Autor Wątek: Rowerowe imprezy na orientację  (Przeczytany 49272 razy)

Offline vooy.maciej

  • Wiadomości: 2471
  • Miasto: Pogórze Wielickie
  • Na forum od: 04.07.2008
Odp: Rowerowe imprezy na orientację
« 2 Gru 2014, 09:17 »
kurde tym bardziej żałuje- poza zawodami bym się nie zmusił do takiej jazdy a tak byłaby okazja sprawdzić ile mam motywacji  ;)

Offline Mężczyzna Turysta

  • Kapituła MP-P 2017
  • Wiadomości: 5395
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 15.06.2011
Odp: Rowerowe imprezy na orientację
« 2 Gru 2014, 19:45 »
W górach, po śniegu, to chyba zawsze tak jest.

Śnieg nie przeszkadzał, bardzie nieprzejezdne dla roweru strome podejścia (szlaki piesze itp.).

Wrzucisz mam nadzieję mapkę :-) ? Bo ciekawi mnie jak trasę poprowadzili.

Relacja się pisze, ale mapka już jest.
Pierwsza pętla (kolejność zaliczania obowiązkowa):



A --> TUTAJ druga pętla (scorelauf), na którą już nie wyjechaliśmy.

Offline Kobieta wilhelminaslimak

  • Wiadomości: 358
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 25.03.2011
    • foty na flickr.com
Odp: Rowerowe imprezy na orientację
« 2 Gru 2014, 22:54 »
No to rzeczywiście Was przeciorali :-)
Faktycznie tak Wam psycha siadła, że nie dało się tych 3 punktów dojechać?
Drugie kółko wydaje się być prostsze, tyle że nocą.

Śnieg nie przeszkadzał, bardzie nieprzejezdne dla roweru strome podejścia (szlaki piesze itp.).
A w takiej sytuacji nie lepiej czasem rzucić roweru w krzaki i wejść na górę z buta na lekko (jeśli oczywiście to ma sens, czyli powrót tą samą drogą)?

Faktycznie było tak kiepsko z organizacją jak pisał vooy.maciej?

Czekam na relacje :-)

Offline Mężczyzna djk71

  • Wiadomości: 17
  • Miasto: Zabrze
  • Na forum od: 15.11.2014
    • djk71 - blog nie tylko rowerowy (Dariusz J. Kawecki)
Odp: Rowerowe imprezy na orientację
« 3 Gru 2014, 09:47 »
Jacek, przez chwilę żałowałem, że się nie wybrałem, ale już po tym co napisałeś jest mi zimno i to chyba była dobra decyzja...

Offline Mężczyzna Turysta

  • Kapituła MP-P 2017
  • Wiadomości: 5395
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 15.06.2011
Odp: Rowerowe imprezy na orientację
« 3 Gru 2014, 17:59 »
Faktycznie tak Wam psycha siadła, że nie dało się tych 3 punktów dojechać?

Siadła, przynajmniej u mnie. Do tego doszło przekonanie, że i tak nie damy rady osiągnąć wyniku pozwalającego na sklasyfikowanie (był wymóg 50% punktów).

A w takiej sytuacji nie lepiej czasem rzucić roweru w krzaki i wejść na górę z buta na lekko (jeśli oczywiście to ma sens, czyli powrót tą samą drogą)?

Jasnie, ja zwykle nie targam roweru tam, gdzie on przeszkadza. Tym razem jednak tylko na jednym punkcie (PK9) można było tak zrobić.

Faktycznie było tak kiepsko z organizacją jak pisał vooy.maciej?

Właściwie to mógłbym (gdybym bardzo musiał) się czepić tylko zimnego makaronu i braku trytytek do przeczepienia numeru startowego.
Czyli właściwie bez zastrzeżeń.

Offline Mężczyzna Turysta

  • Kapituła MP-P 2017
  • Wiadomości: 5395
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 15.06.2011

Offline Kobieta wilhelminaslimak

  • Wiadomości: 358
  • Miasto: Kraków
  • Na forum od: 25.03.2011
    • foty na flickr.com
Odp: Rowerowe imprezy na orientację
« 12 Gru 2014, 21:39 »
Proszę bardzo: Funex Orient 2014 Zawoja.
Dzięki! Przeczytano.
Ciekawe jak się Ci uda rewanż w "nocnej masakrze".
Swoją drogą masz zapał, żeby tak po całej Polsce na wszelkie RNO jeździć :-)
pozdrowienia

Offline Mężczyzna Turysta

  • Kapituła MP-P 2017
  • Wiadomości: 5395
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 15.06.2011
Odp: Rowerowe imprezy na orientację
« 13 Gru 2014, 10:05 »
Po całej Polsce to nie jeżdżę. Właściwie pierwszy raz byłem aż tak daleko.
Ograniczam się raczej do imprez z Pucharu Polski i tylko tych w północno-zachodniej ćwiartce Polski.

Offline Mężczyzna Turysta

  • Kapituła MP-P 2017
  • Wiadomości: 5395
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 15.06.2011
Odp: Rowerowe imprezy na orientację
« 25 Gru 2014, 10:55 »
Wątek Werrony o Nocnej Masakrze żyje swoim życiem, odnośnik do mojej relacji wrzucę więc lepiej tutaj, w ogólnym. ;)

Po raz trzeci z rzędu najdłuższą (w przybliżeniu) noc w roku spędziłem na rowerze, taplając się w deszczu i błocie. Na jazdę umówiony byłem z pozaforumowym kolegą, jednak przygarnęliśmy również "naszego" forumowego CRLa.
Udało się stworzyć zgrany zespół, co zaowocowało i sprawną jazdą, i nie najgorszym wynikiem.

Po szczegóły zapraszam do --> relacji.

Offline Mężczyzna pff

  • Wiadomości: 395
  • Miasto:
  • Na forum od: 10.01.2013
Odp: Rowerowe imprezy na orientację
« 25 Gru 2014, 19:50 »
To był mój pierwszy start w Nocnej Masakrze.

Trasa rowerowa liczy 200 km (optymalnie), czas jazdy 15 godzin w najdłuższą noc w roku, start 16:30, meta 7:30. W tym roku warunki pogodowe były wyśmienite. Bez śniegu, lodu, mrozu - żadna tam masakra. Temperatura na trasie 2-4 stopnie, lekki deszcz o godzinie 22 (jednak rękawiczki przemoczył i trzeba było zmienić) i przelotne śnieżne kulki po północy (opad poprzedzony błyskawicą, więc można powiedzieć: burza śnieżna, ale po chwili wszystko ładnie stopniało). Głównym czynnikiem masakrującym był silny wiatr zachodni, powrót do bazy pod wiatr. No i oczywiście nawigacja nocą w dużych kompleksach leśnych. Dodatkowo w czwartek i piątek padało, więc sporo kałuż. Błota na szczęście mało, bo nawierzchnie raczej piaszczyste.

Dojazd
Wyjazd w sobotę i powrót w niedzielę to optymalne warunki do wykorzystania mini biletu turystycznego (39 zł plus rower). Regionalnym EZT do Piły i przesiadka na regionalny Link do Szczecina. PESA musi dopracować sterowanie drzwiami w toalecie. Guziki rozmieszczone nieintuicyjnie w rogu pomieszczenia i każdy się z nimi szarpie. Na tyle skutecznie że w drodze powrotnej albo pełen ekshibicjonizm (sterownie nie działa, drzwi otwarte) albo szarpanie drzwiami po zębatkach. Linia kolejowa 403 Piła - Stargard to też ciekawostka, połączenia raz likwidowane, raz wznawiane - na razie pociągi jeżdżą i obłożenie jest całkiem spore. Śmiesznie wyglądają przystanki w środku lasu, ale jednak ludzie tam wsiadali.

Baza
W szkole, ciekawostka wyłączone automatyczne drzwi rozsuwane, a klamki brak. Sala wygodna, ale my tutaj nie dla atrakcji bazy. Krótka odprawa i dostajemy mapy. Naniesionych jest 17 punktów, prawie wszystkie na wschód od bazy. Mniej więcej w środku punktów zlokalizowana jest wiejska świetlica czynna przez całą noc z ciepłymi napojami. Nie byliśmy - świetlica była jednocześnie punktem trasy tylko dla pieszych, wobec braku punktowania dodatkowych kilometrów świetlicę odpuściliśmy. Jadę z Jackiem i jego kolegą Wojtkiem z Warszawy. Jazda w kilku ma plusy i minusy. Plusem jest możliwość rozproszenia się i czesania lasu w poszukiwaniu punktów mało charakterystycznych, plusem jest też praca kilku głów gdzie każdy może coś podrzucić. Niestety tym samym proces decyzyjny się wydłuża i to jest minus.

Start
Pierwszy punkt – ruiny na górce - i od razu zonk. Drogi dojazdowej w terenie nie ma, było coś kilkaset metrów wcześniej ale czy to ta? Szybka decyzja - atakujemy punkt zamiast pod południa od północy, okrążając częściowo jezioro. Rozproszone czesanie odnosi skutek i skrajny lewy z trójki nadziewa się na ruiny. Punkt drugi - pojawia się najczęstsze tej nocy określenie - szczyt górki. Nieco błądzenia i czesania, ale trafiamy. Punkt kolejny, też konieczne lekkie czesanie. Czwarty - ruiny na górce, jako element mylący pojawia się dwóch gości którzy po podbiciu punkt oddalili się od rowerów w drugą stronę i nawet o tym nie wiedzą. Kolejny punkt i znowu szczyt górki.

Tu drobna uwaga do Daniela (organizatora) - czynne wojskowe lotnisko w Mirosławcu nie było zakreskowane na mapie jako teren niedostępny. Nieco naszej wiedzy ogólnej (katastrofa Casy) pomaga w nieładowaniu się w kuszące asfaltowe ścieżki w lesie, a nasz wariant ładnych kilka kilometrów wiedzie drogą wzdłuż ogrodzenia, czyli straty czasowej nie było. Znam jednak osobiście przypadek pieszego na Harpaganie w Gdańsku Osowej, który mimo zakreskowania terenu lotniska pasażerskiego w Gdańsku (!), zdziwił się że nie dało rady ściąć przez pas lotniska i musiał je obchodzić, więc ludzie są różni :)

Na kolejny punkt moja sugestia jazdy asfaltem i drogą (ciągła kreska na mapie) nie przechodzi i jedziemy przecinką która się kończy i nieco klucząc w końcu wylatujemy na właściwą drogę. Kolejne ruiny na szczycie to raptem mały betonowy klocek i to wcale nie na szczycie, który omijamy, ale po zawróceniu dostrzegamy co to było. Zjazd do krajowej 10-tki i prawie 10 km z wiatrem śladem BBTouru, aż do stacji paliw. Kawa, bułka, nawet dwie. Jakoś w czasie jazdy picie i jedzenie nie wchodzi i trzeba z rozsądku nieco na siłę jeść. Po wjeździe do lasu nieco jesteśmy osłonięcie od bocznego wiatru, ale niebawem wyjeżdżamy na otwarty teren i zaczyna nami miotać, tym bardziej że trzeba cały czas szukać wąskiego skrawka pobocza na niewygodnych kocich łbach. Docieramy do największej porażki, czyli godzinnego kręcenia się w kółko w poszukiwaniu rozwidlenia jarów. Teren mocno pofalowany i błędem było założenie że wjechaliśmy w okolice punktu. Niestety nikt nie przeforsował najrozsądniejszej propozycji namierzenia się od asfaltu. No, ale każdy łudził się nadzieją że jazda dwóch kilometrów w celu namierzenia się będzie stratą bo zaraz punkt znajdziemy :) Następny punkt to... zgadliście, ruiny na szczycie. Tym razem wysadzony bunkier. Szybki zjazd ze zwiększoną mocą oświetlenia po równej szutrówce w celu dogonienia kompanów jest czystą przyjemnością. W Tucznie kolejny błąd, ale nie do końca z naszej winy. Właściwa droga odbijała pod nieco innym kątem niż na mapie i po kilku chwilach przedzierania się przez coraz gęstszy las robimy wycofanie.

Kolejne dwa punkty to zmiana charakteru. Zamiast ruin na szczycie inna specjalność rajdów na orientację: przyczółki mostów kolejowych. Na pierwszy dojeżdżamy od drugiej strony rzeki. Naprawdę usilnie wypatrywałem drogi po właściwej stronie i nie było nic widać (jednak była). Skoro jednak ktoś przerzucił kilka kłód przez rzekę to napieramy. Ciekawostka - gruby mech na drewnie wcale nie był śliski i dało się na takiej poduszce całkiem pewnie poruszać. Kolejny punkt po mała porażka. Trudno winić jednak siebie, na podstawie dostępnych informacji wybraliśmy drogę po torowisku (4 km). Był inny dojazd, ale dopiero widoczny na innych mapach niż nasze lub przypadkowym w nie wjechaniu. Przynajmniej nic w nas nie wjechało, bo krótko po podbiciu i zjechaniu z torów jakiś nocny towarowy jednak jechał.
Przelot pod wiatr przez Kalisz po jeszcze jeden punkt i jesteśmy na mecie.

Czas 14:45 (kwadrans przed limitem)
punktów 12/17, za to tylko jeden punkt za takim mistrzem jak Paweł Brudło, lider tegorocznej klasyfikacji RNO.

To była przyjemność obserwować Jacka w akcji, sprawna jazda sztywnym trekkingiem - zawsze z przodu naszej trójki, bystre oko, doświadczenie z mapą, dyscyplina na przerwach. Można się uczyć.

Offline Mężczyzna transatlantyk

  • Moderator Globalny
  • GM 1985
  • Wiadomości: 6427
  • Miasto: Annopol
  • Na forum od: 21.11.2007
Odp: Rowerowe imprezy na orientację
« 25 Gru 2014, 20:54 »
No właśnie, żal ze nie można go było podziwiać na MP :)



Offline Mężczyzna Turysta

  • Kapituła MP-P 2017
  • Wiadomości: 5395
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 15.06.2011
Odp: Rowerowe imprezy na orientację
« 26 Gru 2014, 13:24 »
CRL, oczywiście, miło to czytać, ale jednak mocno przesadziłeś w tym ostatnim zdaniu. Przecież gdyby nie Twoja czujność (o co jadąc w grupie wcale nie jest łatwo), nie raz wylądowalibyśmy w malinach.

A o co chodzi transatlantykowi, to już zupełnie nie wiem. :)

Offline Mężczyzna transatlantyk

  • Moderator Globalny
  • GM 1985
  • Wiadomości: 6427
  • Miasto: Annopol
  • Na forum od: 21.11.2007
Odp: Rowerowe imprezy na orientację
« 26 Gru 2014, 14:33 »
O to chodzi, że ciężko Cię było dogonić :)



Offline Mężczyzna Turysta

  • Kapituła MP-P 2017
  • Wiadomości: 5395
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 15.06.2011
Odp: Rowerowe imprezy na orientację
« 26 Gru 2014, 14:40 »
Oj tam, gdybyście chcieli gonić, to byście dogonili.

Offline Mężczyzna olo

  • Moderator Globalny
  • Wiadomości: 6491
  • Miasto: Gdańsk
  • Na forum od: 12.02.2011
Odp: Rowerowe imprezy na orientację
« 26 Gru 2014, 20:01 »
Oj tam, gdybyście chcieli gonić, to byście dogonili.

Trafiłeś w samo sedno! W pewnym momencie nawet chciałem zlikwidować ucieczkę i zmobilizować grupę do gonienia, ale stwierdziłem że dam koledze wygrać. Nie musisz dziękować  ;D
« Ostatnia zmiana: 26 Gru 2014, 20:14 olo »
Cytat: Hipek
To, co napisał Olo, brzmi rozsądnie.


Tagi:
 




Organizujemy








Partnerzy





Patronat




Objęliśmy patronat medialny nad wyprawami:











CDN ....
Mobilna wersja forum