Autor Wątek: Kobieta - samotnie - namiot - dziko - Polska  (Przeczytany 25245 razy)

Offline Kobieta bruma

  • Szukaj mnie tam, gdzie pieprz rośnie...
  • Wiadomości: 41
  • Miasto: Bydgoszcz
  • Na forum od: 19.08.2015
Widziałam tutaj, może dwa podobne tematy dotyczące samotnych wypraw, ale nie znalazłam tam odpowiedzi na moje pytanie.

Dlatego  pytam się Was drogie panie, czy podróżujecie same po Polsce? Czy spędzacie noce samotnie pod rozgwieżdżonym niebem w przysłowiowych "krzakach"?. Czy czujecie się bezpiecznie?

Zadaje to pytanie często rowerzystkom, które spotykam na trasie i okazuje się, że jest niewiele pań, które na to się decydują. Osobiście żadna z pań, której zadałam to pytanie nie podróżowała w ten sposób po Polsce.  Owszem samotnie, ale nocowanie w wyznaczonych miejscach i kwaterach, albo nocowanie w krzakach, ale w towarzystwie.

Podzielcie się ze mną swoimi doświadczeniami. Sama rozważam i jestem zachęcana do tego sposobu podróżowania (czyt. przez mężczyzn), ale po prostu i zwyczajnie się boję.

Offline Mężczyzna skrzysie.k

  • Kapituła MP-P 2019
  • Absent.With.Out.Leave
  • Wiadomości: 2634
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 29.01.2016
    • Szlaki i Drogi
Kot, Ewcyna, Wrona bez ogona, Kamila Kielar ... to tak, zanim się wypowiedzą "drogie Panie" :-)

Offline Kobieta Werrona

  • Wiadomości: 150
  • Miasto: Żyrardów
  • Na forum od: 01.04.2014
    • Wrona bez ogona
Melduję się :)
Samotnie, całorocznie (w sensie że wypady o wszytskich porach roku, a nie, że do domu nie wracam), ze spaniem i jedzeniem w krzakach  :P.   Uwielbiam to! Poza jakimiś nielicznymi drobnymi incydentami nigdy nic złego mnie nie spotkało, wręcz przeciwnie. Kiedyś woziłam gaz pieprzowy, teraz uważam to za zbędny bagaż. Wiem, jestem niepoprawną optymistką - daję w ten sposób szansę światu, by był dobry. I jest  :D
Moim zdaniem podstawą takich podróży jest brak strachu. Tego przed ludźmi, i tego przed naturą. Jeśli boisz się dzika czy łosia to możesz być pewna, że odwiedzą Cię nocą. Wtedy albo sobie z nimi spokojnie pogadasz, albo padniesz na zawał  :D. Co do spotkań z ludźmi - każda z nas potrafi ocenić, czy nie kreuje się jakaś "sytuacja zagrażająca" i w porę reagować. Tu mogę powiedzieć, że wiek i brud podróżny są w takich chwilach moimi sprzymierzeńcami  :P
« Ostatnia zmiana: 13 Kwi 2017, 13:15 Werrona »

Offline Kobieta Kot

  • Wiadomości: 789
  • Miasto: Blisko Poznania
  • Na forum od: 29.08.2013
Jestem i ja  :)
Podróżuję samotnie zarówno w Polsce, jak i za granicą (Europa, cywilizacja - nie pcham się sama tam, gdzie przypuszczam, że ze względu na obyczaje, kulturę nie będę czuła się bezpiecznie).

Noclegi najbardziej lubię na dziko. Uwielbiam wprost te chwile, gdy zaczynam rozglądać się za właściwym miejscem, gdy już je znajduję, gdy w nim jestem i gdy rano się krzątam przed ruszeniem w dalszą drogę. Ostatnio tak spałam w miniony weekend  ;D.

Zawsze wybieram miejsca, co do których mam przypuszczenie graniczące z pewnością, że nikt go w nocy, wieczorem, czy nad ranem nie odwiedzi. Czyli nie śpię przy wiatach turystycznych, na punktach widokowych, itd. Lubię, gdy na miejsce noclegu nie prowadzi żadna droga, gdy trzeba kawałek pójść miedzą, czy na przełaj w las. Co do pory rozbijania obozowiska - nie ma to aż takiego znaczenia, czy robię to po ciemku, czy o szarówce. Po ciemku - staram się nie palić lampek, aby nie było mnie widać.

Nie lubię być zależna, dlatego wolę spać na dziko w krzakach niż na kwaterze. Lubię też jeździć sama, jak i sama nocować w taki właśnie sposób :)
Ég hjóla oftast nær í vinnua.
www.kot.bikestats.pl

Offline średni

  • Wiadomości: 1271
  • Miasto: Strzelce Op.
  • Na forum od: 18.02.2009
Nie zapominajmy o marg jeździ w towarzystwie,ale sporo wypadów ciekawych ma też samotnie przejechanych i można wiele się od niej nauczyć i w planowaniu i w mapach zarówno czy to kobiety i mężczyźni.Polecam ;).
Ten kto nie podróżuje nie zna wartości człowieka.
"Góry Uczą Pokory"

Offline Kobieta bruma

  • Szukaj mnie tam, gdzie pieprz rośnie...
  • Wiadomości: 41
  • Miasto: Bydgoszcz
  • Na forum od: 19.08.2015
Dziękuje serdecznie za odpowiedzi i wskazówki jak dobierać miejsce i inne cenne uwagi. Czuję się zachęcona i poziom mojej odwagi wzrósł  ;D. Po liczbie postów w temacie utwierdzam się jednak w przekonaniu, że taki sposób podróżowania nie jest powszechny wśród pań.

Uwielbiam to! Poza jakimiś nielicznymi drobnymi incydentami nigdy nic złego mnie nie spotkało, wręcz przeciwnie.

hmm a jakie incydenty masz na myśli? Z ludźmi czy zwierzętami w roli głównej. Dzikich zwierząt się nie boję. Z doświadczenia wiem, że one zawsze boją się nas bardziej. Co innego jeśli mówimy o zdziczałych psach, one potrafią być agresywne i człowieka się nie bać. Najbardziej i zawsze obawiam się ludzi. Zwłaszcza ludzi w ciemnościach.


Nie lubię być zależna, dlatego wolę spać na dziko w krzakach niż na kwaterze.

Właśnie tego mi brakuje w dotychczasowych wycieczkach, niezależności i poczucia wolności. Jadę przed siebie i nie muszę zamartwiać się, że wraz z zachodem słońca powinnam być tam..a wciąż jestem tu.

Nie zapominajmy o marg jeździ w towarzystwie,ale sporo wypadów ciekawych ma też samotnie przejechanych i można wiele się od niej nauczyć i w planowaniu i w mapach zarówno czy to kobiety i mężczyźni.Polecam ;).

To zapraszam marg do podzielenia się swoimi doświadczeniami :)

Offline Kobieta marg

  • Wiadomości: 910
  • Miasto: Tychy
  • Na forum od: 01.01.2012
Hej, wywołaliście mnie :D ok

Bardzo, baaardzo lubię jeździć sama. Po górach też lubię sama się włóczyć...
Ale jeszcze bardziej lubię w fajnym towarzystwie ;D

Chcę przez to powiedzieć, że jeśli akurat nie ma chętnych na wspólny wyjazd, to nie jest to problem...
Noclegi rozwiązuję zwykle na dwa sposoby. Jak tylko się da, to wybieram miejsce bezludne, o zmroku, lub po ciemku... Mogę spać w namiocie, mogę w płachcie czy pod kawałkiem folii :) I bardzo to lubię (Marzeny tak mają :D)
Czasem jednak nie ma takiego miejsca (szczególnie na dłuższych wyjazdach w nieznane tereny), to jadąc przez wioski czy podmiejskie tereny staram się namierzyć jakiś budzący zaufanie dom z ogródkiem albo łąką w pobliżu i pytam o możliwość przenocowania. Najlepiej jak rodzina jest duża, dzieciata... ;)

Biwakowanie w większej grupie daje większą swobodę w wyborze miejsca noclegu, ale nie zwalnia od zachowania minimum rozsądku. Kilka niezbyt przyjemnych sytuacji na biwakach mieliśmy właśnie w większej grupie... bo poczucie bezpieczeństwa sprawia, że przestajemy być ostrożni...

Choćby na jednej z wyprawek forumowych, gdzie było nas chyba ponad 20 osób niejaki Seba z kolegami dość skutecznie zepsuł nam wieczór... :D

Ale to jest wkalkulowane w "przygodę". Zdecydowanie jednak częściej, jak to Werrona napisała, jest wręcz przeciwnie i świat okazuje się dobry...

Brud i wiek - no, prawda... Choć na wschodzie Turcji to nie stanowiło przeszkody i miałyśmy znów okazję być podrywane w taki totalnie gówniany sposób ;) I mimo że było to kompletnie prostackie, to śmiejemy się do dziś... w sumie fajne doświadczenie przypomnieć sobie jak to było ponad 20 lat temu!! ;D
W takich chwilach człowiek zaczyna cenić sobie swój wiek ;)

Aha, przypomniałam sobie, że ostatnio na Bałkanach kilka razy nocowałam przy monasterach - świetne miejsca, z klimatem, nigdy nikt nie odmówił, zawsze jest do dyspozycji jakaś łazienka...
Meczety też są dobre...
A u nas pewnie kościoły... chociaż chyba nigdy nie korzystałam. Ale jeśli na początek nie czujesz się pewnie w samotnym biwakowaniu, to możesz rozważyć taki wariant.


« Ostatnia zmiana: 21 Kwi 2017, 22:16 marg »

Offline Kobieta Janus

  • Wiadomości: 3452
  • Miasto: Melbyn
  • Na forum od: 20.06.2010
Wiele razy jeździłam z sakwami sama, ale akurat nie po Polsce. Moim zdaniem dobrym pomysłem na start jest Skandynawia - praktycznie wszędzie wolno tam rozbić namiot, ładnych miejscówek pod dostatkiem, a przede wszystkim jest bardzo bezpiecznie (może poza miastami, jak wszędzie).
Jeździłam też z mikim po Beskidzie Niskim i Bieszczadach, w sumie podobnie :)

Offline Kobieta bruma

  • Szukaj mnie tam, gdzie pieprz rośnie...
  • Wiadomości: 41
  • Miasto: Bydgoszcz
  • Na forum od: 19.08.2015
Drogie dziewczyny, a więc zachęcona Waszymi pozytywnymi relacjami, odważyłam się i spędziłam tego lata, aż dwie noce na dziko samotnie w lesie;)! I to pod rząd! Hmmm po tym doświadczeniu stwierdziłam, że to jednak jest dla ludzi o mocnych nerwach, a ja póki co do nich jeszcze nie należę. Nie mówię, że nigdy więcej, ale raczej w ostateczności ;).

Za dobrą radą, rozpoczęłam szukanie noclegu  tak godzinę przez zachodem słońca. I powiem, że było to bardzo stresujące zajęcie zwłaszcza, gdy nie za bardzo zna się okoliczny teren. Co wbiłam się w zalesioną część to wyskakiwał mi płot i teren wojskowy, albo inne zielone plamy na mapie okazywały się podmokłymi łąkami z rojem komarów etc. - ale udało się ostatecznie w porę coś znaleźć.

Namiot w lesie trzeba rozkładać błyskawicznie - komary zjadają żywcem (przynajmniej miejsca wybrane przeze mnie obfitowały w nie). Uniemożliwiały zjedzenie kolacji i śniadania. Zatem moje miejsca były tylko sypialnią.

Noc nie zapada za szybko, planowany zachód słońca to jeszcze co najmniej godzina nim będzie zupełnie ciemno, zatem siedzenie w namiocie i oczekiwanie, aż namiot zostanie osnuty bezpieczną ciemnością również było stresujące. W tych miejscach, które wybrałam mógł mnie znaleźć tylko największy szaleniec z szaleńców wśród ludzi i to mnie martwiło również, przez większą część nocy.

Zwierzęta mniej straszne od człowieka również były niepokojące...zwłaszcza, gdy gromadami w niewielkiej odległości przebiegały koło obozowiska lochy z warchlakami oraz dzik wielkości cielaka (jego będę na długo pamiętać. Aż ziemia się zatrzęsła pod jego racicami!).
Wyjście za potrzebą w środku nocy też nie należy do najprzyjemniejszych. Hałas łamanych gałązek i te ślepka w ciemności....dobre, było to, że to one uciekały.

Świt w lesie zaczyna się bardzo wcześnie, zwłaszcza letnią porą. Po trzeciej w nocy zaczynają się już ptasie trele. Było bardzo głośno, skutecznie to uniemożliwiało ponowne wejście w sen. Jak się okazało, miało to też dobre strony, wcześniej zaczęty dzień, sprawiał, że udawało mi się przejechać naprawdę wiele kilometrów.

Podsumowując, gdyby nie moje lęki i stres to byłoby po prostu pięknie :)

Teraz zaczynam się również bać pogody, ostatnie burze jakie przeszły nad Polską zniszczyły tak wiele drzew i zabrały życie ludzkie. W swoich wycieczkach po lasach miałam już takie doświadczenie, że drzewo po prostu przewróciło się nagle. Tak same z siebie, całe, upadło na ścieżkę. Na szczęście w bezpiecznej odległości ode mnie.

Offline EASYRIDER77

  • Wiadomości: 3701
  • Miasto: INOWROCŁAW
  • Na forum od: 27.07.2010
super, dałaś radę. Teraz to już tylko się przyzwyczaić. Ja nie przepadam za spaniem samemu, zwyczajnie towarzyski jestem. Może to od charakteru zależy?

Offline Mężczyzna globalbus

  • Wiadomości: 6068
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 03.05.2011
    • blog podróżniczy
doświadczenie przychodzi z czasem. Są lepsze i gorsze miejsca do spania na dziko. Tych najlepszych nie zastąpi żaden hotel, a te gorsze z czasem idzie ominąć.

Jak jest się w pojedynkę, to wywołuje się mniej hałasu (chyba, że rozmawiasz sama ze sobą na głos), łatwiej skryć się przed wzrokiem, będąc bardzo blisko cywilizacji.

My home is where my bike is.

Offline Mężczyzna emes

  • i tak nie dojedzie
  • Wiadomości: 3920
  • Miasto:
  • Na forum od: 09.06.2010
    • http://north-south.info
Podsumowując, gdyby nie moje lęki i stres to byłoby po prostu pięknie

Początek masz dobry, teraz pozostaje jedynie szlifować technikę :D

Parę drobnych porad do szukania przygodnych miejscówek:
  • Warto mieć czołówkę z czerwonym światłem. Raz, że nie rzuca się w oczy tak bardzo, dwa że nie oślepia. Natychmiast po wyłączeniu Twoje oczy będą przystosowane do ciemności, podczas gdy przy białym świetle będą potrzebowały chwili na adaptację.
  • Kierowcy w nocy praktycznie nie są w stanie zauważyć biwaku rozbitego dalej niż 10m od skraju drogi. O ile nie eksponujemy odblasków, ale i tych bym nie przeceniał - w nocy sporo śmieci odbija światło.
  • Rozbijając się przy drodze warto zrobić to na wzniesieniu powyżej jej poziomu. Trzymetrowa skarpa to już luksus, który chroni przed wzrokiem kierowców i ogranicza hałas. (O zaletach biwaku na górce podczas deszczu chyba pisać nie muszę.)
  • Biwakujemy wewnątrz łuków drogi, wtedy nikt nie będzie omiatał namiotu światłem przednich reflektorów.
  • Jeśli z ruchliwej drogi chcesz zjechać do lasu, zatrzymaj się i udawaj że pijesz, sprawdzasz telefon, grzebiesz w torbie, itp. jednocześnie obserwując ruch. W końcu nadejdzie moment, że nic nie jedzie. Wtedy nura w krzaki! :)

Fauny nie należy się obawiać. Najgroźniejszym zwierzęciem w polskich lasach jest kleszcz.

Teraz jest fajna pora na dzikie biwakowanie. Oprócz kukurydzy wszystko zebrane i prócz lasów i łąk dostępny jest również ogromny areał pól uprawnych. Udeptane ściernisko to często piękne i wygodne miejsce, szczególnie gdy teren jest pagórkowaty.

Offline Mężczyzna Waxmund

  • Moderator Globalny
  • Ironman
  • Wiadomości: 10419
  • Miasto: Baszowice k/Kielc
  • Na forum od: 07.06.2007
    • www.waxmund.pl
W środku pola kukurydzy też może być fajnie. Tu dopiero wyobraźnia ma pole do popisu.
Czasami na drodze spotykam prawdziwych rowerowych szaleńców, pędzą na złamanie karku i wbrew rozsądkowi... naprawdę... aż ciężko ich czasem wyprzedzić...

www.waxmund.pl

Offline Mężczyzna podjazdy

  • niech tak się stanie
  • Wiadomości: 6595
  • Miasto: Poznań
  • Na forum od: 01.02.2011
Teraz jest fajna pora na dzikie biwakowanie
Przede wszystkim noc długa. Ciemność ogromnie pomaga w biwakowaniu na dziko. Na Islandii był z tym pewien problem - trzeba było się jednak oddalić od szosy i to daleko, jeśli chciało się mieć 100% komfortu, że nikt nie będzie niepokoił.
"Mogło być gorzej. Twój wróg mógł być twoim przyjacielem." Stanisław Jerzy Lec.

Offline Mężczyzna sinuche

  • Wiadomości: 1357
  • Miasto: Beskid
  • Na forum od: 17.04.2009
Teraz jest fajna pora na dzikie biwakowanie
Przede wszystkim noc długa. Ciemność ogromnie pomaga w biwakowaniu na dziko.

Z tym że, trudniej znaleźć fajne miejsce w ciemnościach, a i samo rozbicie namiotu, ugotowanie przysłowiowego "makaronu" jest utrudnione. Trzeba latarka błyskać.
W zimie, statrałem się rozbijać, jak jeszcze było jasno (szaro), a zwijałem obóz wcześnie rano, w ciemnościach. Dla mnie łatwiej zwinąć namiot niż go rozstawić w ciemnościach.

Tagi:
 




Organizujemy







Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum