Autor Wątek: Nasze rowery na wyprawie  (Przeczytany 91067 razy)

Offline Mężczyzna globalbus

  • Wiadomości: 6699
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 03.05.2011
    • blog podróżniczy
Odp: Nasze rowery na wyprawie
« 22 Mar 2020, 13:26 »
Tylko to ten sentyment w stylu "kuuurla, kiedyś to było".

Większość wyrobów ZZR to był gównolit pierwszej klasy. Ukręcające się osie, połamane szprychy, pękające ramy. Były sprzęty na lepszych komponentach, ale raczej mało kto je miał.

My home is where my bike is.

Offline Wilk

  • Użytkownik forum
  • Wiadomości: 12913
  • Miasto: Warszawa
  • Na forum od: 09.07.2006
    • Wyprawy Rowerowe
Odp: Nasze rowery na wyprawie
« 22 Mar 2020, 13:32 »
Tak starych czasów nie pamiętam, ale jak zaczynałem w liceum to każdy jeździł na tym co wyciągnął z komórki. I jakoś dawaliśmy radę na wielodniowych wyprawkach. jakoś też nie pamiętam większych awarii uziemniających rowery.  Dzisiaj na pytanie o taki sprzęt na wyprawę dostałbyś odpowiedź, że nie dojedziesz za róg własnego domu.
Rower to jednak prosta maszyna, póki sami jej nie skomplikujemy.

Ale też nie przesadzajmy, że Ukraina to jest sprzęt nadający się na wyprawy. Kiedyś się tak jeździło, bo nic innego nie było, a nie dlatego, że to był dobry sprzęt. Fajnie wyglądają takie zdjęcia, ale brak przerzutek to jednak drastycznie utrudnia jazdę w górskim terenie, a i na płaskim to średnio przyjemne. Dać się da, ale nie jest to ten poziom frajdy z jazdy co na współczesnym rowerze, a w górach z bagażem to już w ogóle nie ma jazdy.

Większość wyrobów ZZR to był gównolit pierwszej klasy. Ukręcające się osie, połamane szprychy, pękające ramy. Były sprzęty na lepszych komponentach, ale raczej mało kto je miał.

Dokładnie, o tym tez warto pamiętać. Pamiętam jak to w Wagancie kolegi non-stop odpadał pedał, bo takie gwinty były gówniane; w końcu to dał do przyspawania ;). A inna akcja to jak w czasie jazdy z suportu iskry w czasie jazdy poszły, bo tak się łożysko zatarło  ;)

Offline Mężczyzna sinuche

  • Wiadomości: 1606
  • Miasto: Beskid
  • Na forum od: 17.04.2009
Odp: Nasze rowery na wyprawie
« 22 Mar 2020, 13:36 »
Ukraina to był sprzęt made in CCCP. Gniotsa nie łamiotsa. Nie przypominam sobie by ZZR składało go na licencji ;D
Problem był głównie z mocowaniem korb do suportu na kliny, które to połączenie łapało luz, nawet pamiętam był nietypowy gwint klina 7mm.
Dodatkowo hamulec bębnowy typu torpedo, lubił łapać luzy - łapał co 2-3 obrót do tyłu.
Ale to były lata 70'te, wtedy nikt (poza Transatlantykiem) nie myślął o wyprawach.

Offline Mężczyzna Sedymen

  • Wiadomości: 3941
  • Miasto: Pabianice
  • Na forum od: 14.02.2017
Odp: Nasze rowery na wyprawie
« 22 Mar 2020, 13:43 »
Dla mnie największym przełomem technologicznym było przejście z mocowania korby "na klin" na "kwadrat". W końcu rozwiązał sie problem wiecznego luzu.
Ps. W tym samym czasie pisaliśmy. Cieszę się, ze nie tylko ja miałem traumę na tym punkcie.

A większą mi rozkoszą podróż niż przybycie! - L. Staff

Offline Mężczyzna RS

  • Wiadomości: 1922
  • Miasto: Częstochowa
  • Na forum od: 17.11.2016
Odp: Nasze rowery na wyprawie
« 22 Mar 2020, 13:50 »
Na Ukrainie można się wybrać np. w Pamir (Elwood).

Z ZZR wychodziły też fajne, szosowe rowery na dobrym osprzęcie (np. Campie) i z markowych rur, ale była to produkcja raczej jednostkowa, na zamówienia klubów. W każdym razie dało się - miał kto to robić.
Wagant, to już produkcja Rometu, który mocno obniżył loty, bo taki był klimat.
« Ostatnia zmiana: 22 Mar 2020, 13:56 RS »

Offline Mężczyzna Sedymen

  • Wiadomości: 3941
  • Miasto: Pabianice
  • Na forum od: 14.02.2017
Odp: Nasze rowery na wyprawie
« 22 Mar 2020, 13:52 »
Wagant. Mój pierwszy "poważny" rower. Na nim zaczynałem turystykę. Później zamieniłem się na Orkana. W tamtych czasach to były bardzo dobre rowery.

A większą mi rozkoszą podróż niż przybycie! - L. Staff

Offline Mężczyzna Remigiusz

  • Wiadomości: 2055
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 14.06.2007
    • http://www.rowerowarodzinka.pl
Odp: Nasze rowery na wyprawie
« 22 Mar 2020, 15:38 »
Tylko to ten sentyment w stylu "kuuurla, kiedyś to było".

Większość wyrobów ZZR to był gównolit pierwszej klasy. Ukręcające się osie, połamane szprychy, pękające ramy. Były sprzęty na lepszych komponentach, ale raczej mało kto je miał.
No niestety muszę potwierdzić. Wyprawy zaczynałem na Ukrainie, potem były Orkany. Łamało się wszystko, co mogło, osie suportu, osie w piastach, szprychy, na ramach skończywszy. Jedynie Ukraina dotrwała przebiegu 11 tys. km zanim pękła rama. W Orkanach już po kilku tys. było po zabawie. Dzisiejsze rowery są nieporównywalnie lepsze. Teraz dłużej jeżdżę bez kapcia, niż kiedyś na jednej ramie zanim pękła.

Offline Mężczyzna transatlantyk

  • Moderator Globalny
  • GM 2104
  • Wiadomości: 6899
  • Miasto: Annopol
  • Na forum od: 21.11.2007
Odp: Nasze rowery na wyprawie
« 22 Mar 2020, 15:43 »
Ja na Urala nie narzekałem. Był solidny, mało awaryjny. Nie wiem dokładnie ile km na nim przejechałem, nie było liczników. Mogło to być 40 tyś. km. Cały czas ten sam łańcuch, korba, tylna zębatka. Tylko ogumienie się zmieniało. Pod koniec swego żywota rower zachorował na luzy przy korbach. Nie do usunięcia dostępnymi mi wtedy metodami.  Moim zdaniem Ural był technologicznie półkę wyżej od Ukrainy, która była dużo bardziej popularna.. Przełożenie to nie wiem jakie miałem. W porównaniu z kolegami, którzy jeździli na maszynach marki Popularny i Mesko, u mnie przełożenie było twardsze.
Jasne, że przerzutka wprowadzałaby jazdę do innej ligi. Wyboru jednak nie miałem, a jakoś marzenia kolarsko-szurkowskie trzeba było realizować.



Offline Mężczyzna Sedymen

  • Wiadomości: 3941
  • Miasto: Pabianice
  • Na forum od: 14.02.2017
Odp: Nasze rowery na wyprawie
« 22 Mar 2020, 23:10 »
W Orkanach już po kilku tys. było po zabawie.
To musiałeś mieć pecha, bo ja Orkanem dużo przejeździłem w tym wiele sakwiarskich wojaży i odsprzedałem jako sprawny rower jak przyszła moda na "górale". Nie pamiętam też wielkich awarii. Różniaste luzy to bywały oczywiście chlebem powszednim, ale jechał.

A większą mi rozkoszą podróż niż przybycie! - L. Staff

Offline Mężczyzna MCsubi

  • Wiadomości: 1646
  • Miasto: Bezdomny menel rowerowy
  • Na forum od: 13.05.2018
Odp: Nasze rowery na wyprawie
« 23 Mar 2020, 00:11 »
Przede wszystkim nie ma sensu mówić o modelach, tylko rocznikach. Jakoś tak do końca lat 70 było znośnie, potem dramat do 89. Potem przedśmiertny przebłysk, np. Mustang. Większość rowerów turystycznych miało tylko 1 bieg (Touring, Malwa), topowy turystyk to Passat 2×5, z błotnikami i bagażnikiem. Choć dziś trudno w to uwierzyć, Romet był największą fabryką rowerów w Europie i eksportował na cały świat. Z części odrzuconych przez KJ produkowano rowery na kraj, które i tak były reglamentowane (na tzw. talony).


Offline Mężczyzna transatlantyk

  • Moderator Globalny
  • GM 2104
  • Wiadomości: 6899
  • Miasto: Annopol
  • Na forum od: 21.11.2007
Odp: Nasze rowery na wyprawie
« 23 Mar 2020, 00:35 »
Kiedy rowery były na talony?



Offline Mężczyzna Borafu

  • Moderator Globalny
  • Wiadomości: 8277
  • Miasto: Łódź
  • Na forum od: 02.04.2010
Odp: Nasze rowery na wyprawie
« 23 Mar 2020, 00:38 »
Na pewno musiało to być przed 1968, bo w tym roku był kupiony mój pierwszy rower. Bez żadnych talonów. Po prostu w sklepie w Osjakowie.

Offline Mężczyzna MCsubi

  • Wiadomości: 1646
  • Miasto: Bezdomny menel rowerowy
  • Na forum od: 13.05.2018
Odp: Nasze rowery na wyprawie
« 23 Mar 2020, 00:40 »
Między 81 a gdzieś tak 85-88. A opon nie było wtedy wcale, nawet na talony.

Offline Mężczyzna transatlantyk

  • Moderator Globalny
  • GM 2104
  • Wiadomości: 6899
  • Miasto: Annopol
  • Na forum od: 21.11.2007
Odp: Nasze rowery na wyprawie
« 23 Mar 2020, 01:15 »
Kupowałem wtedy rower (82 - 85) bez żadnego talonu. Mogło ich nie by po sklepach, mogły być kolejki, łapówki, ale talonów na rowery nie spotkałem. W stanie wojennym były talony na buty, przez długie lata były też talony na auta, z oponami do aut były jaja niesamowite  i być może też talony, ale raczej zapisy - tyle kojarzę.



Offline Mężczyzna MCsubi

  • Wiadomości: 1646
  • Miasto: Bezdomny menel rowerowy
  • Na forum od: 13.05.2018
Odp: Nasze rowery na wyprawie
« 23 Mar 2020, 01:29 »
Ja kupowałem w 82 lub 83, a potem 85. Wszystkie niestety na talony. Nie pamiętasz talonów MM?

Tagi:
 




Organizujemy










Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum