Autor Wątek: Transcontinental No6  (Przeczytany 13059 razy)

Offline Wilk

  • Wiadomości: 9158
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
Odp: Transcontinental No6
« 10 Mar 2018, 16:59 »
Właśnie jadąc tam, zbierze odpowiednie doświadczenie. Prawda, że najrozsądniej byłoby zbierać je, stopniowo podnosząc poprzeczkę. Niemniej ludzie są wielowymiarowi. Nie każdy umie, nie każdy chce. Czasem, dla niektórych dopiero rzucenie się na głęboką wodę jest taką, być może jedyną do tego, okazją. A co doświadczą, to już ich i lepsze to, niż mieliby gnić na kanapie :)

Tyle teorii.
Ale ja znam praktykę i wiem że wielki odsetek tak przygotowanych ludzi imprez o skali trudności TCR nie kończy, bo łapią szybko kontuzje, albo po tygodniu jazdy siada im morale bo widzą, że porwali się z motyką na słońce. I odsetek wycofań jest wprost proporcjonalny do braku doświadczenia. To jest impreza bardzo trudna nawet dla osób świetnie przygotowanych i dlatego jak napisałem potrzeba dużo pokory. Przejechać na ambicji to możesz jeszcze BBT, na trasę dużo cięższą i dużo dłuższą trzeba mieć też mocne nogi i dobrą organizację. Albo bardzo dużo czasu na jazdę w rytmie typowo wyprawowym, ale wtedy to już nie jest wyścig, a tutaj dziewczyna wspomina o dwóch tygodniach a to wymaga średniej ponad 285km dziennie, na trasie gdzie jest ponad 40 tys w pionie (liczący 3100km MRDP ma koło połowy tego). A do tego dochodzą dodatkowe sprawy, których w Polsce nie ma - wysokie góry i wielkie upały na południu Europy. Ukończyć to w takim czasie może człowiek co jest w stanie zrobić MRDP w limicie, a jak widzieliśmy w 2017 to przekroczyło możliwości wielu doświadczonych długodystansowców.

Oczywiście, że każdy robi co chce, ale z punktu widzenia szans na ukończenie to jazda bez doświadczenia jest sporą brawurą. Dobre przygotowanie pozwala też często wyciągnąć wiele więcej frajdy z wyścigu, unikając frustracji i wycofań.
„Nic mi po srebrze, nic mi po złocie,
Nic po chudobie —
Niech z głodu zamrę, przy krzywym płocie,
Byle przy tobie!“

Offline Kobieta Magia

  • Wiadomości: 336
  • Miasto: Świnoujście
  • Na forum od: 17.03.2014
    • Magia
Odp: Transcontinental No6
« 10 Mar 2018, 17:10 »
Ale! Będzie miała ładne CV rowerowe.
 :D

Offline Mężczyzna emes

  • i tak nie dojedzie
  • Wiadomości: 3620
  • Miasto:
  • Na forum od: 09.06.2010
    • http://north-south.info
Odp: Transcontinental No6
« 10 Mar 2018, 17:27 »
A tam jest jakiś limit czasowy? Bo można sobie bajać o dwóch tygodniach a pojechać w cztery.

Offline Wilk

  • Wiadomości: 9158
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
Odp: Transcontinental No6
« 10 Mar 2018, 17:40 »
A tam jest jakiś limit czasowy? Bo można sobie bajać o dwóch tygodniach a pojechać w cztery.

Limitu oficjalnego nie ma. Ale impreza kończąca imprezę jest z reguły 15-16 dnia i to jest faktyczne ukończenie. Po tym zwijają metę i wolniejsi dojeżdżają samemu.

Ale nawet i w wolnym tempie to jest trudna trasa. O ile w zeszłym roku układ punktów był taki, że było wiele płaskiego, to w tym roku jest taki, że jest naprawdę dużo gór, w tym ostatni ponad 1000km to Bałkany, gdzie w dodatku w sierpniu prawie zawsze są wielkie upały
„Nic mi po srebrze, nic mi po złocie,
Nic po chudobie —
Niech z głodu zamrę, przy krzywym płocie,
Byle przy tobie!“

Online RDK

  • Poza rowerem jest jeszcze Anime
  • Wiadomości: 2172
  • Miasto: Mazowsze
  • Na forum od: 17.08.2011
Odp: Transcontinental No6
« 10 Mar 2018, 19:30 »
Tyle teorii.
Ale ja znam praktykę
Nie bez powodu wyżej zostało użyte sformułowanie "Czasem, dla niektórych" :)

Offline Mężczyzna sombra

  • Lubię ciszę... więc kręcę głównie nocą.
  • Wiadomości: 189
  • Miasto: Skierniewice
  • Na forum od: 04.11.2016
    • blog
Odp: Transcontinental No6
« 12 Mar 2018, 09:52 »
Właśnie jadąc tam, zbierze odpowiednie doświadczenie. Prawda, że najrozsądniej byłoby zbierać je, stopniowo podnosząc poprzeczkę. Niemniej ludzie są wielowymiarowi. Nie każdy umie, nie każdy chce. Czasem, dla niektórych dopiero rzucenie się na głęboką wodę jest taką, być może jedyną do tego, okazją. A co doświadczą, to już ich i lepsze to, niż mieliby gnić na kanapie :)

Tyle teorii.
Ale ja znam praktykę i wiem że wielki odsetek tak przygotowanych ludzi imprez o skali trudności TCR nie kończy, bo łapią szybko kontuzje, albo po tygodniu jazdy siada im morale bo widzą, że porwali się z motyką na słońce. I odsetek wycofań jest wprost proporcjonalny do braku doświadczenia. To jest impreza bardzo trudna nawet dla osób świetnie przygotowanych i dlatego jak napisałem potrzeba dużo pokory. Przejechać na ambicji to możesz jeszcze BBT, na trasę dużo cięższą i dużo dłuższą trzeba mieć też mocne nogi i dobrą organizację. Albo bardzo dużo czasu na jazdę w rytmie typowo wyprawowym, ale wtedy to już nie jest wyścig, a tutaj dziewczyna wspomina o dwóch tygodniach a to wymaga średniej ponad 285km dziennie, na trasie gdzie jest ponad 40 tys w pionie (liczący 3100km MRDP ma koło połowy tego). A do tego dochodzą dodatkowe sprawy, których w Polsce nie ma - wysokie góry i wielkie upały na południu Europy. Ukończyć to w takim czasie może człowiek co jest w stanie zrobić MRDP w limicie, a jak widzieliśmy w 2017 to przekroczyło możliwości wielu doświadczonych długodystansowców.

Oczywiście, że każdy robi co chce, ale z punktu widzenia szans na ukończenie to jazda bez doświadczenia jest sporą brawurą. Dobre przygotowanie pozwala też często wyciągnąć wiele więcej frajdy z wyścigu, unikając frustracji i wycofań.

Podzielam. Takim startem można sobie niepotrzebnie obrzydzić na przyszłość tego typu imprezy.
Ja preferuję drogę małymi kroczkami... ale nikt nikomu nie broni i oczywiście będę Jej kibicował.

Ale! Będzie miała ładne CV rowerowe.
 :D

Nie wiem ale chyba nie robi się tego dla CV tylko dla siebie...

Offline Mężczyzna wiki

  • Nie spać! Jechać!
  • Wiadomości: 775
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 28.01.2016
    • ekstremalna strona rowerowa
Odp: Transcontinental No6
« 12 Mar 2018, 09:58 »


Ale! Będzie miała ładne CV rowerowe.
 :D

Nie wiem ale chyba nie robi się tego dla CV tylko dla siebie...

Jeżeli robi się to dla CV czy dlatego by pokazać innym to już tylko mały kroczek do tego by robić to wszelkimi metodami i za wszelką cenę. (również tymi niedozwolonymi metodami)

rowerem na księżyc (74,5%)

Offline Kobieta Magia

  • Wiadomości: 336
  • Miasto: Świnoujście
  • Na forum od: 17.03.2014
    • Magia
Odp: Transcontinental No6
« 12 Mar 2018, 10:13 »
Wydaje mi się, że nie liczy się to czy ukończy, znaczenie ma sam start w takiej a nie innej imprezie. Dla niej samej jak i firmy Specjalized. Ładnie to będzie wyglądało jeżeli poleca ci sprzęt osoba,  która startowała w budzącym szacunek wyscigu.

Offline Mężczyzna RS

  • Wiadomości: 1505
  • Miasto: Częstochowa
  • Na forum od: 17.11.2016
Odp: Transcontinental No6
« 12 Mar 2018, 10:24 »
Wydaje mi się, że nie liczy się to czy ukończy, znaczenie ma sam start...
Podobnie jak dla tego kolesia, który zbierał forsę na zimowe przebiegnięcie łuku Karpat (co z nim?).
Dla mnie, niezupełnie uczciwe, chociaż zgodne z regułami. Ludzie chyba zawsze żyli "na pokaz", ale teraz jest to wyjątkowo łatwe.

Offline Mężczyzna czechol

  • Wiadomości: 14
  • Miasto: Tarnowskie Góry
  • Na forum od: 05.02.2017
Odp: Transcontinental No6
« 12 Mar 2018, 11:42 »
Ludzie chyba zawsze żyli "na pokaz", ale teraz jest to wyjątkowo łatwe.

Jest moda na "wychodzenie ze strefy komfortu","przekraczanie własnych granic".
Wszystko zależy od tego gdzie znajduje się nasza osobista granica możliwości i czy czasem nie chcemy jej przekroczyć aż za daleko.
Takie zjawiska można zresztą zaobserwować w wielu dziedzinach sportu amatorsko uprawianego.

Offline Kobieta Magia

  • Wiadomości: 336
  • Miasto: Świnoujście
  • Na forum od: 17.03.2014
    • Magia
Odp: Transcontinental No6
« 12 Mar 2018, 12:17 »
Sięga tam gdzie nasze finanse.

Offline Mężczyzna 4gotten

  • Wiadomości: 1365
  • Miasto: Mons/Stargard
  • Na forum od: 26.08.2012
Odp: Transcontinental No6
« 12 Mar 2018, 12:33 »


Ale! Będzie miała ładne CV rowerowe.
 :D

Nie wiem ale chyba nie robi się tego dla CV tylko dla siebie...

Jeżeli robi się to dla CV czy dlatego by pokazać innym to już tylko mały kroczek do tego by robić to wszelkimi metodami i za wszelką cenę. (również tymi niedozwolonymi metodami)
Na TCR 2016, wtedy kiedy startował Wilk i Ricardo "przypadkowo" rodzice jednego z uczestników postanowili zafundowac sobie wakacje w kamperze jadąc przez Europę do Turcji. Co działo się na trasie, nie wiem, nie widziałem, ale...
Nie wspominając o zarezerwanych wcześniej pokojach w hotelach i przepakach tam wysłanych za wczasu...
« Ostatnia zmiana: 12 Mar 2018, 12:46 4gotten »
dalej przed siebie... najlepiej po asfalcie ;-)

Offline Wilk

  • Wiadomości: 9158
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
Odp: Transcontinental No6
« 12 Mar 2018, 12:58 »
Wydaje mi się, że nie liczy się to czy ukończy, znaczenie ma sam start w takiej a nie innej imprezie. Dla niej samej jak i firmy Specjalized. Ładnie to będzie wyglądało jeżeli poleca ci sprzęt osoba,  która startowała w budzącym szacunek wyscigu.

Też nie przesadzajmy, że ona jakieś kokosy trzepie na tym byciu "ambasadorem". Dają jej co najwyżej rower, trochę sprzętu i tyle. Na więcej to mogą liczyć tylko znani ludzie z tego światka. A Spec to tak wielka firma, że reklama na takim wyścigu to dla nich jakaś zupełnie poboczna działalność, prawdziwą reklamę to robią na profesjonalnych wyścigach, które oglądają w TV setki milionów ludzi.

W wyścigu jedzie dla siebie, nie dla Speca. I dlatego warto się sensownie przygotować, bo między jechaniem, a ukończeniem jest wielka różnica. W 2016, gdy ja jechałem też pojechała para z Polski i to wydawałoby się z całkiem sensownym doświadczeniem, ale z rajdów przygodowych (gdzie rower jest tylko częścią aktywności), nie z ultra. No i oboje polegli na trasie, zabrakło jednak doświadczeń z bardzo długich tras, które na takich imprezach jak TCR bardzo procentują. Ta dziewczyna ma jechać ten wyścig Race Through Poland, tam trochę doświadczenia zbierze, ale to też puszczanie się na głęboką wodę.
„Nic mi po srebrze, nic mi po złocie,
Nic po chudobie —
Niech z głodu zamrę, przy krzywym płocie,
Byle przy tobie!“

Offline Mężczyzna Ricardo

  • Wiadomości: 744
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 25.05.2011
Odp: Transcontinental No6
« 12 Mar 2018, 13:56 »
Niestety nastały takie czasy że często miejsce w wyścigach ultra dostają osoby które wrzucają kilka-kilkanaście postów dziennie na facebooku, instagramie i innych mediach i one robią reklamę imprezie; zamiast tych którzy faktycznie w dobrym czasie przejadą wyścig na co wskazują ich wcześniejsze osiągnięcia, ale się tym specjalnie nigdzie później nie chwalą.
Trzymam kciuki za koleżankę cyklistkę, ale jeśli impreza końcowa jest w sobotę to znaczy że na taki czas przejazdu się umawiamy i dojechanie później do mety jest porażką.

Offline Wilk

  • Wiadomości: 9158
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
Odp: Transcontinental No6
« 12 Mar 2018, 14:47 »
Niestety nastały takie czasy że często miejsce w wyścigach ultra dostają osoby które wrzucają kilka-kilkanaście postów dziennie na facebooku, instagramie i innych mediach i one robią reklamę imprezie; zamiast tych którzy faktycznie w dobrym czasie przejadą wyścig na co wskazują ich wcześniejsze osiągnięcia, ale się tym specjalnie nigdzie później nie chwalą.

Ten trend widać wyraźnie. Na IPWR w pierwotnej wersji Ty, który masz na koncie parę dobrych wyników w trudnych wyścigach nie dostałeś miejsca, a dostał je głośny youtuber, który w zeszłym roku wycofał się chyba drugiego dnia. IPWR to i tak jest przykład pozytywny bo w tym roku wymagali kwalifikacji, ale na TCR dostać się już niełatwo, bo miejsca blokują osoby życzeniowo myślące.
Trzymam kciuki za koleżankę cyklistkę, ale jeśli impreza końcowa jest w sobotę to znaczy że na taki czas przejazdu się umawiamy i dojechanie później do mety jest porażką.

Dokładnie tak jest. Jak impreza ma w nazwie "race" - to znaczy, że jest to wyścig, zresztą Mike Hall wielokrotnie to podkreślał, że to nie jest turystyka tylko wyścig.

Ale ludzie nie cierpią się przyznawać do porażek i dlatego stosują liczne eufemizmy by owe porażki inaczej nazwać. W zeszłym roku rozwalił mnie gościu, który pierwszej nocy na TCR się wycofał, nie miał żadnych poważnych kontuzji, jakieś drobne błędy nawigacyjne, kumpel z pary go zostawił, bo wlókł się za bardzo - i uznał, że kończy. Takie miękkie siusiaki się zdarzają, ale naprawdę to rozwaliło mnie to co napisali ludzie na FB o tym. Wszyscy gadali jakie to mądre zagranie, a już pulę rozbił ktoś kto nazwał go bohaterem, bo miał odwagę się wycofać pomimo społecznych oczekiwań  :lol:

Ja takiej postawy nie rozumiem, dla mnie to oszukiwanie przede wszystkim samego siebie. Walczę na takich wyścigach z samym sobą, z upływającym czasem, jak polegnę to trudno, nie mam problemów by się do tego przyznać, jak się wycofałem kiedyś z Pierścienia to relację nazwałem "Blamaż na Pierścieniu", a nie "Bohaterska decyzja" :P. A bez nazwania porażki po imieniu - nie zrobi się postępu, ja jak przegram to zawsze mam motywację by kolejnym razem wrócić i się odegrać, jak kiedyś z Tomkiem wycofaliśmy się na trasie do Budapesztu, to po tygodniu się zaciąłem i zrobiłem jeszcze raz trasę, tym razem z sukcesem.
„Nic mi po srebrze, nic mi po złocie,
Nic po chudobie —
Niech z głodu zamrę, przy krzywym płocie,
Byle przy tobie!“

Tagi:
 




Organizujemy







Partnerzy

Patronat






Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum