Autor Wątek: Nasze rowery na wyprawie  (Przeczytany 91069 razy)

Offline Mężczyzna MCsubi

  • Wiadomości: 1646
  • Miasto: Bezdomny menel rowerowy
  • Na forum od: 13.05.2018
Odp: Nasze rowery na wyprawie
« 23 Mar 2020, 16:07 »
Cro-mo miały tylko Sporty, niektóre nawet były na Reynoldsie i były rozdysponowywane wyłacznie do klubów. Rowery turystyczne były ze zwykłej stali węglowej, ale lutowane na mufkach.
Temat z klinami - należało podeprzeć korbę (by nie zbrinellować łożysk) i solidnie trzasnąć młotem w klin. Sruba była tylko zabezpieczeniem. Kto próbował dociągnąć polski klin śrubą nie miał na to szans, bo  stal była  celowo bardzo miękka i gwint zrywał się przed osiągnięciem właściwego zacisku.

Offline Mężczyzna Viracocha

  • Wiadomości: 527
  • Miasto: Piemont
  • Na forum od: 11.04.2007
Odp: Nasze rowery na wyprawie
« 23 Mar 2020, 16:32 »

A Orkany to z barankiem były? Do dziś mam ramę kolegi (czerwono-czarną bez napisów z końcówki lat '90) w rozmiarze 60 (a chłopina 164 cm) właśnie ze stalową kierownicą barankową. Kolega jeździł po to cudo z Pionek aż do Rzeszowa a i tak upolował nadwymiar z wygiętą do góry rurką poziomą. Ten model miał napęd 2x6, suport był na kwadrat ale z konstrukcją konusową jak piasty. Do przekładki w mniejszą ramę Cr-mo poszły manetki na rurze skośnej i chromowane błotniki. Służą do dziś.

Orkany miały baranka, Passaty zresztą też. W Wagantach natomiast była prosta kierownica.

Offline Mężczyzna MCsubi

  • Wiadomości: 1646
  • Miasto: Bezdomny menel rowerowy
  • Na forum od: 13.05.2018
Odp: Nasze rowery na wyprawie
« 23 Mar 2020, 16:56 »
Na wspominki nam się wzięło, jakbyśmy mieli zaraz kojfnąć na koronkę.

Offline Mężczyzna Rado

  • Wiadomości: 1362
  • Miasto: Lublin
  • Na forum od: 25.05.2011
Odp: Nasze rowery na wyprawie
« 23 Mar 2020, 17:18 »
Gdy jestem u rodziców, to czasem śmigam ZZR Maraton z '67 r. - w kolorze "bianchi".
Foto poglądowe/koloryzowane: https://imged.pl/zzr-maraton-oryginal-z-lat-60-24777332.html

Na podjazdach się męczę, na zjazdach odpoczywam, a na płaskim po prostu pedałuję :)

Offline Mężczyzna Bitels

  • Wiadomości: 1469
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 23.07.2010
Odp: Nasze rowery na wyprawie
« 23 Mar 2020, 17:27 »
Orkany miały baranka, Passaty zresztą też. W Wagantach natomiast była prosta kierownica.
W '85 roku ojciec kupił mi passata.
Chociaż kupił to za dużo powiedziane. Na zapleczu sklepu załatwił sprawę, bo w dostawie były tylko 2 takie rowery.
Pierwszy mój rower z przerzutkami z cudną seledynową ramą.

Offline Mężczyzna docent161

  • Wiadomości: 588
  • Miasto: KWA ....
  • Na forum od: 06.05.2018
Odp: Nasze rowery na wyprawie
« 23 Mar 2020, 17:40 »
To był zakup na talon motywacyjny ;)

Offline Mężczyzna Sedymen

  • Wiadomości: 3941
  • Miasto: Pabianice
  • Na forum od: 14.02.2017
Odp: Nasze rowery na wyprawie
« 23 Mar 2020, 18:24 »
Orkana właśnie tak wyposażonego. Napęd - Favorit 2x5.
Taka przerzutkę miałem dokładnie.
Czemu nie piszecie o czerwonych Wagantach - rowerach na podróże?
Ja pisałem. Miałem czerwonego Waganta. Z zielonym lusterkiem, które się potłukło :( Ojciec kupił go na bocznicy kolejowej w Koluszkach. I dojechał nim do Pabianic. Kiedyś to był prawdziwy wolny handel :)

Teraz spać nie będę mógł. Musze wyszperać czy ja miałem Pasata czy Orkana?

A większą mi rozkoszą podróż niż przybycie! - L. Staff

Offline Mężczyzna Sedymen

  • Wiadomości: 3941
  • Miasto: Pabianice
  • Na forum od: 14.02.2017
Odp: Nasze rowery na wyprawie
« 23 Mar 2020, 18:33 »
Zadzwoniłem do kolegi, z którym zamieniłem się na Waganta. To był jednak Orkan  ;D

A większą mi rozkoszą podróż niż przybycie! - L. Staff

Offline Mężczyzna Borafu

  • Moderator Globalny
  • Wiadomości: 8277
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 02.04.2010
Odp: Nasze rowery na wyprawie
« 23 Mar 2020, 18:33 »
Ja miałem Rekorda 10 (po składaku, który był pierwszy).
Miał napęd 2x5, co go odróżniało od "zwykłego" Rekorda z napędem 2x4.
Do dziś pamiętam ceny z 1975, pewnie dlatego że długo na niego zbierałem.
Rekord kosztował 2230zł a Rekord 10 - 2300zł
Marki przerzutki nie pamiętam, ale pamiętam że mostek był praktycznie zerowej długości i przy każdym hamowaniu czułem że OTB jest blisko. Wymieniłem go na jedyny dostępny w sklepach mostek, który miał z kolei 10 albo 12 cm, co z kolei było zdecydowanie za dużo, ale pośredniego nie byłem w stanie kupić.

Offline Mężczyzna Mariusz

  • Jestem, jaki jestem...
  • Wiadomości: 1936
  • Miasto: Leszno
  • Na forum od: 18.02.2012
Odp: Nasze rowery na wyprawie
« 23 Mar 2020, 19:11 »
Tak były "talony" na rowery.
Można je było zdobyć od rolnika, który odstawiał żywiec do skupu. Uprawniało to do zakupu roweru w sklepach GS. Lata 80/90.  Ale ogólnie rowery były w wolnej sprzedaży-jak były dostępne.
W dobie internetu każdy kreuje swój wizerunek, tak jak chciałby, by widzieli go inni...
Każdy jest tu seksbombą, póki ma top fejs i konto, plastikowe lale nadymane jak ponton,
Ukryci za nickiem, poznają się jednym klikiem, bajerują się zamiast słowem plikiem...  
A trików jest bez liku, tą albo tą, która lepszy robi dzióbek na fejsiku...Ulepieni jak z plastiku, takich ludzi jest bez liku, żyj naprawdę, nie w wirtualnym cyrku...     Mesajah

Offline Mężczyzna łatośłętka

  • Skup i ubój. Rozbiór.
  • Wiadomości: 6159
  • Miasto: nie, wioska
  • Na forum od: 21.03.2013
Odp: Nasze rowery na wyprawie
« 23 Mar 2020, 20:39 »
Ja pisałem. /.../

Tak, jednak nazbyt mało.
Wraz przeskoczyłeś na takie, o jakich nie wiedziałem, że są.

/.../ który odstawiał żywiec do skupu. Uprawniało to do zakupu roweru w sklepach GS. Lata 80/90.  /.../

Szczerze bardzo Ci dziękuję, Mariusz - słowa, frazy, skróty sercu tak miłe.
Na wspomnienie normalnie się wzruszyłem.

/.../
Temat z klinami - należało podeprzeć korbę (by nie zbrinellować łożysk) i solidnie trzasnąć młotem w klin. Sruba była tylko zabezpieczeniem. Kto próbował dociągnąć polski klin śrubą nie miał na to szans, bo  stal była  celowo bardzo miękka i gwint zrywał się przed osiągnięciem właściwego zacisku.

Napierniczaliśmy wszystkim w te kliny - nic.
Gwint się zrywał - przerażenie jeszcze pamiętam.

Choć nie wiem co to znaczy, za słowo "zbrinellować" otrzymujesz (już drugą) Nagrodę Główną*.

*przedtem za "klar"
tutaj jestem łatoś, odtąd łętka ... łatośłętka!

Offline Mężczyzna Rowerownik

  • Wiadomości: 205
  • Miasto: Okolice Wrocławia
  • Na forum od: 18.05.2014
Odp: Nasze rowery na wyprawie
« 23 Mar 2020, 20:57 »

/.../
Temat z klinami - należało podeprzeć korbę (by nie zbrinellować łożysk) i solidnie trzasnąć młotem w klin. Sruba była tylko zabezpieczeniem. Kto próbował dociągnąć polski klin śrubą nie miał na to szans, bo  stal była  celowo bardzo miękka i gwint zrywał się przed osiągnięciem właściwego zacisku.

Napierniczaliśmy wszystkim w te kliny - nic.
Gwint się zrywał - przerażenie jeszcze pamiętam.

Choć nie wiem co to znaczy, za słowo "zbrinellować" otrzymujesz (już drugą) Nagrodę Główną*.

*przedtem za "klar"

Ja miałem szczęście bo mój tato był ślusarzem i po którymś tam zerwanym i wyślizganym klinie, ojciec wytoczył  hartowane kliny w różnych średnicach do tego miały one fajny patent, gwint zaczynał się pół centymetra poniżej końca klina więc można było śmiało prać młotkiem bez ryzyka zniszczenia gwintu.

Zadzwoniłem do kolegi, z którym zamieniłem się na Waganta. To był jednak Orkan  ;D

Fajna historia:
http://witoldmalecki.com/rowery/pasat/pasat.html


Rok 1971. Zdjęcie zrobione w Stuposianach. Dla mnie pamiętny wyjazd rowerowy w Bieszczady. Z Łowicza przez Sandomierz, Kraków, Łańcut. Pierwszy raz byłem w jakichś górach. Dwie noce w Bieszczadach pod gołym niebem, przykryty kocem, który widać na zdjęciu. Rower marki URAL. Już niestety nie istnieje.



Jest szansa na relację?

Offline Mężczyzna Miciek

  • dawniej xmk
  • Wiadomości: 1060
  • Miasto: Sierpc
  • Na forum od: 08.05.2009
    • Moje wyprawy
Odp: Nasze rowery na wyprawie
« 23 Mar 2020, 21:06 »
Kupiłem u Czechów Favoritkę.
Favorit - moja pierwsza kolarka, którą rodzice kupili mi w ósmej klasie. Lżejszego roweru już nigdy w życiu nie miałem. Ależ to cudo śmigało! Tylko ciągle kapcie łapałem. Nie to co teraz...
Ad Infinitam Dei Gloriam

Offline Mężczyzna transatlantyk

  • Moderator Globalny
  • GM 2104
  • Wiadomości: 6899
  • Miasto: Annopol
  • Na forum od: 21.11.2007
Odp: Nasze rowery na wyprawie
« 23 Mar 2020, 22:42 »
Jest szansa na relację?

Szansa jest. :D Relacja też. :D Posyłałem link kilka postów wcześniej Pawłowi70.
http://elektra.alte.pl/transatlantyk/bieszczady.html



Offline Mężczyzna Sedymen

  • Wiadomości: 3941
  • Miasto: Pabianice
  • Na forum od: 14.02.2017
Odp: Nasze rowery na wyprawie
« 24 Mar 2020, 11:35 »
#Transatlantyk. To dojechałeś w końcu do tej dziewczyny, czy nie, bo z relacji nie wynikają wasze relacje?
Ps. Część fot - 404

A większą mi rozkoszą podróż niż przybycie! - L. Staff

Tagi:
 




Organizujemy










Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum