Autor Wątek: Kobieta - samotnie - namiot - dziko - Polska  (Przeczytany 17919 razy)

Offline Mężczyzna RS

  • Wiadomości: 1505
  • Miasto: Częstochowa
  • Na forum od: 17.11.2016
Nie mam dzieci, ale łatwo sobie wyobrażam, że dodatkowym obciążeniem w takich sytuacjach jest odpowiedzialność za syna/synów. A nawet córki  ;)
Samej, albo w towarzystwie innej dorosłej osoby będzie łatwiej.
Teraz widzę, że te wszystkie posty namawiają do dzikich noclegów, ale na pewno nie jest to dla każdego. I jeśli się okaże, że nie dla Ciebie, to nie ma co rwać włosów z głowy i w nieskończoność drążyć na siłę. Każdy z nas ma jakieś ograniczenia fizyczne/psychiczne.
Jak nie teraz, to może jak dorośniesz  ;)

Offline Kobieta Kot

  • Wiadomości: 771
  • Miasto: Blisko Poznania
  • Na forum od: 29.08.2013
Myślę, więc uważam, że (tekst Kołaczkowskiej):
Dobrym sposobem na stopniowe zdobywanie doświadczenia może być biwakowanie w terenie z grubsza znanym.

Można też poćwiczyć w inny sposób. Jadąc rowerem, patrzeć na mijane tereny pod kątem miejscówek. Nadaje się? Czy się nie nadaje? A jeśli się nadaje / nie nadaje to dlaczego? Dlaczego to miejsce jest lepsze od tamtego? Które miejsca kompletnie się nie nadają? W którym miejscu bym chętnie rozbiła namiot? Czy trzeba daleko wchodzić w zarośla? Czy obok są domy, ambony myśliwskie? Jaka jest potencjalna szansa, że w miejscu, które właśnie mijam jadąc rowerem ktoś mnie nakryje na noclegu? Czy miejsce, które mijam nadaje się na biwak o każdej porze wieczoru / nocy / poranka? A może nadaje się tylko na noc i lepiej nie ryzykować zbyt wczesnego przyjazdu lub zbyt późnego wyjazdu rano z tego typu miejsca?
Takie ćwiczenia są fajne. Często dla zabawy sama je robię.

A szukając już docelowo miejscówki podczas wyjazdu poza braniem pod uwagę najróżniejszych kryteriów, trzeba też słuchać intuicji. Mieć otwarte oczy i uszy, zwiększyć czujność. Oraz być niewidzialną i niesłyszalną - o czym już wspominałam.
Ég hjóla oftast nær í vinnua.
www.kot.bikestats.pl

Offline Mężczyzna RS

  • Wiadomości: 1505
  • Miasto: Częstochowa
  • Na forum od: 17.11.2016
Można też poćwiczyć w inny sposób. Jadąc rowerem, patrzeć na mijane tereny pod kątem miejscówek...
Takie ćwiczenia są fajne. Często dla zabawy sama je robię.
...
Zgadza się, też jestem na to chory.
Kiedyś pojawiło sie na forum zdjęcie chyba jakiegoś budynku, zupełnie nie w kontekscie nocowania, ale po chwili ktoś dopisał komentarz: "spałbym"  ;D Nie pamiętam co przedstawiała fotka, ani kto ów komentarz dopisał (Iwo?), ale pomyślałem wtedy, że łatwiej jest być wariatem w grupie niż indywidualnie  ;D
Tak czy siak, koci sposób jest fajny, bo nienachalnie przybliża kwestię wyboru miejsca. Sytuacja, gdy trzeba szybko znaleźć miejscówkę, bo zaczyna padać albo robi się ciemno może być rzeczywiście stresująca, a taki trening oswaja przynajmniej z niektórymi aspektami tego procesu.
Problem zniknie jak zostanie rozwinięta ogólnopolska sieć zadaszonych kapliczek  ;)

Offline Mężczyzna globalbus

  • Wiadomości: 5733
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 03.05.2011
    • blog podróżniczy
Sytuacja, gdy trzeba szybko znaleźć miejscówkę, bo zaczyna padać albo robi się ciemno może być rzeczywiście stresująca, a taki trening oswaja przynajmniej z niektórymi aspektami tego procesu.
Znacznie łatwiej jest wybrać miejscówkę, gdy ciemno nie jest. Rano może się okazać, że rozbiliśmy się np z widokiem na hutę stali :D

My home is where my bike is.

Offline Kobieta marg

  • Wiadomości: 804
  • Miasto: Tychy
  • Na forum od: 01.01.2012
    • gdzie mnie nosi

Kiedyś pojawiło sie na forum zdjęcie chyba jakiegoś budynku, zupełnie nie w kontekscie nocowania, ale po chwili ktoś dopisał komentarz: "spałbym"  ;D

Też mnie to rozbawiło - to chyba Robert na widok śmietnika w Polsce po powrocie z Iranu, Turcji....

Znacznie łatwiej jest wybrać miejscówkę, gdy ciemno nie jest. Rano może się okazać, że rozbiliśmy się np z widokiem na hutę stali :D

Akurat łatwiej miejscówkę wybrać po ciemku. Szczególnie gdy jest się zdesperowanym i zmęczonym. W takich sytuacjach nie wybrzydzam i zadowalam się czasem "byle czym". Zdarzały się nawet jakieś wysypiska tuż obok albo dziwne industrialne tereny... Za dnia długo jeszcze bym szukała...
Co innego wybranie DOBREJ miejscówki - oczywiście że za dnia lepiej. I w takich warunkach potrafię długo "grymasić". Lubię ładne miejscówki ;)

Offline Mężczyzna Sedymen

  • Wiadomości: 2212
  • Miasto: Pabianice
  • Na forum od: 14.02.2017
Można też poćwiczyć w inny sposób. Jadąc rowerem, patrzeć na mijane tereny pod kątem miejscówek. Nadaje się? Czy się nie nadaje? A jeśli się nadaje / nie nadaje to dlaczego? Dlaczego to miejsce jest lepsze od tamtego? Które miejsca kompletnie się nie nadają? W którym miejscu bym chętnie rozbiła namiot? Czy trzeba daleko wchodzić w zarośla? Czy obok są domy, ambony myśliwskie? Jaka jest potencjalna szansa, że w miejscu, które właśnie mijam jadąc rowerem ktoś mnie nakryje na noclegu? Czy miejsce, które mijam nadaje się na biwak o każdej porze wieczoru / nocy / poranka? A może nadaje się tylko na noc i lepiej nie ryzykować zbyt wczesnego przyjazdu lub zbyt późnego wyjazdu rano z tego typu miejsca?
Takie ćwiczenia są fajne. Często dla zabawy sama je robię.

He, he. Miło czytać, że nie jestem jedyny. Wiele razy złapałem się na tym, że wartościuję mijane tereny zgodnie z powyższymi kryteriami. Również w przydomowej okolicy. Takie hobby  ;D

A większą mi rozkoszą podróż niż przybycie! - L. Staff

Offline Kobieta Kot

  • Wiadomości: 771
  • Miasto: Blisko Poznania
  • Na forum od: 29.08.2013
Akurat łatwiej miejscówkę wybrać po ciemku. Szczególnie gdy jest się zdesperowanym i zmęczonym. W takich sytuacjach nie wybrzydzam i zadowalam się czasem "byle czym". Zdarzały się nawet jakieś wysypiska tuż obok albo dziwne industrialne tereny... Za dnia długo jeszcze bym szukała...

Też tak uważam. Ciemność skryje szpetotę miejsca. Ciemność skryje też osobę, która biwakuje. Jeśli uda się rozbić obozowisko bez latarki, to gdy jest już ciemno, można w zasadzie rozbić się prawie wszędzie. Jest się po prostu niewidzialnym.
Wiele razy było tak, że rano, gdy się obudziłam, myślałam sobie: jasny gwint, ale tu brzydko!
Za jasności na wiele miejsc, w których spałam, nawet bym nie popatrzyła.

Ważne jest to, by nie panikować, jeśli nie ma odpowiedniej miejscówki, a robi się już ciemno. Kiedyś panikowałam. Na samym początku. Zapytałam wtedy samą siebie: a co się stanie, jeśli będę musiała szukać jeszcze np. godzinę i zrobi się kompletnie ciemno? Czy będzie to jakiś dramat? Odpowiedziałam sobie na oba te pytania: nie stanie się nic, nie będzie to dramat. Czyli - ze spokojem. Prędzej czy później coś się znajdzie. Panika jest złym doradcą.
Ég hjóla oftast nær í vinnua.
www.kot.bikestats.pl

Offline Mężczyzna globalbus

  • Wiadomości: 5733
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 03.05.2011
    • blog podróżniczy
Rozbijanie o zmierzchu, a nie po, ma tą zaletę, że latarką nie trzeba świecić. Obstawiam, że to jednak bardziej widać z oddali, niż namiot za krzakami. Jak już latarka, to taka z naprawdę niskim trybem (typu 5 lumenów)

My home is where my bike is.

Offline Kobieta Kot

  • Wiadomości: 771
  • Miasto: Blisko Poznania
  • Na forum od: 29.08.2013
Na ogół podczas samotnych wyjazdów, gdy rozbijam się po ciemku, nie świecę wcale lub prawie wcale. To prawie wcale to czerwone światełko czołówki. Oczywiście nigdy przez cały czas - zapalam tylko na chwilę, jeśli rzeczywiście potrzebuję coś więcej widzieć niż zarysy. Na ogół zarysy są dla mnie wystarczające.
Jeśli wszystko pakuje się do sakw/toreb zawsze w ten sam sposób i każda rzecz ma swoje miejsce, brak światła nie jest jakimś wielkim utrudnieniem.
Ég hjóla oftast nær í vinnua.
www.kot.bikestats.pl

Offline Kobieta magfa

  • Wiadomości: 795
  • Miasto: Poznań, najlepsza dzielnica
  • Na forum od: 14.07.2009
He, he. Miło czytać, że nie jestem jedyny. Wiele razy złapałem się na tym, że wartościuję mijane tereny zgodnie z powyższymi kryteriami. Również w przydomowej okolicy. Takie hobby

Łatwo przechodzi w manię, zgadzam się  :D jakby co mam świeżo w głowie z 20 miejscówek w Pirenejach Wschodnich i koło  Carcassonne.

Kiedyś był wątek co robimy w namiocie. I napisałam, że ja nic tylko śmierdzę  ;) bo mi się skojarzyło z samotnym noclegiem (taki był wydźwięk tej dyskusji). Sama szukam zwykle już po ciemku, bo .... tak mam. Mniej dylematów "czy jestem schowana dość dobrze". Ale z tym wiąże się niezdolność do toalety przednocnej, zachowuję się jak kot, który schował się pod krzakiem i póki nie ruszy się, to nikt go nie zauważy. Rano akty wrogie jakoś trudniej ludziom przychodzą, więc nie boję się i śpię dość długo. Generalnie taki nocleg zdarza mi się rzadko, tylko gdy nie mam siły dalej jechać. Nie jem, nie myję się, zasypiam w sekundę. Jakieś akty przygotowawcze uprawiam w ostatniej oazie cywilizacji. Myję zęby na stacji benzynowej, przy pompie, różnie.
Bardzo lubię wtedy poranki i spokojnie doprowadzam się do stanu używalności.
Ale właśnie dotarło do mnie, że nigdy nie pojechałam SAMA w jakiś las, duży, bez noclegu upatrzonego. Tak by spokojnie wybrać ładną, nie widoczną polankę i rozkoszować się biwakiem samotnym na dziko.
Do realizacji w najbliższą wiosnę albo lato :D dziękuję za inspirację :)

"Iwo [18:50]:   to się nazywa dorosłość
Księgowy [18:53]:   że się odechciewa?
yoshko [18:55]:   tak, masz wybór, i najprostsze jest nicnierobienie :)"

Offline Mężczyzna Sedymen

  • Wiadomości: 2212
  • Miasto: Pabianice
  • Na forum od: 14.02.2017
Unikam rozstawiania się po zmierzchu. Latarka, kuchenka turystyczna. Wszystko jest bardzo widoczne. Dźwięk się niesie. Mam czołówkę z czerwonym światłem. Rzeczywiście szybko ono "znika" wraz z odległością. Rzadko się zdarza, że jest całkiem krucho z miejscówką. Wtedy na kolację i wszystko co trzeba warto stanąć wcześniej. Ruszamy następnie i rozstawiamy się gdzie indziej na noc. Wtedy biwak to rzeczywiście tylko rozstawienie namiotu. Można i całkiem po ciemku. Ale jeżeli zaczynamy się rozglądać na 1h przed zmrokiem to mam wybór z 20km. Plus możliwość zjechania w bok kilka km + przegląd mapy za terenem sprzyjającym.

Pech się jednak zawsze zdarzy.
W 2016 nocowałem z córką w pobliżu miejscowości Załuki (na S od Supraśla) w lasku oznaczonym różową kropką. Wszystko było ok. Od drogi głównej w bok gruntową. Do lasku skarpa porośnięta dziką łąką. Lasek z drugiej strony miał pola ze zebranym plonem. Żadnego dostępu drogami. Rozbijamy się "za widoku" o 21.00 jest już mocny zmrok i zamierzamy iść do namiotu. Nagle od strony NW do lasku podjeżdża samochód. Gasi silnik... i nic. Pierwsza myśl -ktoś widział. Przyjechał z awanturą. Jednak nie wysiada. Ok. Pracują na 500+. Ale... ile czasu można. W końcu trzeba wysiąść na fajkę. A tu nic. O 2.00 w nocy, be wysiadania, odpalił i odjechał. Pewnie tak jak my podjechał się przespać. Ale nam zepsuł nocleg. Poszedłem tam rano. Samochód przejechał przez puste, orne (ale nie zaorane) pole.
Jeszce w lasach wokół trwało polowanie i całą noc walili z fuzji.
Bywa i tak.
Edit: dodam, że mimo to polecam miejscówkę. Piękny widok na dolinkę ze stawami rybnymi w promieniach zachodzącego słońca. Wszystko było pięknie.


Widok z noclegu


Nasz biwak
« Ostatnia zmiana: 31 Paź 2017, 22:48 Sedymen »

A większą mi rozkoszą podróż niż przybycie! - L. Staff

Offline Mężczyzna byczys

  • Wiadomości: 774
  • Miasto: Tychy
  • Na forum od: 30.09.2013
Z tymi ciągłymi ocenami potencjalnych miejscówek mam podobnie. Generalnie mogę się tylko podpisać pod tym co napisała Pani Kot ;)

Uwielbiam ten moment gdy zbliża się zmierzch i zaczynam się czaić na jakiś kącik tylko dla siebie. Uwielbiam to uczucie, gdy już po wszystkim wsuwam się do śpiwora - taka dziwna satysfakcja  :) To dla mnie nieodłączna część wyjazdów.

Zdarzało mi się rano obudzić na starym cmentarzysku, a także praktycznie na terenie byłego obozu zagłady, w Chełmnie nad Nerem (dostałem się tam jakoś od tyłu przez las). Kto wie, może przypadkiem spałem na jednej ze zbiorowych mogił.

Czasem wyjeżdżam na weekend właśnie po to, żeby przespać się w ciekawym miejscu i po prostu poleżeć sobie gdzieś w namiocie ;) Ostatnio byłem już rozbity chwilę po 19, więc nawet poświęciłem pół godziny na rwanie wysokiej trawy i wyścielenie sobie posłania pod namiotem  (było twardo a miałem cienką karimatę tylko).

Offline Kobieta magdad

  • Wiadomości: 1110
  • Miasto: prawie Kraków
  • Na forum od: 17.08.2006
    • http://www.bajkers.com
Ja jakoś nie mogę się przekonać do samotnego noclegu na dziko - mam za bujną wyobraźnie. Może jakbym była zmuszona i bardzo zmęczona ...

Co innego wybranie DOBREJ miejscówki - oczywiście że za dnia lepiej. I w takich warunkach potrafię długo "grymasić". Lubię ładne miejscówki
Potwierdzam, marg długo grymasi :P.

Offline Kobieta marg

  • Wiadomości: 804
  • Miasto: Tychy
  • Na forum od: 01.01.2012
    • gdzie mnie nosi

Potwierdzam, marg długo grymasi :P.

Oj, tam... ale za to z jakim efektem :P.

Offline Kobieta Janus

  • Wiadomości: 3319
  • Miasto: Melbern
  • Na forum od: 20.06.2010
Akurat łatwiej miejscówkę wybrać po ciemku. Szczególnie gdy jest się zdesperowanym i zmęczonym. W takich sytuacjach nie wybrzydzam i zadowalam się czasem "byle czym". Zdarzały się nawet jakieś wysypiska tuż obok albo dziwne industrialne tereny... Za dnia długo jeszcze bym szukała...
Z tym zupełnie się nie zgodzę. Ostatnio na Bałkanach musieliśmy szukać kilka razy miejscówki po ciemku. Bardzo ciężko było ocenić, czy miejsce jest bezpieczne. Raz na przykład zatrzymaliśmy się kawałek za jakąś wsią - pusto, kawałek nad drogą jakaś osłonięta łączka, w pobliżu żywego ducha... Miejsce wydawało się super do momentu, gdy nagle usłyszeliśmy jakiegoś gościa stojącego z 10 metrów od nas. Gdyby się nie odezwał, w ogóle byśmy go nie zauważyli... Możliwe, że gość nie miał złych zamiarów, ale gdybym była tam sama i właśnie rozbijała namiot, chyba umarłabym ze strachu.

Tagi:
 




Organizujemy







Partnerzy

Patronat






Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum