Autor Wątek: Kobieta - samotnie - namiot - dziko - Polska  (Przeczytany 35658 razy)

Offline Kobieta Janus

  • Użytkownik forum
  • Wiadomości: 3537
  • Miasto: Goteborg
  • Na forum od: 20.06.2010
Nie wiem, czy koniecznie trzeba z tym walczyć - wystarczy chyba oswoić fobię na tyle, by nie przeszkadzała nam w życiu codziennym czy spełnianiu marzeń.

Ja na przykład od dziecka boję się mrówek, bardzo lubię natomiast noclegi pod namiotem. Nie próbuję walczyć z tą fobią i zaprzyjaźniać się z mrówkami - wystarczy mi, żeby fobia nie przeszkadzała mi w robieniu tego, co lubię. Nie rozbiję namiotu w miejscu, w którym po ziemi chodzi dużo mrówek, a tym bardziej niedaleko mrowiska. Czasem zdarza mi się wrzasnąć, gdy jakaś mrówka czy inny pająk na mnie wejdzie. Nie rezygnuję jednak z wyjazdów pod namiot.

Na Twoim miejscu też nie rzucałabym się na głęboką wodę i nie jechała z namiotem w ciemny las, jeśli miałabym potem przez całą noc dygotać ze strachu i mieć traumę do końca życia. Pojedź ze znajomymi, wynajmij domek, zanocuj na pół-dziko... A jeśli marzysz o samotnym noclegu pod namiotem, zacznij od jakiegoś miejsca, w którym będziesz czuć się bezpiecznie.

PS Wiem, że to argument typu "przecież mrówki są takie małe, nic Ci nie zrobią", ale - pamiętaj, że znacznie większą szansę na spotkanie zboka masz w mieście niż w lesie / górach...

Offline Mężczyzna Sedymen

  • Wiadomości: 3760
  • Miasto: Pabianice
  • Na forum od: 14.02.2017
Jestem cykorem. Jak z tym walczyć?
Nie chodzi o to, żeby się nie bać (nie obawiać), ale żeby ten strach nas zbytnio nie ograniczał i nie paraliżował. Strach (obawy) są naturalne. Mogą być pozytywne jeżeli włączają refleksyjne myślenie. Obawa jest zawsze. Ja mam obawy zarówno jak śpię na polu namiotowym jak i na dziko. Czasami bardziej boję się wyznaczonych miejsc biwakowych na zadupiu. Jestem tam sam a właśnie tam mogą się pojawić ludzie, którzy przyjechali celowo licząc, że ktoś tam jest i się "zabawią". Prawdopodobieństwo znalezienia Cię przez przypadkowych ludzi ze złymi intencjami w dyskretnym miejscu wydaje się zdecydowanie mniejsze. Trzeba też podkreślić, że nie jest problemem samo w sobie, że ktoś znajdzie Twój nocleg np nad ranem spacerując z psem. I co z tego. 99,9% ludzi zawoła psa i pójdzie dalej na spacer, albo do pracy, albo gdzie miało iść. Do wszystkiego trzeba mieć dystans.

A większą mi rozkoszą podróż niż przybycie! - L. Staff

Offline Mężczyzna RS

  • Wiadomości: 1881
  • Miasto: Częstochowa
  • Na forum od: 17.11.2016
gdybyś widziała mnie w tym namiocie starającą się zasnąć, ale nie mogącą wyjść ze stanu czuwania, nasłuchiwania i zamartwiania się ,

Proponuję alkohol.
W końcu jakaś konstruktywna rada.
Aż strach tutaj cokolwiek napisać niezgodnego z ultratreningiem  ;)

W życiu nie nocowałam na dziko w namiocie i panicznie się tego boję...
Posiadam kawałek gruntu na zadupiu. Chatka sobie tam stoi, w zasadzie szałas...
Nocowałam tam wiele razy sama i się nie bałam...
Jestem cykorem. Jak z tym walczyć?
Jesteś cykorem. Nie ma sensu z tym walczyć ;) Taka walka z lękami kojarzy mi się ze zrobieniem czegoś wbrew sobie, żeby coś udowodnić (sobie lub światu). Kompletnie tego nie czuję. Mogę zrobić cokolwiek (w granicach moich możliwości fizycznych), bo potrafię się psychicznie przełamać, ale nie wydaje mi się, żeby to mogło mieć jakiś zbawienny skutek długoterminowy. bo pozostanę cykorem.
No ale każdy z nas jest inny i niektórym wystarczy jednorazowe udowodnienie, że dają radę, innym dopiero pewna "swoboda" w tym działaniu (i ja do nich się zaliczam).
Powoli - ewolucja zamiast rewolucji.

ed.
Ja tu wypisuję głupoty, a Janka zebrała to zgrabnie w paru zdaniach  :-\
« Ostatnia zmiana: 2 Lis 2017, 18:07 RS »

Offline Mężczyzna Sedymen

  • Wiadomości: 3760
  • Miasto: Pabianice
  • Na forum od: 14.02.2017
... do mojego postu dopisze tylko, że w miarę jak będziesz zbierać doświadczenia (noclegi) na dziko, zaczniesz mieć większy dystans, ale "pewna doza nieśmiałości" zawsze pozostanie. Może i dobrze.

A większą mi rozkoszą podróż niż przybycie! - L. Staff

Offline Mężczyzna olo

  • Moderator Globalny
  • Wiadomości: 6813
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 12.02.2011
Fajny temat wyszedł :)

Dziewczyny, nie martwcie się, ja też miewam problemy ze spaniem na dziko, choć korzystam z tej opcji kilka razy w roku. Nawet nie chodzi o strach przed zwierzęciem lub człowiekiem. Ja po prostu jestem takim pieprzonym legalistą, któremu ciężko przychodzi łamanie reguł, nawet jeżeli są absurdalne (głupie drogi rowerowe i czerwone światło na przejściu w środku nocy). Oczywiście czasem je łamię, nie jestem świętoszkiem, ale czuję się przy tym jak seryjny kryminalista ;)

Nie ma co robić sobie wyrzutów z tego, że czegoś się boimy. Różne mamy sytuacje życiowe, różnie zostaliśmy wychowani, różne mamy charaktery. Nie każdy może biegać na 100 metrów poniżej np 11 sekund i nie każdy też będzie na dziko spał tak samo smacznie jak we własnym łóżku.

Dobre rady są w cenie, ale jak czytam niektóre z nich, tj. żeby rozbijać się po ciemku, ewentualnie na sekundkę zapalić lampkę barwy czerwonej, nie gotować, to się zastanawiam: Wy się do jakiejś partyzantki zapisaliście? Oczywiście te rady są bardzo skuteczne, aczkolwiek dla mnie to szaleństwo. Jak ktoś się boi spania na dziko, to zachowując się w ten sposób może się jeszcze bardziej nakręcić. No bo skoro się czegoś boi, działa pod osłoną nocy nie używając latarki i przymierając głodem (no bo przecież nie odpali kuchenki), starając się być na maksa niezauważalnym, to znaczy, że to zagrożenie jest realne. I czyha za rogiem!

Przede wszystkim jednak biwak to jest fajna część wyjazdu, dla mnie obowiązkowym punktem jest bezcelowe gapienie się na drzewa/niebo/jezioro/inne wcinając przy tym zupkę chińską i popijając piwem. Wiem, nie jestem kobieta i w związku z tym niektóre obawy mnie nie dotyczą. Z perspektywy faceta: nie powariowałem i nie będę jak uciekinier z więzienia się skradał przez krzaki, by pod osłoną nocy bezszelestnie rozbić namiot. To już chyba wolałbym spać na kwaterze niż zachowywać się tak, jakbym miał coś na sumieniu :P

Lubię nocować na miejscach biwakowania z czaswlas.pl. Legalnie, a jednak trochę na dziko. Do tego z reguły są, ławki, stoły, śmietniki. Niestety miejsca te przyciagają czasem ludzi, imprezowiczów, ale raczej gdy jest dobra pogoda (lato) niż wczesną wiosną, a zwłaszcza jesienią. Dlatego dobrze jest na etapie planowania wybierać takie, które są z dala od miast, miasteczek, wsi, niekoniecznie nad jeziorem. Obawiający się wizyty w nocy mogą rozbić się 200 metrów od miejscówki, w środku lasu, jednoczesnie korzystając z infrastruktury. Jeżeli po przyjeździe widać, że miejscówka jest spalona, to zawsze w ramach planu B można po prostu rozbić się gdzieś na dziko.

A najskuteczniejsza metoda? Nie jeździć samemu. Ja też wolę z kimś :)
« Ostatnia zmiana: 2 Lis 2017, 19:34 olo »
Cytat: Hipek
To, co napisał Olo, brzmi rozsądnie.


Offline Mężczyzna kawerna

  • Piotr(ek) Hrehorowicz w realu
  • Wiadomości: 1584
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 22.09.2013
Dobre rady są w cenie, ale jak czytam niektóre z nich, tj. żeby rozbijać się po ciemku, ewentualnie na sekundkę zapalić lampkę barwy czerwonej, nie gotować, to się zastanawiam: Wy się do jakiejś partyzantki zapisaliście?
;D skryty biwak na tyłach wroga.
Jeśli szukam miejsca po ciemku (zdarzało się) to świecę na potęgę i szukam śmieci. Miejsca zaśmiecone odpuszczam. Brak śmieci oznacza, że miejsca nie odwiedzają często nasi bliźni i może się nadać na spanie.
... i stałem się social-rowerzystą...

Offline Mężczyzna ehwj

  • Wiadomości: 273
  • Miasto: Krościenko Wyżne
  • Na forum od: 21.03.2010
W tamtym roku na Ukrainie spałem sam dwie noce na dziko. Jednej nocy rozbiłem się kilka metrów od drogi za krzakami. Wiem na ukrainie hotele nie są drogie ale ja lubię blisko natury. Wszystko zapowiadało się fajnie, lecz zanim zmrużyłem oczy usłyszałem, że w tych krzakach coś chodzi.  Pewnie nieduże zwierzę, może wiewiórka, albo lis a może wilk.  ;) Nie dawało mi to spokoju, wyszedłem na zewnątrz i rzuciłem grudą ziemii w nadziei, że wypłoszę to coś i będę mógł zasnąć. Po kilku minutach znów to samo. Wkurzony przesunąłem cąły namiot kilka metrów dalej i odgłosy już nie były tak dobrze słyszalne. O świcie obudziłem się i sprawdziłem co w krzakach siedzi, okazało się, że to jakieś ptaszydło robiło ten hałas.

W nocy wszystko wygląda inaczej, bardziej wyostrzają się zmysły głównie słuchu. Jeśli jest się samemu i nie ma do kogo odezwać, czas się wtedy dłuży i wyobraźnia robi swoje.
Po takich przeżyciach coraz lepiej wychodzi mi planowanie noclegów.
Następną noc tym razem spokojną miałem również kilka metrów od drogi pod Truskawcem, ale z pięknym widokiem na wschód słońca. :D

Offline Mężczyzna globalbus

  • Wiadomości: 6602
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 03.05.2011
    • blog podróżniczy
O świcie obudziłem się i sprawdziłem co w krzakach siedzi, okazało się, że to jakieś ptaszydło robiło ten hałas.
Rozstawiłem namiot w lesie i po ciemku spożywałem kolację, gapiąc się w drzewa. Coś zaczęło hałasować, przyświeciłem latarką. Hałaśliwym psotnikiem okazał się jakiś żuczek :D

No bo skoro się czegoś boi, działa pod osłoną nocy nie używając latarki i przymierając głodem (no bo przecież nie odpali kuchenki), starając się być na maksa niezauważalnym, to znaczy, że to zagrożenie jest realne. I czyha za rogiem!
Zagrożenie raczej żadne, ale święty spokój jest w cenie. Jak na mongolskim stepie, rozbić można się wszędzie, ale po co przy czyjejś jurcie?

My home is where my bike is.

Offline Kobieta marg

  • Wiadomości: 1032
  • Miasto: Tychy
  • Na forum od: 01.01.2012
Jak na mongolskim stepie, rozbić można się wszędzie, ale po co przy czyjejś jurcie?

Przy jurcie to szczególnie niebezpieczne. Grozi zaproszeniem na tradycyjną mongolską kolację ;)

Offline Mężczyzna olo

  • Moderator Globalny
  • Wiadomości: 6813
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 12.02.2011
Ja się co do zasady zgadzam. Tylko uważam, że jeżeli szukanie noclegu na dziko będziemy sprowadzać do łażenia po krzakach po ciemku, rozbijania namiotu przy zgaszonym świetle i bez rozpalania kuchenki, to osoby, które faktycznie się obawiają noclegów na dziko jeszcze bardziej utwierdzą się w przekonaniu, że jest się czego obawiać.

Rozróżnijmy dwie sprawy: bezpieczeństwo i subiektywne poczucie bezpieczeństwa. Osoby, które mają obawy związane z noclegami na dziko, muszą w jakiś sposób zmierzyć się przede wszystkim z tym drugim, bo niebezpieczeństwo widzą wszędzie, w każdym nocnym szmerze. Nie mam pewności czy radząc takim osobom działanie "na partyzanta" zwiększa się ich subiektywne poczucie bezpieczeństwa. Co z tego, że rozstawią namiot w sposób perfekcyjnie niezauważalny, jak sam proces rozbijania powiększy lęki i jeszcze bardziej utrudni jakikolwiek sen?

Dużo lepszym pomysłem jest biwakować na początku w znanej sobie okolicy, we wcześniej upatrzonych miejscach, bezpieczenych i w ten sposób zbudować subiektywne poczucie bezpieczeństwa.
Cytat: Hipek
To, co napisał Olo, brzmi rozsądnie.


Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 8300
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Dużo lepszym pomysłem jest biwakować na początku w znanej sobie okolicy, we wcześniej upatrzonych miejscach, bezpieczenych i w ten sposób zbudować subiektywne poczucie bezpieczeństwa.
Znana sobie okolica, jeśli nie mieszka się faktycznie na wsi, może właśnie nie być wcale taka bezpieczna, bo odwiedzana przez miejscowych. W sumie to najbezpieczniej jest tam, gdzie ludzie nie chodzą - czyli poza szlakami i poza drogami. Niestety jest jeden czynnik, który może noc zamienić w niezłą jazdę - grupa ujadających psów. Tak mi się kiedyś zdarzyło na głównym szlaku beskidzkim. Było to dość blisko miejscowości i całkowicie bezpiecznie jeśli chodzi o ludzi. Niestety w nocy przyszły chyba wilczury albo jakieś inne donośnie brzmiące psy i ujadały agresywnie warczały kilkanaście cm od namiotu. Potem sobie poszły, jak nie reagowałem przez kilkadziesiąt minut. Było nieprzyjemnie, bo nie miałem nic do obrony, ani gazu, ani dużego noża do zabijania. Jedynie śpiwór puchowy do zajęcia pyska.
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline Mężczyzna globalbus

  • Wiadomości: 6602
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 03.05.2011
    • blog podróżniczy
Przy jurcie to szczególnie niebezpieczne. Grozi zaproszeniem na tradycyjną mongolską kolację ;)
nie wszyscy mają potrzebę kontaktu z lokalsami. Ja to ograniczam do niezbędnego minimum, zarówno w kraju jak i za granicą. To noclegi na dziko, a nie z męczącym gospodarzem :P

Cytuj
Co z tego, że rozstawią namiot w sposób perfekcyjnie niezauważalny, jak sam proces rozbijania powiększy lęki i jeszcze bardziej utrudni jakikolwiek sen?
Bliskość drogi z dużym ruchem może pomóc. Szum aut wyciszy straszliwy hałas szumiącej trawy.

My home is where my bike is.

Offline Mężczyzna ehwj

  • Wiadomości: 273
  • Miasto: Krościenko Wyżne
  • Na forum od: 21.03.2010
wilczury albo jakieś inne donośnie brzmiące psy i ujadały agresywnie warczały kilkanaście cm od namiotu. Potem sobie poszły, jak nie reagowałem przez kilkadziesiąt minut.
A też tak miałem za Przemyślem. Tylko, że to był jeden ale za to bardzo duży pies. Ujadał przez prawie godzinę. Najlepiej  wtedy udawać że nas nie ma w "domu". :D
Błędem było  rozbicie się niedaleko gospodarstw domowych.
« Ostatnia zmiana: 2 Lis 2017, 21:58 ehwj »

Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 8300
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
A też tak miałem za Przemyślem. Tylko, że to był jeden ale za to bardzo duży pies.
Ja przypuszczam, że "moje" też były ogromne, ale nie wyglądałem z namiotu, aby nie prowokować. Podobno patrzenie psom w oczy to nie najlepszy pomysł, a przecież pierwsze co by zrobiły, to by się zaczęły gapić na otwierający się suwak, a ja na nie :)
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline Kobieta Kot

  • Wiadomości: 789
  • Miasto: Blisko Poznania
  • Na forum od: 29.08.2013
Dobre rady są w cenie, ale jak czytam niektóre z nich, tj. żeby rozbijać się po ciemku, ewentualnie na sekundkę zapalić lampkę barwy czerwonej, nie gotować, to się zastanawiam: Wy się do jakiejś partyzantki zapisaliście? Oczywiście te rady są bardzo skuteczne, aczkolwiek dla mnie to szaleństwo. Jak ktoś się boi spania na dziko, to zachowując się w ten sposób może się jeszcze bardziej nakręcić. No bo skoro się czegoś boi, działa pod osłoną nocy nie używając latarki i przymierając głodem (no bo przecież nie odpali kuchenki), starając się być na maksa niezauważalnym, to znaczy, że to zagrożenie jest realne. I czyha za rogiem!

Hihi :) Po ciemku jest łatwiej niż wczesnym wieczorem, gdy (za dużo) widać. Jak to Kot, lubię się schować. Optymalnie jest w mocnej szarówce, ale nie zawsze udaje się w takim perfekcyjnym momencie coś znaleźć.
Po ciemku każde światło rzuca się w oczy, dlatego palę czołówkę na czerwono (jak już wcześniej pisałam idąc na nocleg i już nocując staram się być niewidzialna i niesłyszalna). Jestem jedną z osób, które do rozbicia namiotu w nocy nie potrzebują cały czas świecić - więc nie świecę, zmniejszając przy okazji ryzyko, że ktoś mnie zauważy.
Latanie po krzakach i wdzieranie się w absurdalne miejsca bardzo lubię, to nieodłączny element zabawy.
No i zawsze gotuję. Biwak bez gotowania jest niepełny, jakiś taki wybrakowany. Gotowanie odpuszczam jedynie na zawodach, gdy nie mam ze sobą kuchenki, albo jeśli jestem na tyle zmęczona, że mi się nie chce. W pozostałych przypadkach zawsze wieczorem oraz rano jest coś ciepłego.
Nie cierpię dziadować na wyjazdach. Ma być na dziko, ale wygodnie :)
Pisałem o rozbijaniu się po ciemku, aby dziewczyny zaczynające samotne spanie na dziko nie bały się tego. Ten dreszczyk emocji - uwielbiam to!
Ég hjóla oftast nær í vinnua.
www.kot.bikestats.pl

Tagi:
 




Organizujemy










Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum