Autor Wątek: Kobieta - samotnie - namiot - dziko - Polska  (Przeczytany 21252 razy)

Offline Kobieta marg

  • Wiadomości: 883
  • Miasto: Tychy
  • Na forum od: 01.01.2012
Janus, no właśnie idealnie się zgadzasz :D
Ponieważ nie widać nocą wszystkich mankamentów/ niebezpieczeństw itd, to czasem decyduję się na miejsca, które nie są idealne, a w dzień nawet by mi do głowy nie przyszło żeby się tam zatrzymać.

 W okolicach Zatoki Kotorskiej wlazłam na wzgórze z małą cerkiewką - wydawało mi się, że wysoko i późno już było, wiec kto by tam chodził po nocy. Jak już wepchałam się stromą drogą to nagle znalazłam sie w środku jakiegoś osiedla domków, gdzie połowa ludzi siedziała przed domami i wesoło się bawili... Patrzyli na mnie jak na zjawę, nie mogłam przejść sobie tak obok nich obojętnie, więc zapytałam o możliwość noclegu... Zdziwieni byli mocno i skierowali właśnie do tej wypatrzonej cerkiewki. A więc wiedziała o mnie cała osada. W dzień na pewno bym stamtąd odjechała i szukała dalej ale o tej porze miałam dość, więc zostałam... Na szczęście poza dwójką spacerowiczów nikt mnie nie  niepokoił..

Offline Mężczyzna yoshko

  • Administrator
  • Kto smaruje ten jedzie.
  • Wiadomości: 14745
  • Miasto: Świnoujście - Biała Podlaska
  • Na forum od: 11.06.2009
    • Blog Yoshkowy
Takie ćwiczenia są fajne. Często dla zabawy sama je robię.

Zazwyczaj robię takie ćwiczenia przez kilkanaście kilometrów zanim mi się miejscówka spodoba na nocleg. Nawet analizuje stronę wschodzącego słońca, które mi wysuszy namiot. ;)

Offline Kobieta Janus

  • Wiadomości: 3436
  • Miasto: Melbyn
  • Na forum od: 20.06.2010
Janus, no właśnie idealnie się zgadzasz
Nie, nie zgadzam :) Jeśli nie mogę ocenić, czy jakieś miejsce jest raczej bezpieczne, to (obojętnie jaka by nie była godzina) nie zanocuję w nim, tylko będę szukać dalej - inaczej i tak nie zasnę. W Macedonii zdarzyło nam się jechać po ciemku przez 2-3 godziny, bo nie mogliśmy znaleźć miejsca, w którym oboje czuliśmy się bezpiecznie. W ciągu dnia wystarczyłby rzut okiem i byłoby wiadomo, czy miejscówka się nadaje, czy nie. W nocy natomiast nie widzieliśmy, czy stojące przy polance rudery nie są przypadkiem zamieszkałe, czy wystarczy odjechać pół kilometra za wieś, by nie było nas widać, czy odchodząca w bok droga daje szanse na znalezienie miejscówki itp. Do rozbicia namiotu potrzebowaliśmy też oczywiście latarek, a to mocno utrudniało ukrycie się.

Offline Mężczyzna globalbus

  • Wiadomości: 5971
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 03.05.2011
    • blog podróżniczy
Mam podobne podejście. Szukanie po ciemku trwa za długo i jest zwykle umiarkowanie skuteczne. Zwłaszcza, gdy już świeci się przednią lampką, a na boki nic nie widać.

A przed zmrokiem można zboczyć z drogi i po prostu chwilę się pokręcić w promieniu paruset metrów, zbadać okolicę i wybrać najlepsze miejsce na namiot. A jak coś w czasie rekonesansu nie przypasuje, to pojechać kawałek dalej. W dobrych miejscach można siedzieć przez całą dobę, np. w razie załamania pogody.

Inna sprawa, że miejscach naprawdę dzikich, nie powinno się gotować kolacji w miejscu noclegu, zapachy przyciągną zwierzynę. Tylko rozstawić namiot i siup do śpiwora.

My home is where my bike is.

Offline Kobieta Kot

  • Wiadomości: 789
  • Miasto: Blisko Poznania
  • Na forum od: 29.08.2013
Wielokrotnie jadąc sama, czy to turystycznie, czy sportowo, szukałam miejscówki, gdy było już kompletnie ciemno i w terenach, w których nigdy wcześniej nie byłam. Nie jest to dla mnie problem. Wiadomo, najfajniej jest znaleźć dobry punkt na nocleg gdy jest już głęboka szarówka, niemniej po ciemku też może być super.

Moja najlepsza miejscówka znaleziona po ciemku to było pięknie utrzymane boisko piłkarskie w Świeradowie. Namiot ustawiłam w miejscu, z którego oddaje się rzut rożny. Gdyby to była szarówka, gdyby było jeszcze cokolwiek widać, to nigdy w życiu bym się tam nie rozstawiła. Noc daje nowe, często ciekawe, możliwości :)
Ég hjóla oftast nær í vinnua.
www.kot.bikestats.pl

Offline Kobieta bruma

  • Szukaj mnie tam, gdzie pieprz rośnie...
  • Wiadomości: 41
  • Miasto: Bydgoszcz
  • Na forum od: 19.08.2015
Cytat: RS
Mam nadzieję, że bruma nie obrazi się za to moje wcięcie się w rozmowę.
Bardzo się cieszę :), temat się rozwinął i jeszcze więcej wskazówek padło, jak to się zabrać za szukanie noclegu na dziko.

emonika
Cytat: emonika
Bruma - nie wiem jak tego dokonałaś "pod rząd dwie noce" - ale jesteś dla mnie inspiracją - kolejną !

Haha  ;D  no nie wiem emonika ;),  gdybyś widziała mnie w tym namiocie starającą się zasnąć, ale nie mogącą wyjść ze stanu czuwania, nasłuchiwania i zamartwiania się , na pewno nie użyłabyś słowa inspirująca.

Pierwsza noc była lepsza, niż druga. Teoretycznie powinno być odwrotnie, ale wiedziałam, już co mnie czeka, czyli gdzieś tam, nie wiadomo za bardzo gdzie, będzie trzeba znaleźć bezpieczne schronienie. A ja jestem chyba z tych przejmujących i zamartwiających się, czyli każdy niezaplanowany szczegół podnosi mi adrenalinę. Poza tym byłam bardzo zmotywowana, bo jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Wycieczka ogólnie wyszła 7 dniowa czyli 6 noclegowa, a plan był taki, aby przyoszczędzić na noclegach, ale za to stołować się w „jadłodajniach”, żeby nie musieć gotować za wyjątkiem wody na herbatę :). Dwa pierwsze noclegi samotnie, dwa kolejne w towarzystwie (a gdy wiem, że ktoś śpi  obok w namiocie, to śpię jak dziecko :)), a na kolejne dwa dni trafił mi się dach nad głową za free :). I to cała tejemnica emonika ;).

Pewnie mogłam wybrać lepiej, ale pierwszy nocleg wypadł mi tu:


A drugi tu:

(ta czerwona linia to miejsce, wzdłuż którego był płot jakieś bazy wojskowej i zboczyłam z trasy w głąb lądu)

Cytat: RS
Teraz widzę, że te wszystkie posty namawiają do dzikich noclegów, ale na pewno nie jest to dla każdego. I jeśli się okaże, że nie dla Ciebie, to nie ma co rwać włosów z głowy i w nieskończoność drążyć na siłę. Każdy z nas ma jakieś ograniczenia fizyczne/psychiczne.
Jak nie teraz, to może jak dorośniesz
   

Miło takie słowa usłyszeć, zakładając ten wątek miałam też troszkę  po cichu nadzieję, ze ktoś może napisze, że się bał na początku, i że to normalne, albo że jednak to nie dla niego i to nadal normalne :). Zazwyczaj spotykam się z ludźmi z dwóch skrajnych stron. Pierwsi mówię, że jestem nienormalna, ze chociaż pomyślałam o samotnym nocowaniu i druga strona, że to coś normalnego i oczywistego i nie ma czego się bać.  Głos po środku jak emoniki jest bardzo cenny, bo jesteśmy w tych samych butach :).
« Ostatnia zmiana: 2 Lis 2017, 10:53 bruma »

Offline Mężczyzna RS

  • Wiadomości: 1772
  • Miasto: Częstochowa
  • Na forum od: 17.11.2016
Miło takie słowa usłyszeć, zakładając ten wątek miałam też troszkę  po cichu nadzieję, ze ktoś może napisze, że się bał na początku, i że to normalne, albo że jednak to nie dla niego i to nadal normalne :)...
Gdy zaczynałem dzikie biwakowanie miałem 17 lat i nie bałem się niczego. A do tego, była to druga połowa lat 80-tych ub. wieku, gdy świat był zupełnie inny.
Zanim się zestarzałem, to nabrałem pewnego doświadczenia... i jakoś poszło..
I tu dochodzę do kolejnej myśli - jeśli ktoś nie spróbował takiej dzikiej działalności we wczesnej młodości, to w wieku dorosłym może napotkać jakieś wewnętrzne opory.
Ja teraz nie odważyłbym się zrobić wielu rzeczy, które kiedyś robiłem bez zbędnego rozmyślania.
Chyba im później się coś zacznie robić, tym dłużej trwa ten pierwszy etap. Nie ma się czym przejmować, po prostu widzi się więcej i inaczej planuje ruchy.

Przepraszam za to pożałowania godne filozofowanie.

Online Mężczyzna Borafu

  • Moderator Globalny
  • Wiadomości: 7485
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 02.04.2010
Ależ oczywiście że masz prawo czuć dyskomfort. Każdy ma jakieś lęki, a te akurat są bardzo naturalne.
Nie chodzi też o to żeby z nimi a wszelką cenę walczyć, psując sobie urlop.
Z drugiej strony przełamanie lęku zwiększa naszą przestrzeń wolności i daje dodatkowe możliwości.

Mnie w przełamywaniu dyskomfortu spania na dziko bardzo pomogły doświadczenia znajomych, których na kempingu okradziono, zniszczono namiot, czy po prostu nie dano spać.
Z autopsji znam na szczęście tylko to ostatnie, ale leżenie w namiocie i zastanawianie się czy kolejnym głupim pomysłem nachlanych pod korek kretynów nie będzie skakanie przez mój namiot, albo sprawdzenie czy jest palny, wiąże się u mnie ze znacznie większym dyskomfortem niż biwak na dziko.

Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 6260
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Namiot to nic. Nam wyjechały na lawetę 3 rowery wyprawowe wraz z topowym zamknięciem za grubą kasę.  Wtedy byliśmy razem jakieś 19 tys. zł w plecy. Kamery to były atrapy.
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline vooy.maciej

  • Wiadomości: 2489
  • Miasto: Pogórze Wielickie
  • Na forum od: 04.07.2008
He, he. Miło czytać, że nie jestem jedyny. Wiele razy złapałem się na tym, że wartościuję mijane tereny zgodnie z powyższymi kryteriami. Również w przydomowej okolicy. Takie hobby

Łatwo przechodzi w manię, zgadzam się  :D jakby co mam świeżo w głowie z 20 miejscówek w Pirenejach Wschodnich i koło  Carcassonne.

Chyba każdy tak ma, co więcej "zawsze" piękne miejsca sa te 10km za wcześnie. albo 3 za póxno o czym przekonujemy sie rano  ;D

Oczywiście biorę poprawkę na to, ze te piękne miejsca oglądamy z drogi, a kiedy już jest długa w pole to się okazuje, że:
-podłoże jest ostre, twarde
-nachylenie dużo większe i albo będziemy przebijać nogami ścianę, albo wszystkich zrzuci w nocy w jedno miejsce i mamy nocleg ala ofiary wypadku komunikacyjnego
-w 90% wypadków dotarcie na miejsce otwiera widok który dyskwalifikuje to cudowne miejsce ;)

Mnie w przełamywaniu dyskomfortu spania na dziko bardzo pomogły doświadczenia znajomych, których na kempingu okradziono, zniszczono namiot, czy po prostu nie dano spać.
Z autopsji znam na szczęście tylko to ostatnie, ale leżenie w namiocie i zastanawianie się czy kolejnym głupim pomysłem nachlanych pod korek kretynów nie będzie skakanie przez mój namiot, albo sprawdzenie czy jest palny, wiąże się u mnie ze znacznie większym dyskomfortem niż biwak na dziko.
dokładnie!
Hipotetyczny zły człowiek/głodne zwierze vs pewny hałas i towarzystwo nieznanych imprezujących ludzi.
Stawiając tak wybór lęki mijają.

a co do rozbijania w nocy nie mam dużego doświadczenia, jedynie przypadkowe, ale zdiagnozowałem jeden spory minus, jeśli teren jest w jakikolwiek sposób odkryty może okazać się, że istnieje droga, o której nie wiemy, z której każdy nadjeżdżający pojazd będzie na nas świecił. Przykre odkrycie nie polecam  ;D


Offline Mężczyzna RS

  • Wiadomości: 1772
  • Miasto: Częstochowa
  • Na forum od: 17.11.2016

Kiedyś pojawiło sie na forum zdjęcie chyba jakiegoś budynku, zupełnie nie w kontekscie nocowania, ale po chwili ktoś dopisał komentarz: "spałbym"  ;D

Też mnie to rozbawiło - to chyba Robert na widok śmietnika w Polsce po powrocie z Iranu, Turcji....


Bardzo możliwe. Szukam bez efektu. Gdyby ktoś mógł podpowiedzieć, gdzie to znaleźć, to będę wdzięczny.
Wspaniały przykład na to, że szukanie miejscówki odciska piętno w głowie. Nawet, jeśli się to mówi/pisze żartem, to jednak widać, że nie wzięło się znikąd.
 ;D

Offline Mężczyzna R_och

  • Wiadomości: 996
  • Miasto: Rzeszów
  • Na forum od: 16.03.2015
Przestańcie dziewczynę straszyć nocowaniem w namiocie  ;). Z tego co wyczytałem mam takie zrozumienie tematu.
Emonika nie boi się spać w namiocie. Nie boi się też campingu. Ona ma złe doświadczenia z nocowaniem nawet nie tyle na dziko co w miejscach nie objętych teoretycznie żadnym "stałym nadzorem i kontrolą" (a szczególnie, że nie jest odpowiedzialna tylko za siebie). Przecież ta wiata, którą udało jej się nieszczęśliwie wybrać to też nie jest żadne "na dziko". Tam są stworzone warunki do bytowania dla różnych towarzystw chcących spędzić czas nad rzeką, jeziorem czy w lesie. Generalnie jednak nikt na bieżąco nie kontroluje co tam się dzieje przez całą dobę. Mam wrażenie, że powinna podejść do tego zagadnienia inaczej. Jeśli chce spać w namiocie powinna uczynić na pierwszych wyjazdach z tego główny cel. Dlatego dobrym rozwiązaniem jest sposób, który podał RS - pierwsze biwaki w znanym terenie. Jednak ja myślę, że to jest kolejny etap przyzwyczajania. Pierwszy to podanie emonice na tacy miejsc, które są już sprawdzone. W tym wypadku odpadło by wyszukiwanie miejscówek. Co pozwoliłoby Jej skupić się na tym czym takie miejsce ma się charakteryzować. Jak wyglądać. Dopiero te dobre doświadczenia pozwolą jej nabrać pewności siebie i dystansu do specyfiki takiego noclegu.

ps. gdyby to dla Ciebie nie była do przejechania cała Polska to poradziłbym Ci pole namiotowe w Jasielu. Najbliższe domostwa w odległości ok. 5 km, a i to na "końcu świata" . W koło tylko przyroda. Mediów żadnych. Obecny tylko bazowy, czasem jeszcze ktoś (gdy ja byłem z synem ponoć była jeszcze jakaś rodzina. Nie widziałem. Bazowy był, a jakby go nie było. Ja osobiście miałem wrażenie, że jesteśmy sami.
Jasiel:

dojazd


pole namiotowe

W życiu nie chodzi o to, by przeczekać burzę a o to, by nauczyć się tańczyć w deszczu.
- Gandhi

Offline Mężczyzna RS

  • Wiadomości: 1772
  • Miasto: Częstochowa
  • Na forum od: 17.11.2016
... Mam wrażenie, że powinna podejść do tego zagadnienia inaczej. Jeśli chce spać w namiocie powinna uczynić na pierwszych wyjazdach z tego główny cel...
Wcześniej pisał o tym byczys. Mam dokładnie tak samo, ale nie chciałem wyskakiwać z "lajkowaniem" każdej wypowiedzi  ;) Teraz wyskakuję i piszę, że całkowicie się z tym zgadzam.
Często moim najważniejszym celem weekendowych wyjazdów jest właśnie miłe spędzenie nocy i poranka na łonie natury. Późna wiosna i wczesne lato są dla mnie wyjątkowe. Mógłbym tygodniami wyszukiwać miejscówki, rozpalać ogień z mokrego drewna, marznąć w nocy i budzić się o czwartej rano, razem z hałasującymi ptakami. Jestem świrem.

Offline Mężczyzna menel

  • Wiadomości: 3312
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 25.03.2012
gdybyś widziała mnie w tym namiocie starającą się zasnąć, ale nie mogącą wyjść ze stanu czuwania, nasłuchiwania i zamartwiania się ,

Proponuję alkohol.

Offline Kobieta laczupakabra

  • Wiadomości: 15
  • Miasto: Lublin
  • Na forum od: 13.11.2016
W życiu nie nocowałam na dziko w namiocie i panicznie się tego boję, ale jak gdzieś jadę, nawet samochodem, to rozglądam się po okolicy i zastanawiam  "czy tu mogłabym przenocować?"
Jak tak sobie czytam ten wątek to doszłam do wniosku, że chyba same (sami?) kodujemy sobie lęki. Posiadam kawałek gruntu na zadupiu. Chatka sobie tam stoi, w zasadzie szałas. Teren jest nieogrodzony, nocowanie tam od nocowania w namiocie różni się tylko tym, że jest więcej miejsca, jest trochę cieplej i są drzwi zamykane na klucz. Jednak jeśli jakiś zbok uparłby się, żeby mnie skrzywdzić to by sobie poradził, a po pomoc nie bardzo byłoby gdzie biec. Nocowałam tam wiele razy sama i się nie bałam, ale namiot rozbiłabym tam tylko będąc w towarzystwie (najlepiej męskim).
Jestem cykorem. Jak z tym walczyć?


Tagi:
 




Organizujemy








Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum