Autor Wątek: Rażenie prądem  (Przeczytany 7411 razy)

Offline Mężczyzna wiecho

  • Wiadomości: 250
  • Miasto: Bydgoszcz
  • Na forum od: 01.01.2016
Odp: Rażenie prądem
« 7 Sty 2018, 20:14 »
Panowie zwierzęta kopytne razi napięcie 24 V  (ale pewnie to wiecie), człowiek 60 V odczuje jako łaskotanie i takie pewnie było odczuwalne. Dynamo bez obciążenia jest wstanie tyle wygenerować.
Brak dokładnych danych gzie jest podłączone jedno z miejsc z podłączeń ramy z prądnicą. Gdzie jest podłączony drugi koniec połączenia. Energia dynama jest zbyt mała, żeby robić krzywdę, działa to raczej jak piezoelektryk.
Rower... to dla mnie już obowiązek... stał się pasją...i chyba filozofią życia...

Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 9084
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Odp: Rażenie prądem
« 7 Sty 2018, 20:25 »
Panowie zwierzęta kopytne razi napięcie 24 V  (ale pewnie to wiecie), człowiek 60 V odczuje jako łaskotanie i takie pewnie było odczuwalne.
Nie wiem jakie napięcie jest stosowane w alpejskich pastuchach elektrycznych, ale w odczuciu zdecydowanie nie było to "łaskotanie"  ;D Nie dało się utrzymać roweru w powietrzu w momencie przebiegu impulsu (mimo, że o tym wiedziałem i w teorii byłem przygotowany), musiałem znaleźć jakieś alternatywne przejście (położyłem gałęzie i udało mi się jakoś nie dotknąć kabla). Nawet bateria 9v potrafi solidnie przewietrzyć język  :icon_twisted:
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline pajak

  • Wiadomości: 1846
  • Miasto: Gdynia
  • Na forum od: 22.06.2010
Odp: Rażenie prądem
« 7 Sty 2018, 20:32 »
Raczej problem nie został "zrobiony" przez dynamo. Fakt, na dynamie można mieć całkiem spore napięcie (jak odłączone: przy 25km/h jest 50V). Napięcie jest pomiędzy kabelkiem, a ramą roweru (w tym także na klamkach). Czyli tak długo, jak nie dotkniesz kabelka do lampki.. to nie ma co kopać. A 50V/300mA mogłoby zabić.

Nie bardzo potrafię sobie wyobrazić, że jakoś dostałeś kopa z kondensatora w lampce (bo wszystkie linki są na poziomie "0", jakby nawet jakaś dioda prostownicza padła to się nie da..).
Najprędzej "kopa" dostałeś od własnej naelektryzowanej odzieży czy innego szpeja na rowerze (bo wszystko jest kondensatorem). Ale to zjawisko zapewne znane jest doskonale wszystkim (szczególnie wielbicielom wełny i podobnych).
Trole są samotnikami i unikają słońca.

Rowerzysta46

  • Gość
Odp: Rażenie prądem
« 7 Sty 2018, 22:34 »
Czytam Wasze posty i przypomniałem sobie, że podczas kolizji uszkodzona została przednia lampa diodowa i zastąpiłem ją inną lampą diodową. Może w tej lampie inaczej jest zbudowana elektronika i tu tkwi problem. A co do rażenia prądem to porównał bym to do pastucha na łące na krowy, tylko że tu tych impulsów jest więcej. Nie da się zahamować bo te impulsy uniemożliwiają dociśnięcie manetki. Czyli bardzo niebezpieczna sytuacja.

Offline Mężczyzna wiecho

  • Wiadomości: 250
  • Miasto: Bydgoszcz
  • Na forum od: 01.01.2016
Odp: Rażenie prądem
« 7 Sty 2018, 22:53 »
50V/300mA to 15W, a dynamo daje 3W, oporność naskórka, to 100kom, bez naskórka 1 kom, zabija 1mA długotrwały. Czyli po polsku, gdyby dotknął językiem manetki i rozciętymi jajami bagażnika i pedałując przy tym do odpowiedniej prędkości przez odpowiednią ilością czasu, to może i by go to zabiło😁

Rower... to dla mnie już obowiązek... stał się pasją...i chyba filozofią życia...

Offline Mężczyzna wiecho

  • Wiadomości: 250
  • Miasto: Bydgoszcz
  • Na forum od: 01.01.2016
Odp: Rażenie prądem
« 7 Sty 2018, 23:13 »
Każdy pastuch powinien być dla człowieka bezpieczny. Nie wiem w jakim to było kraju, ale to nieprawidłowe zjawisko. W Polsce 60V stosowane było przez telekomunikację, jako bezpieczne. Kiedyś bawiłem się z telefonami polowymi z induktorem. Ciężko było utrzymać przewody w czasie dzwonienia😀
Rower... to dla mnie już obowiązek... stał się pasją...i chyba filozofią życia...

Rowerzysta46

  • Gość
Odp: Rażenie prądem
« 7 Sty 2018, 23:23 »
A może dynamo ma jakieś zwarcie i daje większe napięcie lub moc niż powinno. Skąd taka myśl 4 razy wymieniałem tylną zwykłą żarówkę bo po 5 minutach się przepalała (żarowkę wkrecałem taką jaka była przy zakupie roweru w końcu dałem większą żarówkę o większej bańce, nie pamiętam parametrów, ale problem znikł). Ktoś musi mieć pecha?

Offline pajak

  • Wiadomości: 1846
  • Miasto: Gdynia
  • Na forum od: 22.06.2010
Odp: Rażenie prądem
« 11 Sty 2018, 18:16 »
50V/300mA to 15W, a dynamo daje 3W, oporność naskórka, to 100kom, bez naskórka 1 kom, zabija 1mA długotrwały. Czyli po polsku, gdyby dotknął językiem manetki i rozciętymi jajami bagażnika i pedałując przy tym do odpowiedniej prędkości przez odpowiednią ilością czasu, to może i by go to zabiło😁
:D
3W to ma być przy 10km/h. Przy 30km/h spokojnie jest 10W. Jest spora rezystancja wewnętrzna (żeby nie paliło żarówek.. tylko kto z nich jeszcze korzysta?).
Odpowiedź jest mocno stronnicza: rezystancja skóry bardzo mocno zależy od wilgotności. Jakoś mi się wydaje, że rowerzysta jadący 30km/h raczej będzie spocony. Po drugie nie jest to prąd stały, tylko zmienny. Jakoś pechowo w większości dynam 1km/h to 1Hz, przy 40-60Hz jest "rezonans" z sercem (następuje migotanie komór).
Jakbym zachaczył jajami o bagażnik.. to i tak już po ptakach :P
W pastuchach jest 48V, ale ładunek niewielki (bo tylko jakiś "zwykły" elektrolit tam siedzi). Pomimo tego.. przyjemne to nie jest.

A może dynamo ma jakieś zwarcie i daje większe napięcie lub moc niż powinno.
Ja poproszę takie dynamo. Może być nawet perpetum mobile :D
Trole są samotnikami i unikają słońca.

Tagi:
 




Organizujemy










Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum