali nad zakupem gdybyśmy wiedzieli, że to nasz ostatni. Błędne wybory biorą się z błędnych założeń i z zakłamywania rzeczywistości.
Janus: "Generalnie nie ogarniam 3D i notorycznie wpadam na ściany, chodzę w kółko [...]"

Offline Mężczyzna emes

  • i tak nie dojedzie
  • Wiadomości: 3925
  • Miasto:
  • Na forum od: 09.06.2010
    • http://north-south.info
ale tylko ekstremalne rozwiązania dają najlepszy wynik

Jak również i najgorszy.

Pytanie, czy warto podchodzić do związków z innymi ludźmi na zasadzie maksymalizacji ryzyka?

Bo na razie to piszesz jak hazardzista, twierdzący że "liczy się tylko va banque, kto tak nie robi to leszcz".

Online Mężczyzna Piotr1975

  • Wiadomości: 260
  • Miasto: Bruksela
  • Na forum od: 08.11.2017
U mnie to sie niedawno rozpadlo , po 5 latach . Wysluchiwalem ze pewnie jade do lub z ta mityczna Nia, ze zamiast spedzac wolna niedziele w domu wychodze na caly dzien. Zycie toczylo sie miedzy zloscia ze pojechalem na wyprawe a druga ze znow pojade tam , gdzie Ona nie chce , nie w Jej standarcie a w ogole to zamiast tego ktostam kupil garnek za 1000 e  Ale dociera do mnie ze nie chodzilo tu o rower a po prostu o niespelnienia oczekiwan jakie miala do mnie , i mimo wszystko rozumiem Ja . Rower nie ma tu zadnego znaczenia . Moze byc to cokolwiek .
Nieskończenie mądry jest nasz Stwórca Pan
Swoje dzieło dał obejrzeć również mnie

RDK

  • Gość
Cytat: linuś w Wczoraj o 20:29

    duża cześć ludzi żyje chwilą, patrzy egoistycznie na świat przez pryzmat głównie swoich pragnień

Mam wrażenie, że egoizm jest tu traktowany jako zachowanie z definicji złe. A to byłaby dość pochopna diagnoza.

Zapewne chodzi o utożsamianie egoizmu z hedonizmem

Offline Kobieta hindiana

  • Wiadomości: 4008
  • Miasto: Dublin
  • Na forum od: 04.09.2010
    • 87th Dublin Polish Scout Group, Scouting Ireland
Hipek, ja ogólnie tej dyskusji nie rozumiem. Miałam nadzieję, ze tu będą utyskiwania i narzekania na złe partnerki, które nie pozwalają wyjść na rower, może nawet chamsko przebijają koła przezd wycieczką żeby zatrzymać męża w domu i tym podobne opowieści. Zamierzałam się porozkoszować takimi historiami, a tu dyskusja jednak w niezrozumiały dla mnie sposób zdryfowała na przysięgi małżeńskie i w dodatku kościelne :(

PS. I na pewno jeszcze zaraz emes wyjedzie z libertarianizmem

Znam takich historii sporo, tylko jedną związaną z rowerami, reszta to harcerstwo i tu już się jeńców nie bierze :D
W zdecydowanej większości przypadków schemat był do bólu prosty. On (nigdy na odwrót, choc aż mnie feministyczne serce boli...) wyjeżdża na obóz, biwak, w góry, na trening itp (uwielbiam skauting za różnorodność możliwości!!!) a ona zostaje w domu. I co robi? Po prostu zostaje w domu. Sprawdza zegarek, odkurzając i piorąc puszcza w głowiefilm o tym co on tam teraz robi, wieczorem tłucze bezmyślnie facebooka lub gapi się w telewizor. Zero zainteresowań własnych. Nic. Pasja to synonim zła, bo zabiera czas, który tak fajnie można spędzić w IKEA wybierając nowe żaluzje do kuchni. Ona urządziła takie przytulne mieszkanko, a on wybiera towarzystwo innych, nie ma go przez cały weekend, w tygodniu też się urywa, więc ona już kręci listę małych zemst, uszczypliwych uwag, sztywności w łóżku. Dostanie karę na jaką zasłużył.
Sama do harcerstwa (roweru, gór, kajaków, równanie z iksem) nie dołączy. Zamiast siedzieć z ludźmi na gałęzi przy ognisku woli zamówić sobie wizytę na paznokcie, zamiast wyjsć wsobotę rano na rower nakłada maseczkę na włosy, opatula się beżowym kocykiem i zatapia w Kuchennych rewolucjach.

Wszystko o czym piszę zdarzyło się naprawdę (zmieniłam kolor kocyka, żeby ukryć tożsamość bohaterów :D).

Dramatem jest, że ludzie z pasją wiaążą się z osobami, które nie mają nic swojego, które nigdy nie powiedzą partnerowi czy dzieciom: teraz jest mój czas, nie szukajcie bo będę wyszywać obrus nowym haftem vel malować obraz vel robić meble z palet v tańczyć zumbę, ćwiczyć karate...

Pustka po drugiej stronie jest wchodzeniem na czas, nerwy i zainteresowania partnera. Boję się ludzi, którzy nie mają swoich zainteresowań, trzymam się od nich z daleka :/
« Ostatnia zmiana: 1 Mar 2018, 09:33 hindiana »
Mądrzy ludzie czasem się wygłupiają, głupi zawsze wymądrzają.
www.plscout.com

Offline Mężczyzna Sedymen

  • Wiadomości: 3046
  • Miasto: Pabianice
  • Na forum od: 14.02.2017
Dyskusja meandruje, bo dążenie do wypracowania jednorodnego poglądu na kwestie tak złożoną jest nieprawdopodobne. Podam przykład - odnosząc się do magicznej tzw "przysięgi", której moc wiążącą wszelkie dalsze poczynania uważam za bzdurę - więc jeżeli już komuś "przysięgaliśmy" lub inaczej się, z nim umówilismy, że "razem" to ja rozumiem, że obiecałem, że nie opuszę partnera, jeżeli popadnie w tarapaty np zdrowotne lub inne. Nikomu nie obiecałem, że będę z nim całe życie, jak okaże się, że charaktery są niezgodne, każdy ma inne oczekiwania i wizję na życie. Uważam za niepotrzebne tracenie siły i czasu na "sklejanie" i "naprawianie" czegoś co do siebie po prostu nie pasuje. Budowanie atrapy nie ma sensu. Niech obie osoby sobie pójdą swoją drogą, znajdą lepiej odpowiadających partnerów i zamiast coś wiecznie na siłę sklejać to budują na zdrowych fundamentach.
Mam przekonanie, czytając tą dyskusję, że znów wybija z retoryki "świętych związków" przekonanie o powszechnym obowiązku stosowania stereotypu narodowo-chreścijańskiego. A  Polak, nie musi być być chrześcijaninem, katolikiem ani narodowcem. Może być kim chce bo jego podstawowym prawem jest wolność. Kant napisał "Niebo gwieździste nade mną i prawo moralne we mnie" i trzymajmy się Imperatywu Kategorycznego, a przyniesie więcej pożytku niż wszystkie doktryny religijne razem wzięte.

A większą mi rozkoszą podróż niż przybycie! - L. Staff

Offline Mężczyzna kawerna

  • Piotr(ek) Hrehorowicz w realu
  • Wiadomości: 1475
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 22.09.2013
Ja z całej dyskusji wyciągam wniosek, że ROWER do relacji w związkach, ma się jak piernik do wiatraka. Co najwyżej może być PRETEKSTEM, ale tym może być cokolwiek. 
... i stałem się social-rowerzystą...

Offline Kobieta hindiana

  • Wiadomości: 4008
  • Miasto: Dublin
  • Na forum od: 04.09.2010
    • 87th Dublin Polish Scout Group, Scouting Ireland
Kant napisał "Niebo gwieździste nade mną i prawo moralne we mnie" i trzymajmy się Imperatywu Kategorycznego, a przyniesie więcej pożytku niż wszystkie doktryny religijne razem wzięte.

O masz, znalazł receptę dla całej ludzkości :D Trzymaj się Kanta jeśli ci po drodze, ale nie mów innym, że dla nich to też najlepsza recepta na życie. To jest dokładnie to samo jak kiedy jedna osoba ma pretensje do drugiej, że idzie na rower. Ktoś wie lepiej co dla innych będzie korzyścią...
Mądrzy ludzie czasem się wygłupiają, głupi zawsze wymądrzają.
www.plscout.com

Offline Mężczyzna łatośłętka

  • Skup i ubój. Rozbiór.
  • Wiadomości: 5509
  • Miasto: nie, wioska
  • Na forum od: 21.03.2013

B. prosty to wzór:
- mnie to kręci, cię kręci to samo = kręcimy się razem,
- mnie to kręci, cię kręci co innego = kręcimy się osobno, po powrocie baraszkujemy już razem.

B. często jest:
- jesteśmy razem, ukręćmy więc coś wspólnego - na miarę twoje całe, moje pół.

Sytuacje rodzaju:
- ciebie kręci wszystko (zostawi-/porzuciłeś mnie!), a ja?!, co ze mną?!, no popatrz!, ile ja mam tych paznokci (by tymi ciekawie czas sobie wypełnić) łatwymi nie są. Sprawę kopnąć można tak, jak kosz w złości lub - rezygnując z przyjemnostek/potrzeb własnych - człowieka-partnera reanimować, tj. ożywiać (przywracać życiu).

Tak zwłaszcza, jeśli u źródła związku kipiało uczucie.
tutaj jestem łatoś, odtąd łętka ... łatośłętka!

Offline Mężczyzna 365

  • Wiadomości: 343
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 27.02.2018
Małżeństwo ileś dziesiąt lat po ślubie. Redaktor pyta:
- jak to się stało, że jesteście tak długo w związku?
- bo my proszę pana jesteśmy z tego pokolenia kiedy rzeczy używane się naprawiało, a nie wyrzucało i kupowało nowe.

Czasem trudno budować związek, czasem ciężko go utrzymać ale teraz zbyt łatwo się rezygnuje. Rower może być jedynie pretekstem i to nie w kontekście samego jeżdżenia ale posiadania własnej pasji, zainteresowania, które odrywa nas od współmałżonka. Warto iść na ustępstwa. Jeśli ja jadę w trasę to ona może jechać sama gdzie indziej. Jeśli mnie kręcą dwa koła, to ona może robić coś innego. Ważna jest równowaga i zrozumienie, ale czasem pójście na ustępstwa.
Paweł.

Tagi:
 




Organizujemy










Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum