Autor Wątek: [Wydzielony] Pulsometr - najlepszy przyjaciel sakwiarza? ;)  (Przeczytany 5973 razy)

Offline Mężczyzna Waxmund

  • Moderator Globalny
  • Ironman
  • Wiadomości: 10399
  • Miasto: Baszowice k/Kielc
  • Na forum od: 07.06.2007
    • www.waxmund.pl
Cytat: "Dynuel"
ps. jeszcze jedna uwaga do moderatorów, to nepokazywanie ilości napisanych postów faktycznie było by dobrą sprawą...


a to po co? fajnie widać kto ile napisał, kto jest aktywny na forum a kto nowy.... :wink:

Pulsometr może coś tam daje, ale jak dla mnie to tylko kolejny niepotrzebny stres. Cały ostatni rok jeździłem nawet bez licznika i czułem się wolny :D w tym roku go założyłem i znów jest ciągłe wpatrywanie się i myśli typu 'o nie, jadę poniżej średniej'  :mrgreen:

Jakbym miał jeszcze na pulsometr patrzyć to by już była masakra. Nie dość że jechał bym poniżej średniej to jeszcze bym nie mógł szybciej  :mrgreen:


A wg mnie lepiej przystosowywać mięśnie do trochę większego wysiłku, i pulsometr nie ma tu nic do gadania.... Bardzo dużo zależy od dnia (nawet momentu w danym dniu), psychiki, jedzenia, wypoczęcia poprzedniego dnia.... jeżdżąc z pulsometrem może porównasz wysiłek na tym samym dystansie, ale ciężko będzie raczej uzyskać takie same 'zewnętrzne' czynniki - czyli wynik nie będzie miarodajny.....

Ale jeśli chcecie sobie go używać z Blind Bob'em to oczywiście nic mi do tego, a nawet jestem ciekawy czy rzeczywiście coś wam da na tym, wg Michała W. zbyt niskim do używania pulsometru etapie.... powodzenia!  :wink:
Czasami na drodze spotykam prawdziwych rowerowych szaleńców, pędzą na złamanie karku i wbrew rozsądkowi... naprawdę... aż ciężko ich czasem wyprzedzić...

www.waxmund.pl

Offline Mężczyzna transatlantyk

  • Moderator Globalny
  • GM 1899
  • Wiadomości: 6392
  • Miasto: Annopol
  • Na forum od: 21.11.2007
Dużo było dyskusji o pulsometrach, gdy nie było mnie kilka dni, więc kilka uwag :
1. Każdemu wolno kochać, pulsometry też
2. Prawdziwą przydatność mają one dla wyczynowców, żeby rozsądnie kontrolować swój trening. Dla treningu wytrzymałości najbardziej korzystny jest trening w górnej strefie tzw. pracy tlenowej i tzw. trening interwałowy. I tu trzeba sytuację kontrolować pulsometrem, wtedy on pomaga. Jeżeli kogoś interesuje trening, to podstawy fizjologii i przemian energetycznych w organiźmie trzeba znać. To jest w internecie i w książkach. W czasie długotrwałego wysiłku organizm czerpie energię z glikogenu (węglowodan !) zawartego we krwi, a ponieważ jego zapas jest skromny, to po jakimś czasie zaczyna go sobie produkować z tłuszczów (nie z mięśni). Zapas tego tłuszczu jest ogromny nawet u chudzielców. Do tego wszystkiego potrzeba mnóstwo tlenu, a trening wytrzymałościowy jest po to, żeby organizm "nauczył się" tych przemian energetycznych.
3. Puls dochodzi do maksymalnego wymiaru wskutek intensywności wysiłku, nie jego długotrwałości. Jadąc nawet 500 km w tempie 20/godz zakwasisz się, odwodnisz, nadwyrężysz mięśnie i ścięgna, w końcu padniesz z głodu, ale nie zmusisz serca do maksymalnego tętna. Natomiast bardzo szybko dochodzi się do maksymalnego tętna np. ścigając się z Remigiuszem pod górę Kamieńsk :D  , czyli na stosunkowo krótkim dystansie, ale przy maksymalnym wysiłku.
4. Maksymalne tętno jest zależne od wieku delikwenta i jego wytrenowania.



Offline Quapcio

  • Wiadomości: 310
  • Miasto: Laski k/Wwy
  • Na forum od: 09.07.2008
Z kilkoma zastrzeżeniami, że czerpie najpierw z glukozy krwi i glikogenu w mięśniach i wątrobie (nie we krwi - glikogen nie rozpuszcza się, więc by nie przeszedł do mięśni, ale jest w nich rozkładany do glukozy, która natychmiast jest spalana) zgadzam się :)
Natomiast najfajniej jest jak wysiłek jest intensywny długotrwale ;) - po czymś takim padam na twarz, ale zawsze jestem szczęśliwy :)

Offline Mężczyzna transatlantyk

  • Moderator Globalny
  • GM 1899
  • Wiadomości: 6392
  • Miasto: Annopol
  • Na forum od: 21.11.2007
Szczegóły mogę mylić, nie mam przygotowania medycznego, a "przerabiałem" te rzeczy trenując biegi długodystansowe pod koniec lat dziewięćdziesiątych, czyli z dziesięć lat temu, więc i czas zrobił swoje :D
Co do zmęczenia po wysiłku - to mam zupełnie to samo. Po prostu to lubię.



Offline JD

  • Wiadomości: 98
  • Miasto: Ząbki
  • Na forum od: 03.04.2009
Cytat: "transatlantyk"
Szczegóły mogę mylić, nie mam przygotowania medycznego, a "przerabiałem" te rzeczy trenując biegi długodystansowe pod koniec lat dziewięćdziesiątych, czyli z dziesięć lat temu, więc i czas zrobił swoje :D
Co do zmęczenia po wysiłku - to mam zupełnie to samo. Po prostu to lubię.


A co się stało, że nie biegasz, pod nosem masz Viesegard maraton, chyba od czterech lat. :wink:
Ja jestem jeszcze na etapie biegania i staram się łączyć bieganie z jazdą na rowerku.  :mrgreen:
Zgadzam się, że pulsometr pomaga w bieganiu nawet amatorowi, na rowerze to dla mnie zbędna zabawka.

pzdr
Jarek

Offline Mężczyzna transatlantyk

  • Moderator Globalny
  • GM 1899
  • Wiadomości: 6392
  • Miasto: Annopol
  • Na forum od: 21.11.2007
Krótko mówiąc bieganie znudziło mi się. Coraz trudniej było mi się zmobilizować do treningu, a żeby się jakoś ruszać powróciłem do roweru, mojej wielkiej miłości sprzed lat. Maraton Wyszegradzki ( jak dla mnie - ryterski) przejechałem dwukrotnie rowerem
towarzysząc kolegom  z dawnych lat i "serwisując" niektórych po drodze.



Tagi:
 




Organizujemy








Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum